To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Fan Fic Dione - "DiU" ciąg dalszy

Dione - Wto 12 Cze, 2007 14:41

Tyle kwiatków na raz to jeszcze nie miałam :shock:
Mag - Wto 12 Cze, 2007 20:18

Nalezą Ci się :kwiatek:
A teraz zacznij pracować na następne :wink:

Dione - Śro 13 Cze, 2007 10:33

Marzy mi się Anna i kpt. Wenworth, ale muszę sobie przypomnieć książkę, a czasu na czytanie teraz nie mam za dużo :roll:
Dione - Nie 26 Sie, 2007 18:19

Jest mi wprost nieopisanie wstyd...
Miała się nowa historyjka pokazać. Zaczęłam pisać... Doszłam do połowy i ... I utknęłam. Nawet słowa nie potrafię dopisać. Pustka.
Spróbuję się skupić i do końca tygodnia wkleję.



Mam nadzieję....

Annette - Śro 29 Sie, 2007 21:36

Nic się nie martw Dione, pisz sobie spokojnie, czekaj na wenę, a my będziemy grzecznie czekać na pyszne, świeżutkie ciasteczko :kwiatek:
Dione - Nie 11 Lis, 2007 22:05

No i w końcu. Po długich rozmyślaniach nad tematem i wypróbowywaniem Waszej cierpliwości z dumą ogłaszam:
Fanfik o Wenworth'cie skończony

Tu wklejam fragmencik na zachętę, a całość jak zwykle dostępna mailowo. Wszyscy, których adresy mam spisane powinni dostać jeszcze dziś w swojej poczcie. Kto nie dostał to proszę się zgłaszać (czy w temacie, czy na PW, czy na mojego maila). Dostawa w ciągu kilku dni :wink:

A teraz żeby nie przedłużać:

Kapitan Wenworth


Anna stała oparta o rufę, spoglądając na ginący w oddali brzeg. W dłoni ściskała chusteczkę, którą jeszcze przed dwoma kwadransami żegnała przyjaciół zgromadzonych w porcie. Opuszczała Anglię po raz pierwszy i czuła niepokój. Wyprawa zapowiadała się ekscytująco, ale zostawiła wszystko co znała. Dopiero docierało do niej, co się stało. Wcześniej nie było czasu o tym myśleć. Owszem, chciała towarzyszyć Kapitanowi w rejsach, ale nie sądziła, że nastąpi to tak szybko. Ślub miał się odbyć za trzy tygodnie, a potem jeszcze mieli zamiar spędzić jakiś czas na północy. Planowali podróż do Krainy Jezior.
Pogłoski o problemach w koloniach w Indiach wydawały się mocno przesadzone. Jednak pięć dni temu przyszły rozkazy. Królewska Marynarka została postawiona w stan gotowości, anulowano wszystkie urlopy. A wczorajszego ranka przyszedł nakaz natychmiastowego wyjścia w morze. Wiedziała to, gdy tylko Kapitan rozerwał kopertę. Mięśnie jego twarzy skurczyły się tak nagle, że nie miała wątpliwości. Sama zaproponowała, a właściwie zażądała, przyspieszenie ślubu.
- Jesteś pewna? To nie będzie łatwy rejs. – Bardzo poważnie patrzył jej w oczy.
- Zbyt długo na Ciebie czekałam, żeby teraz rozstać się z Tobą, nie wiadomo na jak długo. – Jeszcze tego samego dnia jej kufry znalazły się na statku.
Tego ranka w krótkiej prostej ceremonii pastor połączył ich ze sobą. Trochę gratulacji od przyjaciół i wkroczyli na statek. Załoga czekała tylko na ich przybycie. Od razu rozwinięto żagle i „Perła Siedmiu Mórz” wyruszyła w morze.
Anna drgnęła nerwowo, gdy czyjeś ramię ją otoczyło.
- Co się stało? – Kapitan wyszeptał do je ucha. – Przestraszyłem Cię?
- Och... – Westchnęła i uśmiechnęła się słabo. – Zamyśliłam się.
- Nad czym, Kochana?
Zawahała się chwilę nim odpowiedziała:
- Cieszę się, ze jestem tu z Tobą, ale ciężko opuszczać Anglię na tak długo. Chyba się trochę boję przyszłości.
Kapitan przytulił ją delikatnie, próbując dodać jej otuchy. Potem łagodnie poprowadził do głównej jadalni na statku, gdzie kucharz przygotował „skromną ucztę weselną”. Anna poznała już wcześniej oficerów, lecz wciąż jeszcze czuła na sobie ciekawskie spojrzenia marynarzy. Uwielbiali swojego Kapitana, więc na nią patrzyli ze swoistym respektem. Czekało ją trudne zadanie, żeby sprostać ich oczekiwaniom.
„Skromna uczta” okazała się niezwykle wystawnym przyjęciem. Kucharz zaserwował wykwintne potrawy i doskonałe wina. Prócz Anny na statku były jeszcze tylko trzy kobiety: żona doktora, dorosła córka podróżującego do Indii lorda oraz dziewczyna, która spełniała funkcję pokojówki płynących dam. Dlatego też, gdy zaczęły się tańce, Anna nie miała chwili odpoczynku. Wszyscy oficerowie chcieli z nią zatańczyć. Kapitan cały czas śledził ją wzrokiem i uśmiechał się napotykając jej wzrok. Kiedy w końcu udało się jej usiąść było już grubo po północy. Podchmieleni mężczyźni rozchodzili się powoli do swoich kajut, znużone damy również mówiły dobranoc. Anna wypiła ostatni łyk wina i także wstała w miejsca. Kapitan ujął jej dłoń i uniósł do ust. Zrozumieli się bez słów. Za drzwiami już czekała na nią pokojówka. Dziewczyna wesoło coś opowiadając, zaprowadziła ją do kwatery kapitańskiej, która składała się ze sporego saloniku, sypialni i malutkiej kabiny służącej za garderobę i łaźnię. Wciąż radośnie rozprawiając pokojówka pokazała jej kajuty, wypakowane bagaże i zadowolona czekała na polecenia. Anna podziękowała jej serdecznie, tej nocy już sobie sama poradzi, lecz rano będzie potrzebowała pomocy.
Zostawszy sama spokojnie rozejrzała się po swoim nowym mieszkaniu. Było niewielkie, ale przytulnie urządzone. Większość mebli wyglądała na dopiero kupione, a zasłony niedużych okien były w jej ulubionym kolorze. W saloniku stał prześliczny przybornik do robótek ręcznych, a stolik przykryty był serwetą, którą sama wyhaftowała. Na widok rozłożonych na toaletce w sypialni swoich szczotek do włosów uśmiechnęła się do siebie. Widać było starania Kapitana, by czuła się tu dobrze. Wiedział jak sprawić jej przyjemność, bukiecik jaśminu na poduszce mógł być tylko jego pomysłem. Wróciła do saloniku, przysunęła do okna krzesło i usiadła spoglądając na gwiazdy. Kiedy kwadrans później Wenworth wszedł do kajuty, ciągle tam siedziała w swojej białej ślubnej sukni. Była tak zamyślona, że zauważyła go dopiero, gdy dotknął jej ramienia. Uśmiechnęła się blado.
- Wreszcie jesteś. Czekałam na Ciebie.
- Jak się czujesz jako pani Wenworth? – Spytał kucając obok niej.
Anna łagodnie ujęła jego twarz w dłonie.
- Zmęczona, przestraszona i ... szczęśliwa. – Szepnęła całując go w czoło.
- Moja Kochana...



A teraz przyznać się, kto nie wierzył że skończę? :twisted:

Marija - Nie 11 Lis, 2007 22:13

Ekhm....Normalnie Ruperta widzem :serduszkate: ...
Poproszę c.d. :kwiatek: , adres na pw jakby co.

Dione - Nie 11 Lis, 2007 22:17

Zaraz wysyłam. Raz już próbowałam, ale chyba za dużo adresów od razu chciałam i nie poszło.
Alison - Nie 11 Lis, 2007 22:19

Uojeju, chyba na Perswazyje luknem :roll: :ops1:
Podziękowanko :kwiatek:

Maryann - Nie 11 Lis, 2007 22:20

Dione napisał/a:
Zaraz wysyłam. Raz już próbowałam, ale chyba za dużo adresów od razu chciałam i nie poszło.

Nie poszło... :(

Dione - Nie 11 Lis, 2007 22:32

A teraz? Jak wciąż nie masz, to podrzuć mi adres. (Czyżby się zapodział?)
Anonymous - Nie 11 Lis, 2007 22:34

:oklaski: Dione, Masz iście kobiecą intuicję.
Balsam polałaś na moją biedną dusze.

Kapitaniątko :serduszkate:

Marija - Nie 11 Lis, 2007 22:39

Jeeest :-P . Zabieram się...
Maryann - Nie 11 Lis, 2007 22:47

mój też !!! :cheerleader2:
Anetam - Pon 12 Lis, 2007 15:45

Matko jaki ten Rupercik znaczy kapitan romantyczny z tym bukiecikiem :serce:
Normalnie aż mi nogi miękły jak to czytałam i pewnie gdybym nie siedziała to bym upadła z wrażenia o tak :thud:

asiek - Śro 14 Lis, 2007 09:05

WOW !!! Dzisiaj odkryłam w poczcie super przesyłkę ! I oczywiście od razu ją rozpakowałam. :thud: :thud: :thud:

Dione, wielkie dzięki, świetnie napisane.

Anetam - Śro 14 Lis, 2007 15:46

:love_shower: DIONE JESTEŚ WIELKA :love_shower:

Dziękuję za przesyłkę :przytul:
Jeszcze chyba nie miałam tylu motylków na raz jak podczas czytania tej lekturki :serduszkate:

Maryann - Śro 14 Lis, 2007 15:53

Dione - ju ar grejt
:thud: :thud: :thud:

Ja się tylko zapytowywuję:
DLACZEGO TAK KRÓTKO ??? :cry2:

Dione - Śro 14 Lis, 2007 16:06

Krótko? To następnym razem postaram się o coś dłuższego.
:mysle:
Co powiecie na Lidię? Bo Edzio i Eleonorka lub Fanny i Edmund wydają mi się trochę ... mało ekscytujący (?) No chyba, że wolicie kogoś innego. Mnie tam wszystko jedno, byleby mieć trochę czasu.

fanturia - Śro 14 Lis, 2007 17:41

O tak... Życie Lidii może być ekscytujące ;)
Maryann - Śro 14 Lis, 2007 18:25

fanturia napisał/a:
O tak... Życie Lidii może być ekscytujące ;)

Nooo... Właścicielka tego życia pewnie też by się z Tobą zgodziła. :wink:

Dione - Śro 14 Lis, 2007 18:33

Tylko uprzedzam, że trochę to może potrwać :roll:
fanturia - Śro 14 Lis, 2007 18:43

Ile? Dwa - trzy dni? ;)
Dione - Śro 14 Lis, 2007 21:42

:paddotylu: :excited: :confused3:



Zdziwaczała może i jestem, ale chyba nie do tego stopnia. Cierpliwości, jak dobrze pójdzie to do Bożego Narodzenia się wyrobię :mrgreen:

fanturia - Śro 14 Lis, 2007 22:01

A ja myslałam... ;) :mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group