Powieści - Lalka
Szafran - Wto 11 Sie, 2020 14:35
Och, ilekroć wydam teraz na coś kasę, żeby poprawić sobie nastrój, na usprawiedliwienie mam cytat z Wokulskiego:
"Co mnie obchodzą jakieś teorie oszczędności, gdy czuję ból w sercu".
Tamara - Wto 11 Sie, 2020 14:37
Szafran - Śro 12 Sie, 2020 10:48
| Tamara napisał/a: | Ha , jeszcze pewnie nie doszłaś do rozważań panny Izabeli na temat tego jak wyjdzie za Kazia Starskiego , będzie z nim żyć długo i szczęśliwe, Wokulski będzie jej plenipotentem i oddanym powiernikiem, a jak ona umrze , zastrzeli się na jej grobie - nie, przez delikatność zastrzeli się kilka grobów dalej i tak się wzruszyła tym ,że niemal popłakała , i komentarz - "Gdyby Wokulski mógł w tej chwili zajrzeć w duszę panny Izabeli, uciekłby z krzykiem." |
Akurat wczoraj do tego doszłam:). Tekst o duszy pada, kiedy Kazia jeszcze na scenie nie ma. To było przed pojedynkiem Stacha z baronem - wtedy Izabela myślała o tym, jak to Wokulski śmie im pomagać, jak bardzo to ją obraża, ale jednocześnie, jak bardzo jej żal oddanego sługi. Zdąża potem Wokulskiego opłakać i pogrzebać, bo wyobraża sobie, jak pada martwy w pojedynku.
Jak okazuje się, że Wokulski pojedynek wygrał, Izabela konstatuje, że Bóg jest jednak łaskawy, że ocalił człowieka, który może im się przydać.
A to o zastrzeleniu kilka grobów dalej - pada jeszcze kawałek później w tym samym rozdziale, Izabela roi w marzeniach, że Wokulski jest plenipotentem, ale swojego małżonka tam imiennie nie wskazuje. Marzy w tym fragmencie, że Wokulski sprzedał swój sklep, a kupił dobra ziemskie (gdzie indziej była mowa, jak wzrastałaby przystojność Wokulskiego w zależności od posiadanego tytułu;)), zostawił sobie tylko spółkę handlową:D:D:D Dźwiga ich majątek z ruiny, ona jest jego powierniczką, a małżonka to on jej wręcz znajduje. Izabela wyobraża sobie tak: "Wszystko to robił, ponieważ kochał ją miłością idealną, więcej niż własne życie. I czuł się zupełnie szczęśliwy, jeśli uśmiechnęła się do niego, życzliwiej spojrzała albo po jakiejś wyjątkowej zasłudze serdecznie uścisnęła go za rękę".
Czytałam wczoraj do czwartej nad ranem, żeby pierwszy tom już skończyć:D:D:D Właśnie zobaczyłam, że na końcu drugiego czeka mnie 100 stron ciekawego posłowia:D.
Izabela jest straszna. Ale jednocześnie Prus ją tak opisuje, że coś jest w tej postaci, jakaś zagadka - również zagadka tego, czemu tak działała na mężczyzn. Pośród morza jakiś stwierdzeń płytkich, klasistowskich, co jakiś czas rzuca wyjątkowo celną uwagą czy widać, że ma dobry zmysł obserwacji. Mowa o lekturach, wizytach w teatrze - i właściwie nie wiem, czy podąża za modą, czy ma w sztuce upodobanie. Jednocześnie drażni mnie, ale chcę o niej czytać:D No i też ewidentnie, jest produktem swoich czasów i swojej sfery.
I ciągle z czegoś chichram. Przy młodzieńczej lekturze chyba nie dostrzegałam tak humoru u Prusa.
Tamara - Śro 12 Sie, 2020 12:06
A masz rację , że to nie z Kaziem małżeństwo miało być, muszę sobie odświeżyć lekturę
Izabela faktycznie jest straszna, ale po latach zaczynam ją rozumieć . Oczywiście należy wziąć poprawkę na wychowanie , czasy i sferę , ale przecież ona ze swego punktu widzenia jako człowiek ma święte prawo do związku z tym , kim chce , a nie z kim musi , i wcale się nie dziwię, że Wokulskiego od początku odrzuca, tym bardziej , że w sumie - jak wszystko zebrać do kupy - on się zachowuje nieco jak stalker , kulturalny, nieagresywny itd , ale jednak stalker. Śledzi poczynania Łęckich , tropi pannę Izabelę po mieście, po imprezach , sprawdza nawet co kupuje i za ile , zbliża się do jej ojca - stalking jak ta lala , pomijając całą szlachetność charakteru. Prus stworzył genialny portret faceta niedojrzałego i zaburzonego emocjonalnie
Izabela jest irytująca jak diabli , ale rzeczywiście ma w sobie coś, co przykuwa uwagę - może właśnie tego ducha niezależności , bo przecież ona cały czas buntuje się przeciw temu , co narzuca jej otoczenie, jeżeli idzie o związki . No i wydarzenia oglądane z jej perspektywy są niesłychanie ciekawe przez powiedziałabym - niestandardowość punktu widzenia (jak na dzisiejsze czasy oczywiście) , choćby hańba upadku z salonów Kwirynału do sklepu Braunek genialnie to pokazała .
Szafran - Śro 12 Sie, 2020 13:05
To, jak Izabela traktuje mężczyzn, nie jest powodem mojej do niej niechęci. To akurat rozumiem - choć przy pierwszych lekturach młodzieńczych nie rozumiałam:).
Pogrywa nimi, jest lekceważąca - ale powiedziałabym, że gra nimi dokładnie tak, jak oni nią czy ogólniej kobietami na małżeńskim rynku. Łamie przy tym społeczną zasadę, która obowiązuje do dziś - kobieta powinna być słodka i miła. A ona się adoratorowi potrafi roześmiać w twarz. Też z dzisiejszej perspektywy robi wrażenie, że jest świadoma cielesności i nie gorszą jej własne fantazje z posągiem Apolla czy który tam to był;). I choć Prus w opisie jest oczywiście bardzo grzeczny, wiadomo, że Izabela nie śni o spacerach i trzymaniu za rękę;). I nie pada potem krzyżem w kościele błagać o przebaczenie.
Trudno też nie zrozumieć, czemu ona sobie życzy męża równego sobie statusem i który by w niej nie budził wstrętu.
Ale to jej ogólne podejście do ludzi, skreślanie kogoś za brak tytułu, przyglądanie się tym niżej jak ciekawym zwierzątkom... brrrr.
Ciekawe jest to, że ona ma trzeźwiejszy i bardziej odmitologizowany ogląd rzeczywistości w kwestii ich sytuacji niż ojciec - np. przy sprawie sprzedaży kamienicy.
Zgadzam się, że Wokulski jest tu stalkerem - i ja od kogoś, kto by mnie tak stopniowo osaczał wsparciem, obecnością, przypadkowymi spotkaniami zwiałabym jak najdalej. Nie stara się też poznać Izabeli, nastawiony jest na tryb zdobywcy. Co jakiś czas coś tam mu świta, że może jednak to nie jest dobry wybór, no ale otrząsa się i nadal wypełnia misję. Lubię jego przedsiębiorczy zmysł, szlachetnego socjalistę, który się w nim budzi, wiarę, że dać ludziom szansę i zaplecze socjalne, a mogą gdzieś zajść. Ale pomroczności, jaka go opada w związku z Izabelą, nie lubię. I bycia na każde skinienie.
W ogóle też się pakował - ze skrajności w skrajność. Wpierw małżeństwo ze starszą kobietą, która go afektem chciała zadusić. Potem - zadurzenie w pannie zimnej jak bryła lodu.
Swoją drogą, czy jest coś szerzej z jego perspektywy o tym małżeństwie? Bo więcej na razie było tylko w relacji Rzeckiego, a nie pamiętam.
Admete - Śro 12 Sie, 2020 14:42
Pięknie wypunktowałyście powody, dla których tak bardzo Lalki nie lubię. Przyjemnie się Was czyta
annmichelle - Śro 12 Sie, 2020 14:54
Admete
Dla mnie "Lalka" Prusa i "Chłopi" Reymonta to prawdziwe perełki. Te książki mają wszystko co wielkie powieści powinny mieć.
P.S. "Lalka" została też chyba wybrana do międzynarodowej literackiej mapy świata (jedna książka na jeden kraj), które najlepiej reprezentują swoje państwa.
Admete - Śro 12 Sie, 2020 14:55
| annmichelle napisał/a: | | Admete |
No co? Muszę lubić postacie, żeby czerpać przyjemność z czytania.
Szafran - Śro 12 Sie, 2020 15:09
Nie przeczytałam nigdy "Chłopów". Za młodu (tj. jak nam kazali omawiać) strzeliłam focha i odmówiłam lektury. Nie pamiętam już czemu, bo ja grzecznie czytałam wszystko, nawet Żeromskiego którego nie znosiłam. A potem jakoś się nie złożyło. Muszę kiedyś wygrzebać w moim antykwariaciku.
Trzykrotka - Śro 12 Sie, 2020 15:12
Ja chyba nie muszę, bo Lalkę naprawdę uwielbiam. To była jedna z pierwszych książek, które kupiłam sobie kiedy przeniosłam się "na swoje," do własnego mieszkania i czytywałam ją w tę i z powrotem. Napisana jest po mistrzowsku. Szkoda, że w szkole nią katują, bo człowiekowi otwierają się oczy na postaci, charaktery i motywacje dopiero kiedy już sam co nieco przeżył.
annmichelle - Śro 12 Sie, 2020 15:42
| Szafran napisał/a: | | Muszę kiedyś wygrzebać w moim antykwariaciku. |
"Chłopi" to dla mnie literacki majstersztyk. Język, kompozycja, rozwój akcji i bohaterowie. Jak najbardziej zasłużony Nobel.
Muszę kiedyś przeczytać ponownie.
annmichelle - Śro 12 Sie, 2020 15:44
| Trzykrotka napisał/a: | | człowiekowi otwierają się oczy na postaci, charaktery i motywacje dopiero kiedy już sam co nieco przeżył. |
Ja tak miałam z "Krystyną, córką Lavransa" Undset (swoją drogą także Nobel - jak "Chłopi") - przeczytałam jako dorosła kobieta i po trzecim tomie byłam znokautowana. To też jedna z mega powieści wszechczasów dla mnie.
Admete - Śro 12 Sie, 2020 15:59
| Szafran napisał/a: | | Nie przeczytałam nigdy "Chłopów". |
Chłopów czytałam zawsze z przyjemnością. Prus miał zbyt pokręcone postacie ( jak na mój gust ). Wiecie, że jestem dość zero-jedynkowa
Tamara - Śro 12 Sie, 2020 16:02
| Szafran napisał/a: | | Swoją drogą, czy jest coś szerzej z jego perspektywy o tym małżeństwie? Bo więcej na razie było tylko w relacji Rzeckiego, a nie pamiętam. |
Tak , później u prezesowej w Zasławiu , kiedy jest rozmowa ogólna przy stole o małżeństwie w ogóle i z przymusu dla pieniędzy, zainicjowana przez Kazia , jak sądzę z powodu panny Eweliny i barona, i Wokulski powiedział , że on też ożenił się dla pieniędzy , żeby z głodu nie umrzeć . Bo po powrocie z Syberii okazało się, że ani inteligencja i naukowcy go nie chcą , bo przecież były subiekt , mimo ze na Syberii naukowcem został , ani kupcy go nie chcą, bo się wyrodził i uczonym został , i został na lodzie bez żadnego źródła utrzymania, więc przyjął oświadczyny Małgosi Minclowej i był kupionym mężem wypełniającym w zamian za wikt i opierunek wszystkie obowiązki , i jak powiedział - nie ma gorszego nieszczęścia niż takie małżeństwo.
| annmichelle napisał/a: | Dla mnie "Lalka" Prusa i "Chłopi" Reymonta to prawdziwe perełki. Te książki mają wszystko co wielkie powieści powinny mieć.
|
| Szafran napisał/a: | | Nie przeczytałam nigdy "Chłopów". Za młodu (tj. jak nam kazali omawiać) strzeliłam focha i odmówiłam lektury. Nie pamiętam już czemu, bo ja grzecznie czytałam wszystko, nawet Żeromskiego którego nie znosiłam. A potem jakoś się nie złożyło. Muszę kiedyś wygrzebać w moim antykwariaciku. |
Chłopów przeczytałam z własnej woli jakoś na przełomie podstawówki i liceum , ale ni cholery nie pamiętam, czy to było omawiane w szkole jako lektura za to Żeromskiego nie mogłam strawić, dopiero jako całkiem dorosła przeczytałam z własnej woli Przedwiośnie , aaa no i Dzieje grzechu
Admete - Śro 12 Sie, 2020 16:04
Za moich czasów omawiało się połowę Chłopów ( dość bez sensu ). Oczywiście z własnej woli przeczytałam całość.
Tamara - Śro 12 Sie, 2020 16:38
No właśnie ni czorta nie pamiętam omawiania tak samo nie pamiętam Lalki i nie mogę umiejscowić lektur pozytywistycznych w czasie - czy to była II klasa czy III pamiętam omawianie romantyzmu, potem czarna dziura i potem Młoda Polska
annmichelle - Śro 12 Sie, 2020 16:48
W moim liceum obie powieści były omawiane CAŁE w trzeciej klasie. I były omawiane sensownie (podobnie jak "Zbrodnia i kara") - ale to zasługa nauczycielki.
Admete - Śro 12 Sie, 2020 17:47
To Zbrodnia i kara jako dodatkowe? Albo byłaś w humanistycznej Nie było tego w podstawie programowej w latach 90. Na szczęście nie musiałam wtedy tego czytać, a na studiach jakoś udało mi się uniknąć pytania z Dostojewskiego. Ja i literatura rosyjska się nie zgadzamy ( poza dawniejsza fantastyką ).
annmichelle - Śro 12 Sie, 2020 17:58
| Admete napisał/a: | To Zbrodnia i kara jako dodatkowe? Albo byłaś w humanistycznej Nie było tego w podstawie programowej w latach 90. |
Zapewniam Cię, że "Zbrodnia i kara" była na 100% jako lektura obowiązkowa w liceum ogólnokształcącym w pierwszej połowie lat 90-tych, a w klasie humanistycznej nie byłam.
I byłam bardzo zadowolona jak miałam z tej książki jedno z pytań na maturze ustnej. W przeciwieństwie do pytania o "Lorda Jima".
A co do "Zbrodni i kary" to znów jedna z książek "mojego życia", w przeciwieństwie do "Braci Karamazow", których czytałam jak byłam na studiach i jakoś tak nie bardzo mi podeszła.
A od kilku lat chcę przeczytać "Idiotę", bo jest podobno rewelacyjną powieścią. Chyba kupię sobie jesienią i będzie w sam raz na długie wieczory.
Tamara - Śro 12 Sie, 2020 18:44
Że "Idiota" był to pamiętam, i pamiętam , że mi się podobał, chociaż poza tym , że jakaś scena rozgrywała się przed kominkiem , nie pamiętam już nic
Admete - Śro 12 Sie, 2020 18:50
| annmichelle napisał/a: | | Zapewniam Cię, że "Zbrodnia i kara" była na 100% jako lektura obowiązkowa w liceum ogólnokształcącym w pierwszej połowie lat 90-tych, a w klasie humanistycznej nie byłam. |
To mieszkałam w innej Polsce, bo u nas nie była Ale już wyjaśniam dlaczego mogło tak być. Do końca lat 80 było tzw. minimum programowe, określenie podstawa programowa kształcenia ogólnego pojawiło się w latach późniejszych. Zaczęłam naukę w liceum pod koniec lat 80. Mogłyśmy mieć inny zakres podstawy, bo wydaje mi się, że minimum programowe nie wpływało aż tak ściśle na wszystko.
| Cytat: | Wprowadzenie podstawy programowej kształcenia ogólnego poprzedziły prace nad
Ustawą o Systemie Oświaty z 7.IX.1991 r. W jej noweli z 1996 roku zobowiązano Ministra
Edukacji do ogłoszenia podstawy programowej, obowiązującej we wszystkich szkołach. |
Pewnie żadna z nas nie miała podstawy programowej w dzisiejszym rozumieniu. Nie dziwi mnie więc, że miałyśmy nieco inny zestaw lektur. Pierwsza podstawa programowa kształcenia ogólnego to rok 1999. Wtedy także pojawiły się te demoniczne gimnazja Wszystko się zgadza, bo jak zaczęłam uczyć w roku 1998, to jeden rok szliśmy jeszcze bardzo starymi podręcznikami. Były też odrobinę nowsze ( głównie graficznie ), a od 1999 roku od 4 klasy dzieci zaczęły się uczyć z nowych podręczników. Jako ta nowa i młoda dostałam nowe klasy, nowe podręczniki, bo starym wyjadaczkom nie chciało się przejść na nowe Przyjęłam to z radością, bo stare przyprawiały mnie o torsje Pamiętam też ścieżki edukacyjne, które do dziennika należało wpisywać na zielono Ach - będąc młodą nauczycielką
annmichelle - Śro 12 Sie, 2020 18:56
| Admete napisał/a: |
To mieszkałam w innej Polsce, bo u nas nie była |
Po co miałabym kłamać? Wszystkie klasy trzecie ją u nas omawiały (w tym klasy mat.-fiz., biol.-chem., więc raczej dodatkowa lektura to nie była...). Na pewno też miałam ze "Zbrodni i kary" pytanie na maturze - takich rzeczy się nie zapomina.
Admete - Śro 12 Sie, 2020 19:03
Wyjaśniłam ci powyżej kwestię podstaw programowych Kochana sama jedna robiłam nowe wydanie statutu w pracy - nienawidzę prawa oświatowego, ale muszę się w nim orientować Przez PIS miałam zepsuty kręgosłup, bo to oni wprowadzili zmiany i po nocach pisałam statut od nowa. Dziewczyny na Forum świadkami.
| annmichelle napisał/a: | | Na pewno też miałam ze "Zbrodni i kary" pytanie na maturze - takich rzeczy się nie zapomina. |
Oczywiście, że miałaś, jeśli u Ciebie w szkole było lekturą, a pytania układali nauczyciele danej szkoły. Znów mi się łezka w oku kręci i przypomina jak w połowie pisania matury z polskiego Riella stwierdziła, że nie ma natchnienia i nic jeszcze nie napisała I jeszcze jeden cytat:
| Cytat: | Do końca lat 80. ubiegłego stulecia funkcjonował w Polsce scentralizowany system
oświaty, z jednym programem szkolnym, nazywanym „minimum programowym”, który
zawierał wskazówki odnośnie realizowanych treści nauczania poszczególnych przedmiotów
szkolnych. Nauczyciel był zobligowany do jego realizacji w całości, sam mógł decydować o
jednostkach lekcyjnych lub metodach nauczania. Po 1989 roku rozpoczęto decentralizację
systemu oświaty, a jednym z jej efektem było powstanie pierwszej podstawy programowej
kształcenia ogólnego. Skierowana była ona nie tylko do nauczycieli, ale też do twórców
podręczników, jak i osób zajmujących konstruowaniem testów, używanych w zewnętrznych
sprawdzianach i egzaminach. Wraz z jej wejściem w życie znaczenia nabrały programy
nauczania, mające praktyczne zastosowanie w pracy nauczyciela. Ich tworzenie powierzono
specjalistom, a zatwierdzanie pozostawiono w gestii Ministerstwa Edukacji Narodowej.
|
Przepraszam za off top Mogę się sama zmoderować jakby co
annmichelle - Śro 12 Sie, 2020 19:10
Wszystko się zgadza z tą podstawą programową.
| Ukryta Wiadomość: | Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
Dobra, koniec tego OT.
Admete-moderatorko nie kieruj mnie na krzywą ścieżkę grzechu.
To temat o "Lalce"!
Admete - Śro 12 Sie, 2020 19:16
Się wytnie jakby co Czekam na dalsze arcyciekawe wypowiedzi na temat Lalki, bo jak wspominałam - dobrze mi się Was czyta
|
|
|