To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South ?

bezpaznokcianka - Pon 29 Maj, 2006 21:24

to ze kwestie Thorntona sa nieziemskie i ze jak je slysze to :thud: to chyba oczywiste.
Ale... ostatnio mam taki odchyl, ze ciagle laze i powtarzam kwestie.. Fanny Thornton, gdy ta nieoczekiwanie spotyka Margaret na wystawie: (z entuzjazmem): Miss Hale! (juz bez entuzjazmu): How deligthful.
W ogole Fanny bardzo mi sie podobala, bo nadawala ozywienia niektorym scenom. Gdy na balu mowi Margaret, ze jest delikatnego zdrowia... :D albo jak prezentuje jej niby to od niechcenia pierscionek zareczynowy :D
nie wincie mnie, bo wszak N&S to nie tylko Thornton i Miss Hale tudziez Higgins od czasu do czasu i nie tylko scena peronowa (ktora jest :thud: deligthful :D )

Gunia - Pon 29 Maj, 2006 21:29

Nie winimy cię. :grin: A że jesteśmy monotematyczne... Cóż... :lovera:
bezpaznokcianka - Pon 29 Maj, 2006 21:44

:lovera: :lovera: :lovera: ja ostatnim czasem tez w monotematyzm popadam :D
GosiaJ - Pon 29 Maj, 2006 23:53

bezpaznokcianka napisał/a:

W ogole Fanny bardzo mi sie podobala, bo nadawala ozywienia niektorym scenom. Gdy na balu mowi Margaret, ze jest delikatnego zdrowia... :D albo jak prezentuje jej niby to od niechcenia pierscionek zareczynowy :D
nie wincie mnie, bo wszak N&S to nie tylko Thornton i Miss Hale tudziez Higgins od czasu do czasu i nie tylko scena peronowa (ktora jest :thud: deligthful :D )


Ależ Fanny jest świetna :-) Podoba mi się, jak w scenie po zamieszkach Thornton wpada, żeby zobaczyć, co z Margaret, a na jej miejscu leży "umierająca" Fanny ;-) Świetnie wypowiada zdania, tak interesująco akcentuje. Tak, na przyjęciu opowiada, jak to musi korzystać z wszelkich nowości, żeby podtrzymać swoje słabe zdrowie ;-) Czy bycie słabego zdrowia było trendy wtedy? A może to tylko panna Fanny? Nic dziwnego, że się Jaśko przejął w scenie "You're ill?" - pewnie myślał, że panna Hale będzie jak mucha padać na podobieństwo siostry ;-)

Gunia - Wto 30 Maj, 2006 15:12

Dobre... Siostra-histeryczka to nie jest zły wynalazek, jeśli dzięki niej miliony niezaspokojonych fanek mogą usłyszeć "You're ill?"... :lovera:
Narya - Wto 30 Maj, 2006 20:06

Fanny w ogóle jest świetna :grin: Rozprasza nieco ten smutny i ponury nastrój panujący w filmie. Sceny z jej udziałem naprawdę potrafią rozśmieszyć - no, może nie tyle sceny co ona sama w tych scenach :mrgreen:
GosiaJ - Wto 30 Maj, 2006 20:20

Narya napisał/a:
Fanny w ogóle jest świetna :grin: Rozprasza nieco ten smutny i ponury nastrój panujący w filmie. Sceny z jej udziałem naprawdę potrafią rozśmieszyć - no, może nie tyle sceny co ona sama w tych scenach :mrgreen:


Pamiętam, że Sandy Welch, scenarzystka mówiła, że właśnie Fanny i pan Bell mają trochę "rozjaśniać" film, który jest przecież dość ponury.

Narya - Wto 30 Maj, 2006 20:24

No jakie ja mam wyczucie sedna sprawy :mrgreen: A Fanny na pewno "rozjaśnia" ten film - szczegolnie swoimi minkami :lol:
Gunia - Wto 30 Maj, 2006 20:27

A ta jej suknia w scenie odwiedzin... O ja! Omało się nie przewróciłam z wrażenia... Uratowało mnie tylko to, że oglądałam na leżąco... :) A te jej kombinacje z pierścionkiem, to mi Lydię przypominały... A! Jak mogłabym zapomnieć! Jeszcze ten jej popis z rachunkiem za guziki... :mrgreen:
Narya - Wto 30 Maj, 2006 20:42

A suknię to miała najlepszą na dinner party :lol: To przybranie przy dekolcie :lol: :lol: Ona w ogole ubierała się...hmmm...chrakterystycznie :mrgreen:
Gunia - Wto 30 Maj, 2006 20:46

Hehe... Musieli coś robić z nadprodukcją bawełny... :wink:
bezpaznokcianka - Wto 30 Maj, 2006 21:33

ta aktorka co grala Fanny (naturalnie nie wiem jak sie nazywa... bijcie mnie laciem) to powinna za ta role Oscara dostac... eee sorry... nagrode BAFA :wink:
bezpaznokcianka - Wto 30 Maj, 2006 22:24

obecnie moja ulubione kwestie to:
Johna Thorntona: I was right, Mother. Miss Hale will not have me. No one loves me.
No one cares for me but you.
One minute we talk of the color of fruit...the next of love.How does that happen?

Fanny Thornton: Miss Hale! How delightful!
I was so scared! I almost fainted! I thought they would break down the door and murder us all!

Mrs. Thornton: Fanny, don't be so ridiculous. :D

Margaret Hale: I... I'm sorry to be so blunt. I have not learnt how to... how to refuse.
Mr. Thornton, take care!

:mrgreen:

Narya - Wto 30 Maj, 2006 22:35

bezpaznokcianka napisał/a:
obecnie moja ulubione kwestie to:
Johna Thorntona: I was right, Mother. Miss Hale will not have me. No one loves me.
No one cares for me but you.
One minute we talk of the color of fruit...the next of love.How does that happen?

Pierwszą też uwielbiam, natomiast za drugą nie przepadam.
Cytat:
Fanny Thornton: Miss Hale! How delightful!

Ona wręcz promienieje tą radością i szczęściem jakiego doznała spotykając Margaret :grin:
Cytat:
Mrs. Thornton: Fanny, don't be so ridiculous.

Z akcentem na ridiculous :mrgreen: Tutaj uwaga: ach ten GŁOS...
Cytat:
Margaret Hale: I... I'm sorry to be so blunt. I have not learnt how to... how to refuse.

Uwielbiem tą jej niepewność. Jest taka słodka, gdy się tak jąka :grin:

bezpaznokcianka - Śro 31 Maj, 2006 10:29

khem... pisalam jakie sa moje ulubione kwestie, ale musze dodac, ze to wszystko sie zmienia jak w kalejdoskopie niestety. Naturalnie, ze odcinek 1, odcinek 2, odcinek 3 i odcinek 4 maja w sobie mase "ulubionych kwestii" :D
z odcinka 1 - I belive I've seen hell. And it was white. Snow white.
z odcinka 2 - I spoke to you about my feelings, because I love you, I had no thought for your reputation! Don't wish to possess you, I wish to marry you because I love you!
z odcinka 3 -I was right, Mother. Miss Hale will not have me. No one loves me. No one cares for me but you.
z odcinka 4 - hmm.. It was her brother :D
I have a business proposition

:lol: jak tak dalej pojdzie to przepisze caly film... :wink:

Alison - Śro 31 Maj, 2006 12:45

- I understand you completely! - Rozumiem Pania calkowicie (scena oswiadczyn)

Ojej przejrzałam sobie ten wątek i się pośmiałam i taka mnie nostalgia też "wzienła" za tamtymi emocjami. A pierwszy post Gosi przypomniał mi powyższy cytat i o mamuśko, jak ja się ekscytowałam przy tej scenie, bo on to tak mówi, że...a jeszcze ta muzyka, która nagle spada na skołatanego tym wszystkim człowieka, znaczy mnie o starganych nerfach kobiecinę. Ufff. Wracam do pracy :-(

Gosia - Śro 31 Maj, 2006 12:51

Praktycznie jest tak z kazdą kwestią Thorntona, Al :D
a muzyka jeszcze dobija emocjonalnie tego co i tak ledwo zipie po wysluchaniu jego glosu ... ;)

Alison - Śro 31 Maj, 2006 12:55

Gosia napisał/a:
Praktycznie jest tak z kazdą kwestią Thorntona, Al :D
a muzyka jeszcze dobija emocjonalnie tego co i tak ledwo zipie po wysluchaniu jego glosu ... ;)


Tak jest, ta muzyka to "rormalnie" szarpie człowiekowi mózg i już nie można nie popłakać ;-)

Gosia - Śro 31 Maj, 2006 12:58

Ja nawet przypuszczam (popelniajac z pewnoscia swietokradztwo), ze ten film nie robilby na nas takiego wrazenia, gdyby nie muzyka, wezcie np. scene peronowa ;)
To ona tworzy ten niesamowity klimat .. za ktory uwielbiamy serial i padamy plackiem przed Thorntonem .. :D

Monika - Śro 31 Maj, 2006 13:20

Zgadzam się completly with you guys :wink:
Już od pierwszych sekund filmu zauroczyła mnie muzyka, przesuwający się krajobraz, unoszący się dym z pociągu i buzia Margaret odbita w szybie.
Muzyka nie jest tylko dodatkiem do scen, ona tworzy klimat filmu. Ona potęguje wszelkie doznania, smutki, łzy, uśmiech, zachwyt. Nie wyobrażam sobie takich scen jak "I understand you completly", czy "I've seen hell..." bez tej porywającej muzyki

Gosia - Śro 31 Maj, 2006 13:22

Dobrze prawisz Monique :D
I understand you completely and I agree with you :D

Alison - Śro 31 Maj, 2006 13:36

Gosia napisał/a:
Dobrze prawisz Monique :D
I understand you completely and I agree with you :D


Me too, with both of you ;-)

Gunia - Śro 31 Maj, 2006 15:26

Muzyka jest piękna... Czasami spokojna, czasami tak "z kopem"... Bez niej film straciłby jeśli nie całą, to wiele ze swojej magii...
Cytat:
One minute we talk of the color of fruit...the next of love.How does that happen?

Za tym teksetem nie przepadam. Wprowadzone cięcia sprawiają, że wypada głupio... Jasio rzuca zdanie o owocach, a potem ni z tego ni z owego wyskakuje z oświadczynam, a to podsumowanie jest bez sensu: własną, jedyną wypowiedź o owocach nazywa rozmową? :? ??:

asiek - Czw 01 Cze, 2006 01:25

Thornton do Margaretki : You'll not quess werhe I've been ?
Ostatnio ciągle w uszach dżwięczy mi ta kwestia. W głosie Johna są takie nutki.....że padam mu do nózek :thud:

GosiaJ - Czw 01 Cze, 2006 18:10

asiek napisał/a:
Thornton do Margaretki : You'll not quess werhe I've been ?
Ostatnio ciągle w uszach dżwięczy mi ta kwestia. W głosie Johna są takie nutki.....że padam nu do nózek :thud:


A jaki uśmiech ma przy tym! Rozmarzyłam się... :smile:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group