To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści - Nad Niemnem

ita - Czw 03 Maj, 2018 21:50

Tu się zgodzę. Tym bardziej że jak napisałam - była konkretna sytuacja "albo-albo". Ale nic nie poradzę na to, że bardziej bym jej życzyła innego życia. Nie salonowej nudy i złotej klatki w pałacu. Ale może takiego życia jakie pewnie będzie miała Marynia Kirło z Witoldem w Korczynie.
Mogę sobie nawet wyobrazić, że ona da sobie radę w tym nowym życiu. Ale to ją na pewno zmieni. A czy do końca wiedziała no co się pisała? Chyba jednak nie :mysle: . Trochę tego życia posmakowała. Ale tej najczarniejszej roboty - nie. No i zawsze później i wracała do dworu.

akne - Czw 03 Maj, 2018 21:50

Nie zapominajcie, że Autorka mojej ulubionej książki :-D chciała podkreślić rolę pracy w wartościowaniu człowieka. Zgodnie z duchem epoki.
Konstrukcja postaci Justyny jest dość konsekwentna, myślę, że była szczęśliwa, bo miłość dała jej siłę, prawdziwa, dojrzała miłość. I ludzki szacunek, i cel w życiu.
Z Różycem byłaby poniewieraną nieszczęśliwą "ubogą bez posagu", w końcu by się nią znudził i zaczął wstydzić. Zresztą, morfinista... Różnie mogło być.
U Jana wręcz przeciwnie, nawet w oborze pozostawała "panienką z dworu".
A Marta, przypominam, nie wyszła za Anzelma, bo się wstydziła, że żył jak chłop, a nie z powodu strachu przed pracą. To było za wcześnie na mezaliansy szlachcianki z prawie chłopem, który "własnoręcznie gnój na pole wywozi i musi od tego bardzo śmierdzieć. Czy panna Marta lubi takie perfumy?".
A w czasach Justyny już nawet Kirłowa wiedziała, że dla jej młodszych córek jakiś Bohatyrowicz byłby niezłą partią.

Agn - Czw 03 Maj, 2018 21:53

Ita, czyli życzyłabyś jej szczęścia wbrew jej woli? :P
ita - Czw 03 Maj, 2018 22:01

Agn napisał/a:
Ita, czyli życzyłabyś jej szczęścia wbrew jej woli? :P

W tym wypadku, wbrew woli Autorki :-P
Tak tylko sobie dywaguję. Może gdyby Jan (filmowy) bardziej by mi się podobał ... Żarcik taki :-)

Agn - Czw 03 Maj, 2018 22:34

Wbrew woli bohaterki też. Bo ona chciała iść przez życie z Janem. Mimo wszystko wolę zaufać bohaterce i już, bo podejrzewam, że w ten sposób kombinują panie, które piszą kontynuacje dzieł literackich i pierwsze co, to piszą, że bohaterowie oryginału nie są razem szczęśliwi (taaa... czy któraś z pań od jakiejkolwiek kontynuacji napisała, że Elżbieta i Darcy żyli razem zgodnie i szczęśliwie? chyba nie pfff).
ita - Czw 03 Maj, 2018 22:55

Agn napisał/a:
Wbrew woli bohaterki też. Bo ona chciała iść przez życie z Janem. Mimo wszystko wolę zaufać bohaterce i już, bo podejrzewam, że w ten sposób kombinują panie, które piszą kontynuacje dzieł literackich i pierwsze co, to piszą, że bohaterowie oryginału nie są razem szczęśliwi (taaa... czy któraś z pań od jakiejkolwiek kontynuacji napisała, że Elżbieta i Darcy żyli razem zgodnie i szczęśliwie? chyba nie pfff).


Agn, proszę Cię :przytul: Nie jestem żadną panią, która ma zamiar pisać jakieś kontynuacje i alternatywne historie ( Justyna żniwa wytrzymała, ale w 4 dniu wykopków uciekła do pobliskiego miasteczka, na dworcu spotkała Różyca, po czym razem udali się do Paryża. On się nią znudził po miesiącu, itd).
Tak jak napisałam wcześniej - nic nie poradzę na to, że się martwię trochę o Justynę. Tyle. Wiadomo, że odbieramy i oceniamy bohaterów przez pryzmat własnych doświadczeń, czy przekonań. Więc na wszelki wypadek jeszcze raz podkreślę martwię się, co jednak nie oznacza, że uważam, że powinna była wybrać pieniądze i Różyca.

Agn - Czw 03 Maj, 2018 23:00

ita napisał/a:
Nie jestem żadną panią, która ma zamiar pisać jakieś kontynuacje i alternatywne historie

Nie napisałam, że jesteś. :lol: Tylko w sensie, że chyba takimi ścieżkami szwendają się myśli pań, które te kontynuacje piszą.
Ja się o Justynę nie martwię. Nie martwię się o każdą kobietę, która wychodzi za mąż i czeka ją to, tamto i siamto, tym bardziej nie o bohaterkę literacką, która imho wybrała bardzo dobrze. :)

BeeMeR - Czw 03 Maj, 2018 23:02

Jeszcze mogła pokątnie wybrać Zygmunta :P
A tak serio: nigdy nie miałam wątpliwości, że Jan nie pozwoli się Justynie zaharować i będzie jej oszczędzał najcięższej pracy wyręczając albo najmując pomoc. :mysle:

ita - Czw 03 Maj, 2018 23:18

Jeśli uważasz, że wybrała bardzo dobrze, to logiczne, że się nie martwisz. Ja często myślę o bohaterach ulubionych książek tak jak o Justynie. Akurat o nią się martwiłam. Ale nie tylko to. Np. czytając jedną książkę,zawsze się zastanawiam się, co w tym czasie robią bohaterowie innych książek. Żeby nie odejść daleko. Przy Nad Niemnem np. co porabia Salomea Brynicka? Czy po tylu latach doszła jakoś do siebie? Albo Bogumił Niechcic, który jest trochę straszy od Jana? Albo Połaniecki? Chomińscy i Dulscy? Justynie mogłabym oddać kogoś w typie Bogumiła. Ale nie TEGO Bogumiła. W życiu nie zrobiłabym tego Barbarze :wink:
akne - Czw 03 Maj, 2018 23:26

Bogumił to akurat nie żyje, niestety. Nie ma nad czym myśleć. O Połanieckich też czasem myślę, co z nimi wojny zrobiły :(
ita - Czw 03 Maj, 2018 23:27

BeeMeR napisał/a:
Jeszcze mogła pokątnie wybrać Zygmunta :P :

Pokątnie, to miałabym jeszcze kilka typów :lol: :wink:

BeeMeR napisał/a:
A tak serio: nigdy nie miałam wątpliwości, że Jan nie pozwoli się Justynie zaharować i będzie jej oszczędzał najcięższej pracy wyręczając albo najmując pomoc. :mysle:

No właśnie, a ja myślę, że życie to nie film i Justyna będzie ciężko pracować. Nawet jeśli się jej to spodoba, ja sobie zastrzegam, że mi nie.

ita - Czw 03 Maj, 2018 23:32

akne napisał/a:
Bogumił to akurat nie żyje, niestety. Nie ma nad czym myśleć. O Połanieckich też czasem myślę, co z nimi wojny zrobiły :(

Rany, to tak jak ja :cheers: Zawsze się trochę pocieszam, że nie trafili pod okupację rosyjską. Marne to pocieszenie, ale choć tyle. A Bogumił w czasach Nad Niemnem miał się dobrze :wink:

Aragonte - Pią 04 Maj, 2018 00:07

Admete napisał/a:
Oglądam teraz końcówkę Nad Niemnem i jakoś się wzruszam ;) Marta, Benedykt, Kirłowa...

Chodzi za mną powtórka i chyba nawet już DVD wyciągnęłam.
Uwielbiam tę ekranizację :serce2: Ci aktorzy! :serce: :serce:
A przy scenie z Martą i Benedyktem regularnie płaczę :wink:

Co do wyboru Justyny - w liceum uzasadniałam to w wypracowaniu, chyba poloniście się spodobało, bo zostało dobrze ocenione.
A co do pracy - myślę, że Justyna głupia ani zaślepiona nie była i wchodziła w to nowe życie ze świadomością, co ją czeka. I miała też porównanie, jak wygląda praca w dworku, jeśli nie jest się taką panią domu jak Emilia, która przesiadywała tylko w salonie i czytała romanse. Normalna pani domu miała sporo obowiązków, jeśli nie miała takiej Marty u boku albo gospodyni. Nawet panie na plantacjach miały mnóstwo pracy, jak pamiętam z Przeminęło z wiatrem :-P
O ile pamiętam, to najcięższe było noszenie wody, bo i męczące, i codzienne. Jednak myślę, że wykopali w końcu studnię i nie było to tak dokuczliwe :wink:
Cieszę się, że wybrała Jana, a nie Różyca :wink:

ita - Pią 04 Maj, 2018 00:26

Aragonte napisał/a:

Uwielbiam tę ekranizację :serce2: Ci aktorzy! :serce: :serce:

Plenery! I muzyka! Muzyka :serce2: :serce2: :serce2:

Aragonte napisał/a:
O ile pamiętam, to najcięższe było noszenie wody, bo i męczące, i codzienne. Jednak myślę, że wykopali w końcu studnię i nie było to tak dokuczliwe :wink:

Oby tak! :trzyma_kciuki: Witold o tym wspominał. Co prawda Jan mówił, że stara się pomagać, ale przecież Antolka wodę nosiła :-|
Aragonte napisał/a:
Cieszę się, że wybrała Jana, a nie Różyca :wink:

No i tu jest pies pogrzebany. Justyna miała wybór tylko między Janem i Różycem. Chyba żadna normalnie myśląca i czująca dziewczyna nie brałaby takiego Różyca. No jeszcze do wyboru był Korczyn i los Marty ...

Admete - Pią 04 Maj, 2018 09:10

Cytat:
Życie z Janem nadaje (wg mnie oczywiście) jej życiu konkretny cel. Może się na coś przydać, coś robić, a nie tylko dać się sprzedać jak kobyłę na targu (małżeńskim), a potem znosić salony, nudę i tylko bezrozumne ładne wyglądanie.


Ludzie fizycznie są w stanie znieść wiele, jeśli mają poczucie, że ich życie ma sens. A ona właśnie go
znalazła - mąż uczciwy i kochający, wcale nie taki biedny. Będzie mieć rodzinę, własne miejsce i pracę. Pamiętajmy, że to już lata 80 XIX wieku, idzie nowe, idzie wiek XX. Nie stanie się jej krzywda.

BeeMeR - Pią 04 Maj, 2018 19:58

ita napisał/a:
a ja myślę, że życie to nie film i Justyna będzie ciężko pracować. Nawet jeśli się jej to spodoba, ja sobie zastrzegam, że mi nie.
A ja jednak podejrzewam, że nie ponad siły - patrzę nieco moim wzorem, bo ja z "chowu klatkowego" (blokowiska) przeniosłam się na wieś zielona jak szczypiorek jeśli idzie o prowadzenie gospodarstwa za to podobnie bogata w siły witalne i dobre chęci i spokojna jestem że: pierwszy rok Jan będzie ją uczył, pokazywał, dużo wyręczał, może się trochę podśmiewał, że nie wie oczywistych oczywistości (a może to tylko Tomek ;) ), w drugim roku Justysia zaciąży więc będzie mieć okres ochronny i zostanie jej tylko dom do oporządzenia a nie żadne wykopki, a potem będzie piastować dziatki i biegać za nimi by sobie krzywdy nie zrobiły... na koniec przywyknie do wszystkiego ;) Przy dzieciach i mężu będzie szczęśliwa - takie jest moje zdanie.
Admete - Pią 04 Maj, 2018 20:01

BeeMeR napisał/a:
Przy dzieciach i mężu będzie szczęśliwa - takie jest moje zdanie.


Popieram :)

Tamara - Pią 04 Maj, 2018 23:50

Poza tym Justyna była zdrowa , silna , energia ją rozpierała i rwała się do pracy i wysiłku . Nie sądzę, żeby jej było z Jankiem źle .
ita - Sob 05 Maj, 2018 02:36

Tamara napisał/a:
Poza tym Justyna była zdrowa , silna , energia ją rozpierała i rwała się do pracy i wysiłku . Nie sądzę, żeby jej było z Jankiem źle .

Powiem tak - powodzenia i trzymam kciuki. Tego jej życzę, bo jednak wątpliwości mam.

Tamara - Sob 05 Maj, 2018 09:41

Pamiętaj , że Justyna nie miała ambicji intelektualnych ani towarzyskich , wiedziała że społecznie de facto stoi nisko , nienawidziła z całej duszy salonowego życia i bezczynności - no i miała wszystko dobrze przemyślane , miała 24 lata co wówczas jak na pannę stanowiło wiek poważny i miała baaardzo dużo czasu na myślenie . Poza tym weź pod uwagę że poziom udogodnień w gospodarstwie domowym we dworze i w za$cianku był podobny - wszystko robiono ręcznie i tu i tu , więc gdyby wybrała los Marty robi£aby to samo , oprócz żniwowania , bo reszta taka sam , o czym Marta wyraźnie mówiła . Tylko że Marta była na cudzym i sama , a Justyna poszła na swoje i z miłości , więc nie ma się co Martwić. A Janek i Anzelm byli dość zamożni i w razie czego mogli nawet parobka nająć . I Janek był mądry facet , pomógłby jej stopniowo się wdrożyć , bo wiedział, że to dla niej nowość .
Aragonte - Sob 05 Maj, 2018 10:32

Tamara napisał/a:
Poza tym weź pod uwagę że poziom udogodnień w gospodarstwie domowym we dworze i w za$cianku był podobny - wszystko robiono ręcznie i tu i tu , więc gdyby wybrała los Marty robi£aby to samo , oprócz żniwowania , bo reszta taka sam , o czym Marta wyraźnie mówiła .

O to mi właśnie chodziło w moim poście - patrzymy na tę decyzję przez pryzmat współczesnych udogodnień, których wtedy nie było. Gdyby Justynie przypadł los nawet nie Marty, tylko takiej Kirłowej (pani dworu, pamiętajmy), to miałaby harówkę identyczną jak Marta, za to męża do odstrzału :roll:

Tamara - Nie 06 Maj, 2018 00:10

No w£aśnie . Kirłowa arystokratka a jednocześnie chleb piekła b prała , robiła sery , pilnowała dzieci i targowała sie z kupcami .
Tylko takie mimozy chorowite jak pani Emilia co żyła bez kontaktu z rzeczywistością , albo bogate magnatki jak Klotylda nie robiły nic , każda inna kpbieta pracowała w mniejszym czy większym stopniu w domu w sposób dla nas dziś niewyobrażalny .

Aragonte - Nie 06 Maj, 2018 15:32

O, to to. Chciałabym sobie przeczytac taki przykładowy rozkład dnia (na pewno różny w różnych porach roku i zależny od tego, czy pani żyła na wsi, czy w mieście, wiadomo) przeciętnej pani domu w końcu XIX wieku - Tamaro, masz coś takiego? :wink:
W każdym razie czytac o tamtej epoce lubię, ale przenosiny w czasie nigdy mi się nie marzyły :-P
Lektura książek Thorwalda o historii medycyny mnie w tym utwierdziła :-P

Tamara - Nie 06 Maj, 2018 22:56

Konkretnego rozkładu nie mam , ale pojęcie o funkcjonowaniu gospodarstwa domowego czy to wiejskiego czy miejskiego , dają poradniki dla gospodyń , pań domu itp - "Podarunek ślubny" Ćwierczakiewiczowej ,"Dwór wiejski" Nakwaskiej , którego dotąd nie czytałam ale wreszcie muszę go dopaść , no i generalnie wszelkie książki kucharskie i poradniki gospodarskie z epoki - dają obraz tego jak wyglądało prowadzenie domu .
ita - Pon 07 Maj, 2018 00:36

Tamara napisał/a:
Konkretnego rozkładu nie mam , ale pojęcie o funkcjonowaniu gospodarstwa domowego czy to wiejskiego czy miejskiego , dają poradniki dla gospodyń , pań domu itp - "Podarunek ślubny" Ćwierczakiewiczowej ,"Dwór wiejski" Nakwaskiej , którego dotąd nie czytałam ale wreszcie muszę go dopaść , no i generalnie wszelkie książki kucharskie i poradniki gospodarskie z epoki - dają obraz tego jak wyglądało prowadzenie domu .

Nakwaska o ile dobrze pamiętam jest gęsto cytowana w "W salonie i w kuchni. Opowieść o kulturze materialnej pałaców i dworów polskich w XIX w." W. Koweckiej



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group