Ekranizacje - Małe kobietki - ekranizacje i książka
Admete - Wto 04 Lut, 2020 12:37
Nie doczytałam. Pewnie był z 10 lat starszy, ona miała 25.
RaczejRozwazna - Wto 04 Lut, 2020 13:27
O ile pamiętam profesor był przed 40-tką (chyba 36? ) Z tym, że to był Niemiec, więc jak najbardziej musiał wyglądać na wiek średni (w odróżnieniu od filmu ). W książce chyba Jo była młodsza niż 25 lat, wyglądało na to, że między nimi różnica wieku ok. 15 lat. W każdym razie zazdrosny Laurie mówi o nim per "stary człowiek" (w książce Jo spotyka profesora przed oświadczynami Teddy'ego).
W książce nie przekonuje mnie właśnie końcówka.
BeeMeR - Wto 04 Lut, 2020 13:48
Dzięki, obstawiałam: ona 30 lat, on 40 lat. A to 36-letni staruszek (ajussi)
Obejrzałam Małe Kobietki z 1949, wrażenia spiszę wieczorem
RaczejRozwazna - Wto 04 Lut, 2020 16:09
Też mnie uderzył ten wiek, gdy czytałam książkę Niemniej dla dziewiętnastolatków to rzeczywiście mógłby być starszy pan
Admete, a czy bratanica mówiła, dlaczego według niej film jest smutny? Ze względu na śmierć Beth czy coś jeszcze? W sumie nie przyszło mi do głowy akurat to określenie...
Admete - Wto 04 Lut, 2020 17:03
Spytam ją przy okazji, ale we mnie też wzbudził smutek. Myślę, że chodziło o Beth i ogólnie o aurę tego filmu. Ona chyba pierwszy raz oglądała coś, co nie jest przyjemną przygodówką ze szczęśliwym zakończeniem.
BeeMeR - Wto 04 Lut, 2020 18:19
Małe kobietki 1949
Och, wyjątkowo okropna Jo - to już wolę Winonę
Ta jest krzykliwa, uśmiecha się jak niepełnosprytna, może nawet potłuczona. Niezbyt podobał mi się Laurie, ale oboje z Jo są scena oświadczyn była ładna (i kilka innych) - bez biegania po łące, rozczochrania i krzyków, tylko na smutno - jestem za.
https://www.youtube.com/watch?v=kiI2hI1N9fQ
Za to Bhaer całkiem przyzwoity
https://www.youtube.com/watch?v=H699BJ4ky0w
Podobała mi się też ciotunia i Beth, natomiast Amy mnie zastanawia - bo tu jest całkiem sympatyczną panną, ze skłonnościami lekko egoistycznymi, z którymi walczy - w wersji 2017 to skończona egoistka, ale umiejąca się podobać (ciotuni, Lauriemu) - ciekawa jestem jaka była w powieści
Artykuł o różnych wersjach Małych kobietek:
https://www.polityka.pl/t...e-kobietki.read
RaczejRozwazna - Wto 04 Lut, 2020 18:30
Beemer, w powieści Amy walczy, walczy, bo przecież to jednak moralizatorska opowiastka dla panienek jak być dobrą żoną Niemniej w kolejnych częściach o Amy wiemy tylko tyle, że jest. Chyba autorka straciła pomysł na tę postać z momentem jej zamążpójścia.
Scenariusz ekranizacji z 1949 jest dokładnie ten sam co z 1933 (chyba też ten sam reżyser). Stąd też podobieństwo scen, w tym sceny oświadczyn (też zdecydowanie preferuję te dawniejsze). Ciekawe, że w żadnej z dotychczasowych ekranizacji nie mamy odwzorowania sytuacji książkowej... W tej ekranizacji przeszkadzał mi przede wszystkim wiek głównych bohaterów - i Jo i Laurie byli koło 30.tki
Podobał Ci sie Bhaer w tej ekranizacji??? Toż to był jakiś podstarzały włoski amant z włosem na żel... Nie miał nic wspólnego z oryginałem.
Najlepszym wg mnie Bhaerem był William Shatner z serialu z 70. (Star Trek! )
https://www.youtube.com/watch?v=gAei_NV4Zcc
A tu pierwsze spotkanie Jo i Bhaera z tego serialu:
https://www.youtube.com/watch?v=XBd9-P-SkPI
RaczejRozwazna - Wto 04 Lut, 2020 18:43
| Admete napisał/a: | | Spytam ją przy okazji, ale we mnie też wzbudził smutek. Myślę, że chodziło o Beth i ogólnie o aurę tego filmu. Ona chyba pierwszy raz oglądała coś, co nie jest przyjemną przygodówką ze szczęśliwym zakończeniem. |
Hm, jak się zastanowię to można moje uczucie po tym filmie nazwać smutkiem. Chociaż bardziej pasuje mi jakaś nostalgia, melancholia właśnie... Bo to jest w sumie opowieść o nieuchronnym zmienianiu się życia i przemijaniu, o niemożności zatrzymania tego co się kocha w tej samej postaci... W sumie, chociaż zupełnie na innym poziomie i o innej intensywności, podobne uczucia towarzyszyły mi po pierwszej lekturze WP.
Jestem pod wrażeniem, że Greta potrafiła uderzyć w tę strunę - przy czytaniu książki chyba w ogóle nie towarzyszyła mi taka aura emocjonalna.
BeeMeR - Wto 04 Lut, 2020 18:46
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Podobał Ci sie Bhaer w tej ekranizacji??? | Oj, nie użyłam słów "podobał", tylko "był przyzwoity" - właściwie to w porównaniu z Jo albo Bhaerem 1933 to wypadał i tak lepiej
Tu przegląd różnych Bhaerów
https://www.youtube.com/watch?v=UTdSrsxVq8c
Tak, wiek Jo i Lauriego zgrzyta strasznie, ale bardziej jej gra trzpiotki "na siłe", u Jo 1933 to jakoś grało, tam całość była tak wrzaskliwa, że Jo nie odstawała za bardzo, w 1949 i owszem. Krzykliwy makijaż wszystkich sióstr, a najbardziej Jo i Amy tez mi nie pasował. Teatralność tej wersji mi nie przeszkadzała.
Bhaera 1978 ocenię po seansie tej wersji - jak się uda
RaczejRozwazna - Wto 04 Lut, 2020 19:03
Powodzenia życzę, bo - poza Bhaerem - nie zapałałam większym uczuciem do pozostałych bohaterów.W ogóle nie polubiłam trochę egzaltowanej Jo, a Laurie był raczej pomyłką. W ogóle jacyś moło sympatyczni ci bohaterowie.
Ale ciekawa jestem Twoich wrażeń - ten serial ogólnie wyróżnia się bardzo pod względem klimatu spośród innych ekranizacji.
Admete - Wto 04 Lut, 2020 19:20
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Bo to jest w sumie opowieść o nieuchronnym zmienianiu się życia i przemijaniu, o niemożności zatrzymania tego co się kocha w tej samej postaci... |
Zosia może jeszcze nie rozróżniać tych uczuć, tak jak my, osoby dorosłe, ale odczuła smutek.
BeeMeR - Czw 06 Lut, 2020 11:17
Obejrzałam Małe kobietki 1978
Trzeba przeskoczyć wyjątkowo okropne fryzury (prym wiedzie w tym Amy w niedorzecznych loczkach, do tego ma wiecznie otwartą paszczę ) i teatralną scenografię (tu mnie akurat zachwyca tafla lodowa gdzie Amy wpada do wody ), wyjątkowo okropną Amy (nie wiem czy tak trudno/napisać/obsadzić tą postać że w mało której wersji wypada dobrze? ) no i wiecznie rozdziawioną buzię Jo - i wtedy jest ok, bo tak ogólnie to ta postać jest krokiem milowym do przodu po rozwrzeszczanych heroinach lat 1933 i 1949. Beth jest nijaka, jej wątek mnie tu nie obszedł wcale, Mag jest w porządku, w dodatku ta Mag chyba jako jedyna posiada jakiekolwiek życie małżeńskie między ślubem, a dziećmi - motyw nowej sukni/płaszcza bardzo mi się podobał. Zdaję sobie sprawę, że to bardzo dydaktyczne, ale co tam
Laurie też w porządku - taki, sympatyczny chłopiec z sąsiedztwa. Scena oświadczyn ładna - nie do końca wiem dlaczego ta Jo go odrzuciła, bo on ani jej nie dyktował co ma robić ani by jej się nie sprzeciwiał
Bhaer jest całkiem dobrze napisany (aktor mnie nie zachwyca, ale ja nie jestem Startrekowa, nie mam nawet pojęcia kogo tam grał), zwłaszcza rozwój zażyłości między nim a Jo, ale jego oświadczyny są okropne, chodzi mi o "to ja tu jestem mężczyzną więc ja będę decydował" - to bardzo źle wróży przyszłemu małżeństwu, zwłaszcza, że Jo ani mruknie tylko się uśmiecha szczęśliwa .
Jak to wyglądało w powieści?
Czy ona goniła za nim czy on za nią i kto się oświadczył?
RaczejRozwazna - Czw 06 Lut, 2020 11:54
Bo powieściowy Laurie w ogóle był fajny, dobry i kochany i nikt nie rozumie dlaczego ona go odrzuciła Nie zamierzał jej w żadnej mierze stopować bo sam był artystą. Natomiast, rzeczywiście, morał tej powieści jest ostatecznie taki, że Jo potrzebowała nie partnera ale starszego mentora, który by krytykował jej wytwory literackie i trochę okiełznał temperament. Dlatego ten serialowy Bhaer jest właściwie taki jak w książce.
Moja feministyczna dusza jęczy
Wydaje mi się, że w książce ona też za nim biegła, bo drzwi otworzył mu Laurie i profesor był przekonany, że są z Jo małżeństwem. Nie pamiętam dobrze, bo mi się już nakładają te ekranizacje... Ale oświadczyny nie były od razu tylko po kilku wizytach bodaj. Zresztą jest tam taki fajny wątek, gdy Laurie mocno interesuje się profesorem i jest względem niego nieufny, a Amy jest zazdrosna o to zainteresowanie.
Admete - Czw 06 Lut, 2020 12:19
Znalazłam coś takiego, czy to jest fragment powieści?
https://www.silverpettico...m-little-women/
A tutaj artykuł na temat serialu PBS:
https://www.indiewire.com...ges-1201966711/
BeeMeR - Czw 06 Lut, 2020 12:43
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Moja feministyczna dusza jęczy | Moja niekoniecznie feministycznyna dusza jęknęłą przy tych oświadczynach - "to ja tu decyduję jako mężczyzna", pffft. Zabić śmiechem takiego. A lepiej pogonić
Końcówka z przyjazdem Bhaera najbardziej mi się chyba w tych starych wersjach, gdy tenże w drzwiach natyka się na Lauriego i słyszy jak Jo do niego mówi coś bodaj o herbacie, oboje familiarnie zwracają się do siebie po imieniu. I jego konsternacja oraz wycofanie jest zrozumiałe. Podobał mi się też początek z wersji 1978, że Bhaer natyka się na służącą, która od razu niucha kto zacz - ale bieganie po deszczu bez sensu i te oświadczyny wszystko mi psują. Podobnie w wersji 1994, ogromnie mi się nie podoba scena ostatniego spotkania i wszystko mi psuje "och, wyjeżdżam jutro" i "oferta biznesowa" Jo pt. "mam teraz dom po ciotce, wybierz mnie!", bo generalnie ich wątek w 1994 nie jest poprowadzony źle.
W 2017 scena spotkania wyszła moim zdaniem całkiem naturalnie (na tyle na ile mogła, biorąc pod uwagę deszcz oraz "pełne serce/puste ręce" ) ale moja opinia może wynikać z tego, że do tej wersji mam najmniej zastrzeżeń jako do całości, postaci, strojów i scenariusza. Nie czepiam się nawet sztucznego śniegu No i wolałabym, żeby heroina chodziła mniej rozczochrana w drugiej części filmu oraz żeby małą Amy grała aktorką na miarę małej Kirsten Dunst .
Może obejrzałam to w dobrym momencie Czytałam gdzieś że ta wersja najlepiej przemawia do tych widzów, którzy nie czytali powieści - może jestem takim właśnie przypadkiem
Admete - Czw 06 Lut, 2020 13:02
To się przekonam czy ta wersja tez mi spasuje
BeeMeR - Czw 06 Lut, 2020 13:25
Nie zdziwię się jeśli będziesz wolała wersję 2019
Admete - Czw 06 Lut, 2020 13:51
Czy wykroić z wątku osobny dla Małych kobietek? Małe kobietki - książka i ekranizacje?
BeeMeR - Czw 06 Lut, 2020 14:02
Tak, proponowałam to już (sama nie umiem )
Admete - Czw 06 Lut, 2020 14:57
Dobrze wyszło? Czy niedobrze?
BeeMeR - Czw 06 Lut, 2020 16:19
Dobrze, tam tylko jeden post o Winonie został
RaczejRozwazna - Czw 06 Lut, 2020 17:08
Tez czytałam książkę po obejrzeniu filmu (z 1994). Wersja z 2017 roku jest po prostu klasyczną, "grzeczną" adaptacją. Greta zrobiła re-interpretację.
Admete - tekst pod tym pierwszym linkiem to jest raczej streszczenie jednego z ostatnich rozdziałów, z cytatami - dialogi są z książki, komentarze - niekoniecznie.
Sprawdziłam - jednak profesorowi otwiera drzwi Jo, przedstawia rodzinie, profesor początkowo bierze Lauriego za jej narzeczonego, lecz sprawa się wyjaśnia, co sprawia, że Bhaer jest bardzo zadowolony. Oczywiście wszyscy są zachwyceni bo za bardzo nie wiedzieli co zrobić z Jo (już nawet bliźnięta Meg zaczynają jej żałować, bo jest taka sama...). Dodam tylko, że to pojawienie się profesora w książce nastąpiło po kilkudziesięciu stronach jego całkowitej absencji - po prostu Jo zaczyna sobie uświadamiać swoją samotność i bum - pojawia się profesor. Siedzi tam dwa tygodnie regularnie odwiedzając Marchów, a następnie decyduje się wyjechać bo ma dobrą ofertę pracy na Zachodzie i czuje, że nie ma prawa oświadczać jako biedny człowiek. Niemniej na spacerze po parasolem Jo daje mu poznać swoje uczucie, zatem on się cieszy i się zaręczają (ale profesor wciąż wypytuje o Lauriego ), jednak on wyjeżdża za chlebem, w międzyczasie ona otrzymuje dom po ciotce, on wraca, zakładają szkołę, Jo przestaje pisać i jest wielki rodzinny happy end. To tak w skrócie
RaczejRozwazna - Czw 06 Lut, 2020 18:24
A jeśli jest już nowy temat, to wrzucę linki do naszych pradawnych rozmów o LW
https://forum.northandsouth.info/1455.htm?start=1300#207281
https://forum.northandsouth.info/240.htm?start=25#134989
BeeMeR - Czw 06 Lut, 2020 19:33
Super, doczytałam.
Moje wrażenia, wersja1933:
https://forum.northandsouth.info/postlink/268769.htm#268769
I 1994:
https://forum.northandsouth.info/postlink/268915.htm#268915
Jak to mi się z czasem odwrotnie zapamiętało, pamięć płata figle, chyba powinnam powtórzyć film z 1994
RaczejRozwazna - Czw 06 Lut, 2020 19:47
Dzięki BeeMer! Wyszukiwarka jakoś mi nie pokazała tych postów, a tam się ładna dyskusja wywiązała.
|
|
|