Literatura - Proza i poezja - Cykl o Ani i inne książki L.M. Montgomery
Anonymous - Pią 30 Paź, 2009 16:36
Słyszałam w radio... i jak usłyszałam, że Gil okaże się draniem to nie mogłam szczęki pozbierać...
Gosia - Pią 30 Paź, 2009 16:44
To chyba zemsta L.M. Montgomery na czytelnikach...
Aragonte - Pią 30 Paź, 2009 16:46
Na czytelnikach? Czemu tak uważasz?
Gilbert draniem? Oj
Gosia - Pią 30 Paź, 2009 16:47
Podobny news:
http://www.tvn24.pl/24467...,wiadomosc.html
Gilbert to drań"
Gazeta pisze, że fani powieściowego męża Ani, czasem wręcz irytująco doskonałego doktora Gilberta Blythe, "mogą teraz chcieć zasłonić oczy". Gilbert to drań, manipulator, ogarnięty chęcią kontrolowania wszystkich - takie wnioski można wyciągnąć z lektury ostatniego tomu cyklu o rudowłosej Ani. Sama główna bohaterka też jest inna niż ta, którą pamięta się z wcześniejszych tomów - mniej odważna, raczej przygaszona i smutna.
"The Blythes Are Quoted" to piętnaście historii w dwóch częściach, opowiadających głównie o sąsiadach dorosłej Ani i jej rodziny na Wyspie Księcia Edwarda. Kanadyjska autorka eksperymentowała łącząc prozę, poezję (w książce przypisywaną Ani i jej synowi Walterowi) i dialogi.
http://ksiazki.wp.pl/wiad...,wiadomosc.html
Ciekawe komentarze pod tekstem:
I znów rozbite w mak złudzenie przyjemnej harmonii rodzinnej, miłości i przyjaźni, a tak naprawdę historii z pozytywnym przesłaniem na ciężkie dni... Nie wiem, czy chcę poznać nową Anię...
Haha wiedzialem że ta saga nie moze sie dobrze zakonczyc! Ania ktora poznajemy na poczatku sagi to niepoprawna marzycielka oderwana od rzeczywistosci. Niestety życie zmienia ludzi, o czym ona jak widac sie przekona w ostatniej ksiazce. Life is brutal:(
Admete - Pią 30 Paź, 2009 17:06
Myślę, że to taki akt autodestrukcji. W końcu cierpiała na depresję i podobno popełniła samobójstwo. W jakiś symboliczny sposób zniszczyła też iluzję literacką, którą stworzyła.
Gosia - Pią 30 Paź, 2009 17:14
I której właściwie nie cierpiała...
Aragonte - Pią 30 Paź, 2009 17:14
Zgadzam się z Admete
Gosia - Pią 30 Paź, 2009 17:16
Tyle tylko, że zniszczyła przy tym to, co było cenne dla jej czytelników.
Źródło jakiejś nadziei.
Admete - Pią 30 Paź, 2009 17:17
I sorry, ale zarabiała na tym A teraz rodzinka chce zarobić. Niedoczekanie Nie mam zamiaru ani kupować, ani czytać.
Gosia - Pią 30 Paź, 2009 17:20
Ja się zastanawiam, chyba czytałam wszystkie tomy
Aragonte - Pią 30 Paź, 2009 17:22
Ja na bank znam wszystkie. Kupować nie mam zamiaru, ale jeśli wpadnie mi w ręce w bibliotece, to się zastanowię. Ale pośpiechu nie ma
Anonymous - Pią 30 Paź, 2009 17:33
Po co mi kolejna pęnięta bańka marzeń... wystarczy, że Sienkiewicz zabił Michałka i owdowił Baśkę.... zrobienia drania z Gilberta chyba bym nie zniosła...
zuza - Pią 30 Paź, 2009 17:46
Ja przeczytam na pewno, jesli sie uda to poprosze exmeza o kupienie, jak nie bedzie bardzo drogie...
Jakos historie, w ktorych szczescie sie rozpada sa mi bliskie...
Musze tez przeczytac Pamietniki LMM...
Aragonte - Pią 30 Paź, 2009 17:48
Ja zamówiłam ostatnio biografię Maud (no i całe mnóstwo innych książek, z osiem bodajże, bo promocja była ). Nad pamiętnikami kiedyś myślałam, ale nigdy nie wpadły mi w ręce.
Gosia - Pią 30 Paź, 2009 17:54
Ja dopiero co czytałam jej biografię:
http://margotte-gosia.blo...ia-edwarda.html
Aragonte - Pią 30 Paź, 2009 17:55
Właśnie tę zamówiłam. Ocenię ją, jak przeczytam
zuza - Pią 30 Paź, 2009 18:14
| Aragonte napisał/a: | Właśnie tę zamówiłam. Ocenię ją, jak przeczytam |
Jak przeczytasz to pozyczysz? Pliiiiiz, pliiiiiiz
Aragonte - Pią 30 Paź, 2009 22:55
| zuza napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | Właśnie tę zamówiłam. Ocenię ją, jak przeczytam |
Jak przeczytasz to pozyczysz? Pliiiiiz, pliiiiiiz |
Jasne, że pożyczę
Odebrałam dzisiaj z Merlina, na razie podczytuję kawałkami. Ładne to wydanie, tzn. ja lubię takie. I zaskoczyło mnie, że to taka konkretna, gruba książka.
Ja chyba znowu od Ciebie pożyczę Dwóch panów Dumas - chcę się przygotować do konwersatorium
zuza - Pią 30 Paź, 2009 23:36
Trzej panowie Dumas
Poszukam, mam nadzieje, ze nikt ode mnie nie pozyczyl
A te ostatnia Anie sobie zamowilam, mam nadzieje, ze przyjedzie 18 grudnia Ciekawe co zrozumiem z niej po angielsku ale sprobuje cos zrozumiec...
Katarynka - Czw 12 Lis, 2009 14:03
| Admete napisał/a: | I sorry, ale zarabiała na tym A teraz rodzinka chce zarobić. Niedoczekanie Nie mam zamiaru ani kupować, ani czytać. |
Ja też tego nie kupię. Kiedy zaczynałam czytać książki o "Ani" Gilbert był ideałem chłopaka - mężczyzny i nie zamierzam zmieniać mojego wyobrażenia o nim.
BeeMeR - Czw 12 Lis, 2009 14:16
| Katarynka napisał/a: | | Ja też tego nie kupię. Kiedy zaczynałam czytać książki o "Ani" Gilbert był ideałem chłopaka - mężczyzny i nie zamierzam zmieniać mojego wyobrażenia o nim. | ja też nie zamierzam czytać
Anaru - Czw 12 Lis, 2009 22:33
To tak jak kontynuacja Trylogii , upadek mitów.
RaczejRozwazna - Czw 12 Lis, 2009 23:20
Albo kontynuacja "Hrabiego Monte Christo.."
tak się zastanawiam, że często to sami autorzy biorą się za zdemitologizowanie swoich powieści. jak to wytłumaczyć psychologicznie - chcą się odegrać na czytelnikach?
Trzykrotka - Czw 12 Lis, 2009 23:51
Ja też nie kupię i nie przeczytam. Wydaje mi się nie fair odgrzebywać coś, co autorka pisała, a w każdym razie kończyła, będąc w stanie przed samobójczym. Nie i już. To nie fair. I za bardzo pachnie mi tym, o czym pisała Admete - szelestem pieniążków .
Aragonte - Pią 13 Lis, 2009 00:09
| RaczejRozwazna napisał/a: | tak się zastanawiam, że często to sami autorzy biorą się za zdemitologizowanie swoich powieści. jak to wytłumaczyć psychologicznie - chcą się odegrać na czytelnikach? |
A ja inaczej to odbieram. Tzn. w sprawie wydania tego teraz to zgadzam się z Admete, że chodzi zwyczajnie o kasę spadkobiercom Montgomery, ale w jakimś stopniu mogę zrozumieć, czemu napisała coś, co ma zdzierać złudzenia.
A rozumiem to tak, że sukces, który osiągnęła, nie był spełnieniem jej ambicji, chciała napisać coś, co sama by ceniła wyżej, a tymczasem ten sukces dały jej - co ty kryć - pocieszycielskie opowiastki, w które sama nie wierzyła, na temat postaci, której w pewnym momencie szczerze nie cierpiała. Owszem, zarabiała na tym, ale może męczyło ją to, może doszła do wniosku, że marnotrawi swój talent, że chałturzy, w jakimś sensie się sprzedaje? A może dręczyło ją poczucie, że nie potrafi napisać czegoś, co uzna za bardziej ambitne, i chciała udowodnić, że potrafi coś więcej?
Nie wiem, jak wygląda prawda, i pewnie tego się w ogóle nie dowiemy Wydaje mi się jednak, że odpowiedź niekoniecznie jest taka prosta. I nie sądzę, aby LMM chciała mścić się na czytelnikach, prędzej już na powieściowej Ani
|
|
|