To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"

nicol81 - Nie 27 Sty, 2008 12:02

Mi akurat ten rasowy patriotyzm średnio się podoba, ale zgadzam się, że jest prawdziwy. Mi się najbardziej podoba, jak go przełamują, np. jak Legolas uratowal Gimlego po ich kłótni, o to, który z gatunków ponosi winę za popsucie relacji.
Po śmierci Gandalfa nazwali go swoim przywódcą. Ale mimo wszystko występuje on raczej jako doradca grupy, nie władca despotyczny. Decyzja o zejściu do Mori jest podjęta wspólnie i każdy może się wypowiedzieć. Boromir mówi, że mu nie pasi, ale idzie z grupą. Czyli brak jawnego przywództwa nie oznacza anarchii. To mi się podoba.

Gandalf rozwiązał zagadkę z mellonem- czy w filmie to nie był Frodo?
Biedny Pipin, czy to on zbudził Balroga? I czy to kamień Boromira obudził macki w jeziorze?
Sam :cheerleader2: :serduszkate: Mój bohater :serce: Czemu jako jedyny nie popadł w odrętwienie przy jeziorze?
Czemu Frodo nie mówił innym o superkołczudze?

Co to są koty królowej Berutiel?

Edit: właśnie jadę z drużyną do Lotalorii. I zachwycam się akcją solidarności z zamaskownym Gimlim... :serce:

BeeMeR - Nie 27 Sty, 2008 23:32

nicol81 napisał/a:
zachwycam się akcją solidarności z zamaskownym Gimlim... :serce:
Też mi się podobał pomysł - i pokonywanie barier - jak m.in. Gimli i Legolas stają w swojej obronie :mrgreen:
Agn - Pon 28 Sty, 2008 19:45

Nicol, jadziem z tem koksem...

1. Tak, w filmie zagadke rozwiazal Frodo. Niech im tam bedzie, ja wole wersje ksiazkowa, w koncu to Gandalf byl medrcem. Chociaz i jemu zdarzaja sie wpadki (nie przemyslal tlumaczenia ;) ).
2. Nie sadze, by to Pippin obudzil balroga, raczej... ja wiem? Chordy orkow? Z kamieniem Boromira nie dam sie pociac, sprawdze, moze gdzies doczytam.
3. Sam ma tak zdrowy hobbicki rozsadek, ze skoro dal rade Pier... yyyyyy... ja niczego nie spoileruje!!!!!!!!!!!!!!!!!! :sorry3:

fanturia - Pon 28 Sty, 2008 20:22

Stwora w jeziorze obudził Boromir. Barloga chyba Pippin. Koty to kawałek historii dostepnej w innych ksiegach Tolkiena - ale ja do nich nie dotarłam.
Agn - Pon 28 Sty, 2008 20:50

Co do kotów to mam takie coś (konsultacja z Tici - muszę jej piwo postawić!):

"W liście z 1956 roku JRRT pisał, że: "We Władcy Pierścieni nie ma prawie niczego, co rzeczywiście by nie istniało w jakimi wymiarze rzeczywistości (wtórnej lub, subkreacyjnej)". Pod spodem zaś dodał: "Koty królowe] Beruthiel i imiona pozostałych dwóch czarodziejów (pięciu minus Saruman, Gandalf i Radagast) - to wszystko, co sobie przypominam". W Morii Aragorn powiada o Gandalfie, że: "Lepiej umie znajdować wśród nocy drogę do domu niż koty królowej Beruthiel" (Wyprawa, str. 422)."

I dalej:
"Jednak opowieść o królowej Beruthiel istnieją chociaż tylko w zarysie i jeden jej fragment jest nieczytelny. Była to nikczemna i samotnie, bez miłości żyjąca żona Tarannona, dwunastego króla Gondoru (830-913 Trzeciej Ery) i pierwszego Króla-Żeglarza, który został Władcą Wybrzeży i jako pierwszy zmarł bezpotomnie (Powrót Króla, Dodatek A). Beruthiel mieszkała w Domu Królewskim w Osgiliath, nie cierpiąc jednak odgłosów i woni morza ani domu wybudowanego przez Tarannona pod Pelargirem "na szerokich łukach wpartych głęboko w dno Ethir Andum". Pałał nienawiścią do wszelkiej ludzkiej aktywności, nie tolerowała żywych barw ni misternych ozdób, ubierając się zawsze na czarno i srebrno, mieszkając w gołych ścianach, zaś ogrody posiadłości w Osgiliath pełne były upiornych rzeźb straszących między cyprysami i cisami. Niewoliła dziewięć czarnych kotów i jednego białego. Rozmawiała z nimi, czy raczej czytała ich myśli, każąc stworzeniom zgłębiać wszystkie mroczne sekrety Gondoru, tak że wiedziała to wszystko, "o czym ludzie zwykle wolą zmilczeć". Białego kota wysyłała, by szpiegował czarne, a wszystkie dręczyła. Nikt w Gondorze nie ważył się ich dotknąć, każdy bał się tych stworzeń i klął, ilekroć któreś przebiegło drogę. Trudno odczytać, co było dalej. Jasny jest tylko koniec całej powiastki: imię królowej zostało wymazane z Księgi Królów (.Jednak nie cała pamięć ludzka zawiera się w księgach i koty królowej Beruthiel utrwaliły się w słownych przekazach"). Król Tarannon kazał wsadzić żonę na statek, tylko z kotami, i puścić z pomocnym wiatrem na morze. Ostatni raz widziano statek, jak żeglując pod sierpem księżyca z wielką szybkością, minął Umbar. Jeden kot usadził się na czubka masztu, drugi niczym galeon zastygł na dziobie."
(za NO)

Przy okazji - komiks autorstwa Kas (uwielbiam jej historyjki z dzieciństwa Boromira i Faramira :mrgreen: )

Anonymous - Pon 28 Sty, 2008 21:52

Agn napisał/a:

Przy okazji - komiks autorstwa Kas (uwielbiam jej historyjki z dzieciństwa Boromira i Faramira :mrgreen: )
[url=http://img107.images....th.jpg]Obrazek[/URL]


Nie wierze, aby po tym świecie chodził ktoś, kto ich nie lubi :D

Gunia - Pon 28 Sty, 2008 21:53

Ja płaczę nad nimi ze śmiechu. Mistrzostwo. Zwłaszcza ten o bibliotece "Ja też go nie lubię!". :lol:
nicol81 - Pon 28 Sty, 2008 21:54

Sorry, Agn, że cię w koszty piwowe wpędzam :rumieniec: Mali Borcio i Farcio są przesłodcy :serce:
BeeMeR napisał/a:
nicol81 napisał/a:
zachwycam się akcją solidarności z zamaskownym Gimlim... :serce:
Też mi się podobał pomysł - i pokonywanie barier - jak m.in. Gimli i Legolas stają w swojej obronie :mrgreen:

Nio :serduszkate:
Zastanawiam się, czemu Galadriela nie miała prezentu dla Gimlego? Czy to miało być na plus, czy minus.

Anonymous - Pon 28 Sty, 2008 22:05

on chcial tylko pukiel wlosow. No zakochal sie widac chopak, to i tyle mu do szczescia bylo trzeba...
nicol81 - Pon 28 Sty, 2008 22:16

ALe dla innych przygotowała prezenty wcześniej.
Sofijufka - Pon 28 Sty, 2008 22:17

AineNiRigani napisał/a:
on chcial tylko pukiel wlosow. No zakochal sie widac chopak, to i tyle mu do szczescia bylo trzeba...

Takie coś chciał z tych włosów zrobić?

Gunia - Pon 28 Sty, 2008 22:18

AineNiRigani napisał/a:
on chcial tylko pukiel wlosow. No zakochal sie widac chopak, to i tyle mu do szczescia bylo trzeba...

O! To mi przypomina fragment z książki, którą teraz czytam. Chłopiec i dziewczynka zastanawiają się, o co będzie zakład i wtedy "wylazł z niego kochaś" i proponuje całusa. :lol:

Aragonte - Pon 28 Sty, 2008 22:48

AineNiRigani napisał/a:
Agn napisał/a:

Przy okazji - komiks autorstwa Kas (uwielbiam jej historyjki z dzieciństwa Boromira i Faramira :mrgreen: )
[url=http://img107.images....th.jpg]Obrazek[/URL]


Nie wierze, aby po tym świecie chodził ktoś, kto ich nie lubi :D

Genialne, prawie spadłam z fotela :rotfl:

Anonymous - Pon 28 Sty, 2008 22:50

w zasadzie nie wiemy ile bylo przygotowanych wczesniej, a ile pod wplywem chwili. Bardziej prawdopodobne jest to, ze prezenty zostaly wybrany wowczas, gdy poznala obdarowanych - przeciez kazdy dostal to, co potrzebowal lub to czego bedzie potrzebowal. Jak widac Gimli nie potrzebowal niczego materialnego. Dostal to, czego pragnal i to, co w tej chwili bylo mu najbardziej potrzebne.
Anonymous - Pon 28 Sty, 2008 22:52

Aragonte napisał/a:
Genialne, prawie spadłam z fotela :rotfl:

A co, nieprawda? :D

Agn - Wto 29 Sty, 2008 09:55

Nicol, jakie koszty? W przyjemności wypicia piwka z duchową siostrą mnie wpędziłaś :mrgreen:

nicol81 napisał/a:
ALe dla innych przygotowała prezenty wcześniej.

Ponieważ elfowie są do krasnoludów nastawieni raczej na NIE, ale tak naprawdę nie znają tej rasy. Stąd Galadriela nie wiedziała, co krasnoludowi może podarować. Zatem jego pyta, co chciałby od niej otrzymać. Nie nazwałabym uczucia Gimlego zakochaniem (to robią niedorośli fanfikcjoniści), już prędzej uwielbieniem dla bóstwa. I jego prośba o pukiel włosów wydaje się naturalna. Poza tym krasnoludowie kochali się w sztuce (cokolwiek zrobili z tą rasą inni pisarze fantasy - krasnoludowie Tolkiena kochają sztukę, poezję etc.), szczególnie w pięknych przedmiotach, które sami mogli wykonać. Więc wydaje mi się, że podarowanie Gimlemu pukla złocistych włosów, które on później mógłby oprawić, było prezentem idealnym. Może i nie był to dar bardzo przydatny, jak np. podarunek dla Sama, ale miał wielką wartość sentymentalną, co przy Gimlim nie powinno dziwić. Krasnolud jako taki zasadniczo chodzi uzbrojony na tyle i w taki sposób, że nie trzeba mu dawać broni. A pukiel włosów? Pamiątka. I taki jakby znak, że gdzieś w Śródziemiu elfowie i krasnoludowie w końcu się dogadali. :)

fanturia - Wto 29 Sty, 2008 10:35

Sofijufka napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
on chcial tylko pukiel wlosow. No zakochal sie widac chopak, to i tyle mu do szczescia bylo trzeba...

Takie coś chciał z tych włosów zrobić?
[url=http://img82.imagesh....th.jpg]Obrazek[/URL]


Myślę, że coś ładniejszego :-D

BeeMeR - Wto 29 Sty, 2008 11:13

AineNiRigani napisał/a:
Dostal to, czego pragnal i to, co w tej chwili bylo mu najbardziej potrzebne.
Też tak uważam - zwłaszcza, że to pewien spokój ducha tez otrzymał :)

Agn napisał/a:
A pukiel włosów? Pamiątka. I taki jakby znak, że gdzieś w Śródziemiu elfowie i krasnoludowie w końcu się dogadali. :)
Podoba mi się takie ładne ujęcie sprawy :oklaski:
nicol81 - Wto 29 Sty, 2008 18:37

Gunia napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
on chcial tylko pukiel wlosow. No zakochal sie widac chopak, to i tyle mu do szczescia bylo trzeba...

O! To mi przypomina fragment z książki, którą teraz czytam. Chłopiec i dziewczynka zastanawiają się, o co będzie zakład i wtedy "wylazł z niego kochaś" i proponuje całusa. :lol:

W ksiązce którą czytam też. Na zasadzie- jak on wygra, daje jej całusa, a jak ona, to ona jemu :lol:
Elfy hobitów też nie znały, a jednak jakieś prezenty były. Boromir, Rady i Pipin dostali takie bardzo ogólne, nie odwołujące się do specyficznych pragnień. To niezręczna sytuacja, jak tylko dla jednej osoby nie ma prezentu.
Gimli mi raczej wyglądał na miłość dworską, nie zakochanie.
Gdzieś można zobaczyć historie z dzieciństwa braci?

Admete - Wto 29 Sty, 2008 18:57

Z innej beczki, ale w temacie - musicalowa wersja WP:

http://www.lotr.com/home.php

Agn - Wto 29 Sty, 2008 19:02

Nicol, można. Tutaj: http://www.tolkien.com.pl/kasiopea (wejdź w galerię i kliknij na komiksy)

No i właśnie - to była taka miłość dworska, nie zakochanie. Niestety, są i tacy, którzy to rozdmuchali do Eru wie czego. Uważam, że pisanie fanfików przez niektórych powinno być surowo karane.
Co do prezentu dla Gimlego - mam do tego osobny stosunek. Uważam, że to akurat jest piękny moment. Galadriela, władczyni Lorien, piękna, piękna elfka uprzejmie pyta niewysokiego krasnoluda, co może mu podarować. Dla mnie to jest takie... życzliwe, takie mówiące: "Nie wiem, co ci podarować, ale z pewnością dostaniesz ode mnie prezent". Gimli mógł prosić o co chciał. Zawsze wyobrażam sobie uśmiech na twarzy Galadrieli, wywołany skromną prośbą krasnoluda. ^^

snowdrop - Śro 30 Sty, 2008 19:24

Ja przeczytałam I księgę - muszę teraz dotrzeć do biblioteki i wypożyczyć dwie wieże.

Och jaki ten Boromir okazał się zły! Od samego początku chodziło mu coś po głowie ale ta napaść na Froda - okropność.
Czy to miało świadczyć również za tym, że Aragorn jest wyjątkowy, bo nie ulega tak sile pierścienia. Ze to on jest potomkiem królów.
Pięknie Tolkien opisał scenę jak na łódkach mijali na rzece rzeźby królów. ... Coś w stylu ... i nagle Frodo usłyszał w oddali głos nie lękajcie się .. spojrzał się i zobaczył Aragorna - króla, bez kaptura, wyprostowanego i z rozwianymi włosami. Miodzio scena.

Anonymous - Śro 30 Sty, 2008 19:46

Raczej chodziło tutaj o stworzenie kontrastu z Faramirem - ale o tym doczytasz w Dwóch Wieżach. Zreszta to nie jest tak, ze Aragorn nie uległ. Gdyby nie uległ - byłby Powiernikiem. A pierscieniowi uległby nawet Gandalf.
Agn - Śro 30 Sty, 2008 20:00

*wyciąga miecz* Kto rzekł, że Boromir był zły? Wyzywam na udeptaną ziemię! :evil:
Pragnę zauważyć, że Boromir zły nie jest. To człowiek, który z miłości do kraju, z chęci ratowania go, odważył się sięgnąć po pierścień.
Spoiler:
I zapłacił za to najwyższą cenę.
Co zresztą pokaże nam drugi tom. To było bardzo, bardzo ludzkie. On w sumie nie był wtedy sobą, to była sprawka Pierścienia, który jest czystym złem i który szuka każdego sposobu, by dostać się do Saurona. Boromir był świetnym celem. I widać, jak to ustrojstwo perfidnie działa. Wykorzystuje coś, co jest przecież siłą pozytywną. Miłość do kraju, jego ochrona, wiara w siły ludzkie, nie są przecież czymś złym, prawda? Ale Pierścień zrobił co chciał. Kusił Boromira ile wlazło. A że Boromir jest człowiekiem, ma swoje słabości (które, zależnie od chwili, mogą okazać się jego siłą), więc wyciągnął rękę, bo uwierzył, że dzięki Pierścieniowi ocali Minas Tirith, ba!, cały Gondor! Podobnie jak Gandalf - sięgnąłby po Pierścień, by czynić dobro. Problem w tym, że Gandalf WIEDZIAŁ, że czyniłby tak naprawdę zło. Boromir nie miał takiego luksusu, brakowało mu doświadczenia, wiedzy. No i Pierścień go opętał.
Dziękować za uwagę.

Anonymous - Śro 30 Sty, 2008 20:35

W sumie jedyna "zbrodnia" boromira bylo to, ze chcial wybrac krotsza droge, ktora okazala sie slepym zaulkiem.
I ja chyba wlasnie dlatego go lubie - i w ksiazce i w filmie. Boromir jest czlowiekiem w pelnym tego slowa znaczeniu. Aragorn to postac na swoj sposob papierowa - bohater, nieskazitelny, niczym sienkiewiczowski.
Spoiler:
Faramir i Boromir sa ludzmi z paletą wad i zalet, jednak róznił ich mentor i autorytet życiowy - u Boromira dominował jednak ojciec, u Faramira - Gandalf. Dzieki temu Farmir chyba był bardziej oczytany, wykształcony i bardziej świadomy co niesie sobą pierścien. Boromir jak ojciec - preferował drogę na skróty i koniec obu jest podobny, rownie tragiczny. Bormir jak Denethor był łartwiejsza ofiara dla Pierscienia.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group