Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (1995)
Anonymous - Wto 10 Kwi, 2007 21:47
Mamliczku, Słońce, czasem te tłuste włosy dodają uroku i męskości.
Widziałaś Aragorna z umytymi włosami? hmmmm...
Caitriona - Wto 10 Kwi, 2007 22:02
Aine, to samo miałam napisać Aragorn.
Anonymous - Wto 10 Kwi, 2007 22:07
Z wymytymi puszystymi włosiętami był:
malmik - Wto 10 Kwi, 2007 22:15
No dobra, na Aragorna się zgadzam
Gunia - Śro 11 Kwi, 2007 21:54
| AineNiRigani napisał/a: | | Widziałaś Aragorna z umytymi włosami? |
AINE! NIE STRASZ, BO NA ZAWAŁ ZEJDĘ!!!
Anonymous - Czw 03 Maj, 2007 19:28
U mnie znów odżyło uwielbienie dla tej ekranizacji. Mogłabym oglądać ją codziennie. Muzyka tak mnie zachwyca, że słucham bez przerwy soundtracka i nie jestem w stanie sie nim znudzić! Szkoda że nowe ekranizacje MP i Perswazji nie są na takim poziomie...
Anonymous - Czw 03 Maj, 2007 21:10
I zamiast sie uczyć zrobię sobie ostatni dzień odpoczynku i oglądnę sobie Rozważną i romantyczną. To była moja pierwsza ekranizacja JA którą oglądnęłam.
Jeannette - Wto 19 Cze, 2007 17:19
Poszukuję napisów do tego filmu, wersja 729.97 MB. Nigdzie nie ma, napisy.org zamknięte..... jakby ktoś mógł będę wdzięczna za przesłanie.
jeanne-folle@wp.pl
Anonymous - Wto 24 Lip, 2007 13:07
Obejrzałam dziś po raz kolejny tą ekranizację i stwierdzam, że to całkiem fajny film, ale czuję jednak pewien niedosyt. Też nie wszyscy aktorzy mi pasują, tu szczególnie Hugh Grant, ale też Emma Thompson - kiedyś mi nie przeszkadzała, ale teraz wolałabym jednak kogoś młodszego. I za bardzo mnie nie przekonuje uczucie między nimi... Ogólnie to bardzo fajna ekranizacja, ale nie jest perfekcyjna, jak (w moim mniemaniu) "Duma", "Opactwo Northanger" czy obie "Emmy".
Anonymous - Wto 24 Lip, 2007 21:14
Nimoloth jakaś telepatia? Ja też dziś oglądałam Rozważną i romantyczną, Pierwszemu oglądnięciu tego serialu towarzyszył straszny zachwyt, pierwsze zetknięcie z Austen, ale już po kolejnych seansach jakos mniej chce mi się wracać. ale dalej lubię ten film
Anonymous - Wto 24 Lip, 2007 21:46
O właśnie, też mi się nie chce tak często do niego wracać, a inne ekranizacje mogę oglądać dzień w dzień .
trifle - Wto 24 Lip, 2007 22:42
Telepatia - ja co prawda nie film, ale książkę sobie odświeżyłam Film niejasno pamiętam, choć przyznam, że jak czytałam to raz i drugi mignęła mi Kate Winslet, Emma T. i Alan R. I właściwie tak jak piszecie - wystarczy mi tyle, ile pamiętam z tego filmu, jakoś mi się nie chce oglądać go drugi raz Eleonora miała być śliczną, wiotką panną - 19letnią, no jakoś nie mogę Emmy T. w tej roli zdzierżyć, choć ogólnie bardzo ją lubię i cenię. Tak samo mam z Alanem R. Oboje wyglądają zbyt dojrzale jak na moje wyobrażenie o bohaterach.
Admete - Wto 24 Lip, 2007 23:25
A mnie to zupełnie nie przeszkadza. Oboje zagrali świetnie. Poza tym Emma Thompson w jednym z wywiadów stwierdziła, że bohaterki zostały postarzone - założono, ze Marianna ma 19, a Eleonora ponad 20. To pasuje.
Trzykrotka - Śro 25 Lip, 2007 07:00
Wyraźnie też podkreślano, że Eleonora jest starą panną. Myślę, ze ten jej nieludzki rozsądek wobec zawodu milosnego był bardziej uzasadniony tym, że Eleonora "wypadła już z obiegu', już się niewiele spodziewała w tej kwestii i potraktowała Edwarda jak puchar przechodni. Tak stoicki spokój u bardzo mlodej panny byłby nieludzki. Tak ja uważam przynajmniej.
Alan Rickman może był z stary dla Kate Winslet, ale nie wierzę, ze ktokolwiek zagra jeszcze bardziej romantycznego Brandona. Przy takiej kreacji wiek nie grał roli, tym bardziej,że Alan świetnie wyglądał.
Admete - Śro 25 Lip, 2007 10:18
O tak - niesamowicie wyglądał. Poszłam wtedy na ten film dwa razy - najpierw wiosną w Krakowie ( to było jeszcze na moich studiach ), jeszcze wtedy kino na Starowislnej istniało, tam byłyśmy. Potem jesienią w moim mieście na przeglądzie. Była nas spora grupa i nawet chłopakom się podobało. I pamiętam, że damska część towarzystwa była zachwycona Brandonem w wykonaniu Rickmana. W chwili gdy kręcili film miał jakieś 47 lat, ale wyglądał 10 lat młodziej - miałam wtedy nieco ponad 20 i uwazałam, że jest wyjątkowo przystojny Emma wygladała bardzo ładnie i dla mnie jest idealną Eleonorą. Nie wiem czy jakaś młoda aktorka będzie w stanie jej dorównać. Bardzo lubię tę wersję R&R - serial bardzo mnie cieszy, ale to cos innego niż film kinowy.
Anonymous - Śro 25 Lip, 2007 11:18
Rickan to się świetnie trzyma. I romantycznego bohatera zagrał, że hej. Z tymi jego spojrzeniami, o mamo
Admete - Śro 25 Lip, 2007 11:26
No i dodam, ze D&U 2005 zrobili z młodymi aktorami i nie do końca wyszło. Większe znaczenie ma scenariusz i detale niż wiek aktorów.
Gunia - Sob 28 Lip, 2007 14:46
Jak dla mnie RiR '95 jest idealną kinową adaptacją książki. Piękny film i lubię do niego wracać.
Anetam - Nie 29 Lip, 2007 20:35
Ja niestety nie miałam okazji zobaczyć całej tej wersji,ale za to widziałam tą starszą i nie za bardzo mi się podobała .Natomiast tą oglądałam w kawałkach na youtubie i myślę,że na pewno by mi się spodobała
Jeannette - Czw 23 Sie, 2007 15:52
| Anetam napisał/a: | | Natomiast tą oglądałam w kawałkach na youtubie i myślę,że na pewno by mi się spodobała |
To zależy...ja książkę lubię strasznie, moja pierwsza i mam do niej ogromny sentyment. Aktorzy grają świetnie - nikomu nie można zarzucić braku talentu. Jednak trochę drażnią niektórzy. Oglądałam wczoraj po paru latach od pierwszego i jedynego seansu. Zdecydowanie genialny jest Rickman, choć za dużo w nim romantycznego bohatera. Kate wspaniała, Grant też. Emma....dobra, ale chyba lepszy byłby ktoś młodszy. Poza tym zdenerwowało mnie parę scen - to niby-wyznanie na początku Edwarda, szloch Eleonory (okropność!), niesienie Marianny przez Brandona, brak wizyty Edwarda i Willoughby'ego, bo to kluczowe momenty i dlaczego zrobili z sir Johna wdowca?! Ciut za dużo wycięli z powieści, moim zdaniem. Poza tym film jest piękny - widoki, stroje, muzyka (też słucham non stop od 2 dni). Strasznie też urzekła mnie scena w sypialni Eleonory, gdy Marianna wchodzi czytając wiersz.
Caitriona - Pią 24 Sie, 2007 22:28
| Jeannette napisał/a: | | Poza tym zdenerwowało mnie parę scen - (...) szloch Eleonory (okropność!), niesienie Marianny przez Brandona (...) |
Obejrzałam sobie po raz sama nie wiem już który ten film i stwierdzam, że nadal tak samo mi się podoba. Niby wiem,że Emma jest za stara, ale co tam - bardzo lubię jej Elinor. Może troszkę dotarło do mnie, że Hugh rzeczywiście jakiś taki za bardzo ciapowaty jest, ale to przeżyję. A tą scenę o której wyżej mówi Jeanette, ja bardzo lubię. Fajnie jest pokazana różnica między Brandonem, a Wiloughbym - ten drugi niósł ją tak lekko i bezproblemowo, a biedny pułkownik się zasapał, za co jeszcze bardziej go uwielbiam Natomiast płaczu (czy spazmów) panny Dashwood również nie lubię...
lizzzi - Sob 25 Sie, 2007 20:38
Dla mnie jedyna, najlepsza wersja
migotka - Pon 17 Wrz, 2007 08:44
obejrzałam wczoraj raz jeszcze Rozważną i romantyczną, oczywiscie nie w telewizji , bo tu to chyba z zapałkami w oczach;(
cały czas ten film mnie zaskakuje i chyba nigdy mi sie nie znudzi
lizzzi - Pon 17 Wrz, 2007 08:54
W dalszym ciagu tak sądzę.
miłosz - Pon 17 Wrz, 2007 08:56
| migotka napisał/a: | obejrzałam wczoraj raz jeszcze Rozważną i romantyczną, oczywiscie nie w telewizji , bo tu to chyba z zapałkami w oczach;(
cały czas ten film mnie zaskakuje i chyba nigdy mi sie nie znudzi |
mam to samo - za każdym razem odkrywam na nowo i ogladam z niekłamaną przyjemnością. Hugh w tem za dużym tużurku, Emma z lekką nadwagą, Łinsletowa z tą swoja poezją, doktor Hałs (bossssski) i pułkownik Brandon .................. na pamięć znam i mogę oglądam i oglądam.
|
|
|