North and South - serial BBC - Thornton a Darcy
snowdrop - Czw 27 Wrz, 2007 08:33
Oglądałam wczoraj na You tube urywki DiU z 95 r, i po cześci musze oddać honor, kiedy siedzi i słucha jak Lizzy śpiewa, w jego oczach widać łagodność, ciepło i miłość.
Ale, och chociaż wiem jak bardzo go ubóstwiacie i uwielbiacie, to z żalem musze przyznać że w scenach zaręczyn jakiś taki Colinek jest trochę sztywny
Scenę z koszulą lubię bo on w niej się tak jąka i gubi. I wtedy jest słodki.
Ale obstaje przy swoim że w porównaniu RA i CF wygrywa u mnie RA.
Caitriona - Czw 27 Wrz, 2007 11:19
| snowdrop napisał/a: | Ale, och chociaż wiem jak bardzo go ubóstwiacie i uwielbiacie, to z żalem musze przyznać że w scenach zaręczyn jakiś taki Colinek jest trochę sztywny
Scenę z koszulą lubię bo on w niej się tak jąka i gubi. I wtedy jest słodki. |
Trochę? Snowdrop, on tam jest koszmarnie sztywny Ale to wynikało z jego charakteru, zachowania itp. i w sumie mi to już nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się
A senę koszulową uwielbiam za to samo co Ty - biedak jest okropnie zmieszany i nie wie jak ma się zachowac - cudowny jest...
Johna oczywiscie też uwielbiam i uwielbiac będę, i chyba znowu muszę trochę pooglądać N&S
Alison - Czw 27 Wrz, 2007 11:33
Zaraz, bo ja bym chciała "udokładnić". Powszechnie uważa się, że sceną która "ustawiła mu życie" jest ta scena kąpieli w stawie. Mnie tam nic nie pociąga, ani facet w "niefartownych" kalesonkach, ani facet pływający w wodorostach.
Natomiast scena ich spotkania jest rzeczywiście przesłodka, bo on tam chyba po raz pierwszy w całym filmie pokazuje ludzką twarz, że potrafi być zakłopotany, zmieszany i nie wie co powiedzieć. W porównaniu z rozmową przy kominku w Netherfield, kiedy błyskawicznie ripostuje ze zwężonymi źrenicami wszystko co Lizzi powie, to jednak spora różnica.
Co do sztywności w oświadczynach, to była moim zdaniem najzupełniej zamierzona. On wtedy był jeszcze tym Darcym z urojenia i z manią wielkości.
Marija - Czw 27 Wrz, 2007 11:46
Fakt, w samej scenie kąpieli to on po prostu nurza się w stawie i już, wskakuje, wyskakuje, nic nie widać (pomijając, że to dubler wskoczył ) . Ale za to jak wychodzi i staje oko w oko Z NIĄ, w dezabilu, włoski mokre ....Chyba udokładniając o ten moment chodzi?
Alison - Czw 27 Wrz, 2007 11:49
| Marija napisał/a: | Fakt, w samej scenie kąpieli to on po prostu nurza się w stawie i już, wskakuje, wyskakuje, nic nie widać (pomijając, że to dubler wskoczył ) . Ale za to jak wychodzi i staje oko w oko Z NIĄ, w dezabilu, włoski mokre ....Chyba udokładniając o ten moment chodzi? |
Mnie też o niego chodzi, ale kiedy mówi się o jego karierze, to zawsze piszą "scena kąpieli" - nawet on sam w tym wywiadzie, który tu ostatnio cytowałaś, o tym wspominał. Dla mnie to było zawsze niepojęte. Zdecydowanie wolę go takiego "ubranego w mniej formalny sposób" jak to nazywa cioteczka Gardiner
Marija - Czw 27 Wrz, 2007 11:57
Może piszą to ci, którzy na oczy filmu nie widzieli, i tak kłapią jeden za drugim.
A cioteczka to pięknie ujęła, "mniej formalnie", hihi; oj, cioteczce serducho musiało piknąć na widok mokrego pana na Pemberley .
"Scena kąpieli"? jest jeszcze jedna, w której jest dokumentnie rozebrany: w wannie, niestety, służący podaje mu ręcznik czy szlafrok, a potem podchodzi do okna, taki ślicznie umyty, i widzi Lizzy na spacerze .
A teraz Gosia mnie pogoni, bo o Thorntonie nic nie ma .
Alison - Czw 27 Wrz, 2007 13:10
| Marija napisał/a: | A teraz Gosia mnie pogoni, bo o Thorntonie nic nie ma . |
Thornton też jest ładny.
(chyba, że gra Robin Hooda)
Annette - Czw 27 Wrz, 2007 16:04
W moim serduchu jest miejsce i dla Darcy'ego i dla Thorntona, każdy z nich jest inny, ale każdy mnie zachwyca Darcy ma jedynie tę przewagę, że był pierwszy, ale poza tym uwielbiam obydwu!
Jeśli chodzi o scenę mokrokoszuklową, to jest świetna, podoba mi się calutka, od skoku do wody, do spotkania Lizzy. Darcy wygląda uroczo jak tak plącze się , ale najbardziej podoba mi się jak już ubrany pędzi, żeby jeszcze Lizzy złapać, wtedy miękną mi nóżki i rozpływam się jak kisielek na słońcu
Co do sceny oświadczyn: owszem, może się wydawać, że on tam zbyt spokojny, ale jak inaczej miałby się zachować Darcy? Jemu wszystko dzieje się w środku i tylko oczkami wyłazi, no i on się tam prawie uśmiecha!
Gosia - Czw 27 Wrz, 2007 16:58
| Marija napisał/a: | | w wannie, niestety, służący podaje mu ręcznik czy szlafrok. |
Ze ten akurat musial sie tam sluzacy znalezc!
snowdrop - Czw 27 Wrz, 2007 17:03
Gdyby nie było tam służącego to by to była scena.
Annette - Czw 27 Wrz, 2007 17:12
wtedy nikt nie mówiłby nic o scenie koszulowej
nicol81 - Czw 27 Wrz, 2007 20:03
Ja akurat nienawidzę sceny kąpieli w stawie. To mi najbardziej przeszkadza w DiU95.
Thorton a Darcy- trudny wybór, ale Thorton Moim zdaniem jest pełniejszą postacią, podczas gdy Darciego rola poza niewielkimi acz cennymi przebłyskami jest ograniczona do działalności romantycznej.
Alison - Czw 27 Wrz, 2007 20:14
| nicol81 napisał/a: | | podczas gdy Darciego rola poza niewielkimi acz cennymi przebłyskami jest ograniczona do działalności romantycznej. |
No tak nie produkuje bawełnianych reform dla pań. Cóż za społeczna strata, łazi tylko, przewraca oczami i wzdycha
Harry_the_Cat - Czw 27 Wrz, 2007 20:19
Ali, nie gadaj na Jaśka.
Jasiek potrafil spojrzec na sprawy z innej perspektywy, jego postac ewoluowała.
Darcy pozostał taki sam.
Gosia - Czw 27 Wrz, 2007 20:36
| Annette napisał/a: | wtedy nikt nie mówiłby nic o scenie koszulowej |
Tylko wszyscy by analizowali scene wannową
Alison - Czw 27 Wrz, 2007 21:03
| Harry_the_Cat napisał/a: | Ali, nie gadaj na Jaśka.
Jasiek potrafil spojrzec na sprawy z innej perspektywy, jego postac ewoluowała.
Darcy pozostał taki sam. |
No tak, szczególnie jak się porówna jego zachowanie w Meryton z zachowaniem w Pemberley, po prostu zero różnic!
Mag - Czw 27 Wrz, 2007 21:04
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Darcy pozostał taki sam. | Jak to taki sam?- porzucił dumę i stał się miły- to nie ewolucja charakteru dzięki tytanicznej pracy??? (nie mylić z wypocinami Pamelki)
Harry_the_Cat - Czw 27 Wrz, 2007 21:06
| Mag napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | | Darcy pozostał taki sam. | Jak to taki sam?- porzucił dumę i stał się miły- to nie ewolucja charakteru dzięki tytanicznej pracy??? (nie mylić z wypocinami Pamelki) |
No raczej tej dumy nie porzucił... Dalej nie ukrywał co myśli o rodzinie Lizzy...
W kwestiach zasadniczych poglądów nie zmienił. Jeno lepiej potrafił się sprzedać
Alison - Czw 27 Wrz, 2007 21:08
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Mag napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | | Darcy pozostał taki sam. | Jak to taki sam?- porzucił dumę i stał się miły- to nie ewolucja charakteru dzięki tytanicznej pracy??? (nie mylić z wypocinami Pamelki) |
No raczej tej dumy nie porzucił... Dalej nie ukrywał co myśli o rodzinie Lizzy...
W kwestiach zasadniczych poglądów nie zmienił. Jeno lepiej potrafił się sprzedać |
Za to Jasiek, potrafił lepiej kupić
W N&S to Margarett przeszła największą przemianę, Jasiek po prostu ludzi zaczął wokół siebie zauważać i tyle.
Marija - Czw 27 Wrz, 2007 21:09
A Jaśku jak się zmienia? Od walenia robotnika po pysku do skubania kwiatków i tego... tam...bezpruderyjnego zachowania w miejscu publicznym .
Alison - Czw 27 Wrz, 2007 21:13
Dobra, dobra kwiatki musiał zacząć skubać, bo mu bankructwo groziło. Co niby człowiek ma wtedy lepszego do roboty? A jakby się pruderyjnie zachowywał, to by mu fabryka nie miała za co ruszyć Ot, człowiek z głową do interesów.
Darsik nic nie zyskiwał materialnie na związku z Lizzi, jeno romantyczność go poniosła i tyle
Marija - Czw 27 Wrz, 2007 21:15
Włosy z głowy niech skubie, jak bankrutuje. hehe....
Harry_the_Cat - Czw 27 Wrz, 2007 21:17
| Marija napisał/a: | | Włosy z głowy niech skubie, jak bankrutuje. hehe.... |
To mu się akurat chyba przydarzyło w innych okolicznościach i w nieco innym filmie...
snowdrop - Pią 28 Wrz, 2007 08:40
No tak, wiele jest dyskusji na temat czy Darcy się zmienił.
Niektórzy są zdania że nie.
Dziwi mnie trochę to stanowisko bo w książce sam Darcy wypowiada się, że się zmienił.
Chłop się przyznaje do zmiany a niektórzy usilnie zapierają się rękami i nogami że nie, nie on sie nie zmienił.
Ja uważam że jeśli ktoś zaczyna coś inaczej postrzegać to już jest to zmiana.
Według mnie i Darcy i JT się zmienili.
Annette - Pią 28 Wrz, 2007 15:29
| Harry_the_Cat napisał/a: | | No raczej tej dumy nie porzucił... Dalej nie ukrywał co myśli o rodzinie Lizzy... |
Ależ właśnie porzucił, przynajmniej częściowo, bo przecież rodzina Lizzy na początku, jest nieco bardziej "strawna" niż na końcu powieści: okazuje się, że ukochana ma siostrę, która ucieka (skandal!) z mężczyzną i, o zgrozo, tym typem jest Wickham, który próbował tego samego z jego ukochaną siostrą, więc na dodatek, razem z Lizzy dostaje dodatek do rodziny w postaci tego Wickhama. No musiał facet naprawdę bardzo kochać, żeby tę rodzinę z dodatkiem znieść
|
|
|