North and South - serial BBC - Jaką scenę z książki chcielibyście widzieć w filmie?
BeeMeR - Wto 29 Lip, 2008 09:29
| Gosia napisał/a: | | Na gorze jest podany autor tlumaczenia: Caroline. | To ja ślepa jestem
Caroline -
maharet - Wto 29 Lip, 2008 13:11
Tak... ona nie do końca pasuje do tej roli, ma taką okrąglutką buzię... I nie ma czarnych włosów, jedynie oczy i usta pasują do opisu.
Natomiast macie racje, że scena pobicia w serialu nie pasuje do wizerunku Johna. Dodali ją ze względu na wprowadzenie dramatyzmu i powiększenie początkowej antypatii Margaret do niego.
Serial ma początek i koniec bardziej skrajne emocjonalnie niż książka - ma to niewątpliwie też swoje plusy...:)
achata - Śro 30 Lip, 2008 10:06
Rozumiem, że z emocjonalnym początek chodzi o scenę poznania Johna i Margaret?
Jeśli chodzi o sam początek filmu- jakiś trochę nieposkładany mi się zdaje. Na siłę i niepotrzebnie wtryniona scena wesela i postać Henryka. Wolałabym, żeby zamiast tego pokazali scenę, w której pan Hale mówi Margaret o swoim odejściu z kościoła. To wiele by wyjaśniło. Przypuszczam, ze twórcom chodziło o natychmiastowe przyciągnięcie uwagi widza- to im się udaje.
Co do urody Margaret to jest tak jak pisze Maharet. Jednak po przywołanym powyżej fragmencie z przyjęcia muszę pochwalić aktorstwo Danieli- istotnie emanuje tam z niej spokój i dłonie ma idealnie nieruchome. Szkoda tylko, ze sylwetka taka mało królewska i trochę przyciężka.
agnesa - Śro 30 Lip, 2008 12:09
| Gosia napisał/a: | Maharet - jestes chyba pierwsza osobą , ktora zwrocila uwage na te scene u Higginsa.
Faktycznie jej brakuje w filmie, a jest interesujaca, on faktycznie chwile idzie za Margaret, a potem z nią rozmawia. |
Tak jak zauważyła to Achata, ta scena jest jednak obecna w filmie, tylko trochę przemodelowana. I powiem szczerze, że ten modeling bardziej do mnie przemawia niż pierwotna scena książkowa. W książce mam wrażenie, że Margaret jest jakaś taka harda, zaczepna, a w filmie jest tak ślicznie zagubiona i nieszczęśliwa. Ja tu biję brawo scenarzystom.
Gosia - Śro 30 Lip, 2008 12:11
Ja dodam, ze Daniela świetnie gra glosem, co dostrzega sie szczegolnie wtedy, gdy slucha sie sciezki dzwiekowej.
spin_girl - Śro 30 Lip, 2008 17:03
Chciałabym zauważyć, że opisy książkowe Margaret wskazują na to, ze była ona nieco pulchna. Często powtarzające się przymiotniki to 'full' i 'round'. Danieli do ideału Margaret (wg mnie) brakuje wyłącznie nieco wzrostu i czarnych włosów. No i szyje mogłaby mieć dłuższą, bo wiele w książce jest opisów pięknej szyi Margaret, a szyja Danieli jest nieco...krótkawa
Serenitka - Śro 30 Lip, 2008 19:04
| agnesa napisał/a: |
Tak jak zauważyła to Achata, ta scena jest jednak obecna w filmie, tylko trochę przemodelowana. I powiem szczerze, że ten modeling bardziej do mnie przemawia niż pierwotna scena książkowa. W książce mam wrażenie, że Margaret jest jakaś taka harda, zaczepna, a w filmie jest tak ślicznie zagubiona i nieszczęśliwa. Ja tu biję brawo scenarzystom. |
Zgadzam sie z Toba, ja rowniez wole jak Margaret jest troszke bardziej ulegla w scenie filmowej niz usiluje byc obojetna w ksiazce ! I ten moment w ktorym John mowi o koncu "głupiej namiętności" rowniez jest bardziej wyrazisty w filmowej scenie. Natomiast w ksiazce mialam wrazenie, ze John jest mniej stanowczy w wypowiedzeniu tego.
Richard w tej scenie byl taki męski
agnesa - Czw 31 Lip, 2008 21:29
| Serenitka napisał/a: | | Richard w tej scenie byl taki męski |
Zdecydowanie tak.
A Margaret właśnie sobie uświadomiła, że go kocha.
Nie mogą się jakoś zgrać.
maharet - Czw 31 Lip, 2008 21:55
A zwróciłyście uwagę, że w scenie na peronie (tej z Frederickiem w nocy) w książce, gdy ich zobaczył razem - John był na koniu? Wyobrażacie sobie Rysia na koniu.... Boski byłby...
Serenitka - Pią 01 Sie, 2008 11:03
| maharet napisał/a: | | A zwróciłyście uwagę, że w scenie na peronie (tej z Frederickiem w nocy) w książce, gdy ich zobaczył razem - John był na koniu? Wyobrażacie sobie Rysia na koniu.... Boski byłby... |
o tak .. to bylby cudowny widok!
agnesa - Pią 01 Sie, 2008 19:24
Widocznie scenarzyści stwierdzili, że industrialny John i koń nie pasują do siebie.
A szkoda. Moja córeczka jest zwolenniczką Pana Darcy m. in. dlatego, że widziała go na białym koniku. Tak właśnie zdobywa się idolki od kolebki.
aneby - Pią 01 Sie, 2008 21:29
Hej. Jestem tu nowa. Chętnie zobaczyłabym książkowe zakończenie, zwłaszcza, że właśnie skończyłam czytać książkę. Mimo to sceny peronowej nie mogę zapomnieć. Do tego stopnia, że czekając ostatnio na pociąg wydawało mi się że usłyszę :"London train is about to depart"
(czy to już kompletne uzależnienie ?)
Madalam - Sob 11 Paź, 2008 23:20
Hm, wybór trudny bez dwóch zdań Jednakże po dłuższych wahaniach pomiędzy pierwszym spotkaniem bohaterów, wniesieniem Margaret przez Johna do salonu, a zakończeniem, wybrałam scenę "salonową". Jej bowiem zdecydowanie najbardziej mi brakowało w serialu. A można by to było tak pięknie przedstawić
Aczkolwiek wolałabym też, aby pierwsze spotkanie bohaterów przebiegło mniej gwałtownie - jednak to okładanie Stevensa pięściami (mimo tego, że zasłużył) jest odrobinę zbyt mocną sceną, jak na mój gust. Jednakże unoszące się wszędzie kłębki bawełny i niesamowity efekt wizualny, jaki się z tym wiąże, wynagradzają wiele
Irm - Pią 04 Cze, 2010 23:24
Zdecydowanie brak sceny wnoszenia do salonu i późniejszego wyznania miłosnego - kiedy przeczytałam opis tego momentu w książce jednocześnie ścisnęło mi się serce ze względu pana Thorntona, rozpłynęłam się nad jego wyznaniem i zaczęłam kląć na twórców serialu, że nie sfilmowali tej sceny i zaprzepaścili szansę majstersztyku aktorskiego, motylkowego i w ogóle. Ech...
W ogóle podczas czytania N&S nieustannie mnie zastanawiało, dlaczego adaptatorzy pozmieniali właściwie wszystkie sceny spotkań głównych bohaterów - przecież one też były pełne napięcia i dawały możliwość aktorskiego popisu, wiec dlaczego tak? Co nie zmienia faktu, że sceny, które w serialu są, też są świetne, ale są poniekąd czymś osobny, a nie ekranizacją książki.
Edit: lit.
ori - Pon 07 Cze, 2010 12:11
Mnie tam brakuje WSZYSTKICH scen z M i JT, które są tylko w książce! Chciałabym sobie więcej nich popatrzeć (OK, nieco więcej na JT) i na grę emocji między obojgiem. Ale trudno, jak się nie ma, co się lubi...
Brakuje mi bardzo spotkania JT i M. na przyjęciu w Londynie po wielu miesiącach od jej wyjazdu z Milton, którego konsekwencją jest decyzja pomocy finansowej ze strony M. Na nie głosowałam (no, bo można tylko na jedno...).
Rozumiem, że zakończenie peronowe jest bardziej "filmowe", bardziej "pod" współczesnego odbiorcę, piękne i romantyczne. Przepiękne wręcz. Szkoda, że mało prawdopodobne w wiktoriańskiej rzeczywistości, abstrahując już od samego niskiego prawdopodobieństwa takiego przypadkowego spotkania. Gdyby jednak wyjątkowo w rzeczywistości doszło do publicznego pocałunku, oboje, już w jego trakcie, wiedzieliby, że teraz MUSI być ślub.
W związku z powyższym wolę książkowe zakończenie. Też romantyczne, a bardziej prawdopodobne. I też pełne emocji.
Poza tym na twarzy JT w końcu powieści widać było dobrze ślady przeżytych ogromnych problemów - zmarszczki, zmęczenie... Twarz JT na peronie jest świeża i jakby (wg mnie) młodsza (bo nie surowa) niż na początku filmu! Nie ma na niej śladu ogromnych życiowych kłopotów...
BeeMeR - Pon 07 Cze, 2010 13:31
| Cytat: | | Twarz JT na peronie jest świeża i jakby (wg mnie) młodsza (bo nie surowa) niż na początku filmu! Nie ma na niej śladu ogromnych życiowych kłopotów... | Bo się rozchmurza i rozpromienia na widok MH
Fakt, scena spotkania londyńskiego pod koniec książki jest bardzo piękna
Katrin - Wto 03 Sie, 2010 15:23
| Gosia napisał/a: |
Dodam jeszcze scenę wnoszenia do salonu:
"Wniósł ją do jadalni i ułożył na sofie. Kładąc ją delikatnie, patrzył na jej czystą bledziutką twarz i nagle uczucie ile ona dla niego znaczy, przeszyło go tak gwałtownie, że w bólu wyszeptał:
- Margaret… moja Margaret! Nikt nie wie, kim dla mnie jesteś! Leżysz tu tak zimna jakby martwa, ale dla mnie jesteś jedyną kobietą, jaką kiedykolwiek kochałem! Margaret, Margaret!
Klęcząc obok niej, mówił niewyraźnie, raczej jęcząc niż wymawiając słowa. Zerwał się zawstydzony, gdy weszła jego matka. Dostrzegła tylko, że jej syn jest bledszy i bardziej surowy niż zwykle."
Tłumaczenie: Caroline |
Piękna ta scena. Brakuje jej w filmie. Wybieram ją
Wahałam się jednak między tą sceną a zakończeniem, bo też jest piękne. (Ciarki mnie przechodzą za każdym razem jak czytam )
beatrycze - Śro 04 Sie, 2010 14:32
Także bym chciała zobaczyć scenę wnoszenia do salonu,bardzo mi jej w filmie brakowało.
zsofika - Wto 04 Sty, 2011 09:55
| beatrycze napisał/a: | | Także bym chciała zobaczyć scenę wnoszenia do salonu,bardzo mi jej w filmie brakowało. |
Chyba zaczynam sie robic specjalistka od wyciagania na swiatlo dzienne starych watkow
Z podanych scen chyba rzeczywiscie scena wnoszenia do salonu podoba mi sie najbardziej, jesli w ogole mozna jeszcze glosowac? Koncowa ksiazkowa tez jest znakomita, tym bardziej, ze bardzo szlachetnie wyglada w niej Henry, ktory wiedzial, kiedy nie przyjsc na spotkanie , dzieki czemu scena mogla dojsc do skutku. Po prostu zostawil wolne pole Jaskowi. A w filmowym zakonczeniu Henka mi zal, bo - chcac nie chcac - wystawila go Malgoska rufa do wiatru. Pewnie, ze - under circumstances - nie miala wyjscia
Ale tak naprawde najbardziej podoba mi sie scena rozmowy Jaska z matka, na ktora chyba nikt nie zwrocil uwagi. Jasiek mowi matce, ze M jest w klopotach, aczkolwiek jej zwiazek z innym jest na pewno czysty i niewinny, i zeby matka do niej poszla i sluzyla jej kobiecym wsparciem i doswiadczeniem. Jego milosc jest tu ogromnie wzruszajaca, widac, ze cierpi jak cholera, mowi jedynie to co musi i nic wiecej, nawet matce nie puszcza pary z geby! Dla mnie chyba jest to scena najdobitniej wskazujaca na dojrzale skladniki milosci J: troske, wielkie poczucie odpowiedzialnosci i chec pomocy. No, co Wam bede tlumaczyc - milosc po prostu!
|
|
|