To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Bride & Prejudice (2004)

Anonymous - Pon 31 Lip, 2006 11:46

Ja zawsze pamiętam imię bollywoodzkiej Lizzy - Lalita, bo nie mogę zapomniec, jak przy kolacji matka pówi panu Kholi, że jej druga córka jest wolna, a on wtedy mówi: "La-Lalita" i śmieje się tym charakterystycznym głupkowatym śmiechem ;) .
miłosz - Pon 31 Lip, 2006 12:36

Oj tez lubie ten film, a moje córki go uwielbiaja - i przyznaje się bez bicia, że to jest jedyne bollywoodzkie romansidło, które trawie :mrgreen: I zawsze uwielbiam scenę , kiedy w Londynie wpadają do kina z filmem z bolly ;) a tam na ekranie z lekka szalony hindus w turbanie :mrgreen:
Trzykrotka - Pon 31 Lip, 2006 14:01

Z filmowych zmian podobała mi się jedna: powód niechęci Lality do Willa. Przecież nie można o miss world i - w opinii wielu - najpiękniejszej kobiecie świata powiedzieć, że jest "zaledwie znośna". wybrnęli z tego świetnie i upiekli dwie pieczenie przy jednym ogniu: Will źle wyraża się o Indiach, a Lalita go za to właśnie nie cierpi.
A nie chce z nią tańczyć, bo mu spodnie opadają... - czy to nie fajne?

Admete - Pon 31 Lip, 2006 14:03

Mnie też sie ta wersja bardzo podobała, a ponieważ już wtedy byłam po seansie Czasem słońce, czasem deszcz, więc elementy hinduskie bardzo mi pasowały. :-)
Trzykrotka - Pon 31 Lip, 2006 15:07

Ja też - Will niech wozi Lalitę helikopterem, ale niech nie śpiewa, już ten chórek na plaży wystarczy za wszystkie wrażenia. Mądrze wymyślili, że dali w filmie wersję damską, a nie damsko-męską. :grin:
Trzykrotka - Wto 01 Sie, 2006 12:14

Te dzieczyny były tak piękne.... mojej siostrze najbardziej podobała się Chandra Lamba, czyli Charlotta. Wszystkie wyglądały jak zjawiska w scenie gabry, w czerwonych sari i z pałeczkami w dłoniach. Zobaczcie, jak przy Lalicie wyglądała domniemana narzeczona Willa (też ładna), czy Georgie - blade kopie.
Nic dziwnego, że Indie co rusz mają miss świata na koncie.
Ten kwartet sióstr - poezja - wszystkie jak nimfy w białych piżamkach. Tradycyjnie - Jaya - Jane najmniej interesująca...
Pan Kholi był nie wiem, czy nie najlepszym Collinsem jakiego znam, zwłaszcza w stringach, bue. Odrażający i prześmieszny.

Admete - Czw 03 Sie, 2006 09:13

O tak ja jestem tym indyjskim panem Collinsem wręcz zachwycona :-) Jest idealny. Taki okropny, ale też zabawny. Pani grajaca Charlottę to Sonali Kulkarni - widziałam ją w Misji w Kaszmirze i była tam śliczna i zagrała bardzo wzruszająco.
Tu jej zdjęcie filmografia: http://www.filmweb.pl/Son...Person,id=74650

Harry_the_Cat - Nie 13 Sie, 2006 00:52

Spróbuje coś napisać.

Ogólnie podobało mi się bardzo, ale wolę K3G - to na razie moje jedynie doświadczenia bolly.

Jeśli chodzi o wierność powieści, to i tak jestem zaskoczona, że tak wiele elementów sie zachowało. Scenariusz ogólnie uważam za bardzo dobry.

Główni bohaterowie za bardzo mnie nie powalili - wole zdecydowanie urode Kajol od AR, a jeśli chodzi o Willa - no cóż, gdyby miał nieco bardziej "przekonujący" głos, może wypadł by lepiej, a tak - wolałam jego najlepszego przyjaciela...

Muzyka była fajna, ale chyba tylko tyle. Najbardziej podobała mi sie ta pierwsza scena i piosenka - z "Indian McHammer" :mrgreen:
Ogólnie wolałabym, żeby nie spiewali po angielsku.

I na koniec mój ulubiony smieszny fragment - na razie chyba Bollywood Baywatch :wink:

Trzykrotka - Śro 23 Sie, 2006 15:41

O tak, przy Bollywood Baywatch o malo nie pospadałyśmy z krzeseł w kinie. Podobało mi się to mrugnięcie okiem w stronę konwencji bollywoodzkich.
Prawda, że Neeven Andrews był świetnym Bingley'em? Przystojny i bardzo miły. Ten aktor nie grywa raczej w produkcjach bollywoodzkich (ja go pamiętam z Angielskiego pacjenta, Kama sutry i Lost oczywiście) i podobno ciężko pracował, żeby zatańczyć jak SRK. Wyszło zankomicie moim zdaniem, przepadam za tą sceną!

GosiaJ - Śro 23 Sie, 2006 15:50

Pewnie dlatego, że to już Anglik indyjskiego pochodzenia, urodził się w Londynie. Hmmm, właśnie zerknęłam do biografii na imdb, nie był grzecznym uczniem :-) http://uk.imdb.com/name/nm0004710/bio
Moim zdaniem jego rola jest najciekawsza w "Bride...". A już na pewno bije na głowę tego Nowozelandczyka grającego Darcy'ego. Tańczy ładnie, ale oczywiście do SRK mu daleko :mrgreen:

Anonymous - Śro 23 Sie, 2006 15:57

ale coś ma ciągotki do starszych pan. Czyżby kompleks Edypa... ? :twisted:
Trzykrotka - Śro 23 Sie, 2006 16:00

Oo-hoho! A tak poczciwie wyglądał! Ta "girlfriend" starsza o 21 lat mi się podoba!
W Kamasutrze (chciałabym bardzo zdobyć ten film, jest piękny) grał razem z aktorką grającą jego siostrę Kiran a B&P.

Anonymous - Śro 23 Sie, 2006 16:07

Trzykrotko, a czy to zbrodnia? A trzeba przyznać, że ta jego Baśka to naprawdę piękna kobieta. Taka z begierkiem w oku :D Tba przyznać, że bardzo łądnie razem wyglądają
http://images.absolutenow...rsh88651794.jpg
http://www.manmademultime...Barbara0024.jpg
http://us.movies1.yimg.co..._hershey111.jpg
http://images.absolutenow...rsh88651795.jpg

Trzykrotka - Śro 23 Sie, 2006 16:19

Ależ skąd, ja nie mam nic przeciwko różnicom wieku, grunt, że się ludzie kochają. Ona rzeczywiście jest piękna, ma świetną figurę. Grała bardzo dobrze w Portrecie damy.
Ładna para. Neeven podobał mi się też z Juliette Binoche w Angielskim pacjencie - bardzo do siebie pasowali. Ta scena, w której on odrzuca do tyłu mokre włosy, długie do pasa - rewelacja.

GosiaJ - Śro 23 Sie, 2006 16:48

Trzykrotka napisał/a:
Ładna para. Neeven podobał mi się też z Juliette Binoche w Angielskim pacjencie - bardzo do siebie pasowali. Ta scena, w której on odrzuca do tyłu mokre włosy, długie do pasa - rewelacja.


Świetnie razem wyglądają :-) W "Angielskim pacjencie" historia Hany i Kipa to jedyne, co mi pozwalało oglądać ten film bez znużenia (Colina jeszcze wtedy nie kojarzyłam, wybaczcie :-) ). Naveen rewelacyjny z tymi długaśnymi włosami był, racja.

Anonymous - Śro 18 Paź, 2006 20:05

Wersja bolly? Ostatnio na zajęciach ostro dyskutowaliśmy czy bollywoodzką wersję 'Dumy i Uprzedzenia' możnaby zaliczyć do homogenizacji upraszczającej ale nie mogliśmy tego jednoznacznie stwierdzić :) To chyba były pierwsze zajęcia od dawna na których się naprawdę ożywiłam :mrgreen:
Harry_the_Cat - Śro 18 Paź, 2006 20:08

otherwaymistercollins napisał/a:
homogenizacji upraszczającej


???

Admete - Śro 18 Paź, 2006 20:09

Że się wtracę - Bride i Prejudice nie jest filmem bollywodzkiem zdecydowanie, wykorzystuje tylko elementy stylistyki tych filmów. Moim zdaniem jest niezłą interpretacją znanej nam historii. Pan Kholi wyjątkowo im się udał.
Anonymous - Śro 18 Paź, 2006 20:13

Harry_the_Cat napisał/a:
otherwaymistercollins napisał/a:
homogenizacji upraszczającej


???

Chodzi o to, że poddaje się dzieło wyższego poziomu kultury pewnym przeróbkom traktowanym jako środek uprzystępnienia tego dzieła dla odbiorców niższego poziomu kultury...uf.

Harry_the_Cat - Śro 18 Paź, 2006 20:14

otherwaymistercollins napisał/a:
odbiorców niższego poziomu kultury...uf.


A teraz chowaj się Otherway przed Orient Expressem... :)

Gosia - Śro 18 Paź, 2006 20:16

Hehe, dobre, nie pamietalam tego pojecia, ale ładnie brzmi :lol:
Admete - Śro 18 Paź, 2006 20:17

E nie dlaczego? :-) Tylko, że ja akurat odbieram ten film jako rodzaj pastiszu i próby przeróbki kulturowej. W zasadzie każda ekranizacja dzieła literackiego z wyższej połki jest rodzajem przybliżenia tegoż dzieła szerszej publiczności. Nie wszyscy czytają, prawie wszyscy oglądają.
Anonymous - Śro 18 Paź, 2006 23:56

Harry_the_Cat napisał/a:
otherwaymistercollins napisał/a:
odbiorców niższego poziomu kultury...uf.


A teraz chowaj się Otherway przed Orient Expressem... :)

Orient Express chyba nie zauważył i po mnie nie przejechał ;) A poza tym ja byłam w grupie tych, którzy twierdzili, że B&P nie zalicza się do HU :razz:

Admete - Czw 19 Paź, 2006 05:41

Zauważył, ale nie wtrąca się za bardzo i jest tolerancyjny ;-)
Trzykrotka - Czw 19 Paź, 2006 12:32

E nie dlaczego? Tylko, że ja akurat odbieram ten film jako rodzaj pastiszu i próby przeróbki kulturowej. W zasadzie każda ekranizacja dzieła literackiego z wyższej połki jest rodzajem przybliżenia tegoż dzieła szerszej publiczności. Nie wszyscy czytają, prawie wszyscy oglądają.
Zauważył, zauważył, ale bollywood uczy pogody ducha. Admete mnie uprzedziła, boż właśnie mialam napisać, że każdziutka ekranizacja jest przybliżeniem, przełożeniem, przetrawieniem i homogenizacją dzieła literackiego. Bride and Prejudice trudno nazwać filmem bollywoodzkim, a z ducha była o wiele wierniejsza Jane Austen niż ostatnia praworządna i oficjalna ekranizacja. Tyle że Lizzy nosiła dżinsy i czasami boskie czerwone sari.
Koniec offtopa, sori about the sari.
Czyli losy Jane Eyre zostały dopełnione? dziewczynki, nie mogę się doczekać, kiedy i ja będę widziała o czym rozmawiamy, bo fotki i klipy tylko zwiększają apetyt.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group