Powieści - Nędznicy
Ania Aga - Sob 19 Sty, 2013 22:03
Recenzja "Nędzników", nawiązująca troszkę do Agn
http://www.notatkicooltur...a-musicali.html
Anaru - Nie 20 Sty, 2013 01:45
Zwiastun wyglądał ciekawie, ale nie przepadam za musicalami, więc mam zagwozdkę. Z kolei tylu dobrych aktorów tam występuje, że nie wiem czy się nie skuszę.
Admete - Nie 20 Sty, 2013 08:38
Też zaczynam sie wahać i nie wiem, czy chcę wydawać pieniądze...
RaczejRozwazna - Nie 20 Sty, 2013 13:50
Ja jestem w ogóle zdziwiona, że z akurat z tej powieści zrobiono muscal... Troche to mało poważne.
Caitriona - Nie 20 Sty, 2013 14:04
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Ja jestem w ogóle zdziwiona, że z akurat z tej powieści zrobiono muscal... Troche to mało poważne. |
Chyba jesteś nieco odosobniona w tej kwestii. Musical powstał w 1985, angielska wersja, i grany jest od 27 lat bez przerwy. Nie sądzę, żeby użycie takiej wersji adaptacji jak musical było mało poważne. Poprzez muzykę i śpiew można oddać wszystkie emocje, i jeszcze je podkreślać. Co więc jest w tym mało poważnego?
Nie byłam jeszcze na filmie, ale na 100% się wybiorę, bo kocham musicale.
Aragonte - Nie 20 Sty, 2013 14:10
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Ja jestem w ogóle zdziwiona, że z akurat z tej powieści zrobiono muscal... Troche to mało poważne. |
Byłam na spektaklu i moim zdaniem był świetny.
Film też muszę obejrzeć
RaczejRozwazna - Nie 20 Sty, 2013 14:13
Rzeczywiście nie śledziłam historii adaptacji 'Nędzników". A propos musicali - one stwarzają jednak dla mnie pewną sferę sztuczności, umowności (no, chyba, że historia dzieje się w operze lub środowisku muzycznym - jak np. "Upiór w operze). Zamiast wyrazu uczuć robi się kreowanie pewnych afektów - jak w barokowej operze. I dlatego adaptacja tak głebokiej i tragicznej w wymowie powieści - no nie wiem... Myślę, że się wybiorę bo świetna obsada i wtedy zdam sprawę.
Admete - Nie 20 Sty, 2013 14:17
Ja tam operę lubię, więc może i śpiewanie dialogów mi nie będzie przeszkadzać?
BeeMeR - Nie 20 Sty, 2013 16:42
Ja ten musical dość lubię - szału nie ma, ale lubię, więc chętnie się wybiorę do kina
Anaru - Nie 20 Sty, 2013 18:04
| BeeMeR napisał/a: | Ja ten musical dość lubię - szału nie ma, ale lubię, więc chętnie się wybiorę do kina |
Możesz zgarnąć naszą Mamę
Caitriona - Nie 20 Sty, 2013 19:00
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Zamiast wyrazu uczuć robi się kreowanie pewnych afektów - jak w barokowej operze |
Ja tego tak nie postrzegam. Lubię muzykę (choć sama niestety nie potrafię ani śpiewać, ani grać), ale uważam, że już kilkoma nutami można wspaniale oddać nawet największe emocje i uczucia. Także dla mnie nie ma problemu z taką tematyką w formie musicalu.
Yvain - Nie 20 Sty, 2013 19:18
| Caitriona napisał/a: | | że już kilkoma nutami można wspaniale oddać nawet największe emocje i uczucia. Także dla mnie nie ma problemu z taką tematyką w formie musicalu. |
Ja również lubię musicale, jeśli tylko ich treść do mnie trafia, jeśli potrafię je odczuć i zrozumieć, jest to ogromna przyjemność
BeeMeR - Nie 20 Sty, 2013 19:33
| Anaru napisał/a: | Możesz zgarnąć naszą Mamę | Myślałam o tym
RaczejRozwazna - Nie 20 Sty, 2013 20:07
| Caitriona napisał/a: | | RaczejRozwazna napisał/a: | | Zamiast wyrazu uczuć robi się kreowanie pewnych afektów - jak w barokowej operze |
Ja tego tak nie postrzegam. Lubię muzykę (choć sama niestety nie potrafię ani śpiewać, ani grać), ale uważam, że już kilkoma nutami można wspaniale oddać nawet największe emocje i uczucia. |
Oczywiście, zgadzam się generalnie co do ekspresywnej roli muzyki. Mnie bardziej chodziło o to, że w prawdziwym życiu w momentach najbardziej dramatycznych raczej się nie myśli o śpiewaniu. A ja powieść widzę jako takie trochę odwzorowanie rzeczywistości...
Alicja - Nie 20 Sty, 2013 20:08
Obejrzałam duuży fragment filmu i zrezygnowałam. Do szału doprowadzały mnie te nieustanne śpiewy. Russel, choć oko cieszy wyglądem śpiewać nie powinien. Jego głos miły dla ucha, gdy coś mruczy czy też opowiada, denerwuje mnie w śpiewanych dialogach, monologach.. . Próbowałam, ale nie mogłam dokończyć.
Żałuję strasznie, bo tak się nastawiałam na ten film
Alicja - Nie 20 Sty, 2013 20:51
| RaczejRozwazna napisał/a: | | A na Nędzników pójdę. Aczkolwiek nie wiem, czy nie będę miała tak jak Alicja.... |
Alicja mogła rezygnować, bo to było tańsza i zdrowasza forma rezygnacji Gdybym poszła do kina pewnie zacisnęłabym zęby i zgrzytając siedziała do końca
BeeMeR - Nie 20 Sty, 2013 20:53
Mnie raczej nie powinno odrzucić bo musical, a więc i wszystkie piosenki znam, mam też swoje ulubione - np. pierwszą. Za pierwszym razem jednak wrażenia miałam nieco mieszane - no bo tak po prawdzie nie jest to ani moja ulubiona książka, ani historia, ani muzycznie mnie nie powala
Caitriona - Nie 20 Sty, 2013 22:18
| RaczejRozwazna napisał/a: | Mnie bardziej chodziło o to, że w prawdziwym życiu w momentach najbardziej dramatycznych raczej się nie myśli o śpiewaniu. A ja powieść widzę jako takie trochę odwzorowanie rzeczywistości... |
W prawdziwym życiu nie, choć wojsku zdarzało się maszerować na wroga z pieśnią na ustach lub z marszem w tle.
Dla mnie Nędznicy są powieścią, mimo że odwołują się do prawdziwych wydarzeń. Bohaterowie dla mnie mogą więc równie dobrze wyśpiewać kwestie. Tu akurat to pasuje. A tak jak już wcześniej mówiłam, muzyka tylko to wzmocni.
Vasco - Pią 25 Sty, 2013 23:41
Jeśli kogoś to przekona, to daję swój znak jakości Żona chce iść drugi raz.
Aragonte - Sob 26 Sty, 2013 00:18
Byliście w kinie? Ja mam nadzieję pójść w najbliższym tygodniu
Vasco - Sob 26 Sty, 2013 01:12
Tak, dziś. Ale wcześniej obejrzałem 3x na kompie.
Aha, w wielu miejscach czytam, że Russel nie umie śpiewać. Też mi się tak wydawało na początku tylko dziwnym trafem najczęściej słucham Stars w jego wykonaniu...
Admete - Sob 26 Sty, 2013 10:35
Wybieram się w przzyszłym tygodniu, w ten weekend bratowa nie ma czasu,a juz się z nią umówiłąm wstępnie.
BeeMeR - Sob 26 Sty, 2013 17:03
Ja się wybieram jutro - dam znać czy i jak mi się podobało
milenaj - Sob 26 Sty, 2013 19:42
Byłam dzisiaj. Warto iść, choć trochę mi przeszkadzało, że to taki musical totalny. Russell nie wypadł źle, a Anne Hathaway ma moim zdaniem Oscara w kieszeni.
nicol81 - Sob 26 Sty, 2013 21:54
Anne Hathaway- no nie wiem... Była świetna, ale trochę mało jakby jej było. Chyba że za rolę drugoplanową - ale to też szkoda by była... Podobało mi się, że jej piosenka była taka przepełniona rozpaczą.
Po Russellu wszyscy jeżdżą, ale mi się podobał. Jego "Stars" takie trochę przygaszone, ale ma to sens - wszak Javert nie wie, że jest tym złym. Większość Javertów jakoś o tym zapominała. I sceneria tej piosenki też genialna, prawie zaczęłam klaskać.
Ciekawa zmiana myśli Valjeana w "Who am I" - chyba wszystkie dotychczasowe wersje grały to, że on na sam koniec decyduje, co zrobić. Tutaj praktycznie od początku jest pewien.
Świetna wersja "Do you hear the people sing", gdzie najpierw śpiewają cicho, później coraz głośniej, zamiast od razu walić z buta.
Eponina w sukience lata, a w płaszczyk się na barykadę ubiera, czyli z sensem zrobili.
Ogólnie widać, że twórcy myśleli i czytali książkę
Koniec wzruszający. Tylko czemu pokazali ostrzyżoną Fantynę?
|
|
|