North and South - serial BBC - Margaret Hale i Daniela Denby-Ashe
Katrin - Nie 05 Gru, 2010 20:42
Bo zaczął ja ignorować.
zsofika - Pią 10 Gru, 2010 11:42
A ja mam poczucie, ze zorientowala sie, co stracila, juz w Londynie, na wystawie. Jak ktos slusznie napisal, wtedy, gdy zobaczyla panne Lorrimer, czy jak jej tam. I chyba nie bez powodu prosi Johna, ze przekazal matce, ze wroci do Milton. Tylko biedny skolowany John ma juz powyzej uszu roli - sprzecznego w dodatku - poslanca...
Ale macie racje, ze scena frederickowa tez miala swoja role. Swoja droga, ze tez nikt sie nie dziwil, co on w srodku nocy robi na dworcu!
I dziwie sie jej, ze w odpowiedzi na jego blaganie o wyjasnienie tej kompromitujacej sceny nie mowi cos w rodzaju: 'Nie moge powiedziec, bo wiaze mnie sekret, ale moge zareczyc, ze nie bylo w tym nic kompromitujacego". Przeciez John uwierzylby we wszystko, byleby tylko nie stracic o niej dobrego mniemania!
No i nieodmiennie jestem pod wrazeniem, jak on dla niej zaryzykowal umarzajac sledztwo... Slepa.
Katrin - Pią 10 Gru, 2010 20:24
| zsofika napisał/a: | | "ale moge zareczyc, ze nie bylo w tym nic kompromitujacego". |
Może był to przejaw dumy - dlaczego miałaby się tłumaczyć? (wg myślenia Margaret)
| zsofika napisał/a: | | No i nieodmiennie jestem pod wrazeniem, jak on dla niej zaryzykowal umarzajac sledztwo... Slepa. |
Prawda. To był piękny, ale też bardzo ryzykowny (i częściowo nieodpowiedzialny) czyn.
zsofika - Nie 12 Gru, 2010 12:29
| Katrin napisał/a: | | zsofika napisał/a: | | "ale moge zareczyc, ze nie bylo w tym nic kompromitujacego". |
Może był to przejaw dumy - dlaczego miałaby się tłumaczyć? (wg myślenia Margaret)
Bo go kochasz, idiotko! (to rzecz jasna, skierowane jest do Margaret, Twoich uczuc do J.T. nie jestem az tak pewna )
| zsofika napisał/a: | | No i nieodmiennie jestem pod wrazeniem, jak on dla niej zaryzykowal umarzajac sledztwo... Slepa. |
Prawda. To był piękny, ale też bardzo ryzykowny (i częściowo nieodpowiedzialny) czyn. |
Mysle, ze nie mogl sobie po prostu wyobrazic, zeby umorzenie grozilo czymkolwiek ofierze, czy tam jej rodzinie, bo Margaret z zasady nie moze zrobic nic zlego. Ujawnienie natomiast koszmarnie skonczyloby sie dla reputacji Margaret. Swoja droga, ciekawa jestem jednej rzeczy: najwyrazniej nie przeszkadzalu owczesnemu prawu, ze on sadzi, osobiscie bedac znajomym rodziny potencjalnej podejrzanej, natomiast dziwie sie, ze nie przeszkadzal fakt, ze sadzi, bedac w praktyce nieomal swiadkiem zdarzenia...
stawrogi - Nie 12 Gru, 2010 12:45
Tak, ale o tym, że był świadkiem nikt poza nim i nią przecież nie wiedział....A on podjął taką decyzję ze znanych nam dobrze powodów:)
Madalam - Nie 12 Gru, 2010 13:04
| zsofika napisał/a: | | Swoja droga, ciekawa jestem jednej rzeczy: najwyraźniej nie przeszkadzało ówczesnemu prawu, że on sadzi, osobiście będąc znajomym rodziny potencjalnej podejrzanej, natomiast dziwię się, że nie przeszkadzał fakt, że sądzi, będąc w praktyce nieomal swiadkiem zdarzenia... |
Hm, a nie było przypadkiem tak, że poza samym Thorntonem nikt nie wiedział, iż był on na stacji na chwilę przed przedmiotowym zdarzeniem?
Poza tym Margeret nie była podejrzaną, nawet potencjalną. Ona jedynie mogłaby występować w charakterze świadka. Przecież ustalono, iż Leonards wdał się w bójkę z jakimś mężczyzną, a powodem owej bójki były zaczepki pod adresem towarzyszącej temu mężczyźnie damy (w której świadek rozpoznał Margaret).
A jeśli chodzi o to, że Thornton sądził, będąc znajomym rodziny Margaret, to przecież sędzia pokoju nie był pierwszym lepszym obywatelem, lecz osobą uznaną, cieszącą się powszechną estymą, odgrywającą istotną rolę w danej społeczności. W końcu miał być arbitrem. Jasnym więc jest, że pozostawał (lub mógł pozostawać) w stosunkach towarzyskich z wieloma osobami, a z pewością z tymi, którzy się liczyli.
Katrin - Nie 12 Gru, 2010 20:06
| Cytat: | | Hm, a nie było przypadkiem tak, że poza samym Thorntonem nikt nie wiedział, iż był on na stacji na chwilę przed przedmiotowym zdarzeniem? |
Raczej tak było, bo w chwili spotkania widzieli tylko siebie.
| Madalam napisał/a: | | Poza tym Margeret nie była podejrzaną, nawet potencjalną. Ona jedynie mogłaby występować w charakterze świadka. |
Nikt nie twierdził, że mogła być morderczynią Gdyby jednak została świadkiem, ludzie zaczęli by o niej plotkować (np. "Co robiła tak późno daleko od domu?"). A zeznając prawdę, musiałaby powiedzieć o Fredericu, a tego nie chciała.
| stawrogi napisał/a: | | A on podjął taką decyzję ze znanych nam dobrze powodów:) |
Z bardzo dobrze znanych!
stawrogi - Nie 12 Gru, 2010 21:01
I uwielbiam ten fragment książki po spotkaniu na stacji- jego rozważania i jej wątpliwości- to dla mnie moment zwrotny całej powieści:)
zsofika - Pon 13 Gru, 2010 09:29
W jakims internetowym streszczeniu filmu (do ktorego dokopalam sie, nie mogac znalezc czasu na obejrzenie trzeciego i czwartego odcinka), przeczytalam nawet, ze John ocalil ja od bycia oskarzona o morderstwo!
A co do tego, kto go widzial - moze nikt, a moze ten pomocnik straganiarza, kto go tam wie. Inna rzecz, czy osmielilby sie puscic pare z geby...
zsofika - Pon 13 Gru, 2010 09:34
Tak czy owak J. Th. ryzykowal duzo (gdyby jednak ktos widzial ich oboje na stacji, fakt, ze sedzia pokoju 'zapomnial' ze sam widzial tam swiadka, oznaczal, ze zegna sie z funkcja i opinia) i wyglada na to, ze do Margerytki to dotarlo i cos sie w niej ocknelo...
Madalam - Pon 13 Gru, 2010 18:52
| Katrin napisał/a: | | Madalam napisał/a: |
Poza tym Margeret nie była podejrzaną, nawet potencjalną. Ona jedynie mogłaby występować w charakterze świadka. |
Nikt nie twierdził, że mogła być morderczynią . Gdyby jednak została świadkiem, ludzie zaczęli by o niej plotkować (np. "Co robiła tak późno daleko od domu?"). A zeznając prawdę, musiałaby powiedzieć o Fredericu, a tego nie chciała. |
Oczywiście, że nikt tak nie twierdzi . Ja się jedynie odniosłam do określenia "potencjalna podejrzana" z postu zsofiki i stwierdziłam, że jeżeli w ogóle Margaret miałaby występować w jakiejkolwiek roli procesowej, to jedynie jako świadek zdarzenia .
A jasnym jest, że świadkiem być nie chciała z wszystkim wiadomych powodów .
Anonymous - Pon 13 Gru, 2010 18:55
Dziewczynki troszkę offtopicie, bo za bardzo wchodzicie w wątek filmowy, a to jednak temat o aktorce jest
Więc zbieramy suknie, halki, jadłopodawca doniesie ciasto i uciekać do odpowiedniego wątku
MojaMonia - Pon 14 Lut, 2011 20:06
Mnie postać, którą wykreowała Daniela - oczarowała. Uważam, że cała obsada tej adaptacji jest wyjątkowo udana!
Ira - Sob 05 Cze, 2021 14:03
Za pierwszym razem nie zwracała tym zbytniej uwagi na aktorkę. Ale uważałam ja za dosyć ładną. Ale im częściej oglądałam tym bardziej mi się podobała. Nawet jeśli odpowiadała standardom wiktoriańskim to wspólczesnie też jest ładna. Bardzo dobrze oddaje emocje i moduluje głos. W dodatku sama wydaje się być sympatyczna. Wg mnie to bardzo dobry wybór. Aczkolwiek aktorka, która grała pannę Lattimer była bardzo ładna.
Trzykrotka - Sob 05 Cze, 2021 20:29
Mnie ten wybór też się podobał. Daniela nie przypomina posagowej Margaret z powieści, ale jest bardzo kobieca. Ładnie obrazuje i kruchość i siłę Margaret. Z Richardem Armitage tworzyli parę tak wizualnie skontrastowaną, że dzięki temu intrygującą.
|
|
|