To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Nasz własny fanfik

Gunia - Wto 15 Sty, 2008 14:59

Sofijufka napisał/a:
Gunia napisał/a:
Wiesz, ja mówię tylko na podstawie filmu. Dzięki, za cytat! :kwiatki_wyciaga:

Nie ma za co!
Baaardzo lubiłam lorga Goringa [jak byłam młodsza, of kors]

A jak Ruperta dali do kompletu... :serduszkate:

Dione - Wto 15 Sty, 2008 17:06

Czy ktoś już zaczął pisać lekcję jazdy konnej? Jeśli nie to może nawet dziś jeszcze cuś nabazgram ( :mysle: czy można bazgrać na kompie? - jak pisał Sheakespare "Są na nienie i ziemi rzeczy, o których nie śniło się waszym filozofom")
Alison - Wto 15 Sty, 2008 20:50

To ja rezerwuję niespodziewanych gości po galopadzie! Pierwsza, pierwsza! :banan:
Matylda - Wto 15 Sty, 2008 23:05

Dziewczynki cudne te fanficzki :thud:
Wielkie dzięki i uznanie za Waszą pracę

Ale tak sobie myślę , że Lizzy i Darcy mogliby pojechać w podróż poślubną może do Bath albo Paryża???

Czy Lizzy nie musiałaby sobie kupić nowych kiecek ???

Dione - Wto 15 Sty, 2008 23:15

Alison napisał/a:
To ja rezerwuję niespodziewanych gości po galopadzie! Pierwsza, pierwsza! :banan:

:rumieniec: Bo mnie się z jazdą tak połączyło i teraz nie wiem czy wkleić....

Dione - Wto 15 Sty, 2008 23:18

Dobra wlejam. Najwyżej coś się przerobi (bo nie wiem, a może Matuś ma podobne ukierunkowanie :mysle: ). Zawsze można coś wywalić (znaczy mój ostatni akapit).

- Na dziś wystarczy.
Lizzy z westchnieniem ulgi powitała stanowcze stwierdzenie męża. Po kilku godzinach nauki jazdy konnej była zmęczona i zupełnie obolała. Zaczęło się niewinnie od nadania karej klaczy imienia. Izis – imię bogini doskonale oddawało piękno i delikatność konia, którego otrzymała od Darcy’ego. Potem była chwila obłaskawiania zwierzęcia, gdy podtykała klaczy pod nos świeże warzywa i kostki cukru, przysmaki podane przez chłopca stajennego. Wiele razy widziała już uwielbienie służby Pemberley dla ich Pana, a tego dnia odczuła, że duża część ich atencji płynnie przechodzi na nią. Na każdym kroku czuła na sobie oczy stajennych, którzy starali się jej we wszystkim pomóc. Kiedy przyszła pora siodłania klaczy, na wyścigi rzucili się po siodło. Niestety nie było im dane tłumaczyć jej czegokolwiek. Fitzwilliam wszystko zrobił sam, cierpliwie tłumacząc jej zastosowanie każdego z pasów i zapięć. Lizzy słuchała z uwagą, choć niewiele z tego zapamiętała. Jakże żałowała w tej chwili, że nie nauczyła się niczego w domu ojca. Jane doskonale pojęła trudną sztukę jazdy konnej, Kitty również się tego uczyła, choć z mizernymi efektami. Elizabeth nigdy do koni nie ciągnęło. Owszem lubiła na nie patrzeć, lubiła oglądać wyścigi gentelmanów, ale mimo kilku prób nie miała większych chęci w tym kierunku. Teraz jednak, musiała to niechętnie przyznać, powinna przynajmniej słabo, ale zawsze, jeździć konno.
Fitzwilliam ostrożnie pomógł jej dosiąść klaczy i nie spuszczając z niej oczu, chwycił uzdę i powoli oprowadzał konia po padoku. Przez pierwsze minuty Lizzy była zupełnie sztywna, dopiero po długiej chwili uspokoiła się. Przecież Fitzwilliam był tak blisko. Odprężona zaczęła z każdą minutą przystosowywać się do powolnego tempa konia. Im pewniej zaczynała się czuć, tym wydłużała się lina, na której Darcy prowadził klacz. Izis była świetnie ułożona. Szła spokojnie, jakby wiedziała, że ma na grzbiecie zupełną amatorkę. Tylko czasem sprawiała wrażenie, jakby miała ochotę przyspieszyć i rzucić się w szalony galop wprost przed siebie. Łagodny ton głosu w jednej chwili ją uspokajał i znowu szła powoli. Lizzy czuła się wprost doskonale. Wiedziała, że jest bezpieczna. Mąż był tuż obok i co chwila uśmiechał się do niej z otuchą.
Godziny jazdy zrobiły jednak swoje i kiedy Fitzwilliam pomagał jej zsiąść, prawie bezsilnie osunęła się w jego ramiona. Przez chwilę stała przytulona do niego, czując na skroni i policzku jego kłujący zarost ( szalenie przepraszam, ale to moja drobna słabość ;) ).
- I jak się sprawdza nowy nabytek?
Znajomy, lekko kpiący głos kazał Darcy’emu unieść głowę. Przy ogrodzeniu stała ubrana w ciepły brązowy płaszczyk Georgianna, ale nie sama.
- Dy, u licha co ty tu robisz?

To na dziś ja tylę. :-P

Marija - Śro 16 Sty, 2008 08:22

Och... :serduszkate:
(co do zarostu - nie ma sprawy :wink: )

Maryann - Śro 16 Sty, 2008 08:30

KILKA GODZIN jazdy konnej ? :paddotylu: Czy on chce Lizzy zamęczyć ?
Marija - Śro 16 Sty, 2008 08:33

Maryann napisał/a:
KILKA GODZIN jazdy konnej ? :paddotylu: Czy on chce Lizzy zamęczyć ?
Jak będzie zmęczona, to prędzej się położy do łóżka :twisted: . Wszystko zostało zaplanowane...
Maryann - Śro 16 Sty, 2008 08:34

Marija napisał/a:
Jak będzie zmęczona, to prędzej się położy do łóżka :twisted: . Wszystko zostało zaplanowane...

Tiaaa... Jak wcześniej nie zaśnie przy kolacji... :roll:

Marija - Śro 16 Sty, 2008 08:47

Maryann napisał/a:
Marija napisał/a:
Jak będzie zmęczona, to prędzej się położy do łóżka :twisted: . Wszystko zostało zaplanowane...

Tiaaa... Jak wcześniej nie zaśnie przy kolacji... :roll:
To się przebudzi troszkę wypoczęta :wink: .
Alison - Śro 16 Sty, 2008 14:01

Marija napisał/a:
Och... :serduszkate:
(co do zarostu - nie ma sprawy :wink: )


Jak to nie ma sprawy? A co ten Fletcher do cholery tak się opieprzać zaczął? To już nawet pana gładko wygolić nie łaska?
Dione, to piszesz dalej o wizycie, bo ja chciałam kogo innego sprowadzić, ale w sumie można to kiedykolwiek wprowadzić. Poza tym jeszcze nie zaczęłam, to pisz narazie o Dy'u, OK?

Marija - Śro 16 Sty, 2008 14:34

Alison napisał/a:
Marija napisał/a:
Och... :serduszkate:
(co do zarostu - nie ma sprawy :wink: )


Jak to nie ma sprawy? A co ten Fletcher do cholery tak się opieprzać zaczął? To już nawet pana gładko wygolić nie łaska?
Nie ma czasu na pierdoły, bo młodej pani do stołu podaje :mrgreen: .
Maryann - Śro 16 Sty, 2008 14:39

Marija napisał/a:
Nie ma czasu na pierdoły, bo młodej pani do stołu podaje :mrgreen: .

Pierdoły ? Dbanie o wygląd chlebodawcy nazywasz pierdołami ? :zalamka:
Przecież właśnie za te "pierdoły" mu Darcy płaci. A nie za zabawianie się w kelnera... :wink:
Co sobie wysoko urodzone sąsiedztwo pomyśli ? Że jak się do Pemberley wprowadziła nowa pani z "plebejskim" rodowodem, to jej małżonek od razu zaczął jak lump wyglądać ?

Marija - Śro 16 Sty, 2008 14:51

Maryann napisał/a:
jak się do Pemberley wprowadziła nowa pani z "plebejskim" rodowodem, to jej małżonek od razu zaczął jak lump wyglądać ?
:rotfl: :rotfl: No fakt, trza Fletchera drania ustawić na swoim miejscu, z brzytwą.
Maryann - Śro 16 Sty, 2008 15:46

Właśnie. Golić, krawaty wiązać, a nie państwu w zęby zaglądać... :mrgreen:
Sofijufka - Śro 16 Sty, 2008 16:09

Marija napisał/a:
Maryann napisał/a:
KILKA GODZIN jazdy konnej ? :paddotylu: Czy on chce Lizzy zamęczyć ?
Jak będzie zmęczona, to prędzej się położy do łóżka :twisted: . Wszystko zostało zaplanowane...

Ojjj, moje Damy.... Czarno widzę - toż Lizzie będzie połamana na całym człowieku, nie daj Boże - poodparzana od siodła tu i ówdzie... Chociaż... nie wiem, czy pamiętacie okoliczności spłodzenia Raula de Bragelonne :mrgreen: Jak to całkowicie wykończoną Marię de Chevreuse, przebraną za młodzieńca, zdjęto z konia i położono do łoża pewnego proboszcza [tyle, że zamiast proboszcza w łozu tym Atos spoczywał...] i po dziewięciu miesiącach zdumiony księżulo otrzymał kołyskę z zawartością :mysle:

Alison - Śro 16 Sty, 2008 17:58

Sofijufka napisał/a:
Marija napisał/a:
Maryann napisał/a:
KILKA GODZIN jazdy konnej ? :paddotylu: Czy on chce Lizzy zamęczyć ?
Jak będzie zmęczona, to prędzej się położy do łóżka :twisted: . Wszystko zostało zaplanowane...

Ojjj, moje Damy.... Czarno widzę - toż Lizzie będzie połamana na całym człowieku, nie daj Boże - poodparzana od siodła tu i ówdzie... Chociaż... nie wiem, czy pamiętacie okoliczności spłodzenia Raula de Bragelonne :mrgreen: Jak to całkowicie wykończoną Marię de Chevreuse, przebraną za młodzieńca, zdjęto z konia i położono do łoża pewnego proboszcza [tyle, że zamiast proboszcza w łozu tym Atos spoczywał...] i po dziewięciu miesiącach zdumiony księżulo otrzymał kołyskę z zawartością :mysle:


Nie pamiętamy, gdyż są to tu temata zabronione! I fokule nie rozumiem co może mieć odparzenie tu i owdzie do pójścia spać. :confused3: Po perostu nie wiem co Wam po głowie chodzi :roll: Śpi się na boku z odparzeniem posmarowanym maścią z pięciornika i jest OK, więc co ma proboszcz do Atosa to ja po perostu nie pojmywam :wink:

ŁukaszG - Śro 16 Sty, 2008 18:55

Czytając posty Alison tu i w innych wątkach dochodzę do wniosku, że ktoś nadużywa mojej dobrej woli. Ja naprawdę nie mam w tym żadnego interesu, aby być tutaj administratorem, wszystko robię tylko i wyłącznie z mojej dobrej woli, poświęcając w jakimś stopniu swój prywatny, wolny czas, którego i tak mam mało. Staram się dbać o dobro ogółu, przestrzegając zasad regulaminu, współtworzonego przez samych użytkowników tego forum, a także chcąc być w zgodnie z powszechnie przyjętymi normami etycznymi i polskim prawem.
Jeśli jako administrator tego forum jestem dla niektórych osób niewygodny, to niech te osoby zaczną się starać o znalezienie nowego administratora, bo ja najdalej z końcem okresu opłaconego abonamentu zrezygnuję z tej funkcji.

AdminLuc

Alison - Śro 16 Sty, 2008 19:17

adminluc napisał/a:
Czytając posty Alison tu i w innych wątkach dochodzę do wniosku, że ktoś nadużywa mojej dobrej woli. Ja naprawdę nie mam w tym żadnego interesu, aby być tutaj administratorem, wszystko robię tylko i wyłącznie z mojej dobrej woli, poświęcając w jakimś stopniu swój prywatny, wolny czas, którego i tak mam mało. Staram się dbać o dobro ogółu, przestrzegając zasad regulaminu, współtworzonego przez samych użytkowników tego forum, a także chcąc być w zgodnie z powszechnie przyjętymi normami etycznymi i polskim prawem.
Jeśli jako administrator tego forum jestem dla niektórych osób niewygodny, to niech te osoby zaczną się starać o znalezienie nowego administratora, bo ja najdalej z końcem okresu opłaconego abonamentu zrezygnuję z tej funkcji.

AdminLuc


Człowieku zlituj się! Mam nadzieję, że to wpływ halnego :confused3:

Trzykrotka - Śro 16 Sty, 2008 20:07

Alison, ja Cię proszę - vice versa :kwiatek: . Z całym szacunkiem, niezależnie i obiektywnie - robi się to trochę męczące i nudne.
Nie chcę na ten temat dyskutować, wyrażam swoje zdanie.
Dla dobra forum :kwiatek:

Kaziuta - Śro 16 Sty, 2008 20:44

Trzykrotka napisał/a:
Z całym szacunkiem, niezależnie i obiektywnie - robi się to trochę męczące i nudne.


Bez ironii i poczucia humoru Alison, to to forum mogłoby być nudne. Bez obrazy kochane dziewczyny ale to przewrażliwienie Admina troche mnie rozdrażniło. :kwiatek:

Marija - Śro 16 Sty, 2008 21:08

Ja też w obronie Matki, o ile obrony jej trzeba, bo to nie ona wpadła w ten przedostatni i ostatni obyczajowy (?) poślizg na tym wątku; biję się w wątłą pierś, ale już jestem duża i co trzeba, przyjmę w łeb osobiście :? . Ale proszę, nie przesadzajmy z tą hiperpoprawnością; Kochanowski by nie przeszedł :roll: ...
Postanawiam poprawę i proszę Cię, ojcze, o rozgrzeszenie :rumieniec: ! I nigdzie nie chodź :kwiatek: !


Jan Kochanowski

Na starą


Teraz by ze mną zygrywać się chciała,

Kiedyś, niebogo, sobie podstarzała.

Daj pokój, prze Bóg! Sama baczysz snadnie,

Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.

Trzykrotka - Śro 16 Sty, 2008 21:31

A ja zostaję przy swoim - takie aluzyjki i przytyki, mruganie oczkiem - są fajne po raz pierwszy, trzeci i trzydziesty trzeci. Potem już nużą. Nie ma to nic wspólnego z bytnością Ali na forum :kwiatek:
Miałam nie dyskutować, więcej nie będę. Spadam już definitywnie, pozdrawiając oczywiście :kwiatek:

Marija - Śro 16 Sty, 2008 21:37

Całe to forum powstało w celu "ślinienia się" nad Richardem Armitage jako takim (no, w jednej roli przeważnie), nie nad jego artystycznymi dokonaniami :mysle: . Ale może to się tylko u mnie wyświetla? :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group