To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści - Miasteczko Middlemarch

Tamara - Wto 28 Sty, 2025 13:48

Trudno nie zapamiętać przodka Millicenty i jej kota :mrgreen:
annmichelle - Wto 28 Sty, 2025 14:08

Tamara napisał/a:
Trudno nie zapamiętać przodka Millicenty i jej kota :mrgreen:

Mnie nie jest trudno, bo kompletnie nie skojarzyłam nazwiska. Ten wątek z HP to był dla mnie jakiś totalnie poboczny i w ogóle nie pamiętałam nazwiska i imienia tej dziewczyny.

Natomiast bankier Bulstrode wydaje mi się, że może być w literaturze angielskiej postacią równie istotną jak np. Rzecki w literaturze polskiej.
No i znów nie mogę uzasadnić dlaczego :twisted: bez spoilerowania.

Tamara, jak Ci idzie czytanie? :-)

Tamara - Śro 29 Sty, 2025 23:12

Na razie leży, nie idzie, ale może jutro ruszę. Znowu mnie zaraza dopadła i nie mam siły.
Tamara - Wto 04 Lut, 2025 09:19

Dr Lydgate jest na przyjęciu u Vince-ów, gdzie zachwyca się Rosamundą, która jak dotąd robi na mnie wrażenie osóbki instynktownie i bez większej pracy umysłowej umiejącej się dobrze ustawić w życiu, wychodzi jej to samo z siebie, podejrzewam , że jest to zmysł interesu odziedziczony po rodzicach, tylko ubrany w wytworną formę, więc nikt nie podejrzewa jego istnienia. Myślę, że jest to panna bardzo praktyczna i pragmatyczna - ale to moje domysły , bo nie wiem, co będzie dalej :-P
Swoją drogą uderzyło mnie , jak bardzo ludzcy są bohaterowie, pełni małostek i drobnych przywar, nawet w wypadku tych teoretycznie pozytywnych, którzy mimo wszystko nie są , jak to zwykle w powieściach bywa , kryształowi i niemal bez skazy.

annmichelle - Wto 04 Lut, 2025 09:40

Tamara napisał/a:
Swoją drogą uderzyło mnie , jak bardzo ludzcy są bohaterowie, pełni małostek i drobnych przywar, nawet w wypadku tych teoretycznie pozytywnych, którzy mimo wszystko nie są , jak to zwykle w powieściach bywa , kryształowi i niemal bez skazy.

Tak jak pisałam - dla mnie bohaterowie to jeden z większych plusów tej powieści. :serce:
Są bardzo ludzcy ze swoimi przywarami i nawet ci, którzy są w sumie dobrymi ludźmi mają swoje słabostki, przywary, nałogi, robią głupoty, ufają niewłaóciwym ludziom, itd.
Wyjątkiem jest chyba tylko Caleb Garth - takiego człowieka chciałoby się mieć za przyjaciela. Może i czasem zbyt łatwowierny, ale podszyte jest to dobrem i wiarą w uczciwość innych, a nie głupotą.

O innych bohaterach nie będę się tu rozpisywać, bo jesteś na wczesnym etapie czytania, a ponieważ spora część z nich przechodzi mniejszą, większą lub radykalną metamorfozę (lub po prostu pokazuje swoje prawdziwe ja), więc łatwo o spoilery :wink: , a ta książka warta jest czytania bez wiedzy "co będzie dalej", żeby sobie nie psuć przyjemności.
Szczegółowo podyskutujemy więc sobie jak skończysz. :-)

P.S. Po pierwszym tomie napisałam skrótowo moje odczucia na tamtym etapie czytania odnośnie bohaterów i po przeczytaniu całość w kilku przypadkach zmieniłam opinię. :mrgreen:

Tamara - Wto 04 Lut, 2025 11:10

I tak będę sie uzewnętrzniać na bieżąco, żeby mi wrażenia nie uciekały :-P
Tamara - Pią 14 Lut, 2025 16:29

Fred dostał tyfusu, dziwnie kojarzy mi się to z chorobą Toma Bertrama po nadużywaniu rozrywek :-| ...
Tamara - Czw 20 Lut, 2025 13:59

Zaczęłam drugi tom. Jedna rzecz mnie zastanawia - dlaczego czytając cały czas mam wrażenie, że tam jest paskudna pogoda? zimno, wilgotno, albo przed mżawka albo po mżawce, albo jej resztki unoszą się w powietrzu, zimne powiewy wiatru - nie za mocne fakt, ale strasznie niemiłe, szaro, buro i ponuro bo ciągle chmury, i na dodatek wszędzie błoto, taka zimna wilgotna wczesna wiosna, gdzie dopiero coś zielonego zaczyna się powoli i niechętnie rozwijać. I tak cały czas od początku. No może w Rzymie było cieplej i sucho, ale tez bez upału bez szału ze słońcem.
I powoli większość bohaterów zaczyna mnie wkurzać swoją głupotą i brakiem rozsądku .Bronia się Garthowie, Dorotea, o dziwo Rosamunda w dostępnych jej umysłowi granicach, Wiadomo że Lydgate, chociaż zaciąganie długów to kiepski pomysł i powinien to wiedzieć, no i Celia. A, jeszcze pastor Fearbrother czy jak mu było (mam kłopot z zapamiętywaniem dłuższych nazwisk :zalamka: :zawstydzona2: )

Tamara - Wto 04 Mar, 2025 09:11

Skończyłam parę dni temu . Pierwszy tom jest równina w mżawce - dłuuuugi, nudnawy i nic się nie dzieje, za to drugi wg reguł Hitchcocka - jazda bez trzymanki na odpiętych wrotkach i nie wiesz co za chwilę się stanie :lol: plus całkowici nieoczekiwany sielankowy epilog, który jest zbyt krótki i zbyt wiele osób pomija.
Tłum bohaterów, tłum osobowości - uderzyło mnie, że z całej gromady chyba tylko trzy osoby są obdarzone zdolnością racjonalnego myślenia i wynikającego z niego racjonalnego postępowania : Dorotea, Marta, Kaleb i pastor Farebrother. Cała reszta działa głównie wg zasady będącej naszą cechą narodową - jakoś to będzie :lol: sa w tym bardziej polscy od Willa, który wprawdzie nie jest specjalnie racjonalny, ale zdaje sobie sprawę z tego jaki ma charakter i co może, a czego nie może.
Bardzo interesującą postacią jest Rosamunda - kojarzy mi się z liczącą maszyna Trurla z któregoś z opowiadań z Cyberiady - tą, której dwa a dwa zawsze wychodziło siedem i była gotowa zabić każdego, kto twierdził inaczej :lol: Rosamunda posiada dokładnie ten sam kamienno-stalowy upór i absolutną odporność na czynniki zewnętrzne, które powinny wpłynąć na jej postawę i stosunek do rzeczywistości :lol:
Lydgate z kolei do pewnego momentu jest równie beztroski jak Fred - przystojni chłopcy wychowani w dostatku, nie mający pojęcia o realiach, działających wg zasady Sędziego (jakoś to będzie), która ostatecznie skutkuje bardzo bolesnym wyrżnięciem łbem w ścianę, ze tak powiem. Przy czym o ile dla Freda okazuje się to zbawienne, to Lydgate cierpi na syndrom Benedykta Korczyńskiego - tak dobrze chciałem, a tu muszę zarabiać na chleb i nie mogę pracować tak jak chciałem. Przy czym o ile w wypadku Benedykta , był to skutek okoliczności zewnętrznych, to Lydgate sam sobie to na głowę ściągnął kompletnie nieprzemyślanym małżeństwem, które też można uznać za karę od losu za flirt z Rosamundą, w który wdał się dla rozrywki i swojej przyjemności, egoistycznie nie widząc, że może dawać nadzieję młodej pannie, coś a la Willoughby.

annmichelle - Wto 04 Mar, 2025 12:51

To co? Teraz serial? :-)
Tamara - Śro 05 Mar, 2025 09:07

Serial to dopiero latem, jak rodzina na działkę sie uda :wink: nie sądzę, żeby wcześniej się dało.
Aragonte - Śro 05 Mar, 2025 17:21

Tamara napisał/a:
Fred dostał tyfusu, dziwnie kojarzy mi się to z chorobą Toma Bertrama po nadużywaniu rozrywek :-| ...

A właśnie - o co posądzasz Toma Bertrama? :wink: Tyfus to był czy coś niekoniecznie politycznego, co Jane wolała ocenzurować? :wink:

Tamara - Czw 06 Mar, 2025 13:03

Najbardziej by pasowało ciężkie bakteryjne zapalenie płuc - nieunikniony skutek ochlaju, niewyspania, wyczerpania i pewne zalegania w zimnych miejscach po pijaku. Pojawiające się w pewnym momencie obawy o płuca mogą sugerować, że boją się galopujących suchot czyli gruźliczego zapalenia płuc, które było w 100% śmiertelne, czyli pewnie poza utrzymującą się gorączką był kaszel i pewnie z krwiopluciem.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group