Ekranizacje - Tess Of The D'Urbervilles 2008
BeeMeR - Śro 08 Lip, 2009 14:06
| lady_kasiek napisał/a: | A Angela to mi żal ciągle bidaka bym Go popocieszać mogła | A ja bym go pogoniła za hipokryzję!
I nie ma tu znaczenia, czy mi się podoba czy nie, choć z książki pamiętam, że miał być pięknym blondynem, Tess chyba też miała być piękna - już pisałam, że mam problem z odbiorem serialu pod tym kątem
Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 14:11
| BeeMeR napisał/a: | | A ja bym go pogoniła za hipokryzję! |
tu masz oczywiście rację. I to jest uproszczona definicja tego społeczeństwa, On jako facet może chodzić na boki ile wlezie, całkiem świadomie. I nie ma problemu. A Ona chociaż to nie jej wina płaci całym swoim życiem....
BeeMeR - Śro 08 Lip, 2009 14:18
| lady_kasiek napisał/a: | | A Ona chociaż to nie jej wina | hm... jej "wina" to głupota, że mimo nieufności do Aleca poszła z nim nocą w las - ja wiem, że bardzo młoda była - ale już pisałam - mam duży problem z "polubieniem" głównej trójki postaci tej opowieści
Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 14:22
Nieufność nieufnością, ale ona czuła w obowiązku się do niego, kupił ojcu konia, którego ona niby zabiła, dbał o jej rodzinę. Oślizgła gadzina. Problem Tess to jej rodzina, gdyby byli inni nie byłoby problemów.
BeeMeR - Śro 08 Lip, 2009 14:31
| lady_kasiek napisał/a: | | Nieufność nieufnością, ale ona czuła w obowiązku się do niego | nie sądzę - gdyby tak było - zostałaby jego kochankę bez oporów - ja bardziej stawiam na jej naiwność (przynajmniej początkowo), że "wszytko będzie dobrze" i na zły splot przypadków
Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 14:36
Naiwność też, ona chyba nie miała pojęcia co takie facet jak ALec może jej zrobić. Tak jak zresztą mówiła matce była baaardzo nieuświadomiona....
BeeMeR - Śro 08 Lip, 2009 15:16
Taaak, aaale...
Nie lubię Tess, bo głupia i nie rozumiem wielu jej decyzji, nie lubię Angela, bo hipokryta - a Aleca motywy/uwarunkowanie wychowaniem najprędzej rozumiem, ale w przemianę tym bardziej nie wierzę, ech...
A tak w sumie to wiem, że cała trójka jest w dużej mierze nieszczęśliwa, każdy ma swoje marzenia i demony z przeszłości, które go w jakiś sposób prześladują i każdy za to tak czy inaczej cierpi - nie tylko tytułowa Tess, choć ona jest oczywiście na piedestale.
Anonymous - Śro 08 Lip, 2009 15:24
Alec jest najzwyczajniej podły. Jeśli mogłabym mu wybaczyć pierwsze podłosci, bo faktycznie wychowanie i doświadczenie mogło mu nakłaść do pustego łba, ze jak kobieta mówi nie to myśli tak. Ale później? nie ma usprawiedliwienia żadnego, że on uparcie chce zniszczyć życie Tess dla swoich żądzy, i gra jeszcze bardzo nie fair wykorzystuje jej rodzinę aby nie miała już wyjścia.
Angel też jest głupi, i wredny i masz rację jest hipokrytą, ale on za to musi zapłacić. Płąci tak jak Tessa samotnym ciężkim życiem. tylko, że on ma taki los z własnego wyboru a ona bo jest głupia i chciała być za uczciwa. No i później gdy jednak odzyskuje rozum ze sporym opóźnieniem(jak to mężczyźni) I w końcu nie ma już Tessy. Angela los ukarał za głupotę. W moim odczuciu a wierzcie mi klnęłam go za jego głupotę strasznie i gdziby jakimś cudem zmaterializował mi się w pokoju(tak w okolicy tego ostatniego listu najbardziej) to bym na strzępy rozszarpałą
Alicja - Śro 08 Lip, 2009 20:24
to teraz mnie dopiero zachęciłaś do oglądania Tessek
Lullaby - Śro 04 Sie, 2010 20:16
Po przeczytaniu waszych postów nie mogę się doczekać kiedy dorwę ten serial:)
Katrin - Czw 05 Sie, 2010 08:32
Oglądałam ostatnio na BBC "Tessę" i kompletnie nie przypadła mi do gustu. Niby ładnie wszystko nakręcone, gra aktorska też na dobrym poziomie, ale nie polubiłam żadnego z bohaterów.
| BeeMeR napisał/a: | | Nie lubię Tess, bo głupia i nie rozumiem wielu jej decyzji, nie lubię Angela, bo hipokryta - a Aleca motywy/uwarunkowanie wychowaniem najprędzej rozumiem, ale w przemianę tym bardziej nie wierzę |
Dokładnie się z tym zgadzam.
kazika - Wto 10 Sie, 2010 14:04
hej:) można???
obejrzałam wczoraj 2,5 odcinka i mimo iż mnie wciągnął, musiałam iść spać, żeby dzisiaj funkcjonować... jak na razie film mi się podoba, ale ten Angel mnie denerwuje... ma coś ciapowatego w sobie i ja rozumiem, że wtedy były inne czasy, i to może zaboleć, że żona miała dziecko z innym, ale podobno ją kochał, i uwierzył, że stało się to wbrew jej woli, więc mógłby mieć jaja i zachować się jak facet i albo wziąć rozwód albo ją wspierać...
oczywiście mogę się mylić, ale nie odbieram Angela jako człowieka, który wesprze w ciężkiej chwili... prędzej pójdzie do kąta, popłacze i się rozstanie, bo wrodzone ideały nie pozwolą mu dalej żyć pod kloszem, który stworzyła mu rodzina... nawet gdyby Tess nie "została okryta hańbą" to znalazłby coś innego co by sprawiało mu problem... np. jej rodzina...
jak an razie moim czarnym koniem jest Alec, głupi buc ale chyba bardziej reformowalny???
trifle - Wto 10 Sie, 2010 20:35
Jak dla mnie nie ma tam nikogo, kogo można lubić. Angela to bym gołymi rękoma... A Tess mi przeogromnie żal - jak dla mnie, jest ona ofiarą facetów, kilku, ale ofiarą. A ten serial jest wg mnie bardzo dobry. Posiałam gdzieś płytę
kazika - Śro 11 Sie, 2010 11:28
o rany, obejrzałam, mam mieszane uczucia, jakoś i tak najbardziej polubiłam negatywny charakter, mimo iż starali się go obrzydzić, i scen nawracania czy ostatnich w których Alec jest dosyć wyuzdany, jak dla mnie był najfaniejszy... kochał ją i o nią walczył, może w dziwny sposób ale mogli być ciekawą parą mimo złego wstępu, ale tak to wygląda jak główna bohaterka musi się na siłę umartwić...
Harry_the_Cat - Śro 11 Sie, 2010 12:18
Ot, Hardy for you...
praedzio - Sob 21 Sie, 2010 16:53
Obejrzałam, zryczałam się i idę po czekoladę...
Admete - Sob 21 Sie, 2010 20:27
Podobało Ci się? Hardy nie każdemu pasuje?
praedzio - Sob 21 Sie, 2010 20:30
Podobało mi się, aczkolwiek doła złapałam niezłego. Z połowy tabliczki gorzkiej czekolady zostały mi cztery kosteczki.
Przepiękna muzyka, aktorzy znośni (nie widziałam innych wersji, więc się nie czepiam), Angel, jakkolwiek smakowity, wkurzył mnie niesamowicie, podobnie jak rodzice Tess...
RaczejRozwazna - Sob 02 Kwi, 2022 08:40
Czytam wreszcie Tess. Zbierałam się długo bo książka opowiada o tym aspekcie obyczajowości wiktoriańskiej, która mnie najbardziej denerwuje i stanowi największy przejaw ludzkiej hipokryzji. Ale czyta mi się bardzo dobrze - Hardy jest mistrzem zoomowania na szczegół jeśli chodzi o opisy przyrody czy relacji międzyludzkich. Pewne sceny wręcz 'widzi się' tak plastycznie są opisane. Bardzo dobre tłumaczenie swoją drogą. Książka w moim odczuciu lepsza od Ruth Gaskell.
|
|
|