To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Pokuta (Atonement)

Alison - Pią 05 Paź, 2007 08:31

snowdrop napisał/a:
Alison, no jak mogli nie spojrzeć!!!!!
:bejsbol:


Faceci to świnie! :zalamka:

Agn - Sob 06 Paź, 2007 20:11

Też mi się te fotki z plaży podobają. Sobie jedną nawet chyba wrzucę na tapetę...
Alison napisał/a:
Te z plaży są piękne, a u mnie dodatkowo wywołują wspomnienia, bo w Etretat we Francji jest identyczna plaża i identyczne śnieżnobiałe klify.

A była może identyczna para? :excited:

Matuś, masz pecha, no! James się śnił i nawet nie zerknął! Trzeba chłopaka przywołać do porządku, bo może nie wie, gdzie ma wlepiać oczki?

Alison - Sob 06 Paź, 2007 20:35

Agn napisał/a:
Matuś, masz pecha, no! James się śnił i nawet nie zerknął! Trzeba chłopaka przywołać do porządku, bo może nie wie, gdzie ma wlepiać oczki?


Co do plaży - to ja byłam, ale niestety nikogo sensownego do pary :wink:
Co do pecha, to zachował się jak jakis "snobistyczno-sadystyczny dupek". Gadał z Rupertem, a tu tyle niewiast spragnionych stało i on NIC. Tfu! :wsciekla:

Agn - Sob 06 Paź, 2007 20:59

Ej! Sadystyczno-snobistyczny dupek to ja! I nie dam sobie tego tytułu tak łatwo odebrać. :lol:

Jamesio to sama słoooodycz. :mrgreen:

Alison - Sob 13 Paź, 2007 13:51

Z premiery Pokuty... Jezusicku, ta Keira :shock:




Tu trochę lepiej... :?

Anonymous - Sob 13 Paź, 2007 16:58

Ale sukienki ma ładne i niemal zawsze - ze smaczkiem :D
Alison - Sob 13 Paź, 2007 17:01

AineNiRigani napisał/a:
Ale sukienki ma ładne i niemal zawsze - ze smaczkiem :D


Aine sukienka musi "leżeć" a nie "wisieć". Każda sukienka na wieszaku jest kawałkiem szmatki, zaczyna dopiero "wyglądać" na osobie. Czy ktoś by jej nie mógł o tym powiedzieć? Ja wiem, że to już nudne i temat obrobiony na wszystkie strony, ale za każdym razem jak widzę takie jej zdjęcie to mi się normalnie obiad cafa...

Anonymous - Sob 13 Paź, 2007 17:13

Mnie, szczerze powiedziawszy, wcale to nie przeszkadza, o ile zdjęcie nie jest pozbawione smaku. A to że jest jaka jest - jak biust wypchany silikonem - źle, jak niewidoczny - też źle. A ja narawde mam w nosie jej biust. Bardziej mnie intersuje rola i film. Od zawsze ignorowałam niedoskonałości, a skupiałam sie na tym co w danym człowieku jest ładne. Może dlatego uważam, ze nie ma brzydkich ludzi? Ja naprawdę nie dostrzegam biustu Keiry nie dlatego, że go nie ma, ale dlatego, że jest tyle ciekawszych rzeczy do dostrzegania ...
Agn - Pon 15 Paź, 2007 17:05

Mnie czasem trzepie jednak z tej chudości, ale to dlatego, że to wygląda nieapetycznie. Natomiast wydaje mi się, że Keira nic na to nie poradzi. Niektórzy po prostu tak wyglądają. Trudno. Nie wszyscy mogą być piękni. ;) I o ile nie pakuje się tej dziewczyny do ról silnej, wojowniczej baby (Ginevra!), to w zasadzie jestem w stanie przemilczeć jej niedoskonałość. Zresztą ona mi pasuje do wiotkich postaciowo, ale silnych wewnętrznie kobiet.

Co do samej Keiry, to raz jej nie cierpię raz ją uwielbiam, zależy w której roli. Co oznacza, że mnie interesuje jako aktorka. I bardzo chętnie zobaczę ją w duecie z Jamesem. Mam nadzieję, że oboje spiszą się na medal, chociaż z nadzieją nie powinnam tu wyskakiwać. Przecież to dobrzy aktorzy, więc mogę spać spokojnie.

Aha, pochwalę się! Książka Atonement jest już moja!!!!!!!!!! :excited:

Alison - Pon 15 Paź, 2007 20:07

AineNiRigani napisał/a:
Ja naprawdę nie dostrzegam biustu Keiry nie dlatego, że go nie ma, ale dlatego, że jest tyle ciekawszych rzeczy do dostrzegania ...


Zmiłuj się, to nie chodzi o biust, tylko o całokształt! Ona ma piękną twarz i OK, ale reszta jest straszna, wygląda jak wyniszczona chorobą. Może nic nie może na to poradzić, ale przecież nikt jej nie każe tego eksponować, przecież strojem można różne defekty zamaskować i nikt o nich nie wie, a ona sprawia wrażenie jakby była dumna z tej swojej szczypowatości i regularnie ją obnaża. No sorry, ale mój zmysł estetyczny po prostu cierpi męki kiedy widzę takiego patyczaka ubranego w bandaż. W tej scenie kiedy ona wyskakuje z fontanny, to ja sie domyślam powinna porazić Robbiego swoja urodą, a mnie przerażenie zdejmuje jak ją widzę, bo mi sie wydaje, że jak jej motyl na ramieniu siędzie, to ją złamie. Te dekolty z wyrostkiem mieczykowatym na wierzchu, te gołe plecy z kręgami i łopatkami przebijającymi skórę, litości! Jak widzę taką Catherine Heigl albo Kate Winslet, to aż się uśmiecham, takie są ładne i proporcjonalnie zbudowane. I pal sześć biust, można się tak ubrać, że nikt nie dojrzy, że ma się biust po ojcu...

Jeannette - Czw 18 Paź, 2007 16:09

Czy w ogóle któraś z dam wspomniała o muzyce do Pokuty? :mrgreen: Jest absolutnie wspaniała! Marianelli powinien się trzymać blisko Wrighta, jeśli ma tworzyć takie perły jak Duma czy właśnie Pokuta....naprawdę cudny soundtrack...
trifle - Czw 18 Paź, 2007 18:28

Ja sobie dziś obejrzałam dopiero trailer i stwierdziłam, że mi się bardzo podoba i że chętnie to obejrzę - więc i również przeczytam, ale książkę widziałam tylko na allegro i to póki co 43zł, to podziękowałam.. :roll:
Pemberley - Pią 19 Paź, 2007 09:50

Mozna juz kupic w handlu sciezke dzwiekowa z Pokuty :
http://www.amazon.co.uk/A...92779797&sr=8-3
na pewno warto, bo to tego samego pana, ktory napisal muzyke do ostatniej DiU '05 czyli Dario Marianelli..

A co do ksiazki, to proponuje troche sie uzbroic w cierpliowsc, polski handel reaguje nieco powoli, ale do premiery powinno byc wznowionia i to z okladka z filmu.. :mrgreen:

Jeannette - Pią 19 Paź, 2007 10:20

Pemberley napisał/a:
A co do ksiazki, to proponuje troche sie uzbroic w cierpliowsc, polski handel reaguje nieco powoli, ale do premiery powinno byc wznowionia i to z okladka z filmu..

W zasadzie racja. Jedwab, Dumę też wznowili, więc trzeba mieć nadzieję. ;)

Alison - Nie 21 Paź, 2007 19:31

W pewnym sensie obejrzałam Pokutę. W pewnym sensie, bo wersja kinowa, spod pachy, ze skrzypieniem stołków i z takim pogłosem, że 1/3 dialogów w ogóle nie zrozumiałam, nikomu tej wersji nie polecam, ale narazie podzielę się wrażeniami bez ładu i składu, bo jeszcze jestem nieco posmarkana...
To takie kino, które jednym się spodoba, a innym na pewno nie. Nie ma tu porywającej akcji, miejscami rzekłabym, że są nawet swego rodzaju dłużyzny, podkreślające beznadziejność sytuacji. Film ma dość skomplikowaną konstrukcję, niezapowiedziane zmiany narratorów i nie dla wszystkich będzie łatwy w odbiorze. Dla mnie składa się jakby z 4 różnych, nierównych części. Pierwsza - to taka barwna, letnia, utrzymana w trochę dusznej czechowowskiej atmosferze historia życia pewnej rodziny z wyższych sfer i niejako na jej zapleczu rozwijający się wątek miłosny, którego bardziej domyślać się trzeba, niż go zobaczyć. Nagle historia zamienia się w szybką, pełną hitchockowskiego napięcia akcję, podkreśloną szybkim montażem i adekwatną muzyką, po to by nagle zamienić się w snującą się jak dym nad polami balladę o żołnierzu, pełną retrospekcji, bez głównego wątku właściwie. Okropności wojny pokazane są tu dość symbolicznie, malarsko nawet, bez epatowania okrucieństwem i brutalnymi scenami. Więcej tu gorzkiej ironii nad losem żołnierza umotanego w nieswoją wojnę, niż samej wojny. I cały ten dym rozpływa się i odsłania dziewczynę z przeszłością, dziewczynę wlokącą u nogi kamień swojej tajemnicy, kłamstwa, którym złamała życie sobie i innym. I tu już są sceny, których dosłowność ma pokazać jak Bridie postanowiła się ukarać. Jest krew, smród, jęki i ona sama, jak lady Macbeth zmywająca swoją zbrodnię z rąk. I wreszcie zakończenie przez moment przynoszące nadzieję, a zaraz potem do bólu dosłowne i w końcu wzruszająco, choć nie ckliwie zamknięte.
Film ma przepiękne zdjęcia i piękną muzykę. Kilka ciekawych ujęć - np. żołnierze idący wzdłuż rowu z wodą i lecące samoloty nie nad nimi, ale odbijające się w wodzie...
Jest dużo milczących zbliżeń (nie wszyscy to lubią) jak u Kieślowskiego i kilka naprawdę mocnych ról. Keira nie poraziła mnie niczym, jest trochę taka jak zawsze, może bardziej nieobecna, taka jakby z Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej wyjęta. Wszystkie trzy aktorki grające Bridie są świetne, żywe i z pasją. No i James... Niewiele ma tu kwestii do wypowiedzenia. Więcej gra wyrazem twarzy i oczami, więc to co ma najcenniejszego, ta jego mimiczność, została przez reżysera zauważona i wykorzystana w pełni. Ma parę naprawdę mocnych wejść, kiedy nic nie mówi tylko patrzy, a człowiek (widz, czyli ja) łzy leje obficie. Chwilami wygląda trochę jak Rudolf Valentino, nawet jakby usta miał podkolorowane, ale to może dla kontrastu z tym jak wygląda potem. Jest tak bardzo tragiczną postacią, że zdecydowanie wolę go w wydaniu łobuzerskim z BJ, bo tam jest mi łatwiej go oglądać, mogę się do niego pouśmiechać. Myślę, że film może zawalczyć o Oscara za zdjęcia, może montaż. Oczywiście całą sobą chciałabym, żeby James zarobił Oscara za tą rolę, ale myślę, że trochę go tam za mało, a poza tym to zależy kogo będzie miał w konkurencji. W każdym razie na pewno wybiorę się jeszcze do kina, chociażby po to żeby dosłuchać pogubionych dialogów i Was też zachęcam.

Anonymous - Nie 21 Paź, 2007 19:35

Czyli zrobili podobnie jak w książce - tam też sa przeskoki, retrospekcje.
Matuś, czy to zakonczenie jest takie jak myslalam, czy nie?

Caitriona - Nie 21 Paź, 2007 22:32

Przeczytałam Pokutę - jak dla mnie jest to naprawdę kawał wspaniałej lektury. Naprawdę ciężko się od niej oderwać, wciąga niesamowicie.
Nie mogę się doczekac filmu. Z tego co widziałam w trailerach będzie wierny książce. I bardzo dobrze.

Anonymous - Pon 22 Paź, 2007 08:43

Konsultowałam się z Macierzą - wychodzi na to, że film jest wierny niemnal w każdym szczególe...
Caitriona - Pon 22 Paź, 2007 12:04

Świetnie! Naprawdę, bo historia opowiedziana w książce jest niesamowita i ciekawa.
Pemberley - Pon 22 Paź, 2007 15:12

Swietny opis, Alison, ciesze sie na ten film coraz bardziej, bo to juz niedlugo. Mam nadzieje, ze nie popsulas sobie zbytnio pierwszego wrazenia ..
i mam tylko pytanie, co do brakujacego brzydkiego slowka w klipie z pisaniem listu, jak rozwiazali ten element fabuly na potrzeby rynku amerykanskiego, hm??

Alison - Pon 22 Paź, 2007 19:13

Słowo pojawia się kilka razy i to świetnie zmontowane, np po literce wybijane na maszynie, tak jakby się wystukiwało w głowie tej małej. W ogóle dźwięk maszyny wystukującej różniste rytmy jest takim elementem wiodącym w tym filmie i muszę przyznać, że miejscami mnie to denerwowało.
Admete - Pon 22 Paź, 2007 20:07

Podczytuję sobie, co tu piszecie i chętnie obejrze kiedyś film, jak już cudem tu dotrze. Z opisu Alison wynika, że może mi sie spodobac. Tam będzie taki angstowy bohater, z ei james może podskoczy w rankingu ;-) Z książek McEwana widziałam w mojej miejscowej bibliotece jedną, akurat nie była to Pokuta, tylko Dziecko w czasie.
EDIT - u mnie w ogóle Pokuty nie mają - sprawdzałam w katalogu.

Agn - Wto 23 Paź, 2007 17:10

Aine, jeszcze do pelni szczescia dodam, ze czytalas po polsku, chociaz ja ostatnio rozsmakowalam sie w angielszczyznie, to i Pokute czytam po angielsku. Jestem w polowie (ja wolno skladam literki), a dokladniej - po pierwszej czesci. To, co zrobila Briony jest NIE-WY-BA-CZAL-NE. I nie obchodzi mnie, ze smarkula miala 13 lat. Powinna dostac za to tak mocno w tylek, zeby az katowi reka spuchla.
Rozbraja mnie, ze w ksiazce napisano na poczatku, ze Cee podobalo sie w Robbiem, ze jest taki wysoki. No, James za wysoki nie jest. I nie ma tez zielonych oczu z pomaranczowymi blyskami. McEwan musial miec ciekawa wizje tej postaci. ;)
Poza tym jestem w tej lekturze po uszy zakochana. Jest pieknie napisana. *wzdycha*
Tyle o ksiazce.
Soundtracku pewnie chetnie poslucham, ale PO filmie. Jakos tak... lubie.
Filmu coraz bardziej nie moge sie doczekac. Ale nie zrobie sobie takiej krzywdy jak Matka Alison, ktora pelna poswiecenia obejrzala film w marnej wersji. Poczekam na cos ladniejszego. Moze nawet wytrwam do kina? :mrgreen:

Alison - Wto 23 Paź, 2007 17:21

Agn napisał/a:
Filmu coraz bardziej nie moge sie doczekac. Ale nie zrobie sobie takiej krzywdy jak Matka Alison, ktora pelna poswiecenia obejrzala film w marnej wersji. Poczekam na cos ladniejszego. Moze nawet wytrwam do kina? :mrgreen:


Uoj... poświęcałam się szczególnie jak na początku fimu spóźnialscy zasłaniali tyłkoma cały ekran i w ogóle, ale miłość ma i niecierpliwość z niej płynąca, bezbrzeżne są jak wszechświat. :wink:
Co do niewybaczalności, to muszę powiedzieć (pisałam o tym Aine), nie wiem jak to jest w książce, ale w filmie oboje, Cecylia i Robbie, zachowali sie okropnie wobec Briony (nie wiem dlaczego, ale z filmu ciagle brzmi mi w uszach imie Bridie, może to autosugestia). To jednak był dzieciak, który doznał czegoś w rodzaju wstrząsu psychicznego i został z tym całkowicie sam sobie zostawiony. Może to i nie była rola Robbiego, żeby z nią pogadać o tym co zobaczyła, ale siostra to już mogła stanąć na wysokości zadania, a jednak nie popisała się. Do któregoś momentu jednak tę małą usprawiedliwiam.

Agn - Wto 23 Paź, 2007 17:44

Ja jej nie usprawiedliwiam. W książce jest tak - Briony coś widzi, robi sobie do tego interpretację, dochodzi do wniosku, że Robbie to maniak, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się tylko z Lolą.
Cecillia jest dziewczyną, która bardzo lubi tulić swoją młodszą siostrzyczkę. Kiedy Briony miała złe sny, to ją budziła słowami "To tylko zły sen. Wróć do mnie." Natomiast sama Briony, napchana swoimi wyobrażeniami (miast pogadać z kimś dorosłym) zaczyna być bezczelna wobec Robbiego. I w tym momencie wszyscy są zadziwieni, sytuacja staje się napięta. A potem? Potem wykorzystuje pierwszą lepszą okazję, by Eru ducha winnego chłopaka totalnie wkopać. I pakuje go do więzienia. Sorry. Smarkula zasługuje na lanie, bo jest w pełni świadoma tego, że kłamie. Ona sobie "ustawia" prawdę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group