To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"

Trzykrotka - Czw 27 Lip, 2006 12:08

Mnie się wydaje, że w postaci Filipa występuje pewna niekonsekwencja: on w "NiN" jest trochę pokręcony, ale nie aż tak wredny i egoistyczny jak w Imieninach i kolejnych częściach. Może nie dałby Natalii pełnej stabilizacji ze swoją rozedrganą osobowością, ale - jak mówił inny bohater w innej książce - budziłaby się co rano z uśmiechem. Dla tamtej pani ten uśmiech to było za mało, dla Nutrii chyba też. To trochę jak - w innt\ych proporcjach - z Bohunem i Skrzetuskim. Wiadomo, że Helena nigdy nie byłaby bezpieczna z Bohunem, ale miałaby szaloną miłość, przy Skrzetuskim zrobiła się wielką, grubą babą.
O Miłoszu nie wiedziałam i jestem pod wrażeniem. Wara od lekceważenia literatury dla dziewcząt, pani Musierowicz ma potężną armię wielbicieli!

Panna_Marta - Czw 27 Lip, 2006 15:04

Być może pani Musierowicz uznała, że dwie tak wrażliwe - i jak to dobrze ujęłaś, Trzykrotko - pokręcone dusze, nie wytrzymałaby ze sobą przez całe życie. Nie wiem czego potrzebowała Natalia - ciągłych zawirowań, niepewnego jutra z nieprzewidywalnym Filipem, romantycznych porywów, czy spokoju, stabilizacji i ciszy u boku Robrojka. Widać, zdaniem M. M . Natalii był pisany ktoś kto jest jej całkowitym przeciwieństwem.
Ale mimo wszystko niespodziewana przemiana Filipa wydała mi się nieco na siłę. Filip z pewnością miał niełatwy charakter, co łatwo zauważyć już w Nutrii i Nerwusie, ale w Córce Robrojka jest nie do poznania. Istny egoista i despota, tak inny od cichego, wiernego i pewnego Roberta.

Anonymous - Czw 27 Lip, 2006 21:46

Bo to włąśnie miał być kontrast.
Też mi się nie podobał ten nagły zwrot w zachowaniu Filipa. Najpierw taki czuły, zdolny do poświęceń dla najbliższych (przecież dla brata zrezygnował z kobiety którą pokochał), a potem taki wredny egoista. Sla mnie to był ostry nieszczery zgrzyt w twórczości Musierowicz.

Trzykrotka - Pią 28 Lip, 2006 08:53

Musierowicz - lubię ja bardzo, więc sie pogniewa, mam nadzieję - robi czasami takie numery. Bohater znany jako pozytywny misio zmienia się w następnej książce w jakieś monstrum. Tak jest prócz Filipa z Fryderykiem Schoppe. Gdyby naprawdę tak bardzo kochał Różę, nie wydaje mi się, że mógłby ją porzucić tak bezwzględnie. Wiadomo, wrócił, poprawił się i sielanka rozkwitła, ale dla mnie jego postać pozostała niekonsekwentna. Filipa lubiłam, choćby za poświęcenie dla brata - Aine, racja, przecież on tę Nutrię prześladował, bo skrzywdziła jego brata!.
No dobrze, Robrojka też lubię, ale ona z niego zrobiła od "Córki Robrojka" trochę (cytując inne forum :wink: ) wąsatego pierdołę (jeżeli to słowo nie dla dam, pozwalam usunąć).

Anonymous - Pią 28 Lip, 2006 09:14

Trzykrotka napisał/a:
Tak jest prócz Filipa z Fryderykiem Schoppe.

O, to tak. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego Fryderyk nagle zrobił się taki dziwny. Tłumaczyłam to sobie tym, że minęło parę lat od kiedy go poznaliśmy i się zmienił... ;) . Ale mimo to to dziwne.
A za Filipem nigdy nie przepadałam, nawet w "Nutri i Nerwusie" ta jego przemiana z psychopaty prześladującego Natalię w miłego faceta, w którym się zakochała. Nie, nie podobało mi się to i mi nie przeszkadza, że Natalia jest z Robrojkiem.

Panna_Marta - Pią 28 Lip, 2006 09:36

AineNiRigani napisał/a:
Bo to włąśnie miał być kontrast.


Oczywiście :wink: . Zestawienie złego despoty - Filipa z dobrym Robrojkiem - opoką. Z pewnością taki zamysł miała M. Musierowicz - każdy wybrałby Roberta. Tak jak Natalia.

Ilekroć czytam Język Trolli zadziwia mnie rozmowa Fryderyka z Ignacym. O narzeczonym Róży miałam zawsze dość dobre zdanie, ale przebieg owej rozmowy sprawił, że całkowicie zmieniłam o nim opinię (i nie pomógł nawet niespodziewany powrót ze Stanów). Tak, tak bardzo kochał Różę, że własne dziecko nazwał "pułapką biologiczną". I wcale a wcale nie przekonuje mnie wpływ jego ojca. Nawet jeśli miał na niego tak duże oddziaływanie - nazywać SWOJE dziecko z podobno tak ukochaną dziewczyną w taki sposób? Mogłabym zrozumieć, że nie był przygotowany na taką wiadomość, zagubiony w tym co się dzieje, zdumiony, ale użycia podobnych słów - nie. Podziwiam Różę, że mu wybaczyła.

Anonymous - Pią 28 Lip, 2006 16:02

Ja ujmę to tak - w złości, w nerwach mówi się różne głupoty. Słowa to słowa, potrafią ranić, ale zawsze pozostają głownie słowami. A z tego co wychodzi z Żabie, to on od razu, jeszcze przed wyjazdem chciał przeprosić Różę, zaplanować przyszłość po powrocie itd. Tylko to Róza nie odpowiedziała na jego listy.
Co do poprowadzenia tych postaci to kiedyś czytałam wypowiedź Musierowicz, że coponiektórzy krytycy zarzucają jej sielankowość życia postaci. Borejkowie żyjący w innym świecie, pełni szczęscia wiary w ludzi i optymizmu. Że łatwo jest być szcześliwym mając takie rodziny. Jej odpowiedzią była postać Kreski - sieroty i jej trudnego życia (bieda, kłopoty w szkole itd). Ale tutaj też stwierdzono, że wprawdzie rodzice zmarli, miała kochającego dziadka itd. Więc kolejną odpowiedzią było opuszczenie Gabrysi przez Janusza właśnie w takich a nie innych okolicznościach. I te nagłe zmiany osobowości naszych bohaterów mają właśnie ten cel - urealinić książki.
Z tym, że moim zdaniem pani Małgorzata odstawia fuszerkę. Bo wprawdzie jej bohaterki zakochując się nie wiedzą jacy naprawdę są ich wybrańcy, przecież NAM przedstawia ich myśli i uczucia. Jej książki nie są jednostronne, przynajmniej najczęściej. Zawsze wiemy co myślą i czują również i oni. I nagle oni sami zmieniają się o 180 st. Coś tutaj nie gra. Moim zdaniem tworząc daną postać Pani Małgosia nie planuje jeszcze zrobić z nich drani. To powstaje dopiero póxniej i wyxchodzi szyte grubymi nićmi.
Dla mnie to są pewne niedociągnięcia. Filip - kochany, pełny poświeceń nerwus staje sie z altruisty egoistą. Fryderyk z zakochanego inteligenta staje się jaskiniowcem poniżającym swoją kobietę. Niedługo pewnie Wolfi (mój kolejny ulubieniec :D ) zacznie brykać.

Trzykrotka - Nie 30 Lip, 2006 17:53

Dokładnie Aine, ja też czuję, że czasami pani Musierowicz nagina ładnie narysowane postaci do założonych tez. Szkoda, że zmarł już profesor Raszewski (polecam znakowskie "Listy do Małgorzaty Musierowicz, rozkosz), bo może mógłby ją naprostować. Wolfi jest do zakochania się, nawet nie strasz, że może i jego odkręcić w stronę wredności...
Gitka - Wto 15 Sie, 2006 00:11

Trochę póżno, ale dopiero teraz miałam dostęp do kompa.
Jutro w TVP godz. 07,20 film na podstawie książki Małgorzaty Musierowicz
"Kłamczucha"
16-letnia Aniela Kowalik mieszka wraz z ojcem rybakiem w Ustce. Jej pasją jest teatr, marzy o karierze aktorki. Pewnego dnia spotyka sympatycznego chłopaka i zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia. Niestety, Paweł Nowacki wkrótce wyjeżdża do rodzinnego Poznania. Dziewczyna postanawia za wszelką cenę być z ukochanym. Zjawia się u mieszkających w Poznaniu krewnych i opowiada zmyśloną historię o powtórnym małżeństwie ojca. Rodzina, wzruszona losem nastolatki, zatrzymuje ją u siebie. Tymczasem Aniela konsekwentnie realizuje swój plan.
http://www.telemagazyn.pl/program/3408435094.html

Isil - Wto 29 Sie, 2006 23:52

Uwielbiam Jezycjade.
Cytat, który stamtad pozyczyłam: Kazdy jest na tyle nieszczesliwy na ile sie za takiego uwaza - Seneka
Pasował do wszystkich wypracowan przez całe moje gimnazjum i liceum :P punkciki za cytat z glowy.
O czym bedzie "Czarna polewka"? Tzn kto bedzie glownym bohaterem? Od okolo dwoch cześci myślę o corkach Kreski, szczegolnie o Kasi, ona by byla w odpowiednim wieku i zaraz obok Borejków.

Isil - Śro 30 Sie, 2006 15:18

Hmm... mnie sie jakos meskie role głowne nie podobaja - Jezyk Trolli, co prawda Musierowicz duzo uwagi poswieca tez drugoplanowym postaciom, wiec nigdy sie nie nudze, jednak wolalabym jakas dziewczyne.
Gunia - Sob 02 Wrz, 2006 15:10

Wyszukiwałam sobie na Goglach "Czarną polewkę" i pokazała mi się m. in. strona z opisem zwyczaju związanego z czarną polewką. Na początku uśmiechnęłam się tylko, ale potem pomyślałam: może coś w tym jest?! Przecież Motyl na okładce ma przed sobą tytułową zupkę? Może więc książka będzie opowiedać o powrocie Trolli i jej wyborze między kuzynami? Jak sądzicie?
Isil - Nie 03 Wrz, 2006 00:35

Wydaje mi sie, że bedzie to wyglądać idiotycznie kiedy 16-letnia (?) Trolla odwzajemni uczucie zakochanemu 12-latkowi.
Gunia - Nie 03 Wrz, 2006 01:27

Dlaczego? Ile to jest, cztery lata?
Anonymous - Nie 03 Wrz, 2006 04:19

Za 5-7 lat te 4 lata rzeczywiście nie będa miały znaczenia, ale w tym wieku - to jednak ciutke nie tak. Zawsze uważałam, że w tym miejscu pani Małgosia mooocno przesadziła. Z moich obserwacji bardzo jasno wynika, że emocjonalnie dodała Józinkowi kilka lat (najmniej 2). Niezależnie od wychowania, nie ma w ten sposób myślących 9-latków. Spotkałam się z tym jedynie wśród dzieci poważnie chorujących i tych, które z róznych powodów zostały zmuszone do szybszego dorośnięcia. Ale Józinek do żadnej z tych grup nie należy.
Gunia - Nie 03 Wrz, 2006 14:39

Rozwój Józinka i mi wydawał się trochę naciągany, ale skoro już taki jest, to nie widzę przeszkód dla jego związku z Trollą.
Anonymous - Nie 03 Wrz, 2006 15:09

A ja widzę.
W ogóle powiem Wam, że ostatnio w ramach relaksu powtórzyłam sobie całą Jeżycjadę i stwierdzam, że w wielu momentach jest naciągana. Niejako wizja jak autorka chciałaby widzieć współczesne dzieciaki, co czują, jak myślą itd, a nie to co jest w rzeczywistości. Spotkałam wielu wspaniałych gimnazjalistów, ale żaden nie czytał Platona jako lekturę nadobowiązkową. Raczej nie spotkałam się z potępieniem wobec czasopism typu Popcorn.
I na co jeszcze zwróciłam uwagę - bohaterki/rzy ideali - typu Borejkowie, którzy są nad wyraz rozwinięci intelektualnie, którzy czerpią radość z oglądania wiadomości i czytania Eneidy w oryginale, nie mają właściwie żadnego hobby !!! Przewinęła się jedynie Patrycja z kolekcją popielniczek, teraz Laura ze śpiewem. A tak poza tym? Uwielbiam książki. Nauczyłam sie czytać mają 3 lata. Sama, z elementarza Falskiego (rodzice pewnego dnia odkryli, że umiem już składać niektóre litery :D ), przez lata połykałam wręcz ksiązki. Mam również sporą bigliotekę - własnych prywatnych mam powyżej 600 (w domu ogółem powyżej 2500), corocznie wydajemy na nie majątek, więc ich ilosć wzrasta. Ale nigdy, przenigdy nie ograniczałam się tylko do czytania jako hobby. Zawsze miałam tysiące zainteresowań: minerały astronomia, Celtowie, historia, zwierzeta (gł. koty), muzyka, film, teatr. Kolekcjonowałam setki rupieci. A pani Musierowicz gdzieś tam wspomina o jakimśtam drobiazgu z zamierzchłej przeszłości, ale my towarzysząc bohaterom od ich dzieciństwa nic nie wiemy o żadnej pasji. A biorąc pod uwagę normalny rozwój inteligentnego dziecka, które szuka, tych pasji powinni mieć kilkanaście, szczególnie w takim domu.
Dlatego właśnie tak podobają mi się pierwsze powieści. Widać, że to pokolenie jest bliższe, współcześniejsze autorce, że je rozumie. Gabrysia, Ida, Aniela, Cesia, Hajduk - oni są tak realni !! Mają swoje zainteresowania, pasje. Podobnie jest z późniejszymi postaciami męskimi - Filipem, Fryderykiem, Wolfim.
A jaką pasję ma Róza? Laura? Bella? Ignaś? Ja rozumiem, że można zyć bez telewizji - ok. Ale bez pasji i hobby człowiek jest niczym.

Anonymous - Nie 03 Wrz, 2006 17:10

Ignaś to rzeczywiście wołek zbożowy we wczesnym stadium dojrzewania, ale nie był to zabieg zamierzony :D
Isil - Nie 03 Wrz, 2006 22:04

Wracajac do tematu braku telewizji u Musierowicz, zauwazylyscie (jesli czytacie) ze w Harrym Potterze telewizja rowniez nie wystepuje. Raz tylko w 4 albo 5 czesci HP ogladal wiadomosci w swiecie mugoli.
Hyhy, a co do braku hobby u tych geniuszy to u Belli było cos o pasji do róż i ogolnie ogródka, nie wspominajac juz o dzikiej nauce.
A tv raz Ida chciala ogladac (ona zawsze byla jedną z najnormalniejszych), chyba w Nutrii i Nerwusie, w kazdym razie byla juz dorosla. Kiedy Ignacy (ojciec) chciał cos oglosic w kuchni i poprosil o wylaczenie odbiornika, Ida pisnela ze zaraz ma byc jakis kryminal. Wyjatkowo ludzki obraz. Ale oczywiscie wciaz za malo tej normalnosci.
A Pulpa poza kolekcjonowaniem popielniczek nie przegapila zadnego odcinka dobranocki :) Czesc jej i chwala za to.
Laura lubi siedziec na gg, a Róża życie rodzinne. :) A co się w Róży podobało Fryckowi? On by dziewczyny bez wyrazu nie wybral...

Anonymous - Nie 03 Wrz, 2006 22:34

Znam osoby o podobnym temperamencie jak Ida, czy Laura. Mam podobny. I zanim znalazłam swoje dzisiejsze pasje, długo szukałam, przeskakiwałam. Niektóre były epizodem w moim życiu (jak kolekcja muszelek), niektóre przerodziły sie w pasje życiowe (muzyka, film), a niektóre stały się moim zawodem i jego pokrewnymi. Ale zawsze miałam jakieś hobby. A panie Borejkówny jak na tak olbrzymie horyzonty myślowe, miały straszliwie malutkie te pasje. Takie pasyjki raczej. To mi naprawdę nie gra.
Nie musisz mi udowadniać normalności w Jeżycjadzie, bo ja jej nie zaprzeczam. Ale uważam, że książki sa oderwane od realiów.
Taka kolejna refleksja mnie naszła. Prawie wszyscy znani nam koledzy Gabrysi zostali wykładowcami uniwersyteckimi (Hajduk, Pawełek, z Gabrysia włącznie). Ogólnie poza kilkoma wyjątkami wszyscy bohaterowie staja się polonistami (za wyjątkiem Damazego, który był chyba historykiem :D ). Nie wiem, może Poznaniu są tacy geniusze, ale z mojej klasy maturalnej tylko połowa w ogóle na studia poszła (a chodziłam do naprawdę świetnej i ambitnej klasy), że o doktoratach czy profesurach nie wspomnę.
Pani musierowicz krytycy ciągle zarzucają to oderwanie od realiów. I mają niestety rację. Przy całym cieple i optymiźmie bijącym z jej ksiązek, ich główną przyczyną jest to, że sa właśnie nierealne. Niby Gabrysia i Borejkowie są tacy swojscy, ale jednocześnie tak wyidealizowani, że każdy chciałby mieszkać w takiej rodzinie. Każdy ich ruch, gest i zachowanie jest odzwierciedleniem wymarzonego dziadka, babci, mamy, siostry, brata itd. Ale ideały są tylko w bajkach.

Trzykrotka - Pon 04 Wrz, 2006 13:42

Niestety, masz rcję Aine. Ja kocham Jeżycjadę, ale już dawno traktuję ją jako projecje z idealnego świata, mimo prób autorki typu: choroba nowotworowa, samotna ciąża itd. Zwłaszcza Borejkowie stali się niemożliwie wzorcowi. Możnaby długo wymieniać przykłady.
Gunia - Pon 04 Wrz, 2006 14:17

AineNiRigani napisał/a:
Pani musierowicz krytycy ciągle zarzucają to oderwanie od realiów. I mają niestety rację.

Ja się nie zgodzę z tym "niestety". Lubię "Jeżycjadę" właśnie za to. :)

Anonymous - Pon 04 Wrz, 2006 14:24

Gunie jak byłam w Twoim wieku tez właśnie lubiłam ją za to. Teraz lubię sentymentalnie :D
miłosz - Wto 05 Wrz, 2006 08:43

Mua tez lubi "Jeżycjadę" sentymentalnie ;) Choc jak sie patrze i słucham wszystkiego dookoła to sobie myślę, że się cieszę, że jest taka Musierowicz. Poprostu jest mi cieplej w okolicach serca.
Anonymous - Wto 05 Wrz, 2006 16:02

Ja też się cieszę. Dla mnie świat pani Musierowicz jest realny niemal na równi z Sapkowskim. Ale jednak cieplejszy, mniej cyniczny i brutalny. Miło jest powedrować w krainę baśni, bo wtedy wychodząc z niej ma się wrażenie, że ten nasz też jest piękny i kochany.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group