To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Emma

Jeannette - Pon 06 Sie, 2007 09:28

A ja pokochałam Emmę od razu. Jako moja ostatnia powieść Jane (skończyłam czytać 3 dni temu) ma dla mnie mnóstwo uroku. Bardzo złożona i przede wszystkim zabawna od razu mnie podbiła. Emma to dla mnie taki Darcy w pięknej sukni - dumna, bogata, przeświadczona o swojej wyższości, kieruje losem swoich przyjaciół. I dlatego ją polubiłam, ma w sobie mnóstwo życia i energii. Stanowi świetny kontrast dla reszty bohaterek, a już Fanny Price to przy niej cielę. :mrgreen: Tu ideałem jest pan Jerzy - prawy, honorowy, o głębokich i silnych zasadach, prawdziwy dżentelmen. Wszyscy go lubią i szanują, nawet jeśli on nie odwzajemnia tych uczuć. Poza tym wspaniała postać pani Elton, barwny czarny charakter. Nie polubiłam też Jane - lepiej wypadła w filmie. Podsumowując "Emma" zajmie chyba drugie miejsce na liście ulubionych powieści, a Emma - pierwsze wśród bohaterek. :mrgreen:
Anonymous - Pon 06 Sie, 2007 10:48

Chyba pierwszy raz ktoś naprawdę polubił Emmę :D . Fajnie, bo ja też ją bardzo lubię :D .
Jeannette - Pon 06 Sie, 2007 13:00

Nimloth napisał/a:
Chyba pierwszy raz ktoś naprawdę polubił Emmę . Fajnie, bo ja też ją bardzo lubię

Lubię wszystkie bohaterki Jane, jako absolutny fanatyk. Wydaje mi się ona najbardziej wyrazistą postacią właśnie dzięki swoim wadom. A już zakochałam się gdy uświadamia sobie miłość do Jerzego - cudeńko! :lol:

izek - Czw 07 Lut, 2008 10:21

Właśnie zobaczyłam, że nie podzieliłam się informacją, że przeczytałam "Emmę" i bylam bardzo zaskoczona:
1. objętością powieści (najgrubsza ze wszystkich)
2. lekkością i łatwością czytania

Ogólnie bardzo mi się spodobała, a niektóre zdania wręcz zapisałam do złotych myśli :mrgreen:
Jako Emmę oczywiście widziałam Gwyneth i bardzo mi się ten obraz podobał - tym bardziej, że w tej ekranizacji był też uroczy Knightley :wink:

Marija - Czw 07 Lut, 2008 11:02

:-D Też baaardzo lubię "Emmę", a już pana Knightleya to pasjami :serce: .
izek - Czw 07 Lut, 2008 12:01

No Knightley był bardzo mądry skoro pozwolił młodziutkiej panience przekonanej o swej samowystarczalności, dojrzeć do takiego momenty, w którym dostrzegła, że jednak kogoś potrzebuje... I jak jej udzielał "reprymendy" za te złośliwości, które robiła na polu truskawkowym, to nie każdy by się na to odważył, zwł.wobec swojej wybranki.
Marija - Czw 07 Lut, 2008 12:40

A mógł przełożyć przez kolano i sprać na goły....pardon, na kwaśne jabłko :mrgreen: .
izek - Czw 07 Lut, 2008 12:51

Ty się tak nie wyśmiewuj bo mógł się obrazić, obrócić i.. tyle by go widziała. (pewnie wolałaby na ten goły.. czy kwaśne.. :wink: )
Marija - Czw 07 Lut, 2008 13:21

izek napisał/a:
Ty się tak nie wyśmiewuj bo mógł się obrazić, obrócić i.. tyle by go widziała. (pewnie wolałaby na ten goły.. czy kwaśne.. :wink: )
I ożeniłby się z Harriet Smith? :thud:
izek - Czw 07 Lut, 2008 13:30

No pewnie w Londynie było jeszcze parę innych panien na wydaniu, jakby koniecznie chciał :wink:
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 15:12

Ja też uwielbiam pana Knightleya i cieszę się, że tak poważnie podchodził do wychowania Emmy, zwłaszcza że nie było do tego zadania innych chętnych. Wiem, że feministki nienawidzą tej pary, bo Knightley ośmielił się nie uważać Emmy za ósmy cud świata :roll: , ale gdyby nie on to Emma przed osiągnięciem 30stki nadawałaby się tylko do uśpienia :-P
izek - Czw 07 Lut, 2008 16:05

nicol81 napisał/a:
feministki nienawidzą tej pary, bo Knightley ośmielił się nie uważać Emmy za ósmy cud świata


Naprawdę? To ciekawe, ja w każdym razie zgadzam się z Tobą, że to jej tylko dobrze zrobiło :-P

trifle - Czw 07 Lut, 2008 17:04

nicol81 napisał/a:
Wiem, że feministki nienawidzą tej pary, bo Knightley ośmielił się nie uważać Emmy za ósmy cud świata :roll:


To feministki myślą, że ona jest ósmym cudem świata? To ja im współczuję chyba :roll:

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 18:36

Nio, kobieta która tak walczy z męską dominacją musi być ósmym cudem :roll:
trifle - Czw 07 Lut, 2008 20:10

nicol81 napisał/a:
Nio, kobieta która tak walczy z męską dominacją musi być ósmym cudem :roll:


To chyba jednak nie był jej priorytet. Czy ona w ogóle walczyła z męską dominacją? Mnie irytowała ogromnie ta jej zarozumiałość, pewność siebie i tego, że to co ONA myśli i robi jest najlepsze, że ona WIE, kto z kim i jak. Brrr... Co to ma feminizm do tego? Emma była po prostu denerwującym człowiekiem :roll:

Tamara - Czw 07 Lut, 2008 20:22

Emma była nie tyle denerwującym co niewychowanym niedojrzałym dziewczęciem , zepsutym przez nadmierny podziw i pobłażliwość otoczenia - tylko Knightley miał na nią trzeźwe spojrzenie , ale nie miał praw wychowawczych , więc tyle jego co sobie pogadał . Dopiero jak w kuper dostała za swoje wyczyny , zaczęła myśleć i poczuła skruchę , ale dlatego że groziła jej utrata czegoś cennego .Niemniej jest szansa , że w rękach Knightleya rozsądku nabierze :lol:
trifle - Czw 07 Lut, 2008 20:40

Niewychowana, niedojrzała, zepsuta = denerwująca (dla mnie ;) )
trifle - Czw 07 Lut, 2008 20:42

A Knightleya bardzo lubię. Najbardziej za to, że nie bał się powiedzieć, co myśli, nikomu się nie podlizywał. Miała szczęście, że akurat taki się w niej zakochał.
Tamara - Czw 07 Lut, 2008 20:48

Ale to nie była jej wina , że była taka . Winni byli ci , co ją wychowywali , a raczej nie wychowywali ; wiec należy jej się trochę zrozumienia :roll:
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 20:49

Ja się akurat całkowicie z wami zgadzam, ale feministkom się wszystko kjarzy z męską dominacją, nawet bohaterska walka Emmy z Knightleyem próbującym wywierać na nią wpływ :mrgreen: Niestety przegrana... :roll:
U Knightleya lubię też to, że miłość nie rzuciła mu się na mózg i nie tylko dostrzegał jej wady, ale i był skłonny je poprawiać. Jako przybrany starszy brat i przyjaciel rodziny miał do tego prawo. :-P

Tamara - Czw 07 Lut, 2008 21:03

A ja mam wrażenie , że feministki to tak z zazdrości o normalne kontakty damsko-męskie , bo im nie wychodzą (z takim podejściem :zalamka: ...)
Gunia - Czw 07 Lut, 2008 21:10

Tamara napisał/a:
A ja mam wrażenie , że feministki to tak z zazdrości o normalne kontakty damsko-męskie , bo im nie wychodzą (z takim podejściem :zalamka: ...)

To naukowo udowodnione, że tak jest z 99 coma 9% spraw związanych z feministkami. ;)
Brakujący ułamek to margines błędu, nie inne wyniki badań. :roll:

Tamara - Czw 07 Lut, 2008 21:16

:oklaski: :oklaski: :oklaski:
Anonymous - Czw 07 Lut, 2008 21:23

feministki widzą dwa kolory, albo czarne, albo białe. Albo jesteś Wyzwoloną Jaśnie Oświeconą, albo Ciemną Babą z zaścianka Kurą domową zdominowaną przez Samca
Gunia - Czw 07 Lut, 2008 21:38

lady_kasiek napisał/a:
feministki widzą dwa kolory, albo czarne, albo białe. Albo jesteś Wyzwoloną Jaśnie Oświeconą, albo Ciemną Babą z zaścianka Kurą domową zdominowaną przez Samca

Tylko na normalnych ludzi brak miejsca w tej skali. :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group