Powieści - "Emancypantki" - wspólna lektura na forum
BeeMeR - Śro 18 Kwi, 2007 22:52
| Marija napisał/a: | | Wyjaśniam, że jak jem i piję, to czytam. |
Ja też, ino forum
W książce to dopiero dziewiąty czy dziesiąty rodział.
Panienki się gotują do wyjazdu - jedna z nadziejami, druga pretensjami ??:
obie mnie z deka wkurzają
I czy one się muszą tak bez końca obejmować i całować?
Admete - Czw 19 Kwi, 2007 11:55
W kwestii czułostkowości to chyba się duzo zmieniło od tamtych czasów. Dla mnie to teraz taka nadekspresja w uczuciach i tani sentymentalizm. Tak sobie pomyślałam, z ebiedna ta Joasia. Kiedyś przy pierwszym czytaniu zupełnie mi umkneło co ona mówi o ojcu i o tym, ze była przez niego bita...A tu jeszcze ta historia z powrotem do domu w środku nocy. I oczywiście winna tylko ona.
izek - Czw 19 Kwi, 2007 15:37
No panna Howard to się ujęła za nią, że przecież każdy może wracać kiedy chce... ale szczerze mówiąc Joanna mnie denerwowała, bo wyglądało że też nosa zadziera przed Madzią. Może tak tylko chciała ukryć niepewność co do przyszłości spotkań z Kaziem, a może faktycznie głupiutka myślała, że wygrała los na loterii?
Admete - Czw 19 Kwi, 2007 18:22
Trzeba brac poprawkę na tamte czasy i obyczajowość. Miała szczęście Margaret z N&S, ze wtedy podpadła "tylko" Thornthonowi, mogło sie skończyc gorzej. Panna z dobrego domu nie powinna chodzić sama nocą ani odwiedzać restauracji.
Aragonte - Czw 19 Kwi, 2007 22:34
Ja jestem gdzieś przy 13. rozdziale - czytałabym szybciej, gdybym robiła to nie tylko w autobusach.
Eee, przyznam się - Madzia słodkie dziecko, ale irytuje mnie ciut
BeeMeR - Czw 19 Kwi, 2007 22:39
| Aragonte napisał/a: | | Ja jestem gdzieś przy 13. rozdziale - czytałabym szybciej, gdybym robiła to nie tylko w autobusach. |
No właśnie. a tej dorgi do/z pracy nie ma tak znowu strasznie wiele - jeszcze mi to czytanie zajmie czasu....
A ile się jeszcze tam zapewne poobściskiwują, poobcałowywują... ??:
izek - Pią 20 Kwi, 2007 13:59
Z tego co pamiętam, to do niedzieli mamy przeczytać 10rozdz. i komentować. Potem znowu tydzień na kolejne 5rozdz. i tak dalej. Myślę, że to rozsądne tempo, a kto czyta szybciej, ma po prostu szerszy kontekst i tyle
Ja w tym tygodniu nie zdołałam do tej knigi zajrzeć, niestety nie jeżdżę autobusem, a każdą wolną chwilkę poświęcam różnej natury przygotowaniom do chrzcin. No dobra, przyznaję się do małej zdrady Emancypantek z Drogą wąską jak miecz :oops: :razz:
BeeMeR - Sob 21 Kwi, 2007 23:52
| izek napisał/a: | | No dobra, przyznaję się do małej zdrady Emancypantek z Drogą wąską jak miecz :oops: :razz: | Ja to planuję od poniedziałku
Na razie mnie jeszcze trzymają Emancypantki - i cieszę się, bo mam wrażenie, że Madzia powoli dorasta i zaczyna myśleć sama, nie według namów innych osób. To znaczy miałam nadzieję, bo potem w mig uległa czarowi takiego jednego pięknisia
Ale tylko tak troszkę
Admete - Nie 22 Kwi, 2007 11:14
Trudno żeby się osiemnastolatka nie podkochiwała w jakims przystojniaku, którego zna od lat szczenięcych. Zreszta pan Kazimierz to czaruś - trzeba doświadczonej kobiety, żeby sie przed nim obroniła. Madzia potrafi juz teraz byc stanowcza - pieknie zgasiła Helenę, gdy ta narzekała na to, ze ma od matki tylko 300 rubli na wyjazd. To jest wyrachowana pannica - próżna, pewna siebie, zimna. W scenie pożegnania z panią Latter żal mi tej ostatniej. Nie miała łatwego życia i niestety nie ustrzegła się błędów.
Kaziuta - Nie 22 Kwi, 2007 16:37
Zastanawiałam się dlaczego wyjazdy za granicę były w tamtych czasach takie ważne. Czy był to rodzaj snobizmu, czy pewnej nobilitacji społecznej, a może były dla panien metodą na zdobycie bogatego męża?
Marija - Nie 22 Kwi, 2007 17:56
A ja się zastanawiam nad "właściwą sferą", pojęciem mezaliansu, pozycją towarzyską... Najważniejsze zaś - pieniądze . Jedna Madzia, która o pieniądzach jako o celu swojego życia nie myśli. Chyba nic się nie zmieniło.
A pan Kazimierz przepiękny i cudna Helenka - . Im dalej czytam, tym bardziej ich nie cierpię.
Aragonte - Nie 22 Kwi, 2007 18:18
Skończyłam pierwszy tom :sad:
Marija - Nie 22 Kwi, 2007 18:20
| Aragonte napisał/a: | | Skończyłam pierwszy tom :sad: | To czym się martwisz? A, rozumiem, panią Latter??
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 18:33
a ja nawet nie zaczełam i mogę sie pożegnać ze wspólnym czytaniem :-(
Admete - Nie 22 Kwi, 2007 19:08
QaHa dogonisz nas jeszcze - to idzie pomalutku. Ja się specjalnie nie spiesze, będę tym razem czytać powoli Własnie skonczyłam rozdzialik o tej awanturz earabskiej ze streszczeniem Nie - boskiej komedii i manią lewińska w rolach glównych Alez to faktycznie pensjonarskie.
Te wyjazdy były chyba po części tym wszystkim, o czym pisałaś Kaziuto.
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 22:27
oj nie bałdzo nie bałdzo ja teraz nie emancypantki mam czytać tylko co innego ....
nawet mnie dojazdy do pracy nie ratują lekturowo bo jeżdżę rowerem i nie ma jak czytać a w chacie czeka inna lektura szczerzy zębiska i nie popuszcza
izek - Nie 22 Kwi, 2007 23:23
QaHa, może się załapiesz na drugą edycję czytania
Ja się lękam czy aby Solski się nie złapał na lep spojrzeń Helenki, a może i nie tylko spojrzeń...
A co, Madzia na Kazia wrażliwa? Jak ona z nim mało kontaktu miała bezpośredniego, to i nie zdążyła zauważyć jaki jest naprawdę.
A propos Helenki, to plusik sobie strzeliła u mnie swoją troską o mamę przy wyjeździe (bez przesady, ale jednak) gdy prosiła Madzię, żeby dała znać jakby co.
Admete - Pon 23 Kwi, 2007 15:01
A u mnie właśnie podpadła, bo helena raczej się ogólnie zdenerwowała matczynymi fanaberiami niż zmartwiła naprawdę. Ona jest tak rozpieszczona, że innych osób nie dostrzega.
trifle - Pon 23 Kwi, 2007 15:15
Też tak myślę, Helena jest tak rozpieszczona, że nie widzi nikogo poza sobą. Żal mi pani Latter bardzo. Troszkę mi się kojarzy z panią Andrzejową Koryczńską z Nad Niemnem. Choć Kaziu mimo wszystko trochę lepszy mi się wydaje niż Zygmuś.
Obie matki chciały dobrze wychować dzieci i tak okrutnie z nich los zadrwił. Choć może jeszcze Kaziu się nawróci..
migotka - Pon 23 Kwi, 2007 17:10
donoszę , ze kupiłam dziś "Emancypantki" wydanie Zielona sowa, a tak stała sobie na półce jedyna i czekała na mnie;)
Admete - Pon 23 Kwi, 2007 17:46
Też czytam to wydanie, tyle że moje jest pozyczone. Obawiam się, z eprzeczytałam za duzo teraz miało byc do rozdziału XV?
Szkoda że pani Latter nie potrafiła zaufać Mielnickiemu. Powinna była rzucić w diabły pensję i jechać na wieś.
trifle - Pon 23 Kwi, 2007 17:56
Też tak myślę. Coś tam jest zamieszane z tym jej mężem, nie do końca rozumiem. A nawet jeśli nie mogła za Mielnickiego wyjść za mąż, czy nie chciała, to jako gospodyni. Wreszcie by biedna odetchnęła, umysł by jej odpoczął, a tak ciągłe nerwy i nerwy.
izek - Pon 23 Kwi, 2007 18:57
Coś mi się wydaje, ze na gospodynię to była za dumna...
Marija - Pon 23 Kwi, 2007 19:08
Żeby rządzić służbą? E, a co ona robiła na pensji. Gdyby ją Mielnicki przedstawił jako daleką krewną, to by mogła potem za niego i wyjść.
trifle - Czw 26 Kwi, 2007 23:07
Ja czytam, czytam. Ale trochę nieprzepisowo i jestem już przy 44 rozdziale chyba Obawiam się komentować, co by nie spoilerować i nie psuć czytania innym
A pamiętam urocze zdanie pana Zgierskiego, to było po jego spotkaniu z panią Latter: "Mój Boże, ja się kontentuję małymi wygranymi, byle było ich dużo!..." Mogę dodać, że ja również
|
|
|