North and South - serial BBC - Czy według Ciebie Thornton był prawiczkiem?
Loana - Pon 02 Cze, 2008 14:16
Ja tu widze, ze opcja wiary w rozum mezczyzny a nie w jego mala glowke przewaza I dobrze!
Anonymous - Pon 02 Cze, 2008 14:56
ooo nie w taki wynik nie wierzę to jakieś oszustwo
Sofijufka - Pon 02 Cze, 2008 15:15
Haha! Prawda, jak ta oliwa [extra-virgin dodam] wypływa
spin_girl - Pon 02 Cze, 2008 15:31
| Loana napisał/a: | Ja tu widze, ze opcja wiary w rozum mezczyzny a nie w jego mala glowke przewaza I dobrze! |
Zaraz zaraz, chwileczkę, bardzo proszę nie tak agresywnie. Opcja Thorntona nie-dziewicy nie wyklucza ( a nawet wręcz przyjmuje) posiadania przez niego rozumu! To jak to ma być- jak był prawiczkiem to dlatego, że mądry a jak nie był to dlatego, że głupi? Nie zgadzam się na całej linii! Jeżeli już to odwrotnie- nie był bo dokonał świadomego wyboru, postanowił przekonać się o co tyle krzyku, poeksperymentować, zdobyć nowe umiejętności a nie trwać w nieświadomości i niewiedzy.
Sofijufka - Pon 02 Cze, 2008 17:16
bo ja tak specjalnie
Aragonte - Pon 02 Cze, 2008 17:16
| Loana napisał/a: | Ja tu widze, ze opcja wiary w rozum mezczyzny a nie w jego mala glowke przewaza I dobrze! |
Zaraz, zaraz, a co ma rozum do cnoty, interpretowanej jako brak doświadczeń erotycznych?
Ja tam związku nie widzę ani powodów, żeby to przeciwstawiać
Sądząc z tego, co wypisywali o kobietach niektórzy cnotliwi faceci, sądziłabym raczej, że właśnie ta cnotliwość im się na mózg rzuciła
Tamara - Pon 02 Cze, 2008 17:20
Właśnie rozum nakazuje zdobywać wiedzę i doświadczenia , coby się nie zbłaźnić w stosownym momencie
asiek - Pon 02 Cze, 2008 18:12
| Tamara napisał/a: | | Właśnie rozum nakazuje zdobywać wiedzę i doświadczenia , coby się nie zbłaźnić w stosownym momencie |
YES !
| Aragonte napisał/a: | | Sądząc z tego, co wypisywali o kobietach niektórzy cnotliwi faceci, sądziłabym raczej, że właśnie ta cnotliwość im się na mózg rzuciła |
Nic dodać, nic ująć.
Anonymous - Pon 02 Cze, 2008 19:46
myślę, że kobieta w tamtych czasach nie myślała o takich sprawach, a na pewno nie byłaby dotknięta. Doświadczenie jest wskazane przynajmniej u jednej strony, owszem wspólna nauka może mieć w sobie romantyczność, ale dziś. Bo w czasach jasia i małgosi nie byłoby nauki, byłoby po prostu spełnienie małżeńskiego obowiązku. małgosia byłaby onieśmielona chwilą a Jaś, nie wiedząc nic o ciele żony o swoim i o swoich reakcjach niewiele,..jaka nauka?
Aragonte - Pon 02 Cze, 2008 19:59
Mag, ja tam wierzę w rozsądek J.T. także w tej sprawie i zakładam, że jeśli miał jakieś doświadczenia, to nie spowiadał się z tego Margaret A w życiu! W końcu o tym się nie mówiło, prawda? Margaret nie wiedziałaby o tym, absolutnie
I jak dla mnie anachronizmem jest zakładanie, że kobieta uważała się w tych czasach za równoprawną pod tym względem mężczyźnie, skoro prawo i obyczaj stanowiły inaczej. To znaczy istniały tu naturalnie szczytne ideały, moralne i religijne nakazy, ale to nie zmienia faktu, że to mężczyźni częściej miewali kochanki i częściej uchodziło im to na sucho.
Nie oznacza to, że zakładam, iż J.T. miał jakąś kochankę z prawdziwego zdarzenia
Nadal pozostaję przy opinii, że zdarzył mu się młodzieńczy, noo, wyskok, a potem długo długo nic... aż do Margaret.
Anonymous - Pon 02 Cze, 2008 20:51
ale z punktu widzenia margaret i epoki lepiej żeby john miał doświadczenie a nie uczył się mając za przedmiot wykonawczy jej ciało
Anonymous - Pon 02 Cze, 2008 21:07
lepiej to mogłoby być dziś teraz, oboje niedoświadczenie, równouprawnieni,, na równych pozycjach mogą się uczyć.... a wtedy, gdybym wychodziła za mąż dwieście lat temu z dzisiejszą świadomością jak może być i z dzisiejszym pojeciem choćby najbledszym nie chciałabym męża bez skazy bo jeśli chodzi o zamążpójście bardzo wątpliwe dziś to....jeszcze się nie zdecydowałam. Ale intuicja mi podpowiada, ze ten problem będę miała z głowy
Loana - Wto 03 Cze, 2008 12:16
| Tamara napisał/a: | Właśnie rozum nakazuje zdobywać wiedzę i doświadczenia , coby się nie zbłaźnić w stosownym momencie |
Wiedze tak, ale wlasnie wiedza uswiadomilaby go, jak niebezpieczne jest zdobywanie doswiadczenia z niektorych zrodel, bo mozna zachorowac, itp. Madry facet dowiedzialby sie, o co chodzi, ale uwazalby, ze nie warto ryzykowac swoim zdrowiem dla tego doswiadczenia, zwlaszcza, ze mogl po prostu pojac w koncu jakas babke za zone i spokojnie z nia splodzic dzieci (choroby moga go zrobic bezplodnym, ludzie wtedy to wiedzieli juz). Wczesniej nie mial na to czasu, zajmowal sie firma, ale jak widac teraz zaczal sie interesowac soba, zaczal sie uczyc i rozwijac, wiec i pewnie zaczal sie rozgladac za zona .
| Aragonte napisał/a: | | Nadal pozostaję przy opinii, że zdarzył mu się młodzieńczy, noo, wyskok, a potem długo długo nic... aż do Margaret. |
I to byloby glupie, bo z kim on mial miec ten wyskok, zeby miec 100% pewnosc, ze nie poniesie konsekwencji? Jako posiadaczka mlodszych braci wiem, ze facet naprawde jest w stanie wytrzymac troche i nie miec "wyskoku", tylko rozpoczac wspolzycie swiadomie. A mowie o dzisiejszych czasach, troche bardziej rozpasanych i wyuzdanych niz kiedys, a na pewno mniej religijnych...
Tamara - Wto 03 Cze, 2008 18:15
Wiedza na temat ewentualnych zdrowotnych konsekwencji wyskoku była nikła i nikogo nie powstrzymywała - choroby weneryczne były powszechne we wszystkich warstwach społecznych przez cały wiek XIX i nikt nie łączył ich np. z bezpłodnością . To raz . Po drugie porządna panna obowiązkowo musiała być absolutnie nietknięta jakąkolwiek wiedzą na temat seksu i życia małżeńskiego , oraz od dziecka była przygotowywana do posłuszeństwa i podporządkowania się mężowi - więc nie można mówić o partnerstwie w małżeństwie ówczesnym . Po trzecie - zawsze istniało przyzwolenie społeczne na kontakty pozamałżeńskie czy przedmałżeńskie u mężczyzn i brak takowego u kobiet . I żadnej kobiecie nie przyszłoby do głowy wypytywać męża o te , co były przed nią , a żadnemu mężczyźnie - by mówić o nich żonie . No i po czwarte - co by komu na litość szkodziło , gdyby jednak JT jakieś doświadczenie miał i umiał je dla szczęścia Małgosi i swojego wykorzystać ? Mogliby zostać wtedy szczęśliwym , kochającym się małżeństwem aż do śmierci , a tak ich los stoi pod znakiem zapytania , bo któreś w końcu będzie miało dość zamykania oczu i myślenia o Anglii ( przy absolutnej nieświadomości obojga taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny )
Anonymous - Wto 03 Cze, 2008 18:37
Ot miło posuchac dokładnie to chcę powiedzieć. Jaś przy całej swojej porządności, romantyczności nie spowiadałby się Margaret ze swoich "przyjaciółek". I też nie byłabym tak optymistyczna i nie poszłabym w fanfikowe widoki jako, że ich noc pośłubna to był cud, miód i fajerwerki dobrze by bylo gdyby była znośna. John to nie Rhett B i raczej nie podszkoliłby żony, nie obudził jej namiętności
Tamara - Wto 03 Cze, 2008 19:38
Mag , ale N&S to wcześniej niz koniec XIX , na dodatek sama przytaczałaś teksty na temat , ze w epoce wiktoriańskiej dzietność kobiet drastycznie spadła i jak wykręcać się od obowiązków małżeńskich , które są beeee co wskazuje , że myślenie o Anglii powszechne było
Anonymous - Wto 03 Cze, 2008 20:26
| Mag13 napisał/a: | | Na pytanie o orgazm 13 kobiet odpowiedziało "Always," 13 "Sometimes" i 11 powiedziało "Never." |
a wytłumaczono im to pojęcie tak dokładnie. Czy pod koniec XIX wieku wiedziano dokłądnie czym jest orgazm tak pytam z ciekawości bo nie orientuję się dokbrze(w sumie wcale) w tej tematyce historycznie i działam intuicyjnie.
Można domniemywać, że Scarlett posiadająca obytego w tych sprawach męża i kochającego ją z całej swej mrocznej duszy orgazm miała jeden gdy Rhett chwytając się brzytwy zaniósł ją do sypialni. Czyli to dla mężczyzny nie było takie oczywiste bo czy Rhett odmawiałby żonie? Jak pisze autorka on był wcześniej interesujący we współżyciu, i tyle to chyba nie jest równoznaczne z tym, że dbał o potrzeby Kasi Scarlett.
Darcy - Śro 04 Cze, 2008 09:36
Historia historią, a ja obejrzałam wczoraj Sparkhouse. I uważam, że jeśli Thornton byłby prawiczkiem, to jego noc poślubna z Margaret wyglądałaby mniej więcej tak jak zbliżenia Johna i Carol.
Anonymous - Śro 04 Cze, 2008 09:51
o w sumie bardzo prawdopodobne, ale czy to nie było w pewnym sensie urocze, tak delikatnie nieśmiało i czule a nie tak prawie jak zwierzęta?
asiek - Śro 04 Cze, 2008 10:13
| Loana napisał/a: | | Wiedze tak, ale wlasnie wiedza uswiadomilaby go, jak niebezpieczne jest zdobywanie doswiadczenia z niektorych zrodel, bo mozna zachorowac, itp. Madry facet dowiedzialby sie, o co chodzi, ale uwazalby, ze nie warto ryzykowac swoim zdrowiem dla tego doswiadczenia, |
Teoretycznie tak, ale życie dowodzi, że namiętności często biorą górę nad rozsądkiem. Niejeden mądry facet podupadł na zdrowiu z powodu żądzy.
| Mag13 napisał/a: | | Nawet tak oczywisty spadek dzietności kobiet nie doczekał się jednoznacznego wyjaśnienia przyczyn, bo o rozwiniętej antykoncepcji wówczas mówić nie sposób, a jakoś kobiety od pewnego momentu zaczęły rodzić mniej dzieci. |
Jedną z przyczyn z pewnością był fakt, iż mężczyznom wpajano, iż żon nie należy niepokoić swoimi fantazjami sekusualnymi, te bowiem należało zaspakajać w innych miejscach. Z kolei żony też nie dążyły do zbliżeń, zwłaszcza te pobożne, protestantyzm wszak kładł nacisk na wstrzemięźliwość kobiet w tej sferze życia.
| Darcy napisał/a: | | Historia historią, a ja obejrzałam wczoraj Sparkhouse |
A ja wczoraj, po dłuższej wstrzemięźliwości, obejrzałam N&S i stwierdziłam, że Jasio o "grze w klocki" wie niejedno. Sposób w jaki całuje Margolcię wskazuje, że temat nie jest mu obcy.
I po mojemu, to dobrze, bo nie chciałabym, aby noc poślubna Margolci i Jasia wyglądała,tak jak zbliżenie Carol i Johna.
Sofijufka - Śro 04 Cze, 2008 10:26
Ale z Johnem to była inna sprawa - facet był zakompleksiony jak diabli, dodatkowy stres, że ON kocha, a ONA nie itd. Jasiek jest pewny siebie i ma wyobraźnię... I OBOJE się kochają...
asiek - Śro 04 Cze, 2008 10:30
| Sofijufka napisał/a: | | Ale z Johnem to była inna sprawa - facet był zakompleksiony jak diabli, dodatkowy stres, że ON kocha, a ONA nie itd. |
Też prawda...
spin_girl - Śro 04 Cze, 2008 12:58
Hurra! Opcja na nie chwilowo wygrywa
Darcy - Śro 04 Cze, 2008 15:02
| lady_kasiek napisał/a: | | o w sumie bardzo prawdopodobne, ale czy to nie było w pewnym sensie urocze, tak delikatnie nieśmiało i czule a nie tak prawie jak zwierzęta? |
Jeśli dobrze rozumiem, to zbliżenie między John a Carol miało być czułe i nieśmiałe?! Pozwolę sobie na votum separatum. IMO, szybki numerek z tyłu land rovera był zdecydowanie nieczuły. I raczej nieporadny niż nieśmiały.
Gosia - Śro 04 Cze, 2008 16:28
O przepraszam, wlasciwie do tego zmusila go ona. On byl zaskoczony i nieporadny.
Wyraznie ona go oniesmielala.
|
|
|