To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałem...

Agn - Pon 12 Cze, 2006 20:58

Aragonte... kusicielko! *różne brzyd... CIEKAWE myśli mode on*

A teraz do tematu głównego...
W sobotę widziałam Tristan + Isolde. Co prawda sobota nie była wczoraj, ale nie przejmujmy się drobiazgami.
Tak więc widziałam. Muzyka całkiem ładna (z wyraźnymi irlandzkimi motywami, co jest słuszne dla treści; jeden utworek powtórzył się z soundtracku Gangs of New York). Moim zdaniem lepiej się prali niż kochali (Tristan z mieczem w łapie to czysta przyjemność), ale niewątpliwą zaletą filmu jest fakt, że nie wyszło ckliwe romansidło. Jakoś to zgrabnie, naturalnie posklecali. Jest kilka w sumie drobnych zmian wobec legendy, ale owe zmiany aż tak nie przeszkadzają no i nie polecieli po hollywoodzku, czego się bardzo obawiałam (prawdę rzekła Admete). Świetny Marek (Ruuufuuuus!), a i para głównych bohaterów spisała się jak należy. Młodego Tristana grał chłopaczek z Love Actually!!!
Jedynym mankamentem jest tłumaczenie. Czasem nietrafione jak: It cannot be - Tak może być. (Ke pasza?!) Czasami tłumacze nie uwzględnili zmian rozumieniowych. Ja rozumiem, "gach" jest słowem starym i pod tym względem użycie go było w porządku, ale obecnie owo słówko wylądowało gdzieś w slangowym śmietnisku i przez to sala zawyła ze śmiechu. Aha i tuż przed turniejem (nawiasem mówiąc uczta dla oka - aaaale się pięknie tłukli!*) Melot i Tristan spozierają na Izoldę z firanką na twarzy i Melot pyta: "Myślisz, że ma jakąś francę?" Ughhh!

(* Co do scen "tłukliwych" jest jedna fajna sprawa - montaż jest w sumie dosyć szybki, ale nie ma się przed oczami migających obrazków i nie ma problemu, że biedny widz nie wie, co się dzieje.
Fajnie się to ogląda, cieszę się, że widziałam to w kinie.

miłosz - Wto 13 Cze, 2006 08:58

ten "Kupiec" mi tkwi - chyba nie dojde do kina ;)
a tu "Tristan"- no i w tymże tenże pan

http://www.aboutrufus.com/

http://img159.imageshack....disolde43hi.jpg

jak ja lubie takie demoniczne spojrzenia :)

Gitka - Wto 13 Cze, 2006 10:14

Miłoszku Rufus w "Tristanie" to mi się lepiej podobał niż tytułowy bohater.
Ależ on kochał tę swoją Izoldę, a jak na nia patrzył.
Już gdzieś wkleiłam jego zdjęcia.
Choćby tylko dla niego to warto obejrzeć ten film :grin:

Agn - Wto 13 Cze, 2006 15:02

O, dobrze powiedziane! Rufus to tam jest chyba najfajniajniejszy :)
Dzięki za kciuki - już po krzyku. Ufff!

monika29.09 - Pią 23 Cze, 2006 09:02

Wczoraj kolejny raz obejrzałam film "Tato". I znowu byłam pod wrażeniem. Przede wszystkim urzeka wspaniała gra dziewczynki. Podobał mi się też Linda i Segda.

Gdyby ktoś chciał posłuchać pięknej piosenki z filmu (Przemysław Gintrowski, Tylko kołysanka) - zapraszam:

http://www.sendspace.com/file/548ohx

przy okazji - tatusiom, którzy tu zaglądają - wszystkiego najlepszego w ich dniu :)

m.

Trzykrotka - Pią 23 Cze, 2006 09:07

Moniko, czy ja Ci już pisałam, że Cię kocham? :wink: Uwielbiam głos Gintrowskiego, uwielbiam te piosenkę, a teledysk do niej był po prostu rewelacyjny.
A może teledysk tez jest gdzieś do ściągnięcia?

Trzykrotka - Pią 23 Cze, 2006 09:36

Teledysk był biało-czarny i może mało hmmmm.... poprawny. Bo pokazano w nim wnętrze pustego baru, chyba sprzątanego o świcie: mętne światło, snujący się dym z papierosów. Gintrowskai siedział z gitara na barowym stołku, a mała, która grała Kasię snuła sie po tym barze, patrzyła tymi wielkimi oczami, suwała paluszkiem po meblach i tak dalej (dziecko samo w knajpie?? O tej porze??) . Na koniec otwierały się drzwi, wpadało więcej światła, a w tym świetle stawał Linda, uśmiechał się, dawał małej znak głową, ona natychmiast do niego podbiegała i wychodzili razem - ręka w ręke. Niby nic, a jednak!!
:wink:

monika29.09 - Pią 23 Cze, 2006 09:39

Trzykrotka napisał/a:
Teledysk był biało-czarny i może mało hmmmm.... poprawny. Bo pokazano w nim wnętrze pustego baru, chyba sprzątanego o świcie: mętne światło, snujący się dym z papierosów. Gintrowskai siedział z gitara na barowym stołku, a mała, która grała Kasię snuła sie po tym barze, patrzyła tymi wielkimi oczami, suwała paluszkiem po meblach i tak dalej (dziecko samo w knajpie?? O tej porze??) . Na koniec otwierały się drzwi, wpadało więcej światła, a w tym świetle stawał Linda, uśmiechał się, dawał małej znak głową, ona natychmiast do niego podbiegała i wychodzili razem - ręka w ręke. Niby nic, a jednak!!
:wink:


dzięki za opis :) Od razu skojarzyłam, że "kiedyś, gdzieś" go widziałam.

Swoją drogą - dziewczynka po prostu rewelacyjna, prawda? Grała tak mądrze. Nie mam słów uznania. Ciekawa jestem, czy rola była epizodyczną przygodą kinowo-telewizyjną, czy gdzieś jeszcze wystąpiła. Wiesz może coś o tym 3-Krotko?


#zdjęcia z filmu

pozdr.
m.

Trzykrotka - Pią 23 Cze, 2006 09:51

Pokazała się na moment w Sarze. Podobno Ślesicki był nią tak zachwycony, że obiecał jej występ w każdym swoim filmie. No ale potem robił już tylko 13 posterunek (niech mu to będzie odpuszczone). Mała juz pewnie duża jest....
Była niesamowita: jakby dorosłą kobietę uwięziono w ciele dziewczynki i ona tylko wyzierała przez te wielkie oczy... Jak mała Scarlett Johansson.

monika29.09 - Pią 23 Cze, 2006 09:53

Trzykrotka napisał/a:
Pokazała się na moment w Sarze. Podobno Ślesicki był nią tak zachwycony, że obiecał jej występ w każdym swoim filmie. No ale potem robił już tylko 13 posterunek (niech mu to będzie odpuszczone). Mała juz pewnie duża jest....
Była niesamowita: jakby dorosłą kobietę uwięziono w ciele dziewczynki i ona tylko wyzierała przez te wielkie oczy... Jak mała Scarlett Johansson.


dzięki za info :)

Przyznam, że byłam trochę przestraszona widząc, w jakich scenach Ola brała udział. Szczerze mówiąc, sama będą mamą, nie zgodziłabym się, żeby moja córka była świadkiem takich emocji, choćby tylko w filmie. Ale rola wspaniała i zapadająca w pamięć na długo.

m.

Alison - Pią 23 Cze, 2006 13:52

Hej Dziewczynki,
Jak zwykle kiedy mam popracować wynajduję zajęcia zstępcze a najlepsze wśród nich to oglądanie zaległych filmów. Wczoraj klapa z Colinem, za to dziś 2 miłe niespodzianki. Pierwszy obejrzałam dzięki słodkiemu sercu naszej Giteczki, a drugi wygrzebałam z jakis grosik w koszu w supermarkecie.
Pierwszy to film z Reese Witherspoon – „Między ziemią a niebem” lub w oryginale „Like heaven” – komedia romantyczna. Film jest nieprzytomnie amerykański, taki amerykański aż trzeszczy w trzewiach a w dołku szczypie, ale fajny na taki siedmiodniowy listopadowy deszcz, albo na babską chandrę pt. ”chyba już nikt mnie nie kocha..” albo na jakąś bolesną miesiączkę pod sztandarem „ŻYCIE KOBIETY JEST DO D.....”, nawet się ciutkę wzruszyłam, ale jako zawodowa płaczka ostrzegam, żeby jakichś wielkich wzruszeń nie oczekiwać, płaczę również na kreskówkach, ale film stanowczo miły dla oka, więc polecam.
A drugi to „Sierpień” debiut reżyserski Anthony Hopkinsa z nim samym w roli głównej. Luźna adaptacja „Wujaszka Wani”, więc jeśli ktoś lubi takie czechowoskie klimaty, to film mu się spodoba. Są w nim piękne zdjęcia (niektóre jak z obrazów Moneta), klimat sennego, gorącego lata, piękny dom obrośnięty dzikim winem stojący wśród walijskich wzgórz, rozkwiecone łąki zdyszane od uwijających się pszczół i ciężkiego upału, koronkowe hamaki, słomkowe kapelusze, podwieczorki w ogrodzie. Do tego wszystkiego wielka dbałość o szczegóły – piękna scenografia, kostiumy, wnętrza pełne bibelotów z epoki i cała galeria świetnie zagranych postaci: podstarzały, zgorzkniały błaznujący amant, nieszczęśliwie zakochana stara panna, władcza starsza pani w typie sufrażystki, cierpliwa gospodyni matkująca wszystkim, przystojny, choć starzejący się lekarz idealista dbający o przyrodę, emerytowany angielski profesor, stary bufon terroryzujący wszystkich swoim wydumanym talentem literackim, szczęśliwy całkiem bez powodu staruszek i więdnąca piękność, której pojawienie się wywraca wszystkim życie do góry nogami... Film jest jak piękny grapefruit – swoją słoneczną skórką i cytrusowym zapachem obiecuje wielkie orzeźwienie, a po zjedzeniu pozostawia posmak goryczy. To taki film, po którym zadaje się sobie pytanie – czy ja przynajmniej swoje życie przeżywam tak jak powinnam?...

Alison - Pią 23 Cze, 2006 17:36

AineNiRigani napisał/a:

No przy takiej reklamie, stanę na rzęsach żeby ten film zdobyć :D


Nie musisz aż na rzęsach :lol:
Widuję go w koszach i chyba MediaMarkecie już od jakiegoś czasu za po prostu śmieszne pieniądze.
O tu znalazłam na ten przykład, ale na pewno znajdziesz go taniej..
http://www.rockserwis.pl/...ory=12&x=17&y=8

Mam go juz od jakiegoś czasu, kupiłam dla Antosia, którego kocham i kiedy widzę jego przezroczyste, załzawione oczy i to charakterystyczne zadumane roztargnienie kiedy patrząc gdzieś w przestrzeń spoglada w swoja duszę, to kocham go całością swego ogromniastego serducha ;-)

Mag - Pią 23 Cze, 2006 22:16

Alison napisał/a:
.... kupiłam dla Antosia, którego kocham i kiedy widzę jego przezroczyste, załzawione oczy i to charakterystyczne zadumane roztargnienie kiedy patrząc gdzieś w przestrzeń spoglada w swoja duszę, to kocham go całością swego ogromniastego serducha ;-)


Ja też lubię Antosia.
Podoba mi się w każdym filmie, a sporo obejrzałam tylko dla niego :mrgreen:
Polecam też "Lekcja przetrwania" - Antoś jest milionerem- erudytą, któremu żonę bałamuci Alek B.
I taki film, którego tytułem jest adres antykwariatu. Antoś jest chyba kierownikiem i na zlecenia amerykańskiej pisarki, kompletują jej zamówienie. całość w listach fajny, klimatyczny film

Alison - Pią 23 Cze, 2006 22:21

Mag napisał/a:

Ja też lubię Antosia.
Podoba mi się w każdym filmie, a sporo obejrzałam tylko dla niego :mrgreen:
Polecam też "Lekcja przetrwania" - Antoś jest milionerem- erudytą, któremu żonę bałamuci Alek B.
I taki film, którego tytułem jest adres antykwariatu. Antoś jest chyba kierownikiem i na zlecenia amerykańskiej pisarki, kompletują jej zamówienie. całość w listach fajny, klimatyczny film


Oh yes, cudny film , "Lekcja przetrwania" ostatnia scena mocna ;-)
Ja go jeszcze nad życie w Wichrach namiętności, w ogóle ten film pasjami uwielbiam, a Antoś w Cienistej Dolinie , w Okruchach Dnia wszędzie miał to swoje zapatrzone w siebie roztargnienie. Lubiłam go też w Picassie jako aktora, bo postać to raczej odstręczająca...
Ten o ktorym piszesz też widziałam, tytułu nie pamiętam, ale tez bardzo mi się podobał, taki ludzki bardzo i pełen niespełnionych uczuć...

Caroline - Pią 23 Cze, 2006 23:17

Mag napisał/a:
I taki film, którego tytułem jest adres antykwariatu. Antoś jest chyba kierownikiem i na zlecenia amerykańskiej pisarki, kompletują jej zamówienie. całość w listach fajny, klimatyczny film

To chyba "84 Charing Cross Road"
Rzeczywiście fajny :) I z Anne Bancroft.

Gosia - Pią 23 Cze, 2006 23:50

Tez to widzialam, taki niespieszny film o ukrytych uczuciach.
Takie Antosiowi wychodza najlepiej. Uwielbiam go :D

monika29.09 - Śro 12 Lip, 2006 19:09

Dziś, w przypływie niespodziewanej samotności i pustej chaty (po prostu "sprzedałam" dzieci ;) , obejrzałam wreszcie "Dziewczynę z perłą", którą większość z Was już z pewnością zna.

Film mnie zachwycił. Przyznam, że do tej pory nie byłam zbyt przekonana do Scarlett Johanson. Widziałam w niej przede wszystkim nastolatkę z "Zaklinacza koni" i w żaden sposób nie byłam w stanie docenić jej dorosłe aktorstwo. Tu mnie podbiła. Zagrała - moim zdaniem - bardzo, bardzo dobrze.
Colin - świetny. Doskonale oddał tajmnicze uczucie - ni to fascynację, ni "jedność dusz".

Osobistym wyznacznikiem, że film zrobił na mnie wrażenie, był kilkakrotny powrót do wybranych scen. Jest w filmie kilka momentów, które wbijają się w pamięć.

Film jest pięknie filmowany, niektóre ujęcia są jakby żywymi obrazami. Do tego spokojna, stonowana muzyka. Po prostu cudo.

Wklejam przy tej okazji kilka fotek z filmu:



Wklejam też link do strony filmu, gdzie słychać motyw przewodni filmu:

http://www.girlwithapearlearringmovie.com/

m.

Trzykrotka - Śro 12 Lip, 2006 19:12

Uwielbiam ten film, w którym tak mało się mówi, a tyle się dzieje między słowami. Cały jest jak album obrazów Vermeera.
monika29.09 - Śro 12 Lip, 2006 19:19

Matylda napisał/a:

Może nasz Sherlock Holmes Moniczka znajdzie jakieś lepsze fotosy , bo mnie się nie udało
chodzi o Franco Nero

:) :)

znalazłam takie:



pozdr.
m.

Panna_Marta - Śro 12 Lip, 2006 19:24

W jedej z recenzji przeczytałam, że Dziewczyna z perłą jest filmem o słowach, których nie wypowiedziano, pocałunkach, które nie zostały złożone, gestach, których nie wykonano. W moim odczuciu to jedno zdanie pięknie odzwierciedla cały film.
Tak, ja też uwielbiam Dziewczynę z perłą, Scarlett nie zdołała już w żadnej roli mnie tak zachwycić, a rola Vermeera jest moją ukochaną rolą Colina. W każdym ujęciu Griet z Vermeerem przepływają niewidoczne iskry, które czynią ten film tak fascynującym.

monika29.09 - Śro 12 Lip, 2006 19:29

Z ciekawostek nt. Dziewczyny z perłą, ze strony Filmwebu:

Colin Firth, aby dobrze przygotować się do roli malarza Johannesa Vermeera van Delfta zjeździł pół świata, by obejrzeć jak najwięcej jego obrazów. Dużo czytał na jego temat. Wziął także lekcje malarstwa, by we właściwy sposób trzymać pędzel.

W filmie początkowo zagrać mieli Kate Hudson i Ralph Fiennes a reżyserem miał być Mike Newell. Kate Hudson zrezygnowała w fazie przedprodukcyjnej co zaowocowało ograniczeniem budżetu. Zanim zebrano nowe fundusze Newell musiał zacząć swój kolejny projekt. Poszukiwania nowego reżysera zakończyły się kiedy pojawił się Reter Webber, który zdecydował się na Kirsten Dunst w głownej roli. Jednak Kirsten wybrała plan Spidermana. Fiennes nie mógł już dłużej czekać, miał kolejne zaplanowane filmy i stał się nieosiągalny. W rolach glównych zagrali Colin Firth i Scarlett Johansson.

Scarlett Johansson była bardzo zdziwiona, gdy Peter Webber zaproponował jej granie głównej roli w filmie "Dziewczyna z Perłą". Nic zatem dziwnego, że reżyser musiał ją namawiać do tej roli aż cały tydzień. "Zapytałam go wprost, czy czy naprawde uważa, że jestem najlepszą kandydatką do tej roli, czy to okoliczności zmuszają go do podjęcia takiej decyzji?" - wspomina aktorka.

Johanes Vermeer był holenderskim malarzem. Żył w XVII wieku. Jego życiem rządziły matka, teściowa, siostra i córki - czyli same kobiety. Jednak dla swojej żony (żeby utrzymać liczną rodzinę) malarz gotów był poświęcić ukochane zajęcie. Chciał nawet prowadzić gospodę, którą otrzymał w spadku po ojcu. Na szczeście nie musiał. Około 1665 roku namalował obraz "Dziewczyna z z kolczykiem z perłą".

-------
przepraszam, może Was zanudzam tymi "ciekawostkami", ale ja sobie lubię poczytać takie "wątki oboczne".

m.

Agn - Śro 12 Lip, 2006 19:29

Dziewczyna z perłą? Cudo, nie film. Urzekająca scena przekłuwania ucha. W tym momencie jest tyle ukrytego erotyzmu, ile w niejednej scenie pod kołderką brak (w innych filmach, oczywiście). Osobiście uwielbiam też moment, kiedy Griet i Johann mieszają farby. W pewnym momencie ich ręce leżą blisko siebie i widać, że nimi trzepie wielka chęć, by te dłonie się choćby o siebie otarły.
Paluszki lizać.

Gosia - Śro 12 Lip, 2006 20:48

Przez ciekawosc zerknelam jak wyglada Kate Hudson (bo Fiennesa znamy):



Tez blondynka

miłosz - Pią 14 Lip, 2006 12:46

a ten filmik ktos pamięta?



bom włąśnie oglądnęła fajny filmik na BBC prime i Jeremy Sheffield wzbudził mą ciekawość ;)

ten film na pewno był w TV kojarze bankowo ;)

Anonymous - Pon 17 Lip, 2006 08:58

Ja wczoraj obejrzałam Annę Kareninę z Sophie Marceau i Seanem Beanem i muszę powiedzieć, że strasznie się zawiodłam. Wszystko działo się dla mnie zbyt szybko, wątek Lewina i Kitty bardzo skrócony, nie podobał mi się Karenin - w książce odebrałam go jako zimnego, suchego, w stosunku do żony bardzo formalnego, a w filmie nagle zaczyna krzyczeć do Anny o "obowiązkach małżeńskim" i prawie że chce ją zgwałcić. Nie pokazano początkowej fascynacji Kitty Anną, nic nie było o tym, jak Anna była postrzegana przez innych gdy zaczynała romansować z Wrońskim i gdy później zostawiła męża.
Czyli jak dla mnie - ominięto to, co w książce mi się najbardziej podobało. A i Marceau i Bean nie zrobili na mnie takiego wrażenia (cały czas sobie myślałam tylko, że Wroński miał być brunetem, a Lewin blondynem - nie pamiętam, czy tak było w książce, czy samoistnie taki obraz mi się stworzył w głowie podczas czytania ;) ).

Teraz będę polować na inne wersje Anny Kareniny, żeby pozbyć się niesmaku po tej...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group