Filmy - Amelia
Trzykrotka - Czw 04 Sty, 2007 21:01
Kaśku, kup! Jak widać na załączonym obrazku, nie każdej Damie ten film leży na sercu, ale gdyby Ci się nie spodobał, zawsze ktoś się ucieszy z prezentu. Ja mam i oglądam cyklicznie. Dla samego krasnala warto, Zorro i tajemnicy Człowieka w Czerwonych Trampkach (pamiętam jak się ucieszyłam, kiedy została ujawniona! )
Anonymous - Czw 04 Sty, 2007 21:55
Ja uwielbiam jak Amelia mści się na sąsiedzie na dachu
Anonymous - Czw 04 Sty, 2007 22:35
Ja bardzo lubie scene, już pod koniec filmu, kiedy ten biedaczek-pisarz sobie idzie ulicą i nagle widzi na murze napisane zdanie ze swojej powieści "BEZ CIEBIE PRZEŻYCIA SĄ TYLKO MARTWYM NASKÓRKIEM PRZESZŁOŚCI" Jak go to podniosło na duchu!
Trzykrotka - Czw 04 Sty, 2007 23:09
Oj prawda, zapomniałam o tej scenie! Ale zawsze uwielbiałam konsjerżkę nagle rozkwitłą, która dostaje niby-zgubione na lodowcu "listy od męża".
A sąsiad? Zaraz po krasnalu sie plasuje, zwłaszcza kiedy dzwoni do mamy i słyszy "szpital psychiatryczny"
Anonymous - Pią 05 Sty, 2007 19:38
Kupiłam oglądnęłam. Spodobało mi się. Film z humorem jak dla mnie nawet nawet. Jak ktos nie kupił a ma okazję polecam. Na poczatku był problem bo płyta nie chciała pójśc.
Ale warto bylo troszkę sie podenerwowac
bezpaznokcianka - Pon 15 Sty, 2007 13:51
AMELIA to jeden z moich ulubionych filmów. Zawsze poprawia mi humor i sprawia, że moje zycie przestaje być takie beznadziejne, bo ja też mogę pobawić się w taką Amelię.
Mi sie najbardziej podobają podchody Amelii do Nina - nie oddała mu albumu zwyczajnie, obmyśliła - jak to się wyraziła - strategię
Och i jeszcze to jej mieszkanie takie śliczne, magiczne...
i uwielbiam scenę pocałunku Amelii i Nino - całują się tak delikatnie, niepewnie. Podoba mi się, że nie rzucają się na siebie z jęzorami. Ta scena wywołuje we mnie niesamowite dreszcze.
A koniec jest przepiękny - Amelia zmieniła życia wszystkim bohaterom no i sobie wreszcie
a nie zmieniała ludzi mówiąc im wprost - słuchaj to i tamto... tylko podrzucając aluzyjne prezenciki ^^ jak na przykład kasety wideo Człowiekowi ze Szkła, albo ten krasnal...
Anonymous - Pon 15 Sty, 2007 19:16
Ostatnie sceny sa niesamowite
Harry_the_Cat - Pon 30 Kwi, 2007 01:03
Zaplanowałam sobie, że obejrzę, ale oczywiście zapomniałam, więc właczyłam sie na ostatnie pół godziny... ??:
Kocham ten film. Jest przepiękny wizualnie, muzycznie.... Człowiek nie jest w stanie powstrzymać tego ciepła w serduchu, które sie pojawia. Ech.
Gunia - Pon 30 Kwi, 2007 14:56
Ja za to sobie obejrzałam. Dawno temu to widziałam i prawie nic nie pamiętałam. Bardzo ładny film i dobre teksty. Ten Kaszalot z próbami samobójczymi...
Marija - Pon 30 Kwi, 2007 15:03
Ja chyba jestem na coś chora, bo Amelii i "Amelii" nie znoszę . Kojarzy mi się z zieloną poświatą jak z koszmaru. Wybaczcie :oops: , wytnijcie...
Harry_the_Cat - Pon 30 Kwi, 2007 15:08
Nie no, Marija, na temat mówisz.
Marija - Pon 30 Kwi, 2007 15:10
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Nie no, Marija, na temat mówisz. | Jak na temat, kiedy jako jedyna jestem na "nie". Czarna owca , i nic na to nie poradzę.
Harry_the_Cat - Pon 30 Kwi, 2007 15:16
No na temat - Amelli mówisz "nie".
Ślepa, czy cuś, ale to już inna kwestia
Marija - Pon 30 Kwi, 2007 15:20
| Harry_the_Cat napisał/a: | Ślepa, czy cuś, ale to już inna kwestia | Ciepło, ciepło... Ok, wyraziłam votum separatum, a co . Nudno by było, same zachwyty. Chyba ta Audrey czy jakoś mnie denerwuje .
Trzykrotka - Pią 04 Maj, 2007 09:39
Nie jesteś sama, Kaziuta też nie cierpi Amelii, a sama staczałam o nią boje ze znajomą, która nazywała ją koszmarem.
Inna rzecz, że Audrey nie podobała mi się już w żadnym innym filmie, prócz podobnych w klimacie Bardzo dlugich zaręczyn.
Caitriona - Pon 19 Maj, 2008 18:12
A ja obejrzałam Amelię wczoraj, po raz pierwszy. I szczerze mówiąć sama nie wiem co myślęć. Z jednej strony bardzo sympatyczna historia, Amelia jest piękną dziewczyną, podróze krasanala były fantatsyczne, zemsta na złym sklepikarzu - bezcenna (szczególnie podmiana numerów telefonów!), napis na murze, no i cały Nino. A z drugiej strony, jak dla mnie, bardzo ciężkie kolory - czerwień, zieleń, niesamowite kontrasty, ale tez bardzo duże nasycenie czernią - strasznie to po jakimś czasie męczy. Trochę 'za dziwny' był ten cały świat Amelii, miałam czasami wrazenie szuczności. I co dziwne, momentami trochę nużące. Za jakiś czas podejrzewam, że wrócę do tego filmu, tak łatwo mu nie odpuszczę. Może wtedy spodoba mi sie całkowicie
Tamara - Pon 19 Maj, 2008 21:54
Ja "Amelię" bardzo lubię , zwłaszcza właśnie za tę "dziwność" , klimat lekko surrealistyczny , sprawiający ,że nie wie się czy to naprawdę , czy może trochę "obok" normalnej rzeczywistości . Jeśli ktoś pamięta "Po godzinach" Martina Scorsese , to jest mniej więcej coś podobnego : świat niby ten sam ,niby dobrze znany a okazuje się zupełnie nierealny , mimo że prawdziwy . Jakby równoległa rzeczywistość .
Harry_the_Cat - Pon 19 Maj, 2008 22:01
Ja tez. Kocham ten film. Mam nadzieje, ze jeszcze go polubisz, Cait
Tamara - Pon 19 Maj, 2008 22:26
Muszę sobie obejrzeć , bo daaaawno tego nie robiłam
Ulka - Pon 19 Maj, 2008 23:14
Spodobał mi się bardzo, gdy pierwszy raz oglądałam w kinie. W sumie widziałam może ze trzy razy, a dziś dzielnie (czyt. łatwo) oparłam się pokusie nabycia "Amelii" za 6.5o bodajże. Z czegow niosek, że już tak bardzo po wtórnym obejrzeniu mi się nie podoba. W każdym razie nie jest to film, który muszę mieć na półce, skoro go widziałam.
trifle - Śro 21 Maj, 2008 12:20
A mi właśnie te kolory się podobały - zielenie, czerwienie, czerń, ale - dla mnie - nie takie natrętne i męczące. Uwielbiam te wszystkie drobiazgi, tę puszkę ze skarbami z dzieciństwa - bo ja takie stare przedmioty też zawsze z namaszczeniem oglądam i przechowuję. I kocham całą ścieżkę dźwiękową. To jedyny soundtrack, którego słucham od kilku lat i mi się nie nudzi. Acchh, aż nabrałam ochoty, żeby sobie znowu obejrzeć
Antuś - Sob 24 Maj, 2008 12:43
Mam to samo... ścieżka dźwiękowa, nawet osobno jest równie niesamowita co film, a podobno Yann Tiersen nie widział go zanim rozpoczął komponowanie muzyki. Jeśli to prawda to albo miał genialne przeczucie albo to genialny przypadek
A kolory są piękne, świetnie współgrają z całością, mogę oglądać ,,Amelię" setki razy i naprawdę trudno byłoby zanleźc mi jakieś wady.
trifle - Czw 28 Paź, 2010 23:27
Zrobiłam sobie niedawno powtórkę. Jeeeżżżżżżzu... Ten film jest cudowny. Uwielbiam scenę pod koniec, kiedy Amelia marzy sobie w kuchni i pojawia się taka chmurka, gdzie Nino kupuje dla niej rodzynki
Anaru - Pią 29 Paź, 2010 01:48
Hmm... No to trza by to wreszcie obejrzeć...
behemotka - Pią 29 Paź, 2010 10:02
co do sztuczności - w filmie komputerowo usunieto miedzy innymi grafitti z murów i śmieci z ulic
|
|
|