Ekranizacje - Opactwo Northanger Northanger Abbey (2007)
malmik - Pon 07 Maj, 2007 20:43
No faktycznie - była o tym mowa, ale teraz nie wiem chyba ją poproszę, bo czemu mam być w tyle (czy w przodzie :oops: )
Marija - Pon 07 Maj, 2007 20:45
| Alison napisał/a: | Ja Ci dobrze radzę nie proś. Ja jestem bezpruderyjna, a się trochę zbulwersowałem nawet | Ja nie proszę przecież , chyba nawet onegdaj też się rozmyśliłam, żeby się nie bulwersować .
Program "Kontrola Rodzicielska" mi i tak nie pozwoli obejrzeć , bym zapomniała, strasznie jest czujny jak nie musi ??:
Alison - Pon 07 Maj, 2007 20:54
| Marija napisał/a: | | Alison napisał/a: | Ja Ci dobrze radzę nie proś. Ja jestem bezpruderyjna, a się trochę zbulwersowałem nawet | Ja nie proszę przecież , chyba nawet onegdaj też się rozmyśliłam, żeby się nie bulwersować .
Program "Kontrola Rodzicielska" mi i tak nie pozwoli obejrzeć , bym zapomniała, strasznie jest czujny jak nie musi ??: |
Ale to nie było na żadnej TAKIEJ stronie, więc sie obawiam, żeby Henry w całej okazałości sie przez te kontrolę przedostał.
Marija - Pon 07 Maj, 2007 20:57
| Alison napisał/a: | | Ale to nie było na żadnej TAKIEJ stronie, więc sie obawiam, żeby Henry w całej okazałości sie przez te kontrolę przedostał. | W całej? OKAZAŁOŚCI? Dzieci nie śpią jeszcze ...
Alison - Pon 07 Maj, 2007 21:01
| Marija napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Ale to nie było na żadnej TAKIEJ stronie, więc sie obawiam, żeby Henry w całej okazałości sie przez te kontrolę przedostał. | W całej? OKAZAŁOŚCI? Dzieci nie śpią jeszcze ... |
W caluśkiej. Goluśkiej. Do tego seria makroskopowych zbliżeń.
Nie żałuj to było jak podręcznik medycyny.
A w ogóle to ja idę robic prezentację bretońską, a jutro muszę wstać o 6.00 bo o 8.00 juz muszę być w lesie ze studentami. Pa pa!
Marija - Pon 07 Maj, 2007 21:43
??: Ja tam zawsze wstaję o szóstej, ale nie latam po lesie :cry: . Się wyśpij, na prezentację przecież poczekają (jak kochają ). Pa
Gunia - Czw 10 Maj, 2007 22:15
Więc właśnie skończyłam oglądać "Opactwo".
Po pierwsze, za nim mi ucieknie z pamięci, muszę zachwycić się Eleonorą - jest absolutnie cudowna i wcale nie za stara. Cathy też idealna. Podobał mi się też kapitan, gromadka rodzeństwa Cathy i James. Ten ostatni nie jest niesamowity, ale uwielbiam tego aktora przez wzgląd na "Czekoladę".
Za scen strasznie podoba mi się zbieranie jabłek, te w Fullerton z chmarą dzieciaków i wszystkie te, które są tak urocze, że trzeba się uśmiechać.
To tyle, jeśli chodzi first impression.
Jeśli chodzi o głebszą analizę, to na razie nie jestem zachwycona. Wszystko zbyt krótkie, a przez ten pośpiech film wiele traci. Henry taki sobie, ale jego mimika jest świetna, a gdyby nie ona, po prostu zamknęłabym oczy i słuchała jego głosu, bo jest baaardzo piękny.
Czuję głęboką potrzebę obejrzenia tego jeszcze raz, a nawet kilka razy, ale w sprzyjających warunkach, abym mogła rozkoszować się każdym szczegółem. Coś mi mówi, że jeszcze ten film pokocham.
Trzykrotka - Sob 12 Maj, 2007 23:14
Jestem pewna, pokochasz, Guniu. W Opactwie widać dobrą rękę pana Daviesa.
Ja się podczas ponownego seansu zachwycałam Izabelą. Książkowa jest strasznie irytująca, a filmowa mniej, choć widać jak na dłoni jej wyrafinowane gierki. I te oczka wodzące za każdym potencjalnym adoratorem, i dołeczki w policzkach i niewątpliwy wdzięk bardzo mi się podobały. Mam jednak wątpliwość - czy Izabela naprawdę zapomniała sie do tego stopnia? Mnie się wydaje, ze wystarczyłoby upokorzenie związane z zerwaniem zaręczyn przez narzeczonego.
Scena wyjazdu generała Tilneya do Londynu jest zachwycająca: widać namacalnie jak z młodzieży opada napięcie - Henry maszerujący z drabiną, dziewczyny łapiące jabłka do fartuszków, opiekanie chleba w kominku - śliczne
trifle - Sob 12 Maj, 2007 23:30
| Trzykrotka napisał/a: | | Mam jednak wątpliwość - czy Izabela naprawdę zapomniała sie do tego stopnia? Mnie się wydaje, ze wystarczyłoby upokorzenie związane z zerwaniem zaręczyn przez narzeczonego. |
No właśnie, JA w książce by tego nie opisała wprost, ale pewnie i takie rzeczy się zdarzały. Pan Davies zechciał nas uświadomić I np czytam teraz Flauberta, choć to troszkę późniejsze czasy niż JA i Francja, ale u niego mężatka, po krótkich w sumie oporach, zdradziła męża. Nie wydaje mi się, żeby takie 30-40 lat i inny państwo miało tu znaczenie. Ludzie różni bywali tylko się o tym nie mówiło głośno
To podobnie było w Mansfield Park - jak Maria uciekła z Crawfordem albo w DiU Lydia z Wickhamem. Rozema z 1999 w MP pokazał scenę 'wprost', pan Davies w 1995 DiU też pokazał jak Lydia i Wickham w jednym pokoju, on rozchełstany, ona w jakimś negliżu. No kto to widział
Gunia - Nie 13 Maj, 2007 12:15
Obejrzałam drugi raz i już uwielbiam ten film. Uśmiałam się strasznie i mam ochotę znowu sobie obejrzeć, ale muszę poczekać aż rodzina zniknie, bo już wczoraj zaczęły się teksty "A ty ZNOWU to oglądasz?".
Harry_the_Cat - Nie 13 Maj, 2007 12:25
Guniu, bardzo się cieszę, że Ci sie Opactwo podoba...
Ja juz nie wiem, ile razy to widziałam i niewykluczone, że większość scen mam rozłożoną na czynniki pierwsze ....
Gunia - Nie 13 Maj, 2007 12:38
Mam nadzieję Ci kiedyś dorównać Harry.
Anonymous - Nie 13 Maj, 2007 14:09
| trifle napisał/a: | | No właśnie, JA w książce by tego nie opisała wprost, ale pewnie i takie rzeczy się zdarzały. |
Ja jestem teraz w trakcie lektury listów JA i w jednym pisała, że ma oko do rozpoznania cudzołożnic - więc na pewno się zdarzały .
| Harry_the_Cat napisał/a: | Ja juz nie wiem, ile razy to widziałam i niewykluczone, że większość scen mam rozłożoną na czynniki pierwsze .... |
Ja przy każdej okazji oglądam fragmenty Opactwa, na razie mam najbardziej rozłożoną na czynniki pierwsze scenę pierwszego spotkania Catherine i Tilney'a - on początkowo obojętny, jeżeli nie zniecierpliwiony tym, że musi wyjmować szpilkę z rękawa jakiejś babie, a ona go jeszcze zagaduje, ale za to jest śliczna Catherine . I widać, że gdy Henry rozmawia z panią Allen o muślinie, co chwila spogląda na Catherine. Świetnie zrobiona i świetnie zagrana scena.
Harry_the_Cat - Nie 13 Maj, 2007 14:22
A potem jedno władcze spojrzenie w kierunku zajmujących ławeczkę...
A zauważyłaś, że spogląda na Catherine (spod tych swoich bardzo długich rzęs), jakby ją zauważył dopiero po tym, jak ona mówi do p. Allen, że nic nie widać? I to jak spogląda...
trifle - Nie 13 Maj, 2007 16:12
| Harry_the_Cat napisał/a: |
A zauważyłaś, że spogląda na Catherine (spod tych swoich bardzo długich rzęs), jakby ją zauważył dopiero po tym, jak ona mówi do p. Allen, że nic nie widać? I to jak spogląda... |
Ja zauważyłam Bo aż do tego momentu to wygląda na zirytowanego i zniecierpliwionego. A jak Kasia mówi - a propos sukni pani Allen - że nic się nie stało, to dopiero na nią zerka i się uśmiecha
Anonymous - Nie 13 Maj, 2007 18:27
No, dokładnie. Ale w ogóle jaki szybki - jedno spojrzenie i już jaki zainteresowany .
Lubię też, jak na początku tańca skłania ku Catherine głowę z charakterystycznym uśmiechem .
malmik - Nie 13 Maj, 2007 18:54
Ja się mu specjalnie nie dziwię, bo Kasia jest naprawdę dobrze dobrana z jej słodkimi i niewinnymi minkami, a przy tym nie sztucznymi.
trifle - Nie 13 Maj, 2007 21:12
A ja lubię jak ona się go wypytuje o Thorpe'a - to przed ich drugim tańcem, tam, gdzie Kasia poznaje Fryderyka - i on jej takim fajnym tonem mówi 'dear miss Morland' (tu koniec obcojęzycznego cytatu ) i że on jest ostatnią osobą, z którą powinna o Thorpie rozmawiać.
Monika - Wto 15 Maj, 2007 10:31
A ja siedzę sobie w domku z kosmicznym przeziębieniem i w przerwach między poprawkami w magisterce rzucam co i rusz okiem na Opactwo (dzięki Caitri ). Nigdy nie widziałam innej wersji, więc nie mam porównania, ale książkę czytałam kilka razy, to jedna z moich ulubionych powieści Jane. Ekranizacja całkowicie spełniła moje wyobrażenia. Aktorka grająca Catherine jest śliczna, eteryczna i w przepięknym stylu nosi suknie z epoki. Tilney taki modernistyczny typ duchownego, taki zadziorny, z błyskiem w oku. Na pierwszy rzut oka ma wygląd tych owych przeciętnych duchownych z ekranizacji JA, ale to tylko takie moje pierwsze wrażenie. Prześwietna scena balu, ich taniec i jego najbardziej uroczy uśmiech jaki widziałam. Łapię się na tym, że przy tej scenie sama się do niego uśmiecham A te jego 'indeed, estonished, amazing' - Boże ratuj A spojrzenie jakie jej rzucił w teatrze (pełne zawiedzionych nadziei, nieszczęśliwe) :cry: , kiedy wątpliwe komplementy prawił jej ten przebrzydły jak mu tam było...
Anonymous - Wto 15 Maj, 2007 11:50
| Monika napisał/a: | | Aktorka grająca Catherine jest śliczna, eteryczna i w przepięknym stylu nosi suknie z epoki. |
Ona w ogóle zachowuje się z klasą, w tańcu szczególnie - lubię taki króciutki moment, jak przy pierwszym tańcu zaczynają skakać czwórkami w kółeczku i jak Catherine zwraca na moment głowę w kierunku gentlemana tańczącego obok, dla mnie to jak trzyma głowę jest po prostu w 100% arystokratyczne .
Alison - Wto 15 Maj, 2007 12:12
Hej! Nareszcie wypatrzyłam to mizianie po tańcu! Noo, to cwaniurka z tej naszej Kasiuli
Harry_the_Cat - Wto 15 Maj, 2007 12:16
| Alison napisał/a: | Hej! Nareszcie wypatrzyłam to mizianie po tańcu! Noo, to cwaniurka z tej naszej Kasiuli |
Szczwana z niej lisica
Alison - Wto 15 Maj, 2007 12:18
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Alison napisał/a: | Hej! Nareszcie wypatrzyłam to mizianie po tańcu! Noo, to cwaniurka z tej naszej Kasiuli |
Szczwana z niej lisica |
I tak jakoś bezpardonowo to robi a on udaje, że go to nic nie rusza, no no no
Harry_the_Cat - Wto 15 Maj, 2007 12:32
| Alison napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | | Alison napisał/a: | Hej! Nareszcie wypatrzyłam to mizianie po tańcu! Noo, to cwaniurka z tej naszej Kasiuli |
Szczwana z niej lisica |
I tak jakoś bezpardonowo to robi a on udaje, że go to nic nie rusza, no no no |
... bo to tak w sumie ten, niezbyt jak na panienke przystało, nie?
Alison - Wto 15 Maj, 2007 13:09
| Harry_the_Cat napisał/a: | | ... bo to tak w sumie ten, niezbyt jak na panienke przystało, nie? |
No dokładnie. Szok, normalny szok. Żeby to tak tylko był taki odruchowy głask, ale ona idzie i go tym kciukiem gładzi i gładzi Żeby to on ją! Ale tak... Ona musi ma męski mózg i tyle!
|
|
|