Filmy - W starym kinie
Alison - Pon 12 Mar, 2007 14:53
| asiek napisał/a: | Szanujmy wspomnienia... ta piosenka była chyba w czołówce.
|
Nie, w czołówce była właśnie piosenka pt. "W starym kinie", tzn melodia tej piosenki z takim szumem starego projektora w tle, a na ekranie był taki słabiutko animowany pan w meloniku z laseczką, który wchodzi w drzwi z napisem KINO. A zaraz potem pokazany był pan Janicki w fotelu, w swoich nieodłącznych ciemnych okularach, z tymi ustami jak nasza Ruth Wilson i z tym jedynym w swoim rodzaju "reraniem". Ciągle mam w uszach jego charakterystyczny głos. Może ktoś w radzie programowej za nim jeszcze zatęskni?
Marija - Pon 12 Mar, 2007 14:55
Za www.filmweb.pl:
"Mieliśmy pójść do kina
wybacz, nie pójdę dziś.
W mroku zasiądę do pianina
w przeszłość pobiegnie myśl.
Małe kino
czy pamiętasz małe, nieme kino?
Na ekranie Rudolf Valentino
a w zacisznej loży ty i ja...
Na ekranie
on ją kocha i umiera dla niej.
My wierzymy, bośmy zakochani
dla nas to jest prawda, a nie gra.
To jakby o nas był film
więc my wpatrzeni
ach, jak wzruszeni miłością swą.
W małym kinie
nikt już nie gra dzisiaj na pianinie.
Nie ma już seansów w małym kinie.
W małym niemym kinie "Petit Tria-non".
Nic tak nie przypomina
dawnych odległych chwil
jak muzyczka z niemego kina
rzewna jak stary film".
------------------------------
słowa: L. Starski,
muzyka: Wł. Szpilman
śpiewał: Mieczysław Fogg
Marija - Pon 12 Mar, 2007 14:57
Trararara, trarararara -rarara....Ale mnie rozrzewniło okrutnie ...
Teraz nie pora szukać wymówek
fakt, że skończyło się,
dziś przyszedł inny, bogatszy i lepszy ode mnie
i wraz z Tobą skradł szczęście me.
Jedną mam prośbę, może ostatnią
pierwszą od wielu lat,
daj mi tę jedną niedzielę,
ostatnia niedzielę,
a potem niech wali się świat.
To ostatnia niedziela
dzisiaj się rozstaniemy,
dzisiaj się rozejdziemy
na wieczny czas.
To ostatnia niedziela,
więc nie żałuj jej dla mnie,
spojrzyj czule dziś na mnie
ostatni raz.
Będziesz jeszcze dość tych niedziel miała,
a co ze mną będzie - któż to wie...
To ostatnia niedziela,
moje sny wymarzone,
szczęście tak upragnione
skończyło się.
Pytasz co zrobię i dokąd pójdę,
dokąd mam iść, ja wiem...
dziś dla mnie jedno jest wyjście,
ja nie znam innego,
tym wyjściem jest, no, mniejsza z tem.
Jedno jest ważne - masz być szczęśliwa
o mnie już nie troszcz się,
lecz zanim wszystko się skończy,
nim los nas rozłączy,
tę jedną niedzielę daj mi.
To ostatnia niedziela
dzisiaj się rozstaniemy,
dzisiaj się rozejdziemy
na wieczny czas.
To ostatnia niedziela,
więc nie żałuj jej dla mnie,
spojrzyj czule dziś na mnie
ostatni raz.
Będziesz jeszcze dość tych niedziel miała,
a co ze mną będzie - któż to wie...
To ostatnia niedziela,
moje sny wymarzone,
szczęście tak upragnione
skończyło się.
Maryann - Pon 12 Mar, 2007 15:02
Piotr Fronczewski to śpiewał...
QaHa - Pon 12 Mar, 2007 15:04
A "umówiłem sie z nia na 9" pamiętacie ??
Maryann - Pon 12 Mar, 2007 15:05
Jakże by nie...
A z którego filmu pochodziła ta kołysanka "Ach śpij, kochanie..." ?
Alison - Pon 12 Mar, 2007 15:13
| Marija napisał/a: |
Małe kino
czy pamiętasz małe, nieme kino?
Na ekranie Rudolf Valentino
a w zacisznej loży ty i ja... |
No tak, to nie było "W starym kinie" tylko "Małe kino". Pamiętałam melodię, jeno słowa mi umknęli
Alison - Pon 12 Mar, 2007 15:16
| Maryann napisał/a: | Jakże by nie...
A z którego filmu pochodziła ta kołysanka "Ach śpij, kochanie..." ? |
Oczywiście nie pamiętam tytułu filmu, ale Helena Grossówna grała tam takie wyrośniete cudowne dziecko, skrzypaczkę, a Bodo ją usypiał, nie dostrzegając kompletnie, ze to dorosła dziewczyna, w której się zresztą w try miga zakochał
Gosia - Pon 12 Mar, 2007 15:19
To był film "Paweł i Gaweł"
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/22570
QaHa - Pon 12 Mar, 2007 15:19
| Maryann napisał/a: | Jakże by nie...
A z którego filmu pochodziła ta kołysanka "Ach śpij, kochanie..." ? |
to było film w rodzaju Paweł i Gaweł, mieszkało takich dwóch jeden na górze drugi na dole, oczywiście zaciekle robili sobie na złość; a to piękne wyrośnięte dziecko | Alison napisał/a: | | Helena Grossówna | nie chciało spać i trzeba bylo ukołysać
Maryann - Pon 12 Mar, 2007 15:20
A czy ona przypadkiem nie prowadziła tzw. "podwójnego życia" ? Tzn. czy nie była na scenie "cudownym dzieckiem", a poza nią dorosłą kobietą, która musiała ukrywać przed ukochanym, kim jest ?
Alison - Pon 12 Mar, 2007 15:25
| Maryann napisał/a: | | A czy ona przypadkiem nie prowadziła tzw. "podwójnego życia" ? Tzn. czy nie była na scenie "cudownym dzieckiem", a poza nią dorosłą kobietą, która musiała ukrywać przed ukochanym, kim jest ? |
Chyba nie. Przed ukochanym to się Smosarska ukrywala, że jest facetem (Czy Lucyna to dziewczyna). Eh cudne te filmy były. Pamietam taką urżniętą Smosarską z przylizaną grzywką przy barze, jak jej się wąsik do kieliszka przykleił
Maryann - Pon 12 Mar, 2007 15:31
Smosarska swoją drogą, ale ja kojarzę taki film, w którym bohater (chyba Żabczyński ?) kochał się w dziewczynie, o której nic nie wiedział. Ona mu po długich naleganiach powiedziała, że ma na imię Elżbieta... ??:
asiek - Pon 12 Mar, 2007 16:02
| Marija napisał/a: | Małe kino
czy pamiętasz małe, nieme kino?
Na ekranie Rudolf Valentino
a w zacisznej loży ty i ja... |
Marija, Alison dzięki za przypomnienie. :grin:
Na śmierć zapomniałam o tej piosence i dałabym się pokroić za Szanujmy wspomnienia...ot, starość nadchodzi. :sad:
Ja jakimś cudem uniknęłam afektu do Żabczyńskiego i innych amantów tamtego okresu/ z Dymszą na czele rzecz jasna /. Filmy oglądałam z przyjemnością, bo były tak cudownie odmienne o tego, co nam zwykle fundowała TVP.
A o Ćwiklińskiej nic nie napisałyście, czyżbym tylko ja była jej fanką ?
Mag - Pon 12 Mar, 2007 17:29
Ćwiklińska zasługuje na osobny wątek-taka z niej Artystka była.
Pamiętam jeden film, gdzie wszyscy panowie żenić się chcieli z panienką, a ona myślała, że do niej smalą cholewki :grin:
Marija - Pon 12 Mar, 2007 17:50
Żabczyńskiego należałoby odbrylantynować, odmakijażować i obejrzeć, acha, w innym rodzaju garnituru, bo te przedwojenne ludzie jakieś niezwykłe figury mieli - może to wina spodni zapinanych na wątrobie? ??:
O, piękny życiorys ma Żabczyński - ranny pod Monte Cassino! Młodo zmarł - 58 lat.
Alison - Pon 12 Mar, 2007 18:07
| Marija napisał/a: | Żabczyńskiego należałoby odbrylantynować, odmakijażować i obejrzeć, acha, w innym rodzaju garnituru, bo te przedwojenne ludzie jakieś niezwykłe figury mieli - może to wina spodni zapinanych na wątrobie? ??:
O, piękny życiorys ma Żabczyński - ranny pod Monte Cassino! Młodo zmarł - 58 lat. |
Cudny był i tyle. Jak się wdzięczył do białogłów, to tak usteczka w ciup słodko składał. Jakiż świat był wtedy przecudnej urody. Czy ja mogę z panem zrobić wyyywiad?
asiek - Pon 12 Mar, 2007 19:44
| Mag napisał/a: | | Pamiętam jeden film, gdzie wszyscy panowie żenić się chcieli z panienką, a ona myślała, że do niej smalą cholewki |
To było chyba w filmie "Czy Lucyna, to dziewczyna" :grin: /o ile pamięć znowu nie robi mi figla /.
| Marija napisał/a: | | ...może to wina spodni zapinanych na wątrobie? |
| Alison napisał/a: | | Jak się wdzięczył do białogłów, to tak usteczka w ciup słodko składał. |
W ciiiup...fuj! A myślałam, że podoba ci się zagarnianie No wiesz...stacja, pociąg...ławeczka...interesy...bawełna
malmik - Pon 12 Mar, 2007 19:47
| Marija napisał/a: |
O, piękny życiorys ma Żabczyński - ranny pod Monte Cassino! Młodo zmarł - 58 lat. |
A po wojnie za to Monte Casino go komuna przydusiła - już go chyba na ekranie nikt nie zobaczył
Kaziuta - Pon 12 Mar, 2007 19:50
| Maryann napisał/a: | | A czy ona przypadkiem nie prowadziła tzw. "podwójnego życia" ? Tzn. czy nie była na scenie "cudownym dzieckiem", a poza nią dorosłą kobietą, która musiała ukrywać przed ukochanym, kim jest ? |
Chyba masz rację Maryanko. Oni tzn. Bodo i jeszcze jeden którego nazwiska nie pomnę robili z niej na siłe cudowne dziecko, chociaż ona już dorosła panna była i chyba faktycznie ktos się w niej kochał.
Kaziuta - Pon 12 Mar, 2007 19:53
| Alison napisał/a: | | a na ekranie był taki słabiutko animowany pan w meloniku z laseczką, który wchodzi w drzwi z napisem KINO. |
A potem w takie okienko wpadał napis "W starym kinie", który nie chciał sie w to okienko wpasować. Dopiero za którymś razem tak jakby stuknięte od góry wpadało dobrze.
PS. Nie wiem czy dość jasno to tłumaczę ale jakoś mi trudno to słowem zobrazować, chociaż oczami pamięci ciągle to widzę.
malmik - Pon 12 Mar, 2007 19:56
No jakżesz mogłaś zapomnieć - Bodo i Dymsza . Kiedyś uwielbiałam te filmy, a moja mama nadal chyba ma ich kolekcję na video
Kaziuta - Pon 12 Mar, 2007 19:57
| Maryann napisał/a: | | Piotr Fronczewski to śpiewał... |
I jeszcze jak śpiewał
Ja tam bym została jakby mi ktos tak wyśpiewywał.
Zaśpiewał jeszcze "Całuję Twoją dłoń madame". Cudnie po perostu.
Kaziuta - Pon 12 Mar, 2007 19:58
| malmik napisał/a: | | No jakżesz mogłaś zapomnieć - Bodo i Dymsza . Kiedyś uwielbiałam te filmy, a moja mama nadal chyba ma ich kolekcję na video |
Faktycznie. Pardonsik skleroska. :oops:
Marija - Pon 12 Mar, 2007 20:33
| Maryann napisał/a: | | Tzn. czy nie była na scenie "cudownym dzieckiem", a poza nią dorosłą kobietą, która musiała ukrywać przed ukochanym, kim jest ? | O, pamiętam: grała na skrzypcach!
|
|
|