Powieści - E. Zola "Wszystko dla pań" - wspólna lektura
Gosia - Wto 26 Lut, 2008 20:12
Co się dziwić Colombanowi, w koncu interes idzie kiepsko, w starym sklepie nudy i zastoj, a tam witryny i ekspedientki oczy przyciągają
P.S. Caitri MobiPocket Reader do tych ebookow.
Tu mozna znalezc:
http://download.chip.eu/pl/download_pl_149679.html
Monika - Wto 26 Lut, 2008 20:16
A swoją drogą, to co to za okropna tradycja rodzinna, że starszy subiekt bierze sklep i przy okazji córkę szefa. A gdzie tu miejsce na uczucia, kolejny zwykły interes. Biedna Genowefa
Tamara - Wto 26 Lut, 2008 20:56
| MiMi napisał/a: | | Z tego co pamiętam było napisane, że go kochała, bo nie spotykała innych ludzi, nie miała możliwości porównania go z innymi i pewnie wydawało jej się, że ta ich wielka miłość jest bardzo podbna do innych. |
Mam wrażenie , że w takich związkach uczucia nie były w ogóle brane pod uwagę , skoro była to tradycja kupiecka (tylko co , jak nie było córki? ) , a Genowefa zakochała się jakby ponad plan - zupełnie niepotrzebnie . Ale się zakochała i to liczę jej na plus. Bo Colomban podchodzi do małżeństwa jak do kolejnej transakcji w sklepie
Gitka - Wto 26 Lut, 2008 22:21
Oj nie widziałam w ogóle, że jest taki temat.
Uwielbiam "Wszystko dla pań", nawet ostatnio namówiłam Pemberley to przeczytania.
Ona czytała i tylko się mnie pytała czy na pewno skończy się wszystko dobrze?
Gosiu, wielkie dzięki za te wszystkie artykuły, jak znajdę trochę czasu wszystko poczytam
Gosia - Wto 26 Lut, 2008 22:28
Skonczy sie dobrze, ale zalezy dla kogo
Nie zapominaj o starym handlu. Mnie żal było... ale nie uprzedzajmy wypadków...
Ciekawa jestem jak sobie wyobrazacie ten magazyn Moureta?
Ja go troche widzę jak Domy Centrum
Sofijufka - Wto 26 Lut, 2008 23:19
| Gosia napisał/a: | Skonczy sie dobrze, ale zalezy dla kogo
Nie zapominaj o starym handlu. Mnie żal było... ale nie uprzedzajmy wypadków...
Ciekawa jestem jak sobie wyobrazacie ten magazyn Moureta?
Ja go troche widzę jak Domy Centrum |
raczej jak Dom Braci Jabłkowskich...tylko większy
Caitriona - Śro 27 Lut, 2008 09:55
Poszukałam tego Domu Braci Jabłkowskich Fotki:
http://www.braciajablkows...ba/album/01.jpg
http://www.braciajablkows...ba/album/03.jpg
http://www.braciajablkows...ba/album/02.jpg
http://www.braciajablkows...ba/album/05.jpg
http://www.braciajablkows...bm/album/01.jpg
Faktycznie, coś w tym stylu sobie wyobrazałam, tylko większy i bogatszy
Monika - Śro 27 Lut, 2008 10:48
A ja sobie wyobrażałam dokładnie tak jak paryski sklep Bonmarche, czyli pierwowzór magazynu Moureta, szkoda tylko, że nie można zajrzeć do jego środka, znalazłam tylko takie malutkie zdjęcie
Caitriona - Śro 27 Lut, 2008 11:13
Tutaj jest strona tego sklepu i nieco o jego historii: http://www.lebonmarche.fr/anglais/indexbis.htm
Można pooglądać niewielkie fotki z wnętrz i nie tylko oraz poczytać
Gosia - Śro 27 Lut, 2008 19:23
Troche faktów z rozdzialu 2:
W sklepie Moureta bylo 19 dzialow, zatrudnionych bylo 403 pracownikow.
Fajnie Zola, opisujac poranną kontrolną wedrowke Moureta po dzialach, pokazal cala machine sklepu: od usytuowanych najnizej dzialow zajmujacych sie przyjmowaniem dostaw i espedycją, porzez kase i komorki finansowe, az do poszczegolnych dzialow zajmujacych się sprzedazą.
Kierownik dzialu zarabial 3 tys. frankow. Zobaczymy pozniej ile zarabiali subiekci.
Nowa zasada handlu według Moureta polegała na dopuszczaniu pracownikow do udziału w zyskach ze sprzedazy, co powodowalo rywalizacje między sprzedawcami.
W magazynie Moureta byla stolowka dla pracownikow. Kucharz miał 1 1/2 franka dziennie na obiady dla pracownikow
Na poddaszu znajdowaly się mieszkania dla subiektow. Takze na terenie magazynu mieszkal sam wlasciciel.
Kolejne postaci (które pojawiły się w powiesci:
Bourdoncle - jeden z zastępców Moureta, generalny nadzorca. Przyjaciel Moureta.
Bouthemont - kierownik działu, dokonywał zakupów w fabrykach.
Lhomme - główny kasjer.
Albert Lhomme - kasjer, syn panstwa Lhomme.
Papa Jouve - stary wiarus, jeden z 4 inspektorów, pełniących nadzor nad magazynem.
Henryk Deloche - zatrudniony w tym czasie co Denis, jako sprzedawca w dziale koronek.
Hutin - subiekt, który pomógł Denise dotrzeć do działu konfekcji.
Denise została zatrudniona w dziale konfekcji. (Dowiemy sie pozniej z jaką pensją).
Pracownice dzialu:
Aurelia Lhomme - kierowniczka dzialu - kobieta około 40 lat (zawsze wydawala mi sie starsza ) Zarabiala 12 tys. frankow rocznie.
pani Frederic - zastepczyyni
Klara Prunaire
Małgorzata Vadon.
No i teraz spójrzmy na pierwsze pojawienie sie w powieści i opis Moureta:
"Nagle zauważyła jakiegoś młodego czlowieka spiesznie idącego ulicą Port-Mahon. [..] Musiał być kierownikiem działu, bo wszyscy subiekci kłaniali mu się uprzejmie. Wysoki pan miał jasną cerę i starannie utrzymaną brodę. Gdy Denise przechodziła przez plac, oczy jego koloru starego złota, miękkie jak aksamit, zatrzymały się przez sekundą na niej. Wszedł do magazynu, myśląc już o czymś innym, a ona, wstrząśnięta tym spojrzeniem, stała nieruchomo, ulegając dziwnemu wzruszeniu, w którym więcej było niepokoju niż zachwytu".
Trzeba przyznać, że ten opis jest smakowity podobnie jak następne ..
Tamara - Pią 29 Lut, 2008 18:44
Owszem , smakowity Znałam kiedyś człowieka o oczach podobnego koloru i był wyjątkowo wredny , ale nie wiem czy te cechy są ze sobą jakoś związane
W każdym razie poznajemy Bossa , który
a)jest przystojny b) bogaty c)ma szalone powodzenie i instynkt w interesach .
Tyle ,że kobiety traktuje przedmiotowo ,jak sam mówi - jest niezwykle wyrachowany i chciwy . I na dodatek ma najbliższego współpracownika , który bije swoje kochanki . Nie wygląda to ciekawie
Jedno mnie zastanawia : akcja powieści zaczyna się ok.1864r. czyli w okresie wszechwładnego panowania krynoliny . Natomiast gdy Denise wreszcie dociera do działu konfekcji , są tam ekspedientki ubrane w jedwabne suknie z TURNIURĄ , którą Charles Frederic Worth ,naczelny paryski dyktator mody , ubierający samą cesarzową Eugenię , wprowadził w 1868 , czyli dopiero 4 lata później . Czy jest to błąd tłumacza , czy Zoli się coś potentegowało ?
(ja mam wydanie z 1954 w tłumaczeniu Zdany Matuszewicz)
Caitriona - Sob 01 Mar, 2008 14:46
Ja mam to samo tłumaczenie co Ty Tamara (tylko wyd. Prószyńki z 1998).
Czy ja wiem czy ten opis bossa był samokowity?... No, moze te oczy o kolorze starego złota są intryujące, ale tek to raczej nic niesamowitego. Podziwiam oczywiście zdolności handlowe Moureta i jego instynkt i pewność siebie. Ale coś, sama nie wiem co mi w nim nie gra... może te wzmianki o nocy spędzonej z aktoreczkami
Za to zupełnie nie podoba mi się zimny i oschły człowiek-cyfra, przyjaciel właściciela magazynu. Taki nieprzyjemny typ.
Co do pozostałych bohaterów lubię co raz bardziej Denise i spodobał mi się nieśmiały Henryk Deloche, choc niewiele o nim zostało powiedziane.
I niesamowity jest ten opis wnętrza i sposobu działania całej tej machiny jaką jest magazyn 'Wszystko dla pań'. Wszystko idalnie pracuje, jest konkretnie podzielone, każdy zna swoje obowiązki.
Tamara - Sob 01 Mar, 2008 16:30
Dla mnie opis zapleczy magazynu jest nawet lekko przerażający - to już jest gigantyczna machina , gdzie człowiek staje się ledwo zauważalnym , przypadkowym pyłkiem , który w każdej chwili można usunąć i zastąpić innym .
Denise zaczyna mi się kojarzyć z pewną inną bohaterka literacką , ale na razie to tylko domysły . Bardzo nie podoba mi się personel działu konfekcji z panią Amelią na czele . Obawiam się ,że jeżeli Denise dostanie tę prace , nie będzie mieć lekko . Jest uczciwa ,szczera i prostolinijna , a te panie raczej chyba nie . Wydaje mi się jednak , że tkwi w niej duża siła (inaczej powieść nie miałaby dwóch tomów ).
Gosia - Sob 01 Mar, 2008 16:55
To prawda, czlowiek jako maly trybik w tej ogromnej maszynie....zbudowanej dla zysku, ale bardziej zysku wlasciciela, niż pracownikow.
Ale geniuszu nie mozna odmowic Mouretowi.
Caitriona - Sob 01 Mar, 2008 17:44
| Gosia napisał/a: | | Ale geniuszu nie mozna odmowic Mouretowi. |
Dokładnie. Niesamowite ma te niektóre pomysły dotyczące sprzedarzy. Takie trochę 'wizjonierskie' ale dające zyski
Bardzo chciałabym zobaczyć taki oryginalny magazyn nowości...
Tamara - Sob 01 Mar, 2008 17:47
Oj tak tak , ale z duuuużym zapasem środków płatniczych w kieszonce...
Gosia - Sob 01 Mar, 2008 17:53
Jednym slowem, my tez złapałybyśmy się na lep tych sztuczek Moureta
Caitriona - Sob 01 Mar, 2008 18:14
Matko, to chyba nieco próżne jesteśmy?...
Tamara - Sob 01 Mar, 2008 19:35
Nieeee , my tylko 1000% kobiety i damy a on był handlowiec pierwsza klasa
Gosia - Sob 01 Mar, 2008 19:38
Kiedy czytamy rozdzial 3? Bo ja juz jestem po lekturze.
Tematem jest wizyta w salonie pani Desforges
Poznajemy tam potencjalne klientki Moureta
Tamara - Sob 01 Mar, 2008 19:43
Może znów na wtorek ? byłby stały termin wtorek - piątek , chyba byłoby to wygodne , bo rozdziały krótkie i dobrze się czyta ?
Caitriona - Sob 01 Mar, 2008 22:20
| Tamara napisał/a: | | Może znów na wtorek ? byłby stały termin wtorek - piątek |
Jestem za! To byłoby bardzo wygodne
Ja się powstrzymałam; będę czytać na bierząćo
MiMi - Sob 01 Mar, 2008 22:43
Czytałam 2 rozdział i nawet nie wiem kiedy znalazłam się naglę na początku 4 żeby nie zauważyć końca rozdziału, to trzeba się bardzo zaczytać...
MiMi - Pon 03 Mar, 2008 17:45
Wczoraj zasnęłam dopiero o 3 w nocy, bo... nie mogłam się oderwać od książki! Normalnie nie mogła sobie powiedzieć: stop, już późno, idziesz spać. Zostawiłam sobie na dzisiaj ostatni rozdział, żeby przeczytać go z w miarę świerzym umysłem Chciałam czytać równo z Wami, ale nie wytrzymałam. Już dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła. Nie będę pisała, co myślę o bohaterach, zakończeniu, itp, bo nie chcę spoilerować. Poczekam teraz cierpliwie aż skończycie, a teraz idę spać, bo 3,5 h to zdecydowanie za mało, żeby można było się w szkole skupić.
(jeszcze a propos zakończenia: do teraz mi ręcę drżą...)
Tamara - Pon 03 Mar, 2008 19:29
He he he ...
|
|
|