Ekranizacje - Middlemarch (1994) Miasteczko Middlemarch
Harry_the_Cat - Czw 24 Lip, 2008 00:29
Nieźle nie? Tak to się człowiek doprosić nie mógł
Caitriona - Czw 24 Lip, 2008 00:34
Własnie! Jak nie było, to nic nie było, jak jest to wszystko na raz! Zaczynam odkładac kasę...
Gosia - Czw 24 Lip, 2008 07:57
To fajnie!
Film polecam, zwlaszcza postac Carvera Doone`a
A Middlemarch też kupie, bo kiedy to kiedys ogladalam, to na biezaco konsultowalam z Alison poprzez smsy dialogi
W kazdym razie obrodzilo w wydania naszych ulubionych kostiumowcow. Czas jeszcze na "Jane Eyre" i "Cranford".
Admete - Czw 24 Lip, 2008 09:34
Jeszcze OMF i Bleak House
Caitriona - Czw 24 Lip, 2008 11:29
| Gosia napisał/a: | | Czas jeszcze na "Jane Eyre" i "Cranford". |
Tak! To moje marzenie...
Gosia - Czw 24 Lip, 2008 12:28
Admete - o tym juz nawet nie wspominam, bo by bylo za duzo szczescia
Caroline - Pią 25 Lip, 2008 19:28
Jest jeszcze "Burmistrz Casterbridge", ale chyba nie ten z Ciaranem.
http://dvd.bestfilm.pl/run/film?id=732
Best chyba hurtowe zakupy licencji w BBC zrobił
Ma jeszcze jakąś serię o wielkich wodzach.
Harry_the_Cat - Pią 25 Lip, 2008 19:36
Tę serię to wdziałam w empiku
Alicja - Wto 29 Lip, 2008 09:08
na serię o wielkich wodzach można się też natknąć w merlinie
Gosia - Czw 21 Sie, 2008 15:07
Polskie wydanie "Miasteczka Middlemarch".
Miasteczko Middlemarch to opowieść o życiu na prowincji w czasie olbrzymich zmian związanych z rewolucją przemysłową i planami Wielkiej Reformy. Rozdarcie między tym, co nowe i postępowe, a tradycjonalnym sposobem życia dzieli ludzi wyjątkowo wyraźnie. Na tym tle toczą się historie mieszkańców Middlemarch. Młodziutka Dorothea Brooke jest idealistką i intelektualistką marzącą o tym, by móc jak najlepiej dzielić się z potrzebującymi swoimi pieniędzmi i zdolnościami. Zafascynowana dojrzałością i inteligencją starzejącego się Edwarda Casaubona, postanawia go poślubić. Wkrótce jednak na jej drodze staje też siostrzeniec starego męża, Will Ladislaw i dziewczynie coraz trudniej uznawać, że droga, którą wybrała, była prawidłowa.
Obsada: Juliet Aubrey, Rufus Sewell, Pam Ferris, Robert Hardy, Douglas Hodge, Michael Hordern, Patrick Malahide, Elizabeth Spriggs
Scenariusz: Andrew Davies
Reżyser: Anthony Page
Dystrybutor: Best Film
Język: polski
Język oryginału: angielski
Napisy polskie
Producent: Best Film
Cena Empik: 27,99 zl,
http://www.empik.com/mias...m,prod3220059,p
Alicja - Pią 22 Sie, 2008 18:55
zamówiłam już Miasteczko w merlinie wraz z Burmistrzem Casterbridge i nieszczęsnymi Żonami i córkami, przez co będę musiała poczekać
Gosia - Pią 23 Sty, 2009 21:43
Wreszcie się wzięłam za polskie DVD z "Miasteczkiem..", wcześniej oglądałam tylko wersję oryginalną i niestety nie rozumiałam wszystkich dialogów. Kupiłam polskie DVD już jakiś czas temu, ale przeleżało na półeczce parę miesięcy...
Czy ktoś zgadnie, czemu zaczęłam oglądać ten film właśnie teraz?
Zupełnie inaczej niż za pierwszym razem odbieram postać Dorothei (na razie jestem po dwóch odcinkach). Wtedy myślałam, że jej wybór narzeczonego i przyszłego męża jest dziwny, ale może nie taki głupi (a głupi okazał się w kontekście późniejszych wydarzeń), ale teraz gdy rozumiem wszystkie dialogi, łapię się za głowę: O święta naiwności! Dorotheo! Odbierałaś sygnały i nie umiałaś ich odczytać! Przecież słowa Causabona od początku wskazywały na to, że będzie tak jak będzie, że on nie będzie chciał dzielić się z kobietą swoją pracą naukową. Pod tym względem był taki jak (prawie) wszyscy. Dorothea widziała go tak, jak chciała widzieć, zauroczyło ją jej wyobrażenie jego osoby jako człowieka nauki, mądrego, wykształconego, przy którym będzie mogła się czegoś nauczyć, któremu będzie mogła pomagać i z którym będzie prowadziła intelektualne dysputy. Wszystko to okazało się pozorem. (A poza tym, czemu jej się nie chciało zwiedzać Rzymu? Ja bym była zachwycona )
Nie pamiętam, czy będzie się jeszcze pojawiał James Chattam i jak on jest opisany w książce (którą zresztą mam ) ale w końcu chciał budować te domki dla robotników - może ona jako jego żona przekonałaby go do pracy, może z jego funduszami mogłaby coś zdziałać?
A Causabon był tylko teoretykiem i to wtórnym, w dodatku w łóżku odwracał się do żony plecami
Tak czy inaczej teraz postać Dorothei wydaje mi się naiwnie irytująca...
BeeMeR - Pią 23 Sty, 2009 22:32
| Gosia napisał/a: | | Tak czy inaczej teraz postać Dorothei wydaje mi się naiwnie irytująca... | Też ją tak odbierałam
Tamara - Sob 24 Sty, 2009 13:56
Przynajmniej na początku , potem jest troszkę lepiej .
Gosia - Sob 24 Sty, 2009 22:43
Zaczęłam oglądać odcinek 3.
I na wstępie się wzruszyłam, jak ten Chettam patrzy na Dorotheę , ja bym z miejsca porzuciła tego nudziarza Causebona. I w dodatku zadbał o domki, mimo że ona wyszła za innego i nie ma już w tym interesu, słodki on jest! Głupia Dorothea! a on zareczył sie z jej siostrą, ale wciąż ją podziwia, widać to.
Na szczęście ona ma jeszcze Willa w odwodzie, bo by bylo kiepsko
W Causebonie podoba mi się tylko jego głos, mówi takim spokojnym, cichym głosem.
Ale gdzie tam mu do Chettama?!
Dobra, idę oglądać dalej.
Pozniej wrzuce screeny
Edit: chyba przesadziłam z tym cichym głosem, bo właśnie się uniósł i pokłocił się z Dorotheą o Willa Powtórzę: O święta naiwności. Widziały... co brały
Julian Wadham jako James Chettam:
a tu "szczęśliwa para"

Will Ladislaw (w tym ujeciu wygląda jak panienka )
James Chettam ze swoją narzeczoną i spojrzenie, o którym pisałam
Gosia - Nie 25 Sty, 2009 10:40
Odcinek 4 przyniósł kolejne ważne wydarzenia.
Causabon okazał się starym draniem, co można było przypuszczać od początku
Dorothea zachowała swoją naiwność, choć może ostatnie wypadki otworzyły jej wreszcie oczy... Po co jemu była w ogóle potrzebna żona? Wcale o nią nie dbał, ani nie szanował jej zdania.
Za to Chettam okazał się bardzo w porządku, troszczył się o Dorotheę (choć nie miał już w tym interesu) i czy był takim złym kandydatem? Nawet o porządki gospodarskie u sąsiada - jej wuja potrafił zadbać, okazał się rozsądny.
Tylko to otoczenie starych ciotek mu nie służy
Doktor Lydgate i kobieta, "która go zrujnuje":
Co do Władysława, to lubię go, choć czasem mnie denerwuje.
Tamara - Nie 25 Sty, 2009 20:15
Pamiętam , że kiedy Lydgate się oświadczał , jego przyszła trzymała w ręku czółenko do frywolitek , ciekawe, czy w filmie to było
Gosia - Nie 25 Sty, 2009 20:33
Mam wrażenie, że było
Zajmowała się jakąś robótką akurat.
Ale oświadczyny były w ogóle nagłe i nieoczekiwane, nawet dla niego samego.
To ona raczej wyznała mu miłość..
Tamara - Nie 25 Sty, 2009 20:52
Powinna była robić frywolitki
Gosia - Nie 25 Sty, 2009 22:45
Co dalej na froncie Chettamowym?
Nakrył Dorotheę na rozmowie z Willem i był oburzony

Ale mam wrażenie, że ruszyła go trochę jej ostra przemowa do niego w tej sprawie, w kazdym razie zrozumial chyba jej sytuację i intencje. Może i te ukryte.
Ale Willa przegonil
Widac, że jednak kocha żonę i dziecko (choć ceni Dorotheę i chciałby dla niej jak najlepiej):

Poza tym Lydgate powoli zaczyna mieć złą passę ...
To przybycie kuzyna-kapitana ją zapoczątkowało. Swoją drogą straszna trzpiotka z jego żony...
Poki co sielanka:
a jeśli chodzi o Marię, faktycznie jest surowa dla Freda, na jej miejscu wybralabym jednak pastora (ładna była ich rozmowa), bo wydaje się porządnym czlowiekiem (tylko ten hazard...) a Fred to lekkoduch.
Odcinek 5
Sytuacja robi się klarowna, zwłaszcza w sprawie Lydgate`a...
Plany Dorothei są trudne do wykonania... Fred ma przed sobą nowe wyzwanie.
A Will unosi się honorem.
Tymczasem Chettam...

A przed nami ostatnia część Chettam`s story
To dziwne, że jest tylko poboczną postacią tego filmu
Odcinek ostatni...
Scena na łące prawie jak z DiU 2005

Tak naprawdę ten film kończy się smutno, mimo szczęśliwego pozornie zakończenia w kilku wątkach.
Miasteczko, z jego plotkarstwem i uprzedzeniami, mimo prób zreformowania, właściwie zostało takie same... Ideały okazały się niemożliwe do zrealizowania. Nie tylko dla niej...
A życie Dorothei wydaje się właściwie niesatysfakcjonujące? Owszem, miała wpływ na ludzi obok, ale sama nie osiągnęła tak wiele. Ten tekst podsumowujący jakoś tak, może nieświadomie, dołuje końcówkę.
Czy jej wybory spowodowały, że naprawdę była szczęśliwa? Czy nie mogła wybrać kogoś innego?
W kazdym razie jesli już nie chciala Chettama, mogla związać się z doktorkiem, tyle że on pokochał ładną, ale pustą laleczkę
Gosia - Śro 28 Sty, 2009 22:20
Jakoś dziwnie nie mam wyrzutów sumienia
Czy będziesz niedługo sobie "Middlemarch" powtarzać? Jeśli tak, to bardzo się cieszę, bo brakuje mi dyskusji na ten temat, a mam ten film na świeżo w pamięci.
Oczywiście tempo akcji jest tu powolne, ale świetnie zostało oddane życie angielskiej prowincji. No i jakieś magnesy męskie się tu znajdą
a sama historia jest dość ciekawa i skłania do refleksji..
Gosia - Śro 28 Sty, 2009 22:48
Dlaczego mnie nie dziwi to, że najpierw obejrzysz "Dom na wzgórzu"?
Ja mam świadomość, że choć znam wiele filmów, także i wielu nie znam, co mnie cieszy, bo mogę je obejrzeć i pokochać
Mag, może jutro trafi się jakiś inny dyplomata, z innego państwa?
Alicja - Czw 29 Sty, 2009 20:07
ja pomimo że ma ten film zostawiłam go sobie na " gorsze czasy" lubie dawkowac sobie przyjemności. Dzięki Gosi przeczytałami obejrzałam film w skrócie.
Z tego co powyże wynika że jest ciekawy
Gosia - Czw 29 Sty, 2009 20:24
Ale ja chciałam zachęcić, a nie opowiedzieć film, pewnych kwestii zresztą nie dopowiedziałam, żeby zostawić coś dla Was
Alicja - Czw 29 Sty, 2009 20:29
| Gosia napisał/a: | | Ale ja chciałam zachęcić |
ależ zachęciłaś mnie ogromnie, film będzie czekał na odpowiedni czas, gdy będę mogła w spokoju go sobie oglądać i delektować się
poza tym twoje "zachęty" jak do tej pory sprawdzały sie i nie żałuję ani jednej złotóweczki wydanej na filmy
|
|
|