Filmy - Niedługo w kinie
Admete - Nie 01 Mar, 2009 19:25
| Cytat: | | dzieciaki coraz bardziej interesują się wszelkimi formami tańca. Zamiast siedziec przed kompem i telepudłem chodzą na zajęcia, ruszają się. |
Potwierdza. Dzieci zapisuja sie na kursy tańca, pojawia się tańczenie w parach na dyskotekach szkolnych. To faktycznie pozytywna rzecz. Ja tylko nie znoszę komentarzy między tańcami, więc nie oglądam tych wszystkich tańców z gwiazdami, ale innym nie odmawiam przyjemności oglądania.
Agn - Nie 01 Mar, 2009 19:30
| AineNiRigani napisał/a: | | Dla tego bodźca moge znieść naciąganą fabułę. Jestem niezwykle ciekawa "Kochaj i tańcz", bo widziałam bardzo obszerne fragmenty - tanecznie szalenie mi sie podoba. Czyzby nastapil przelom w naszym kinie? |
Nie wiem, ale na pewno nastąpił przełom we mnie, skoro z własnej woli chcę iść do kina na polski film. Z zasady na nie nie chadzam. Mało patriotyczna postawa, ale nic na to nie poradzę, że w większości przypadków te filmy mnie śmiertelnie nudzą, a w dodatku wkurza mnie, że jest kiepski dźwięk i jak aktorzy mówią ściszonym głosem (a robią to niemal non stop) nie jestem w stanie zrozumieć dialogów.
Nie spodziewam się genialnej fabuły, ale umówmy się - nie wybieram się na ten film dla fabuły. Chcę zobaczyć, jak Damięcki tańczy, a z tego, co widziałam po zwiastunach i takich tam, to tańczy nieźle. Poza tym to prawda - taniec to bodziec. Zresztą tego typu filmy powstają li i tylko po to, by można było nacieszyć nimi oczy. Psychologiczne kino mamy gdzie indziej. Tutaj będzie czysta rozrywka. I na to się nastawiam.
Anonymous - Nie 01 Mar, 2009 19:51
| Agn napisał/a: | | wkurza mnie, że jest kiepski dźwięk i jak aktorzy mówią ściszonym głosem (a robią to niemal non stop) nie jestem w stanie zrozumieć dialogów. |
a przy tym kiepskim dzwieku tekstu mowionego na maksa nagłośnione efekty. Nie wiem czy sciszac, czy pogłaśniac. I bardzo często polski film na DVD puszczam z angielskimi napisami, zeby zrozumiec co sie mowi w ojczystym jezyku. To paranoja !!!
| Agn napisał/a: | | z tego, co widziałam po zwiastunach i takich tam, to tańczy nieźle. |
Slyszalam wypowiedzi Czarnej Mamby i Agostino Egurroli - im sie bardzo podobało. Chociaz zastanawuam sie na ile bylo w tym opinii wlasnej a ile komercji
Agn - Nie 01 Mar, 2009 20:02
| AineNiRigani napisał/a: | | a przy tym kiepskim dzwieku tekstu mowionego na maksa nagłośnione efekty. Nie wiem czy sciszac, czy pogłaśniac. I bardzo często polski film na DVD puszczam z angielskimi napisami, zeby zrozumiec co sie mowi w ojczystym jezyku. To paranoja !!! |
My point exactly! <--- err...
W kinie może coś jeszcze usłyszę. Mam nadzieję...
Hortensja - Nie 01 Mar, 2009 21:03
| lady_kasiek napisał/a: | | miłosz napisał/a: | | dużo bardziej mnie wpienia jak publiczna TV wydaje pieniązki, w końcu moje, na taką tandetę |
np na Dodę i Gwiazdy tańcza na lodzie, co za zenua... |
Za ten program mam ochotę zrobić coś złego tym w TVP Jestem wielką fanką łyżwiarstwa figurowego, jest to jedyny sport który oglądam i wiem, że wielu ludzi go lubi i że fajnie by było czasami go obejrzeć w TV. Ale nie komentarze pani Rabczewskiej, tylko np niepocięte relacje z Mistrzostw Świata- z dobrym nagłośnieniem (kurcze, o co chodzi z tym dźwiękiem!), w których głos pana Babiarza nie zakłóca muzyki! Dobrze, że jest Eurosport chociaż.
A co do Kochaj i tańcz - wiecie może czy tam np tancerze z You can dance też się pojawią? czy tylko Damięcki?
Anonymous - Nie 01 Mar, 2009 21:20
Na pewno dostali zaproszenia na casting - ostatecznie na pewno wiem o udziale Anny Bosak jesli chodzi o osoby wymieniane w czołówce.
Mnie sie wydaje, ze laureaci YCD sa jeszcze nieprzygotowani aktorsko, Ania obserwowała kariere i nauke brata - moze czegos sie nauczyla mimochodem. a moze Kamil udzielil jej kilku lekcji?. Brakuje nam w Polsce szkoły dla tanczących aktorów. Musicale sa coraz popularniejsze, sukces spektakli w teatrze Roma wyraznie daje dowod, ze istnieje zapotrzebowanie. Ostra orka na ugorze - zajecia z aktorstwa, tańca, śpiewu, literatury. Taka szkoła, jaka moga sie pochwalic wszystkie europejskie państwa i jaka jest pokazana w Un paso adelante. Wypuszczajaca rocznie zaledwie kilku absolwentow, za to swietnie wyszkolonych fachowców.
Irm - Nie 01 Mar, 2009 21:44
| AineNiRigani napisał/a: | | Nasze polskie kino zaczyna się dzielić na festiwalowe i kinowe. | Ostatnio słyszałam rozmowę z Jakubem Duszyńskim (dystrybutor z Gutek Film), który mówił, że przestaje się chodzić do kina na "małe filmy", takie które można obejrzeć na małym ekranie bez straty jakości. Że, owszem, cieszą się one popularnością podczas festiwali, ale w normalnej dystrybucji sobie nie radzą.
Coś w tym jest, bo jak się zastanowię, to ostatnio znacznie więcej takich "mały produkcji" widziałam, gdzieś na festiwalach, niż w zwyczajnym obiegu kinowym.
| AineNiRigani napisał/a: | | Irm - co do Step Up. Ja bylam w kinie i żałuję jak diabli straconych pieniedzy.Fabuła fabuła - nie lidzyłam na wiele, ale ten niski poziom taneczny, kiepski układ choreograficzny sprawia, ze jest to jeden z najgorszych filmow tanecznych jaki widzialam. |
Przyznam się, że na tańcu nie znam się właściwie w ogóle i nie jestem wstanie zbyt dobrze ocenić, czy ktoś tańczy dobrze czy słabo. Całkiem możliwe, że "Step-uppowa" choreografia była kiepska, ale mi zaimponowała A tego serialu hiszpańskiego nie oglądałam, więc nie miałam z czym porównać.
| AineNiRigani napisał/a: | | sukces spektakli w teatrze Roma wyraznie daje dowod, ze istnieje zapotrzebowanie (...) Ostra orka na ugorze - zajecia z aktorstwa, tańca, śpiewu, literatury. Taka szkoła, jaka moga sie pochwalic wszystkie europejskie państwa |
Skoro jest zapotrzebowania, jest szansa, że rynek je dostrzeże i powstanie tego typu szkoła Skoro powstają różne placówki dokształcające filmowców, w tym także scenarzystów, bo z tworzeniem dobrych fabuł polskie kino ma problem, to może powstanie i miejsce, gdzie będą kształceni aktorzy-tancerze z prawdziwego zdarzenia
Nie wiem, czy na moje coraz poważniejsze rozmyślanie, mimo totalnego braku słuchu i wyczucia rytmu, o nauce podstawowych tańców towarzyskich, jest wpływem popularnych programów tanecznych (których zresztą nie oglądam), ale tak jest. I jeżeli inni tak mają, to to bardzo dobra oznaka
Nie pamiętam, żebym kiedyś trafiła na kiepski dźwięk w kinie, ale dość często zdarza się, że na płytach DVD dialogi są nagrane ciszej niż pozostała ścieżka dźwiękowa, co zmusza do jej stałej regulacji, a co bywa wkurzające. Nigdy jednak nie traktowałam tego jako wielki mankament. Bywa tak, no i trudno. Jak przeczytałam w pewnym schronisku: Złoszcząc się, płacisz własnym zdrowiem za czyjąś głupotę Więc staram się nie złościć (chociaż czasami bywa to trudne )
Anonymous - Nie 01 Mar, 2009 22:07
| Irm napisał/a: | Przyznam się, że na tańcu nie znam się właściwie w ogóle i nie jestem wstanie zbyt dobrze ocenić, czy ktoś tańczy dobrze czy słabo. Całkiem możliwe, że "Step-uppowa" choreografia była kiepska, ale mi zaimponowała A tego serialu hiszpańskiego nie oglądałam, więc nie miałam z czym porównać. |
ja tez sie nie znam - sama nawet na dyskoteki nie chodze. Ale gdy widziałam 4 sezony Un paso Adelante blisko 200 odcinków, to siłą rzeczy dowiedzialam sie jak moze wygladac taniec w filmie. We wszelkich formach. Gdzies wrzucilam kilkadziesiat najfajniejszych linkow do serialu - poszukaj, naprawde warto. Tam taniec mowil wszystko - opowiadal fabule, nie trzeba bylo slow. A ze w miedzyczasie bohaterowie mieli jakies swoje zycie - to i akcja była. W sumie całkiem niegłupia.
Po reklamie Step Up spodziewalam sie przynajmniej podobnego poziomu - a to przedszkole sie okazalo. Pod koniec facet stoi na scenie jak kołek, kobitka sie wokol niego miota i to miał być wielki final - zenujace.
A co do szkoły - mam nadzieje, ze w koncu ktos na to wpadnie. Taniec z gwiazdami wyszkolil nam czesc aktorow - ale wydaje mi sie to niewystarczajace. Kochaj i tancz, Tancerze (podobno formula kupiona z Un paso adelante), zaloze sie, ze TVN lub polsat jako kontre zakupia oryginalne Un paso - trza by im tylko delikatnie podsunac, ze takie cus istnieje
Irm - Nie 01 Mar, 2009 22:16
A to nie jest tak (powtarzam: nie znam się, więc mogę totalnie błądzić), że breakdance nie ma na celu opowiedzenia historii (jak np. tango) tylko prezentację sprawności fizycznej i maksymalnej ilości różnego rodzaju ewolucji gimnastycznych?
Anonymous - Nie 01 Mar, 2009 22:27
| Irm napisał/a: | | A to nie jest tak (powtarzam: nie znam się, więc mogę totalnie błądzić), że breakdance nie ma na celu opowiedzenia historii (jak np. tango) tylko prezentację sprawności fizycznej i maksymalnej ilości różnego rodzaju ewolucji gimnastycznych? |
Nie wydaje mi sie. Nawet breakdance, rap, czy house moze opowiedziec jakas historie. Do kazdego rodzaju tanca potrzebna jest sprawnosc fizyczna - nie tylkodo breaku.
Irm - Nie 01 Mar, 2009 22:40
| Cytat: | | Nawet breakdance, rap, czy house moze opowiedziec jakas historie | No właśnie, "może" - co nie znaczy, że historia jest cechą konstytutywna tego rodzaju tańca, jak jest w tangu (tak mi się przynajmniej). Twórcy "Step upu" po prostu zrezygnowali z tego aspektu breaku. Część widzów, takich jak Ty, zauważyła ten brak i odczuła go jako mankament, część, takich jak ja, nie zauważyła i nie odczuła żadnego braku.
| Cytat: | | Do kazdego rodzaju tanca potrzebna jest sprawnosc fizyczna - nie tylkodo breaku. | Nie no, jasne Ale mam wrażenie, że sprawność fizyczna wymagana do tego rodzaju tańca jest inna, bardziej specyficzna niż np. do salsy.
Anonymous - Nie 01 Mar, 2009 23:16
Mnie nawet nie chodzi o brak fabuły, bo chociaz każdy taniec cos mowi - tak sa zazwyczaj konstruowane choreografie. Jesli w Stepie taniec nie mial niczego mowic - tym gorzej. Dodatkowo pomijajac uboga choreografie, taniec byl po prostu kiepsko wykonany. Wielkie przygotowania, a na koniec wielka chała. Finał okazał się po prostu porazka.
Break wymaga innej sprawnosci, dlatego, ze jest to taniec solowy. Tancerze bazuja na wlasnej sprawnosci aby wykonac elementy z pogranicza akrobatyki. Jesli jest to taniec synchroniczny - nadal bedzie to taniec indywidualny.
Taniec towarzyski, niezaleznie od elementow, stylu i choreografii zawsze bedzie bazował na innych elementach, a para bedzie sie laczyla w podnoszeniach. Wymaga innej sprawnosci - nie mniejszej, ale innej. Tutaj kazdy tancerz odpowiada nie tylko za siebie, ale i za partnera. I mozna zatanczyc w parze house, breka, trans, techno, o ile choreograf i tancerze znaja sie na tym co robia - moga wszystko... W stepie czegos zabraklo i w jednym i w drugim.
Trzykrotka - Śro 04 Mar, 2009 11:59
| Irm napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | Nasze polskie kino zaczyna się dzielić na festiwalowe i kinowe. | Ostatnio słyszałam rozmowę z Jakubem Duszyńskim (dystrybutor z Gutek Film), który mówił, że przestaje się chodzić do kina na "małe filmy", takie które można obejrzeć na małym ekranie bez straty jakości. Że, owszem, cieszą się one popularnością podczas festiwali, ale w normalnej dystrybucji sobie nie radzą.
Coś w tym jest, bo jak się zastanowię, to ostatnio znacznie więcej takich "mały produkcji" widziałam, gdzieś na festiwalach, niż w zwyczajnym obiegu kinowym. |
To prawda. Ale jednak te filmy są i mają swoją wierną publiczność. A Gutek Film i Jakub Duszyński mają wielkie zasługi w sprowadzaniu takich właśnie "małych" opowieści, jak Karmel czy Meduzy, wymieniając tylko ubiegłoroczne. Mnie to cieszy - to nie sa filmy na wielkie sale, ale widzę, choćby w krakowskich kinach, trend do przysłowiowego adaptowania schowków na szczotki i tworzenia małych salek, właśnie na takie senase. I one się mnożą!
miłosz - Nie 08 Mar, 2009 18:05
a na maj Gra dla dwojga pewnie nic odkrywczego ale Clive i Julia prezentują sie razem wielce sympatycznie
Film opowiada o parze szpiegów korporacyjnych, Claire (Julia Roberts) i Ray'u (Clive Owen). Oboje pracują w konkurencyjnych firmach i każde z nich chce jak najlepiej wprowadzić na rynek swój produkt. Mimo to, że działają po przeciwnych stronach zakochują się w sobie.
Caitriona - Nie 08 Mar, 2009 19:00
U, całkeim przyjemny film może być Clive
Harry_the_Cat - Nie 08 Mar, 2009 19:54
Byłam dziś na Wyznaniach Zakupoholiczki. Wiele się nie spodziewałam, ale jestem zawiedziona, że najbardziej w tym filmie podobał mi się akcent Hugh Dancy'ego...
ETA - chyba powinnam to była w innym wątku napisać, ale to chyba wszystko jedno
Irm - Wto 10 Mar, 2009 12:08
Czy ktoś był już na "Kochaj i tańcz"? Bo spotkałam się ze sprzecznymi opiniami, że sceny tańca się niezłe i warto je zobaczyć i że są badziewiasta i tak nakręcone, że mało co widać. I w końcu nie wiem
A film z Julią i Clivem zapowiada się całkiem ciekawie, choć chyba wolę bardziej "sensacyjne" sensacje
BeeMeR - Wto 10 Mar, 2009 17:22
"Kochaj i tańcz" Dzisiaj mówiła znajoma, że widziała i że sympatyczne - takie "dirty dancing. Bliższych szczegółów jednak nie znam
miłosz - Wto 10 Mar, 2009 17:38
ode mnie z pracy dziewczyny były i orzekły że dramat......... że generalnie to mozna "ty ken tańcz oglądnąć" i wyjdzie na to samo............. a one tańcowanie lubią..... generalnie mówi sie że aktorstwo cieniuuuuuuutkie............ ale jak kto lubi takie cóś - to musi sie wybrać..............
to jest tak - wczoraj orła wręczyli "33 scenom z życia" i na ten przykład nie rozumiem dlaczego............ jak to mówią o gustach sie nie dyskutuje
Irm - Wto 10 Mar, 2009 20:31
No i znowu dwie sprzeczne opinie To będę szukać kolejnych i się zastanawiać czy iść czy nie
trifle - Wto 10 Mar, 2009 21:18
Mój kolega (sic!!) mi właśnie powiedział dzisiaj, że widział i mu się podobał, praktycznie nie ma nic do zarzucenia
To ja nie wiem
miłosz - Śro 11 Mar, 2009 07:31
wiecie co - chyba sie nie ma co zastanawiać bo jak lubiecie polskie komedie romantyczne i tanicowanie z gwizdami to idzcie i sie przekonajcie;) na takie kino jest popyt - bo przeca piszą, że toto miało najlepsze otwarcie w polskich kinach od 10 lat krytyka załamuje ręce a publika będzie walić drzwiami i oknami ta recenzja jest zabawna
Irm - Śro 11 Mar, 2009 10:55
Problem polega na tym, że nie widziałam ani jednego odcinka, a na polskie komedie romantyczne chodzę od przypadku do przypadku.
Recenzja zabawna i niezbicie wynika z niej, że podczas dialogów i innych "dramatycznych" scen będę sobie rwać włosy z głowy. ale te sceny tańca... Kuszą, oj kuszą.
Caitriona - Śro 11 Mar, 2009 12:46
| Irm napisał/a: | | podczas dialogów i innych "dramatycznych" scen będę sobie rwać włosy z głowy. ale te sceny tańca... Kuszą, oj kuszą. |
Bo tak to jest takimi filmami. Aktorsko nie stoją najwyzej, fabuła naciągana, ale w końcu liczy się taniec
Irm - Śro 11 Mar, 2009 22:35
| Caitriona napisał/a: | Bo tak to jest takimi filmami. Aktorsko nie stoją najwyzej, fabuła naciągana, ale w końcu liczy się taniec |
Wiem, wiem Ale jeśli stężenie banału i idiotyzmu jest zbyt duże, to nawet taniec nie pomoże. A tego właśnie się obawiam w przypadku tego filmu, niestety. [/quote]
|
|
|