Inne ekranizacje - Cranford film - (2007)
Gitka - Śro 28 Lis, 2007 15:54
The amazing secret life of Cranford creator Elizabeth Gaskell
http://www.dailymail.co.u...in_page_id=1879
Sofijufka - Śro 28 Lis, 2007 16:14
| Alison napisał/a: |
Kurtka na wacie, życie to jej nie pieściło... |
Bo ja wiem? Pamietaj, że to inne czasy były. Z dziecmi: Bóg dał, Bóg wziął. Zrobiła karierę, żyła w pełni, nawet romans z młodszym facetem zaliczyła. Porównaj jej los z losem jej przyjaciólki, Charlotty Bronte...
Ni i śmierć [moim zdaniem] dobra miała. Bez długiej chorby, cierpienia...
fanturia - Śro 28 Lis, 2007 19:50
Nas to szokuje Alison, ale wtedy większość dzieci nie dożywała dorosłości. Można się było "przyzwyczaić". Co nie znaczy, że bolało mniej - takie wytłumaczenie pozwalało łatwiej znosić los, na który nie miało sie wpływu.
Admete - Śro 28 Lis, 2007 20:00
Nie było im w tym lżej niż nam. Ale nie mogli nic na to poradzić. Śmiertelność była ogólnie większa. Nas może dziwić tyle śmierci w N&S na przykład, ale patrząc na życie samej Gaskell to widac, że śmierć najbliższych w krótkim czasie nie była nieczym niezwykłym. Ale bolec, bolało. W tym i innych artykułach o jej życiu czytałam, że pisaniem leczyła się ze smutku i żałoby.
Alison - Śro 28 Lis, 2007 20:02
| fanturia napisał/a: | | Nas to szokuje Alison, ale wtedy większość dzieci nie dożywała dorosłości. Można się było "przyzwyczaić". Co nie znaczy, że bolało mniej - takie wytłumaczenie pozwalało łatwiej znosić los, na który nie miało sie wpływu. |
Ja to oczywiście rozumiem, ale nie przypuszczam żeby matka mogła się "przyzwyczaić" do umierania swoich dzieci. No, litości! To oczywiste, że wtedy mentalność była trochę inna, że więcej dzieci umierało w rodzinach, ale to nie zmienia faktu, że dla tych rodzin były to tragedie. Kochanowski żył jeszcze wcześniej a chyba nikt nie ma wątpliwości, że nie przeszedł do porządku dziennego nad faktem smierci swojej córki. Nawet zwierzęta cierpią po utracie młodych. Wytłumaczenie "Bóg dał, Bóg wziął" ludziom wierzącym pewnie i do dzisiaj pomaga godzić się z faktem straty dziecka. Inaczej pewnie można by oszaleć... Ale to tylko pozwala dalej żyć, a nie pozwala przestać cierpieć.
fanturia - Śro 28 Lis, 2007 20:14
| Alison napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Nas to szokuje Alison, ale wtedy większość dzieci nie dożywała dorosłości. Można się było "przyzwyczaić". Co nie znaczy, że bolało mniej - takie wytłumaczenie pozwalało łatwiej znosić los, na który nie miało sie wpływu. |
Ja to oczywiście rozumiem, ale nie przypuszczam żeby matka mogła się "przyzwyczaić" do umierania swoich dzieci. No, litości! [...]
Wytłumaczenie "Bóg dał, Bóg wziął" ludziom wierzącym pewnie i do dzisiaj pomaga godzić się z faktem straty dziecka. Inaczej pewnie można by oszaleć... Ale to tylko pozwala dalej żyć, a nie pozwala przestać cierpieć. |
Jak się chowa piąte dziecko w ciągu półtora roku, a w domu jeszcze jakieś są, to myśli sie właśnie jak przezyc i nie oszaleć. I jak dać szanse na życie pozostałym. To rodzi swego rodzaju znieczulicę, ból jest czymś codziennym. Jest "przyzwyczajeniem".
Alison - Śro 28 Lis, 2007 20:45
| fanturia napisał/a: | | Jak się chowa piąte dziecko w ciągu półtora roku, a w domu jeszcze jakieś są, to myśli sie właśnie jak przezyc i nie oszaleć. I jak dać szanse na życie pozostałym. To rodzi swego rodzaju znieczulicę, ból jest czymś codziennym. Jest "przyzwyczajeniem". |
Wontpiem. Może w pewnych "sferach" tak jest, w końcu są matki co dzieci w beczkach po kapuście trzymały i luzik, ale wydaje mi się, że osoba o rozwiniętym intelekcie, wrażliwości i moralności nie godzi się z czymś takim na zasadzie, trzeba żyć, bo następne trzeba wykarmić, a tamte, to już trudno... Ta znieczulica rodzi sie może u jakiegoś okreslonego typu psychicznego. Moja Mama aż do emerytury płakała w domu nad każdym zmarłym pacjentem, ale znam też lekarzy, którzy stwierdzają zgon pacjenta i idą do dyzurki dowcipy opowiadać z serii przychodzi baba do doktora. Ludzie są różni, mimo to Elizabeth Gaskell nie posądzam o takie podejście do sprawy...
Gosia - Czw 29 Lis, 2007 20:12
Dobry odcinek! Pogodny, przyjemny. Tylko zakonczenie smutne...
Jak ja zaluje, ze nie rozumiem wszystkiego
 
Glowny watek to party u Lady Ludlow, poza tym wiadomosc o budowie linii kolejowej.
No i krowka, żal mi sie zrobilo tej starszej pani, gdy jej ulubiona Betsy zaginela, na szczescie zakonczenie tej historii bylo zabawne Kto czytal ksiazke, ten wie o co chodzi
Admete - Czw 29 Lis, 2007 20:18
Przez to zakończenie mam wrażenie, że cały odcinek był smutny...A i tak najbardziej przejełam się historią tego żołnierza i Jessie Brown granej przez Julię Sawalha ( tak przy okazji nie poznałam jej ). No i jestem zła, ze jednej postaci już nie będzie. Nie piszę, żeby nie spoilerować.
Gosia - Czw 29 Lis, 2007 21:08
Ja wlasnie nie pojelam do konca, dlaczego ona go nie przyjela. Czy chodzilo o to, ze musialaby zostawic ojca?
I nie rozumiem watku tego chlopca. Co jest nie tak z jego rodzina?
Admete - Czw 29 Lis, 2007 21:28
Nie przyjęła go, bo uznała, że jej obowiązkiem jest opieka nad starzejącym sie ojcem. Nie wiedziała, że ojciec nie czuje się jeszcze zgrzybiałym staruszkiem i zamierza zostać zarządca przy budowie kolei. Co oznacza, że nie będzie go w domu. Stąd jej rozgoryczenie. Straciła już drugi raz szansę na szczęście...On się już wcześniej oświadczał, ale wtedy była chora siostra. Teraz już chyba nic z tego nie będzie, bo major Gordon wyrusza do Indii. Co do chłopca to pochodzi z bardzo biednej rodziny, a jego ojciec uważa, że nauka czytania i pisania jest czymś złym. Tak mi się coś zdaje, że ten zarządca majątku chce mu dać szansę zmiany życia. Może kiedyś sam dostał taką szansę? Też nie wszystko rozumiem z rozmów.
Gosia - Czw 29 Lis, 2007 21:35
Dzieki za wyjasnienia. Intuicyjnie zrozumialam, ze ojciec nie akceptowal tego, ze chlopak cos tam przeczytal (chyba to byla gazeta).
Natomiast zupelnie nie wiedzialam, ze ta "Lidia" juz wczesniej majora Gordona znala, stad zaskoczyly mnie te nagle oswiadczyny.
fanturia - Pią 30 Lis, 2007 10:10
| Alison napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Jak się chowa piąte dziecko w ciągu półtora roku, a w domu jeszcze jakieś są, to myśli sie właśnie jak przezyc i nie oszaleć. I jak dać szanse na życie pozostałym. To rodzi swego rodzaju znieczulicę, ból jest czymś codziennym. Jest "przyzwyczajeniem". |
Wontpiem. Może w pewnych "sferach" tak jest [...] Ta znieczulica rodzi sie może u jakiegoś okreslonego typu psychicznego. |
Wątpisz, bo myślisz/odczuwasz jak człowiek współczesny. Wtedy była inna mentalność. Oczywiście wyjątki zdarzały sie i zdarzają, w obie strony.
Gosia - Pią 30 Lis, 2007 19:40
Na jednej ze stron znalazlam tytuly poszczegolnych odcinkow, choc nie wiem skad one sie biora, skoro z tego co wiem na poczatku kazdego odcinka nie ma chyba tytulow...
1. June 1842
The town of Cranford is in a flurry at the arrival of a new handsome doctor. His controversial treatment of an unfortunate carpenter is risky not only for the patient, but also his reputation. Elsewhere a family suffers a loss but forges a friendship.
Guest star: Emma Fielding (Miss Galindo), John Bowe (Dr Morgan), Claudia Blakley (Martha), Adrian Scarborough (Mr Johnson), Hannah Hobley (Bertha), Rosy Byrne (Lizzie Hutton), Hester Odgers (Helen Hutton), Haydon Downing (Walter Hutton), Andrew Byrne (Malachi Gregson), Margaret Gidman (Bessie Carter)
2. Miss Matty is Shaken
An unexpected visitor shakes miss Matty, but she keeps it to herself. The rumour that the railway will reach the town ruins the happy atmosphere. When Miss Deborah goes to talk to Captain Brown of this, he is of no help, indeed their friendship is severely strained.
Guest star: Emma Loundes (Bella), Finty Williams (Clara Smith) , Alistair Petrie (Major Gordon)
3. Winter Approaches Cranford
The theft of a leg of mutton starts a chain of events that can only lead to trouble for one family in Cranford. With Christmas comes an invitation for Miss Matty, that she is encouraged to accept. Dr Harrison's friend Jack persuades him to declare his affections for Sophy, but then plays a cruel trick.
Guest star: Adrian Scarborough (Mr Johnson) , Dean Lennox Kelly (Job Gregson), Joe McFadden (Dr Jack Marshland)
4. Dr Harrison Visits the Rectory
5. Miss Matty's Crisis
Admete - Pią 30 Lis, 2007 19:48
Często tak robią - tytuły są, ale ich nie podają na początku odcinków. Wszystkie odcinki Archiwum X miały tytuły, ale nigdy ich nie było w tv, tylko w Internecie
Gitka - Pon 03 Gru, 2007 11:11
Artykuł
Cranford’s mistress drove Dickens to talk of spanking
Thanks to the hit TV drama, a pioneering author of social upheaval is finally getting the recognition she deserves
http://entertainment.time...icle2983651.ece
Gosia - Pią 07 Gru, 2007 19:25
Kolejny, to już trzeci odcinek "Cranford" - Winter Approaches Cranford opowiada o obsesji napadu wsrod pań a także rozwija historię rodziny tego biednego chlopca, w Cranford pojawia się Jack - przyjaciel dr Harrisona (gra go dobrze nam znany Joe Fiennes), jest czas świąt i walentynek, i wreszcie moj ulubiony wzruszajacy wątek milosci sprzed lat - tu trzeba przyznac, ze para Michael Gambon i Judi Dench prowadzi go uroczo.
Scrinki:
Dr Jack i Mary Smith, w tle dr Harrison
Mr Holbrook i Miss Matty
Piesek pani Jamieson
Nie widze, zeby mial się pojawic sie signor Brunoni, czyzby zrezygnowali z tego wątku? A bylby calkiem niezly.
Admete - Sob 08 Gru, 2007 13:42
Podobał mi sie ten odcinek. Mam złe przeczucia, że ten żart przyjaciela doktora źle się skończy
Wzruszyłam się na końcu.
Gosia - Sob 08 Gru, 2007 19:13
No wlasnie, bo ja nie moglam sie zorientowac, dlaczego ta walentynka trafila nie tam gdzie powinna, a to celowo zrobil ten żart przyjaciel doktora Harrisona. Ale sie ucieszyla panna Tomkinson
Aha, i jeszcze jedno, fajna postac ta Mary Smith.
Admete - Sob 08 Gru, 2007 19:22
Mary jest świetna postacią. Zdaje się, ze ta biedna Caroline ( ona jest chyba Caroline...) pomyslała, że doktor ma się zamiar z nią ożenić. Z tego będzie duże nieporozumienie, sądząc z zapowiedzi kolejnego odcinka.
Gosia - Sob 08 Gru, 2007 19:28
Tym bardziej, ze widac bylo, jak bardzo wczesniej panna Tomkinson podrywala pana Harrisona Ucieszyla sie ze rybka polknela haczyk
Watek milosci sprzed lat i w ksiazce i w filmie jest przeuroczy, choc nieco smutny...
A jaka jest zapowiedz nastepnego odcinka?
Admete - Sob 08 Gru, 2007 20:04
Będzie własnie coś z tą Walentynką i chyba romans młodych będzie się rozwijał. Ja to mam na końcu odcinka 3.
Gosia - Sob 08 Gru, 2007 20:27
Faktycznie bylo na samiutkim koncu
Admete, a jak pomogla lady Ludlow temu ojcu? Jak to zalatwila?
Admete - Sob 08 Gru, 2007 20:32
Oskarżono go nie o napaść ( w koncu to nie był przeciez on ), ale chyba o kłusownictwo i lady Ludlow zapłaciła za niego karę.
Gosia - Śro 12 Gru, 2007 22:07
W ostatnim odcinku: problem z bankiem, w ktorym Miss Matty ma kapital, konflikt miedzy Lady Ludlow i panem Carterem o chlopaka (nie do konca rozumiem o co chodzi, Admete pomoz!), ale przede wszystkim perypetie milosne doktora Harrisona, bo sie okazuje, ze zlamal trzy (!) niewiescie serca w sumie biedny ten doktorek, bo tak naprawde jest niewinny jak dziecie.
Najzabawniej bylo z panną Rose (czyli panią Hale) i jej "pretensjami"
Musze powiedziec, ze Mary Smith duzo bardziej wole w podpietych wlosach, w tych lokach mi nie pasi. a w binoklach wygląda zabawnie, ale ogolnie ją lubie jako postac (choc zwykle nie wiem co mowi, bo nie rozumiem )
Scrinki z odcinka:
doktor Joe i Mary
doktor Harrison i Sophie
Miss Matty i Mary
Za tydzien ostatni odcinek!
|
|
|