To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Nie DRAMAtyzujmy w końcu to dopiero 20 raz

BeeMeR - Wto 08 Lut, 2022 15:04

Cytat:
Seven Days Queen - co to?
to bardziej dramat niż romans, o historycznych pierwowzorach. Mnie się podobało, ale to nie jest bajka.

Aragonte napisał/a:
Szkoda bo dziewczynki zaraz znikną, a będą tylko dorosłe wersje
wierzę :kwiatek: , ale na razie mnie zirytowały i zajęłam się ratowaniem księżniczki fikcyjnego państwa wyglądającego jak Szwajcaria :mrgreen: nie zdziwiłabym się gdyby stacja, na której doszło do ataku była tą samą lub bliźniaczą tej, na której ongiś pociąg uciekł Rajowi i Simran :mrgreen:
Widać infantylne bajki lepiej mi wchodzą niż potwory :cool:

Trzykrotka - Wto 08 Lut, 2022 15:05

RaczejRozwazna napisał/a:
Edit. Ona grała widzę w jakimś kostiumowym Seven Days Queen - co to?

Bardzo piękna drama oparta - jak Red Sleeves - na dziejach autentycznych postaci z historii. Są to czasy króla mającego w historii opinię niestabilnego emocjonalnie i umysłowo, a drama opowiada dzieje walki jego młodszego brata o przejęcie władzy. PMY gra dziewczynę zaprzyjaźnioną z tym niezbyt stabilnym królem, ale zakochaną w jego bracie. Zostaje królową, ale jest nią tylko przez 7 dni.
Historia jest i pełna emocji i bardzo gorąca, ale tak potwornie smutna, że bez wylania morza łez ani rusz.

RaczejRozwazna - Wto 08 Lut, 2022 15:11

Dzięki. Zapisuję ale na razie przynajmniej po ML mam dość dramatu i smutku.
Aragonte - Wto 08 Lut, 2022 17:03

Na zachętę dla RR, ale najbardziej dla tych, co oglądały Miseang - zestaw scenek z bohaterem KHN :-D Dla wyjaśnienia - w scence z łaźni odkrył on ze zgrozą, już nagusieńki, że obok niego znalazł się jego bezpośredni przełożony :lol: Włącz zresztą napisy, będzie to bardziej jasne :-D
https://www.youtube.com/watch?v=Ugq8y3BQ69o

RaczejRozwazna - Wto 08 Lut, 2022 17:16

:lol:

No fajnie, fajnie, podobnie jak fajny jest nadpobudliwy bohater When the camellia blooms - jak widziałam na zajawkach. Niemniej to są jego zupełnie inne wcielenia niż w ML - on nawet inaczej wygląda i się inaczej uśmiecha! Jednym słowem - świetny aktor, ale ja stale będę czekać na coś podobnego do ML, bo kupił mnie tam całkowicie. Nie pamiętam, kiedy się tak sfazowałam na jakiegoś aktora/rolę - ostatni raz chyba z kilkanaście lat temu :lol:

Aragonte - Wto 08 Lut, 2022 17:18

No i bardzo dobrze, że wypada zupełnie inaczej, to tylko świadczy o tym, że dobry z niego aktor :) Ja nie miałam wiele sympatii do Ósemki, chociaż aktorsko nie miałam zastrzeżeń, a w Miseang i Camelli tej sympatii miałam mnóstwo :serduszkate:
RaczejRozwazna - Wto 08 Lut, 2022 17:32

BeeMeR napisał/a:
Na razie (w połowie 1 odcinka) w Bulgasal jest bardzo krwawo i mało mnie zachwyca...


To jest mój problem z dramami - trudno mi niekiedy w nie wejść, pierwsze odcinki nie zachęcają. I z QIHM i nawet z Healerem tak miałam.

Aragonte czemu nie miałaś sympatii do Ósemki? :-)

Admete - Wto 08 Lut, 2022 17:44

Cytat:
Szkoda :kwiatek: bo dziewczynki zaraz znikną, a będą tylko dorosłe wersje.


Mnie się ich gra całkiem podobała. Uważam, że jak na dziecko, nastolatkę, to dziewczyna dobrze oddała różnicę między bliźniaczkami.

Rozważna, a do mnie na razie KHN nie trafił swoimi rolami. W Miseang też wolałam inne postaci. Nie dlatego, że źle gra - broń Boże. Po prostu nie gra bohaterów, którym szczególnie bym kibicowała. Mało go widziałam, Camelii nie lubię, Moonlovers też nie. Może najbliższa drama to będzie to ;) Zdaje się jakiś thriller czy coś w tym stylu ;) Jest szansa :lol:

RaczejRozwazna - Wto 08 Lut, 2022 18:39

Ok, Admete - jeśli coś się pojawi, oglądamy razem :mrgreen: Wyguglałam, że to ma być jakiś thriller prawniczy (coś w stylu Grishama? :mysle: ), tytuł “Insider”. Partnerować będzie Lee Yoo Young, której chyba nie znam.

Może nie do końca mi o to chodzi, ale źle też nie jest :-D

EDITL czy ktoś widział film: A Year-End Medley?

Admete - Wto 08 Lut, 2022 19:05

Mam go gdzieś, ale nie widziałam. Aktorka, która gra w Insider jest dobra.
BeeMeR - Wto 08 Lut, 2022 19:58

RaczejRozwazna napisał/a:
Zapisuję ale na razie przynajmniej po ML mam dość dramatu i smutku.
Mnie się podobało - jako całość - bardziej niż ML, bo w ML zupełnie nie trafiło do mnie pod kątem miłości głównej pary, nie umiałam się przejąć losami głównych ani finałem. Najbardziej mnie interesowała Ósemka. Księżniczka też była świetną postacią o ile kojarzę dobrze. Królowa siedmiodniowa natomiast mnie na koniec wzruszyła. Jestem świadoma, że to zabieg dramy, mało prawdopodobny, ale pasował ;)

RaczejRozwazna napisał/a:
To jest mój problem z dramami - trudno mi niekiedy w nie wejść, pierwsze odcinki nie zachęcają.
Dlatego warto robić test drugiego odcinka, czasem dopiero wtedy (a niekiedy i później) drama klika. Pierwszy to nieraz rozbudowany wstęp.

RaczejRozwazna napisał/a:
A Year-End Medley?
Tego nie widziałam.
RaczejRozwazna - Wto 08 Lut, 2022 20:39

Miłość głównej pary w ML odpuściłam bo od początku była dla mnie nienaturalna - dużo bardziej podobała mi się ich wcześniejsza "szorstka" przyjaźń. Księżniczka była świetna, fakt - w sumie ona jedna uzyskała co chciała. Ale w ogóle lubiłam tam poszczególne postaci - lady Hae, lady Oh, 13-go księcia, nawet misiowatego Crown Prince'a... wiedźmowata królowa też była super. W sumie najmniej wyrazista była sama Hae Soo ale miała sporo wdzięku, to wystarczy :-D Potrafiłam się przejąć losami bohaterów. A Ósemce zrobiłam całą analizę psychologiczną, wiem, że się powtarzam, ale świetnie poprowadzona i zagrana była ta postać. :-)
W ogóle do 9-go odcinka to był dla mnie naprawdę wyśmienita przygoda.

Oglądam nadal Healera :banan: Słucham też sondtracku - bardzo mi się podoba i partie instrumentalne, i piosenki. Super współdziałają z poszczególnymi scenami.

EDIT. Test drugiego odcinka to dla mnie za mało - przekonałam się, że decydujące jest pięć pierwszych.

EDIT 2. Nie bardzo rozumiem scenę śmierci nauczyciela w Healerze. Rozumiem, że go otruli, ale on zdaje się o tym wiedział, jedząc posiłek, więc dlaczego zjadł?"Ave Maria" towarzyszące tej scenie to chyba pierwszy muzyczny zgrzyt w tej dramie. Nie pasuje do całości.

Edit 3. Kulminacyjne sceny z naszą parą z 14go i 15go odcinka rzeczywiście do zakochania :serduszkate: Jak oni pięknie pokazują emocje! Z tym że teraz nie chce mi się wracać do samej historii mimo że ciekawa jestem rozwiązania wszystkich wątków. Ech, inaczej rozłożyłabym akcenty w tej dramie.

Loana - Śro 09 Lut, 2022 01:24

RaczejRozwazna napisał/a:
Słucham też sondtracku - bardzo mi się podoba i partie instrumentalne, i piosenki. Super współdziałają z poszczególnymi scenami.

Muzyka w Healerze była super, dlatego żałowałam, że Netflic ciachnął przynajmniej dwie lub trzy sceny, tzn na pewno podmienił muzykę w dwóch momentach, bo nie mieli praw autorskich czy coś. A ja sobie dzięki Healerowi i śpiewającej Ajuhmie wrzuciłam kilka piosenek na listę Spotify :) No i Jin Chan Wook pięknie śpiewa balladę.

RaczejRozwazna napisał/a:
Test drugiego odcinka to dla mnie za mało - przekonałam się, że decydujące jest pięć pierwszych.

Coś w tym jest, Healer mi zaskoczył tak mocno dopiero na trzecim odcinku, tudzież na końcówce drugiego.

RaczejRozwazna napisał/a:
Nie bardzo rozumiem scenę śmierci nauczyciela w Healerze. Rozumiem, że go otruli, ale on zdaje się o tym wiedział, jedząc posiłek, więc dlaczego zjadł?"Ave Maria" towarzyszące tej scenie to chyba pierwszy muzyczny zgrzyt w tej dramie. Nie pasuje do całości.

Wg mnie zaczął jeść nie wiedząc, że to trucizna. Zobacz, jak rozpoczął rozmowę z policjantem, unikał trochę odpowiedzi. A jak się zorientował, że go otruli, to już było za późno - i tylko zdążył naprowadzić rozmowę na powiedzenie swojego testamentu do Healera - to ten moment, jak patrzy w kamerę.
Nie pamiętam muzyki, ale też ja tą scenę widziałam mało razy, za straszna dla mnie.

RaczejRozwazna napisał/a:
Kulminacyjne sceny z naszą parą z 14go i 15go odcinka rzeczywiście do zakochania :serduszkate: Jak oni pięknie pokazują emocje! Z tym że teraz nie chce mi się wracać do samej historii mimo że ciekawa jestem rozwiązania wszystkich wątków. Ech, inaczej rozłożyłabym akcenty w tej dramie.

Oglądaj dalej, jeszcze będą miłe momenty między nimi. Plus będą też niemiłe, no wiadomo :P Ten "przerywnik" to moja ulubiona scena i do niej najczęściej wracam, to było piękne zejście się, ale przed nimi jeszcze trochę pracy nad związkiem, więc oglądaj dalej :P

BeeMeR - Śro 09 Lut, 2022 09:54

RaczejRozwazna napisał/a:
Test drugiego odcinka to dla mnie za mało - przekonałam się, że decydujące jest pięć pierwszych.
Jasne, że czasem jest za mało, jeśli drama rodzi nadzieje, że się rozwinie, ale najczęściej już wiadomo czy chce się oglądać dalej czy szkoda czasu.

Czekam na wrażenia z finału Healera :kwiatek: tj. dramy jako całości.

RaczejRozwazna - Śro 09 Lut, 2022 12:28

Na razie jestem po 15 odcinku. Podoba mi się pierwsza wspólna akcja i zazdrość Healera tym razem o Bong Soo, za którym ona teraz tęskni. :lol: Dla mnie też za mało Bong Soo! Z dobrodusznego braciszka wreszcie zaczyna wyłazić kim naprawdę jest, a główna szykuje się na spotkanie z matką, jeszcze nie wiedząc, że to ona. Absolutnie rozczulające są momenty, kiedy on jeszcze nie wierzy, że ona jest przy nim. :serduszkate:

Odcinek dobry bo poprzedni - poza finałem oczywiście - mnie zmęczył. I ta żałoba po nauczycielu i straszny motyw z przeszłości Ajummy i sceny z matką Healera (mimo prób rozumienia kontekstu kulturowego, no nie jestem w stanie pojąć porzucenia własnego dziecka właściwie na pastwę losu) - za dużo dramatycznych emocji. Zresztą w kilku scenach (na szczęście rzadkich) zauważyłam przesadę w wyrażaniu uczuć - a może to tylko nie jest wygrane jak należy - a przesady nie lubię. W każdym razie jadę dalej.

Przy okazji - co jest z tymi nieprzetłumaczalnymi zwrotami koreanskimi? Ajumma, Nonna, Hyung, Hyungmin (nie jestem pewna pisowni). Pytam nie tylko o znaczenie ale proszę o utwierdzenie mnie w przekonaniu, że one mają jakiś ładunek emocjonalny w sobie? Pamiętam, że w ML odebrałam jako znaczącą scenę z poematem (notabene: :rotfl: ) , w której bracia po raz pierwszy zwracają się do Czwórki właśnie mianem Hyung..., podobnie w Healerze Dziennikarz zwraca się do szwagierki, tak ciepło, per Nonna.

BeeMeR - Śro 09 Lut, 2022 13:02

Hyungnim - ten "nim" to taki dodatek pełen szacunku, dodawany też do innych zwrotów.
Noona (starsza siostra), hyung (starszy brat), oppa/oraboni w segukach (starszy brat albo bliski przyjaciel) niosą duży ładunek emocjonalny, ajumma, ajussi (coś jak ciotka/wujek lub może bardziej pani/pan w średnim wieku, zamężni i dzieciaci) mniejszy, jeśli w ogóle. Młodsze rodzeństwo to dongseng.
Dość często pojawia się też sunbae -ktoś starszy stażem w pracy albo szkole. I tu też może być sunbaenim.

Loana - Śro 09 Lut, 2022 13:04

RaczejRozwazna napisał/a:
Przy okazji - co jest z tymi nieprzetłumaczalnymi zwrotami koreanskimi? Ajumma, Nonna, Hyung, Hyungmin (nie jestem pewna pisowni). Pytam nie tylko o znaczenie ale proszę o utwierdzenie mnie w przekonaniu, że one mają jakiś ładunek emocjonalny w sobie? Pamiętam, że w ML odebrałam jako znaczącą scenę z poematem (notabene: :rotfl: ) , w której bracia po raz pierwszy zwracają się do Czwórki właśnie mianem Hyung..., podobnie w Healerze Dziennikarz zwraca się do szwagierki, tak ciepło, per Nonna.

A gdzie Ty tego Healera oglądasz? Na jakiej stronie?
W sumie właśnie z okazji tych tłumaczeń poszłam na te lekcje koreańskiego :P Bo naprawdę bez kontekstu kulturowego ciężko czasami zrozumieć o co chodzi. A że mam fajną prowadzącą, która była w Korei i uważa, że oprócz suchych zasad językowych warto nam przekazywać informacje o kontekście, to całkiem sporo już rozumiem :)
I tak, w Korei BARDZO MOCNO zwraca się uwagę na sposób zwracania się do siebie. Istnieje często na jedno angielskie zdanie kilka odpowiedników koreańskich, w zależności od stopnia formalności (np na zdanie "miło mi Cię/Pana/Panią poznać" mam pięć wyrażeń po koreańsku, od najbardziej formalnego do takiego w ogóle nie formalnego). I bardzo mocno jest tam ta honoryfikatywność uwzględniana w zależności od wieku i statusu. I tak - do osoby starszej (nawet o rok) zawsze się zwracasz z szacunkiem, tak samo do nauczyciela/przełożonego, itp. Jak to nasza prowadząca zauważyła, czasami jest to aż absurdalne, bo np łatwo uciąć w ten sposób jakąkolwiek dyskusję - jeśli się kłócimy i ja powiem, że jestem starsza i mam rację, to ta druga osoba nie bardzo będzie mogła z tym dyskutować - bo tak mocno jest tam osadzona ta kultura pt.starszy=szacunek.
Jeśli chodzi o Healera, to:
*Dziennikarz zwraca się od początku do swojej szwagierki "noona" i jest to określenie używane przez chłopaków odnoszących się do swojej starszej siostry, ale również do starszej koleżanki, z którą się jest w bliższych relacjach (tzn nie jest się sobie obcy ani nie ma się tylko służbowych relacji, zna się też trochę na stopie prywatnej).
* Healer mówi do Ajuhmy "ajuhma", bo jest to ogólny zwrot, jaki można użyć wobec starszej (powyżej 40+) kobiety - co prawda czytałam, że ma on coraz bardziej zabarwnienie nie takie neutralne, ale też ta drama nie jest taka najnowsza :P
* tak samo ten najbardziej zły mafiozo, który kieruje wszystkim - jest określany w filmie jako "ajushi" - to określenie ogólne na starszego (znowu 40+) pana. Na nasze to właśnie taki "pan".
*"Hyung" to określenie, jakim zwracają się chłopaki do swojego starszego brata lub starszego kolegi, z którym są w bliższej relacji. Czyli jeśli zaczynają takiej formy używać, tzn że nie są sobie całkowicie obcy, ale właśnie przechodzą w stosunkach na relacje bliższe.
* Jeśli dobrze pamiętam, to była już scena, kiedy dziennikarz zwrócił uwagę Healerowi, że jak byli dziećmi to zwracali się do niego zwrotem "samchon" (nie znam pisowni po angielsku), czyli na nasze to taki trochę "wujek". Healer oczywiście nie chciał się do niego tak zwracać, bo nie pamięta tego i nie chce wprowadzać "familiarności" do ich stosunków. Bo właśnie jak zwróci się do dziennikarza "samchon" to będzie oznaczać, że uznaje go za kogoś bliskiego, prawie jak kogoś z rodziny.
*Hyungmin - kiedy to było użyte? bo to mi wygląda na trochę bardziej szanowną formę od "hyung"
I tak, formy zwracania się do siebie niosą bardzo wiele ładunku emocjonalnego. To w Healerze widać, bo ChaengSin co jakiś czas zwraca uwagę Park Bong So, że zwraca się do niej nieformalnie (to są kwestie głównie końcówek w wymowie zdania albo w innej formie czasownika, który zawsze jest na końcu), w banmalu (ona chyba nawet dwa razy wymawia to słowo banmal) - czyli stosuje formę wypowiedzi, którą mogą używać bliscy znajomi albo członkowie rodziny w podobnym wieku. Natomiast ponieważ ona jest w hierarchii firmowej (a tam się poznali i tam na początku funkcjonowali) nad nim, to powinien używać wobec niej formalnej mowy. Ale on o tym zapomina, zwłaszcza, że jest starszy :P

RaczejRozwazna - Śro 09 Lut, 2022 13:31

Super, Beemer, a zwłaszcza Loano, dzięki! Jestem pod wrażeniem - uczysz się koreańskiego, wow! :banan: Podziwiam zawsze takie pasje, bo mnie trudno znaleźć na nie czas, a to jest chyba jednak kwestia jego organizacji.

Healera oglądam na dramacool. Hyungnim był w MoonLoversach - tylko teraz mi się przypomniał przy okazji tych innych zwrotów. Scenę z Healera z "wujkiem" też pamiętam - ale tutaj ten kontekst wydał mi się podobny jak w języku polskim (sama zwracałam się per "wujek" do dobrych znajomych rodziców). Natomiast właśnie nie wiedziałam o co do końca chodzi z tym stałym upominaniem Bong Soo przez naszą bohaterkę - w tłumaczeniu angielskim te niuanse całkowicie giną.

Jednym słowem - szalenie ciekawe są kwestie językowe w tej części Azji. Z moich dawnych rozmów z Japończykami mogłam wywnioskować, jak trudno jest im się przestawić na mniej formalny, a bardziej bezpośredni europejski sposób wypowiedzi. Przezabawne były konstrukcje, których oni używali, aby wyrażać się grzecznie. :lol: Podobnie np. z przeczeniem - Japończyk nie jest zazwyczaj w stanie powiedzieć wprost "nie" (w sensie nie zgodzić się) - będzie kluczył, używał trybów przypuszczających etc.
Złośliwie ich czasem podpuszczałam. :lol:

Loana - Śro 09 Lut, 2022 13:57

RaczejRozwazna napisał/a:
Jestem pod wrażeniem - uczysz się koreańskiego, wow! :banan: Podziwiam zawsze takie pasje, bo mnie trudno znaleźć na nie czas, a to jest chyba jednak kwestia jego organizacji.

Kwestia organizacji trochę i chęci bardziej, bo ja np regularnie ostatnio nie robię zadań domowych - nie mam kiedy :( I ta moja nauka teraz to też słaba jest, bo nie uczę się za bardzo w domu (jedynie codziennie pięć minut poświęcam na naukę słówek w apce), tylko raz w tygodniu na zajęciach - a to jest DUUUUUŻO za mało i dlatego po pół roku nauki ja nadal jestem na etapie, że nie powiem żadnego zdania. Może co najwyżej się potrafię przedstawić -_- Wcześniej potrafiłam na bieżąco prowadzić notatki i ćwiczyć w domu, ale od grudnia to równia pochyła, bo praca jednak mocno wygrywa. Ale nie przerywam nauki, ponieważ uczę się dla siebie i nikt mnie tak naprawdę do niczego nie zmusza, to po prostu uczęszczam na lekcje i na nich coś się dowiaduję, tylko tego nie zapamiętuję :P . Dzisiaj mam koreański właśnie, i w tym miesiącu mamy lekcje zdalne, z okazji pandemii. Ale wcześniej mieliśmy stacjonarne i do stacjonarnych wrócimy jak tylko się sytuacja uspokoi - bo jednak wszyscy wolimy zajęcia w sali, a nie przez komputer :P Jestem najstarszą osobą na kursie, bo następna po mnie najstarsza dziewczyna ma 30 lat, a najmłodsza 17, nawet prowadząca ma 23 :P ale nie przeszkadza mi to i dobrze się bawię. Prowadzącą bardzo lubię i polecam lekcje z nią, bo fajnie je prowadzi - jakbyś była zainteresowana to od marca zaczyna się kurs z nią, online, dla całkowicie początkujących. Ja się zapisałam na ten język z kilku powodów - raz, że mnie wkurzało tłumaczenie w dramach, bo naprawdę można zauważyć, że już w angielskim się czasem gubią znaczenia, a już po przerzuceniu na polski to w ogóle; dwa, że chciałam móc rozumieć co pisze na Instagramie Lee HongKi, którego bardzo polubiłam po jednej dramie i bardzo mi się jego głos spodobał; trzy - bo skończyłam 40 lat i stwierdziłam, że głupieję, więc warto zrobić coś, co zmusi ten mój mózg do ćwiczeń - a nauka języka to dobry pomysł, i co prawda powinnam się pewnie skupić bardziej na ćwiczeniu angielskiego albo uczyć się niemieckiego, ale naszło mnie na ten koreański, bo zaczęłam oglądać dramy. I nie żałuję, fajnie jest poznawać nowe fakty o Korei i nowy język :)

RaczejRozwazna napisał/a:
Healera oglądam na dramacool. (...) w tłumaczeniu angielskim te niuanse całkowicie giną.

A, to nie za bardzo znam tłumaczenie na dramacool, Healera oglądam zwykle na Netflixie (oni mają osobne tłumaczenia niż dramacool), kiedyś na Viki oglądałam i czasami po polsku na dramaonline czy jakoś tak. I tłumaczenie na Netflixie jest średnie, ale nie zwróciłam uwagi, żeby było bardzo złe.

RaczejRozwazna - Śro 09 Lut, 2022 14:24

Dzięki, ale jednak nie wsiąkam w dramy aż tak, żeby uczyć się języka - wolałabym pouczyć się greki, serio (miałam w planach kurs starej greki online - być może teraz do tego wrócę, bo mnie zainspirowałaś :kwiatek: ). Ale coś jest na czasie z tym głupieniem po 40-tce... :?

A propos jeszcze języków "skośnych" - nie wiem jak teraz jest z pismem koreańskim, ale w "krzaczkach" chińskich, japońskich i chyba też w staro-koreańskich zawsze fascynowało mnie to, że mają jednocześnie swój oddzielny desygnat (znaczenie) oraz oznaczają po prostu daną sylabę. Np. moje imię "Kinga" można po japońsku wyrazić znakami na dwa sposoby: Ki-nga bądź Kin-ga i za każdym razem oznacza to coś innego. Któreś z tych dwóch określeń znaczy "złoty ząb", a drugiego niestety już nie pamiętam.
Natomiast to są fantastyczne zabawy niekiedy - imię mojej siostry, szalonej ekstrawertyczki z milionem znajomych, nieumiejącej usiedzieć na miejscu - przesylabizowane po japońsku oznacza "ucieka w pole żeby spotykać się z przyjaciółmi" - gdy to usłyszałam (znajomy Japończyk nie znał mojej siostry gdy "tłumaczył" jej imię) to wręcz parsknęłam. :lol:
W ML też był taki fajny wątek - gdy Ósemka pisze znak oznaczający jego imię "Wook" dla ukochanej i tłumaczy, że oznacza on "słońce wschodzące o świcie". Wyobrażam sobie jak cudownie wieloznaczna może być ichniejsza poezja. :serce:

BeeMeR - Śro 09 Lut, 2022 15:10

Tak, to brat/siostra to często jest kwestia zażyłości, wychowania na jednym podwórku itp, a nie tylko więzy krwi. Noona romance jest ostatnimi laty dość popularny, mowy nie ma o biologicznym pokrewieństwie :wink:
Trzykrotka - Śro 09 Lut, 2022 15:44

Sposób zwracania się do kogoś niesie ze sobą eony znaczeń. Podejrzewam, że my i tak wyłapujemy z tego mały ułamek. Stałym tematem dowcipów jest dodawanie, lub nie dodawanie na końcu wypowiedzi końcówki -yo, oznaczającej formę grzecznościową. Podobnie z -nim przy zwracaniu się do osoby. W Producers jest boska scena, w której bohater grany przez Koszmita chce dokuczyć Małpie, który gra w epizodzie samego siebie, czyli wielkiego gwiazdora i Koszmitowi wydaje się, że Małpa podrywa mu dziewczynę, w której on sam się kocha. Zemsta jest prosta: z tabliczki z nazwiskiem na drzwiach garderoby Małpy skreśla -nim. I zamiast pełnego szacunku Lee Seung Gi-nim mamy zwykłe i trochę lekceważące Lee Seung Gi. Mówmy do siebie nieformalnie czy też dlaczego mówisz do mnie nieformalnie to są częste kwestie z dram, które wprawiają widzów zachodnich w konsternację, bo oni nadal dla naszego ucha mówią jak mówili... Tymczasem on tak naprawdę przechodzą na inny poziom grzeczności lub schodzą z niego, jak opisała to Loana.
Generalnie jak chodzi o nazewnictwo to:
chłopcy mówią
noona na straszą siostrę, koleżankę - jest to zwrot pełen szacunku
hyung na starszego brata, przyjaciela - również z szacunkiem

dziewczyny mówią
unni na starszą siostrę - jw
oppa - na starszego brata, ale też chłopaka z którym chodzą. Oppa to też idol - każdy ulubiony aktor i piosenkarz będzie "oppą."
A młodsi mają pod górkę - donsaeng to donsaeng, bez rozróżnienia czy chodzi o siostrę, czy brata, czy mówi dziewczyna czy chlopak.

Admete - Śro 09 Lut, 2022 15:44

RaczejRozwazna napisał/a:
propos jeszcze języków "skośnych" - nie wiem jak teraz jest z pismem koreańskim, ale w "krzaczkach" chińskich, japońskich i chyba też w staro-koreańskich zawsze fascynowało mnie to, że mają jednocześnie swój oddzielny desygnat (znaczenie) oraz oznaczają po prostu daną sylabę.


Hangul czyli współczesny koreański alfabet nie jest sylabowy. To alfabet fonetyczny jak nasz. Dawniej zapisywano koreański znakami chińskimi. Hangul opracowano w XV wieku za czasów króla Sejonga Wielkiego, ale nie od razu wszedł do powszechnego użycia.

Trzykrotka - Śro 09 Lut, 2022 15:46

Admete napisał/a:


Hangul czyli współczesny koreański alfabet nie jest sylabowy. To alfabet fonetyczny jak nasz. Dawniej zapisywano koreański znakami chińskimi. Hangul opracowano w XV wieku za czasów króla Sejonga Wielkiego, ale nie od razu wszedł do powszechnego użycia.

Tak, jest fonetyczny i w dodatku w miarę łatwy w zapisie. Literki/znaki sa geometryczne, a wpisuje się je w kwardaciki :wink:

Loana - Śro 09 Lut, 2022 16:20

Cytat:
A młodsi mają pod górkę - donsaeng to donsaeng, bez rozróżnienia czy chodzi o siostrę, czy brata, czy mówi dziewczyna czy chlopak.

Możesz rozróżnić, czy mówisz o młodszym bracie czy siostrze, po prostu dodajesz przedrostek oznaczający płeć przed :)
여동생 - to jest młodsza siostra, bo ma przedrostek 여 (jo)
남동생 - a to jest młodszy brat, bo ma przedrostek 남 (nam)
(여자 - to kobieta, 남자 - to mężczyzna)
Ale zgadza się, że tych wyrażeń "młodsza siostra/młodszy brat" to się używa tylko do określania rodzeństwa jak się mówi do kogoś trzeciego, jeśli chodzi o zwracanie się do młodszego rodzeństwa, to się im mówi po prostu po imieniu, nie trzeba korzystać z jakiś specjalnych zwrotów. Do starszego rodzeństwa już tak nie można, bo wiadomo starszy wiek = szacunek, stąd tyle tych zwrotów różnych do starszych od siebie :P
Jak się człowiek w zagłębi, to zaczyna bardziej rozumieć bezwzględne słuchanie się rodziców czasami, czy to w sprawie wyboru małżonka czy tego, co można/nie można robić. Ja to jestem jednak białą Europejką, inaczej to widzę niż oni :P

Trzykrotka napisał/a:
Tak, jest fonetyczny i w dodatku w miarę łatwy w zapisie. Literki/znaki sa geometryczne, a wpisuje się je w kwardaciki

Jest fonetyczny, jest łatwy w zapisie, ale kurczę blade ma dźwięki inne niż my -_- Pół roku się uczę i mój mózg to już jest stary i nieplastyczny, ja ciągle patrzę na ich alfabet i widzę KRZACZKI -_-' muszę się skupić, żeby sobie przypomnieć, że to przecież litery... plus oczywiście oni mają ortografię tak jak my (nie powinnam marudzić, bo nasza ortografia jest szalona, ale i tak marudzę :P ) więc czasami nie wiem, jak dane słowo zapisać, bo nie wiem, które "o" tam jest albo które "e". A najgorsze, że mają jeszcze sporo wyjątków jeśli chodzi o czytanie tych liter w sylabach - w zależności od tego, gdzie dana litera w kwadracie się znajduje i co znajduje się w kwadracie za nią, to inaczej się czyta czasami. No i mają też podwójne litery (znalazłam, że to się dwuznak nazywa) - też na nie marudzę, bo są moją piętą achillesa, widzę je i mój mózg nie potrafi ich nadal przeczytać :( (okej, my też mamy np. rz i dz, ale mamy tego mniej niż oni :P ) Nie ogarniam tej kuwety prawdę mówiąc...
EDIT: raju, nie pamiętałam, że my mamy tych dwuznaków aż 6: rz, dz, sz, cz, dź, dż . Ale nadal mniej niż oni :P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group