Fantastyka - LOTR
Admete - Nie 21 Lis, 2010 19:46
No i nadal nie widze drętwoty Tym bardziej, że w oryginale nic o marzeniach nie ma
"That very month was September, and as fine as you could ask". W tym pierwszym fragmencie Skibniewska jest bliższa Tolkienowi.
Ostatnie tłumacznie to amberowe.
A potem też nie widzę tej rzekomej poezji oraz kontrastowej drętwoty. Tym bardziej, że u Tolkiena jest:
"What, just in time to meet Bilbo? - said Frodo...I nie chce mi się przepisywać dalej. Nie mam angielskiej wersji elektronicznej. Nie widzę tych wielkich zalet. Mogę sobie nawet kupić to poprawione tłumaczenie Łozińskiego, ale zdania nie zmienię
Aragonte - Nie 21 Lis, 2010 19:53
| trifle napisał/a: | Ale co jest z czego, bo ja trochę nie chwytam tych cytatów |
Ja tylko Skibniewską, czyli nr 2 rozpoznaję.
Admete, Amberowe, czyli Frąców?
Admete - Nie 21 Lis, 2010 19:55
Tak Frąców - kupiłam pierwszy tom, ale potem stwierdziłam, że nie mam po co wydawać kasy. Wystarczy mi Skibniewska i oryginał angielski.
trifle - Nie 21 Lis, 2010 20:06
Ja znam tylko wersję Skibiniewskiej i zawsze mi się językowo podobała. Chętnie przeczytałabym oryginał teraz
Anonymous - Nie 21 Lis, 2010 21:38
nie kazdy jest zwolennikiem tlumaczenia kazdego slowa. Dla mnie wazne jest oddanie rowniez ducha, atmosfery.
Mnie Skibniewska potrafila oczarowac, ale nie jestem ortodoksyjnym jej wyznawca. Jak cholera drazni mnie Lazik, Krzaty, Bagoszów i inne, ale doceniam ladny styl pisarski, wzorowany na staroplszczyznie.
Wiem natomiast jak wiele osob (w tym rowniez mojego tate i wujka, dwoch wielkich wielbicieli fantastyki i fantasy) potrafila zniechecic Skibniewska i jak wielu potrafil zachecic Lozinski. Dosc ciekawe jest to, ze Ci, ktorzy od Skibniewskiej zaczynali, sa calkowicie zamknieci na Lozinskiego, a ci, ktorzy od Lozinskiego, czy Fracow rozpoczynali przygode z LOTRem - nie narzekaja specjalnie na Skibniewska, chociaz zauwazaja lekka zakalcowatosc i wola styl pozniejszych tlumaczen.
Kiedys czytalam prace magisterska z tlumaczenia LOTRa, a raczej bledow tlumaczeniowych popelnionych przez Skibniewska. Duzo tego bylo (m.im slynne You shall not pass i jak wlywalo to na zachowanie Aragorna i Boromira - nie chodzilo li jedynie o bohaterstwo, ale sytuacje spoleczno-kulturowa wyplywajacy wlasnie z tych slow). I nie, nie jestem przeciwna tlumaczeniu Skibniewskiej, po prostu mimo wszystko nie skreslam kolejnych
Anaru - Nie 21 Lis, 2010 23:52
| achata napisał/a: | | Weszłam sobie dzisiaj na stronę Kasjopei i wiele nowych śliczności zobaczyłam ale nijak tego zachować. Czy tak ma być tzn. jest to celowe? Byłoby smutno... |
Co to jest i gdzie można by obejrzeć?
Anaru - Pon 22 Lis, 2010 00:20
A co do tłumaczeń, to nie czytałam wszystkich, za to czytałam absolutnie wszystkie wiersze, porównując we wszystkich 3 wydaniach, nawet je gdzieś miałam pokserowane dla porównania.
Mam Skibniewską i to ją czytałam, ale przeglądałam resztę i powiem szczerze, że poprawiony Łoziński "wbrew woli tłumacza, lecz za jego zgodą" (czy jakoś tak) daje się czytać naprawdę dobrze. We wcześniejszym wydaniu polskie nazwy niestety walą po oczach i również niestety rzutują na całość książki.
Tu są jeszcze inne kawałki tłumaczenia dla porównania:
http://members.multimania...lumaczenia.html
I ciekawa dyskusja na tenże sam temat, czyli tłumaczenia:
http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=11408
Aine uprasza się podpisywać czyje cytaty
Aragonte - Pon 22 Lis, 2010 00:39
| AineNiRigani napisał/a: | I nie, nie jestem przeciwna tlumaczeniu Skibniewskiej, po prostu mimo wszystko nie skreslam kolejnych |
A, to z tym się całkowicie zgadzam - ja też nie skreślam. Mam Skibniewską, mam Frąców (ale w całości jeszcze tego tłumaczenia nie przeczytałam), czytałam Łozińskiego i pewnie postaram się zdobyć to jego poprawione tłumaczenie, bo raziły mnie przetłumaczone na polski nazwy w pierwszej wersji.
W Łozińskim chwalono (a robiła to osoba znająca się na rzeczy) chociażby sposób przetłumaczenia scen walki, dzięki czemu czytało się to trochę jak epos prozą (czym zdaniem niektórych LOTR w dużym stopniu jest).
Anonymous - Pon 22 Lis, 2010 01:30
| Anaru napisał/a: | Aine uprasza się podpisywać czyje cytaty |
To bylo celowe - po to aby po prostu czytac i stwierdzic, ktore podoba sie najbardziej bez uprzedzen i wczesniejszego nakierowania sie autorem (chociazby i podswiadomego )
Anaru - Pon 22 Lis, 2010 09:06
| AineNiRigani napisał/a: | To bylo celowe - po to aby po prostu czytac i stwierdzic, ktore podoba sie najbardziej bez uprzedzen i wczesniejszego nakierowania sie autorem (chociazby i podswiadomego ) |
To zrozumiałam, ale szukałam w kolejnych postach wytłumaczenia i ni dudu, a miło byłoby wiedzieć czy się dobrze zgadywało. Ja nie znam cytatów na pamięć. Czyli Łoziński, Skibniewska, Frącowie?
Sofijufka - Pon 22 Lis, 2010 09:32
aż sobie zajrzałam do pierwszego tomu, który mam po... rosyjsku Nosi tytuł "Chranitieli", Frodo jest Torbinsem, Aragorn - Bradiażnikiem....
Admete - Pon 22 Lis, 2010 11:34
Aine ja nie jestem zamknięta - ja po prostu nie potrzebuję innych tumaczeń
Anaru - Pon 22 Lis, 2010 12:31
Heelou , gdzie można by obejrzeć grafiki Kasjopei? Jeżeli w ogóle można
ps - chyba się dogrzebałam
to tu? http://kasiopea.art.pl/
Admete - Pon 22 Lis, 2010 13:10
Jej wersja WP, w której Boromir nie zginął jest swietna. Mam w domu kubek z rysunkiem Kasjopei - oczywiście jest na nim Boromir
Anonymous - Pon 22 Lis, 2010 14:02
| Anaru napisał/a: | | To zrozumiałam, ale szukałam w kolejnych postach wytłumaczenia i ni dudu, a miło byłoby wiedzieć czy się dobrze zgadywało. |
1. Lozinski
2. Skibniewska
3. Fracowie
1. Fracowie
2. Lozinski
3. Skibniewska
Admete - Pon 22 Lis, 2010 16:14
| Cytat: | | Nastepnie skorzystal z Golluma, wyzarl go, po czym nie mial juz z niego zadnego pozytku, zbyt watly byl bowiem Gollum i zmarnialy |
Czy tam naprawdę jest "wyżarł"? Czy to jakas pomyłka... Jak już to pożarł. Tak jest devoured czyli bardziej pożarł.
Sofijufka - Pon 22 Lis, 2010 16:58
hmmm... może chodziło o pozbawienie go czegoś w rodzaju.... duszy? Tę "duszę" mu pierścień wyżarł...
Admete - Pon 22 Lis, 2010 17:28
No tak, ale tego w tej wersji nei ma, jest wyżarcie Mnie się to kojarzy z dziurą w plecach
Anonymous - Pon 22 Lis, 2010 20:25
Admete, czepiasz sie slowek - szczerze mowiac, wole oddanie ducha, nic doslowne tlumaczenie slowo-w-slowo (szczegolnie, ze tutaj i Skibniewska dopuscila sie kilku bledow)
Aragonte - Pon 22 Lis, 2010 20:38
Jasne, jej tłumaczenie też bezbłędne nie jest. Ale myślę, że ciężko nie czepiać się słówek, rozbierając na czynniki pierwsze krótki fragment
Obiecuję zapoznać się z poprawionym Łozińskim (Aine, jakie to było wydanie, pamiętasz?), a potem napisać, czy mi leży bardziej od tego pierwotnego.
Admete - Pon 22 Lis, 2010 20:50
| Cytat: | | Admete, czepiasz sie slowek - szczerze mowiac, wole oddanie ducha, nic doslowne tlumaczenie slowo-w-slowo |
Nie czepiam się. Pokazuję, że każde tłumaczenia ma swoje wady i zalety Nie od dziś wiadomo, że ja jestem oświeceniowo-klasycystyczna Wolę dokładnośc od dowolności
trifle - Pon 22 Lis, 2010 20:51
Przeczytałam tamte fragmenty bez pamiętania rozpiski Aine i mi wyszło, że pierwszy fragment - od Skibiniewskiej, a drugi od Frąców(?)
| AineNiRigani napisał/a: | | Admete, czepiasz sie slowek - szczerze mowiac, wole oddanie ducha, nic doslowne tlumaczenie slowo-w-slowo |
My, filolodzy, musimy czepiać się słówek, sorry Ja nie lubię ingerencji tłumacza w oryginał, chyba że przetłumaczone dosłownie brzmi zupełnie źle w języku tłumaczenia, wtedy trzeba coś zmienić, inaczej wyrazić.
Admete - Pon 22 Lis, 2010 20:53
A tym wypadku to Łoziński był zbyt dokładny I wyszło śmiesznie
Ariana - Pon 22 Lis, 2010 22:38
Ja jak dotąd czytałam Skibniewską głównie. Przy czym aż do zeszłęgo roku miałam tę starą wersję czytelnika z Gryfem. W oryginale dotąd czytałam pierwszą księgę i początek drugiej, plus jakieś konkretne fragmenty, kiedy chciałam być w stu procentach pewna, że nie ma żadnego błędu. A tłumaczenie Skibniewskiej błędy zawiera dotąd niewyłapane, tylko w pierwszej księdze trafiłam na trzy, gdzie ja naprawdę aż tak dobrze Władcy nie znam.
Łoziznę pożyczyłam kiedyś z biblioteki. Odpadłam bodaje Pod rozbrykanym kucykiem. Jakoś nie wiem, ale Nazgul szukający "imć Bagginsa" mnie strasznie raził. A dodam, że to było ju to poprawione wydanie, bez Bagosza i Radego.
Frąców nie miałam w ręku, ze względu na to, że nie zamierzałam kupować kolejnego wydania.
Za to wiersze... nie mogę się przyzwyczaić do tłumaczenia pieśni o Gil-Galadzie zamieszczonego w wydaniu Muzy. Przywykłam do tego czytelnikowskiego i nie umiem nijak się przestawić.
Anonymous - Pon 22 Lis, 2010 22:48
| Admete napisał/a: | A tym wypadku to Łoziński był zbyt dokładny I wyszło śmiesznie |
a ja mam akurat odwrotne zdanie A biorac pod uwage styl - w szczegolnosci. Moze dlatego, ze jednak dosc duzo na temat tych tlumaczen rozmawialam z wujkiem i tata.
Aragonte, wiesz ze tata z wujkiem powtarzali (znaczy sie tata nadal powtarza), ze gdybys tlumaczyla Tolkiena swoim stylem pisarskim, to bylaby to swietna powiesc, a tak to dla nich jest przecietna. I ja sluchajac ich argumentacji - wcale sie nie dziwie... Dla mnie to byly kolejne drzwi do swiata, ktory wowczas interpretowalam jako celtycki (dzis wiem, ze to blad) i juz z tego wzgledu bylo to cudowne doswiadczenie, ale oni nie mogli przebrnac przez dretwe opisy. I w tej opinii nie sa odosobnieni.
Zawsze bylam ciekawa jak odbierany bylby Eddings gdyby tlumaczenie nie bylo takie cudne?
|
|
|