Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?
Gosia - Pon 12 Lut, 2007 22:30
Przeze mnie? To nie ja organizuje konferencje naukowa "Helena Mniszkowna"
Już poczatek jest wielce obiecujący .. :
"Dnialo. Wstawał świt.
Jasna smuga na wschodzie rozszerzała się dalej i dalej. Z różowej wpadała w tony blade, coraz świetlistsze, prawie przejrzyste, haftowane na tle złotogłowiu.
Powietrze, pełne surowych powiewów nocnych, wchłaniało słoneczne smugi, wilgocią mgły opadając na dół, z każdą chwilą było rzeźwiejsze, jak brylantowe....Zbudzone ptaki dzwoniły niezliczoną ilością świergotów. Drzewa, otulone puchami zieleni majowej, szemrały na powitanie jutrzenki - przedniej straży słońca.
Pałac w Słodkowcach stał cichy, błyszcząc w rózowych topielach wschodu białymi murami ścian i jaskrawą zielonością strzyżonych lip, które wieńcem stroiły fasadę."
Gosia - Pon 12 Lut, 2007 22:38
Ale nie przerazajcie sie poczatkowymi opisami, w tej powiesci wiele sie dzieje
A Waldemar Michorowski..... ( )
Trzykrotka - Pon 12 Lut, 2007 22:41
O, Waldemar ze zmysłami na ustach jest hm hm, jeszcze założymy osobny wątek i księgę pamiątkową, jak Wam to mówię!
Gosia - Pon 12 Lut, 2007 22:49
Zawsze mnie bawi ilustracja tej sceny przy fortepianie, gdy Waldemar sie meczy
Chyba byl to rysunek Gwidona Miklaszewskiego..
Trzykrotka - Pon 12 Lut, 2007 22:52
Nie wytrzymał. Pochylil się niżej
A Stefcia "cieniowała piątą wariację jakby haftowała na klawiszach perłami i cudną pelą".
A ordynatowi zmysły wypełzły na usta....
Gosia - Pon 12 Lut, 2007 22:55
Znalazlam taki fragment recenzji:
"Owszem, da się czytać – starannie omijając opisy przyrody. Obojętne, czy to wschód czy zachód słońca, wszystko jest, nie wiedzieć czemu, różowe. Lojalnie ostrzegam, może zemdlić. Ale w porównaniu z niektórymi powieściami współczesnych mistrzyń romansu Trędowata wydaje się pasjonującą perełką literatury. Wyprzedzana przez własną legendę, wciąż fascynuje, wciąż przyciąga. Spróbujcie ją znaleźć w bibliotece, a przekonacie się, że na Trędowatą nie ma mocnych."
Bedzie pieknie! Zobaczycie!
Aragonte - Pon 12 Lut, 2007 23:31
Tak czy nie - zamierzam się pochichrać, czytając co lepsze fragmenty
Admete - Wto 13 Lut, 2007 20:16
Musiałabym iśc do biblioteki i poprosic o trędowatą! Zgroza - moje znajome bibliotekarki pewnie by padły na miejscu z wrażenia, że coś takiego pożyczam A kupić nie kupię
Deanariell - Wto 13 Lut, 2007 20:51
No raczej... biorąc pod uwagę tytuły, które zazwyczaj wypożyczasz, to pewnie "Trędowata" wywołałaby u nich szok i pytania o Twoje dobre samopoczucie
Ja się przyznam, że film oglądałam jako podlotek w Starym Kinie... książki nie miałam w rękach i raczej nie sięgnę po nią... jest tyle innych w kolejce... Sama historia też mnie nie wciągnęła... wiem, że to typowy wyciskacz łez, ale to było zbyt depresyjne - nawet jak na mnie
Anonymous - Wto 13 Lut, 2007 21:01
no ja przyznaje - mam ten sam problem i myślę jakby go tutaj rozwiązać. Przecież nie pójde po to do biblioteki - bo to wstyd
Kupic - nie kupie bez uprzedniego przeczytania i stwierdzenia czy te uczucia wypełznięte na usta mnie przekonają
Gosia - Wto 13 Lut, 2007 21:35
Boicie się o swoją reputację?
Zawsze mozecie powiedziec, ze potrzebujecie na studia, bo macie zajecia o kiczu w literaturze
Aragonte, jest tam parę momentow, np. ten przy fortepianie albo przy zgaszonym swietle
Admete - Wto 13 Lut, 2007 21:44
Ano boimy. Wiesz jak łatwo stracić reputaację damy...;-)
Pemberley - Wto 13 Lut, 2007 22:31
jest cos takiego:
http://www.literatura.net...3&idksiazki=390
nie sprawdzalam i nie wiem, jak jest z legalnoscia tego.
Wbilam po prostu w google.
Trzykrotka - Wto 13 Lut, 2007 23:24
Kochane Panie, Trędowata jest niezwykle trendy, można o nia prosić z podniesionym czołem w dzisiejszj dobie. To juz klasyka, a pani Cartland, Bradford Taylor i inne niech się przy niej uczą czepki ozdabiać.
No i dementuję: nie jest ani trochę depresyjna.
SPOILER!!!!!
Nawet opis nagrobka Stefci mnie ubawił, a już opisy dusznych rozterek ordynata (co do lamparta na przyklad ) wzbudza paroksyzmy śmiechu.
Co powiecie o cyowanym często opisie ordynata:
Jechał na pysznym ["pyszny" to ukochane słowo autorki], czarnym jak lawa wierzchowcu. Ładnie wyglądało na nim zamszowe siodło, żółty czaprak i uzdeczka.
Niech mi ktoś powie, ze nie przemawia do wyobraźni ordynat, pierwszy kawaler połowy Europy odziany w siodło, czaprak i uzdeczkę
KIEDY ZACZYNAMY??
QaHa - Śro 14 Lut, 2007 08:29
hmmm a ja wiem wsumie to dobrze dla higieny psychicznej przeanalizowac sobie takie dziełko pełne egzaltacji, te kwieciste porównania zwalaja z nóg
Trzykrotka - Śro 14 Lut, 2007 15:44
UWAGA!! SPOILER!!!Ale że Stefcia wylądowała pod alabastrowym aniołem z rozłożonymi skrzydly, a w galerii przodków ordynata zawisł jej (detalicznie opisany) portret, to każde dziecko wie!
No przepraszam za ten nagrobek, ale pani Mniszkówna ma tendencję lady Pameli do wdawania się w niezliczone szczegóły.
Admete - Śro 14 Lut, 2007 15:56
Ja nie wiedziałam. A na co sie tej Stefci właściwie zmarło? Z melancholii czy na suchoty?
Anonymous - Śro 14 Lut, 2007 18:36
Znajac ckliwośc pani Mniszkówny koniec jest znany nie tylko tym co czytali czy widzieli film.
W filmie jedynym atutem jest Anna Dymna, aczkolwiek młody Teleszyński zawsze mi się podobał.
Alison - Śro 14 Lut, 2007 18:48
Bym nie rzekła, że Dymna jest tam jakimkolwiek atutem, bo jest drewniana do imentu. Tak jak Stara Teczka zresztą. Dla mnie atutem jest Kownacka, a właściwie duet Kownacka Fronczewski czyli Rita Szeliżanka i hrabia Trestka. Cymesik
QaHa - Śro 14 Lut, 2007 18:50
| Alison napisał/a: | a właściwie duet Kownacka Fronczewski czyli Rita Szeliżanka i hrabia Trestka. Cymesik |
którzy stanowia najsympatyczniejsza i najbarwniejsza parę i w książce i w filmie
Anonymous - Śro 14 Lut, 2007 18:52
zapomniałam o duecie - sorki. Rzeczywiscie rewelacja
Dymna mi się tam bardzo bardzo podobała. Ona zawsze ma klasę, delikatnie zaokrąglona tam była - po prostu śliczna. I będę jej bronić jak Sobieski Wiednia !!!
Alison - Śro 14 Lut, 2007 18:54
Ja uwielbiam scenę, kiedy Rita przedstawia Stefci towarzystwo, pięknie ich podsumowując, a potem kiedy ordynat wbrew wszelkim zasadom prosi Stefcię do tańca, Rita patrzy z zazdrością i pyta Trestki: A pan? Byłby pan zdolny do takiego poświęcenia? Trestka: Oczywiście! Mogę prosić panią do tańca? Rita: Pan jesteś bałwan! Trestka: Tak jest!
Anonymous - Czw 15 Lut, 2007 00:19
i to wieczne odchylanie głowy do tyłu...
Swoją drogą Starostecka to dziwny wybór był. ...
QaHa - Czw 15 Lut, 2007 07:22
książkowa Stefcia przecież też taka trochę mimozowata jest, zatem jak dla mnie Starostecka całkiem dobrze ją "odgrywa"
Marija - Czw 15 Lut, 2007 07:52
Strasznie blada była Stefcia-Starostecka i jakoś sobie nie mogę wyobrazić sceny erotycznej z takim posągiem , chyba że ordynatowi te zmysły wychodziły tylko na usta :grin: . Ale pamiętacie, jak miała rzęski pomalowane, takie sztywne czułki? Makijaż permanentny, zaznaczam.
|
|
|