North and South - serial BBC - Wszystko o filmie North and South :)
anika - Śro 01 Paź, 2008 16:30
| Mag13 napisał/a: | Historycy są jak śledczy z MI5! |
zawsze podziwiałam historyków a zwłaszcza ich pasję w śledzeniu przeszłości!
Do wycieczki są już chętne trzy osoby!
maniutka - Śro 01 Paź, 2008 20:12
Ja również byłabym chętna na taką wycieczkę, ale wakacje już zajęte pielgrzymkami z lady kasiek
Gosia - Wto 07 Paź, 2008 19:24
Mnie tez bardzo zainteresowal ten artykuł. Mysle ze to tworcze barbarzyństwo jest wlasnie obecne w ekranizacjach powiesci dokonywanych przez Andrew Daviesa.
A "North and South" jest również swietnym przykladem naprawde bardzo udanej adaptacji.
Alicja - Wto 07 Paź, 2008 19:56
| Mag13 napisał/a: | | Moją uwagę zwracało zawsze to, że w filmie dialogi są krótkie, i nawet jeśli pragnęłabym wysłuchać dłuższej rozmowy Thorntona i Margaret, rozumiem, że pewne cięcia nadają wartkość akcji |
tam niekiedy brak słów wyrównywały spojrzenia Thorntona wymarzonego
na szczęście ekranizacje nie oznaczają dokłądnego przeniesienia ksiązki na ekran. W przypadku N&S zakończenie takie jak w książce nie byłoby poza tym tak pasjonujące i przyprawiające większośc oglądajcych o tzw. motylki. Poza tym nie tylko akcja nie toczyłaby się gładko, ale miejscami byłaby po prostu nudna.
Copycat - Śro 08 Paź, 2008 12:43
Wczoraj w Instytucie Anglistyki na UW siedziałam sobie, zastanawiając się czy mnie wywalą ze studiów czy nie, z egzemplarzem North & South w rękach. Po czym podeszło do mnie jakieś dziewczę, rozentuzjazmowanym głosem mówiąc jaka to to świetna ksiązka i z błyskiem w oczach zapytało czy oglądałam serial. (No jak słowo daję, ona miała Thorntona w oczach tak jak niektórzy mają dulary) Przyznać się, która to?
Gosia - Śro 08 Paź, 2008 16:30
Trzeba bylo zapytac, czy zna nasze forum
Ja bym od razu zapytala, bo mam wrazenie, ze milosniczki N&S predzej czy pozniej tu trafiają albo wlasnie tu zostaja Gaskell i Thorntonem "zainfekowane"
Alicja - Śro 08 Paź, 2008 20:57
to co mają powiedzieć osoby, które poznały N&S dopiero wraz z polskim wydaniem np. moi na ich ( znowu moi)obronę to , że się zakochały
Gosia - Czw 09 Paź, 2008 09:03
No, no!
Tak swoją drogą ciekawa jestem czy Gaskell była tłumaczona na język rosyjski?
Copycat - Czw 09 Paź, 2008 09:34
| Gosia napisał/a: | Trzeba bylo zapytac, czy zna nasze forum
Ja bym od razu zapytala, bo mam wrazenie, ze milosniczki N&S predzej czy pozniej tu trafiają albo wlasnie tu zostaja Gaskell i Thorntonem "zainfekowane" |
Chciałam zapytać, ale ona odchodziła już porwana tłumem a ja byłam zbyt rozkojarzona, żeby za nią wołać. Może tu jeszcze trafi :]
Gosia - Czw 09 Paź, 2008 12:00
No to jestem zaskoczona.
Widac dla Rosjan nie było problemu z robotnikami i fabrykantami oraz kwestiami religijnymi. to czemu u nas był?
spin_girl - Czw 09 Paź, 2008 12:54
Ja jestem studentką filologii angielskiej, ale to nie ja wtedy byłam na UW Jak się znajdzie ta osoba to poproszę namiary- bardzo chętnie nawiążę kontakt!
agne - Pią 10 Paź, 2008 19:07
Bo u nas goni się za komercją, zyskiem i dlatego zalewają nas wydania "bestselerowych papek " zamiast perełek literackich - niepopularne równa się z niepoczytne. Kurcze ale to smutne. I my się uważamy za lepszych od Rosjan
Gosia - Sob 01 Lis, 2008 20:06
Znalazlam ciekawą stronkę na blogu: Cooking for Mr Thornton
http://biddefordroad.blog...r-thornton.html
As I was one day reading Ch. 9 of North and South, by Elizabeth Gaskell, I came upon this passage, where Margaret is talking about having Mr. Thornton over for tea:
"So we will give him a welcome, and some cocoa-nut cakes. Dixon will be flattered if we ask her to make some..."
So, it was there that my interest in baking and Mr. Thornton came together. I searched for a old recipe for "cocoa-nut cakes" and I found a cookbook from 1840 (around the time North and South took place) online, and there I found a recipe for "cocoa-nut cakes"....
więcej na wspomnianym blogu.
Tamara - Sob 01 Lis, 2008 20:32
Czyli co , z owocu kakaowca te ciasteczka ? przecież to tłuste jest może to miał być coco-nut , nie cocoa-nut ? wtedy wyszłyby kokosanki i to by się trzymało kupy.
Gosia - Sob 01 Lis, 2008 20:55
Z C19:
In the Victorian period, the spelling 'cocoa-nut' was always used, rather than the modern 'coconut'. The 1895 Law's Grocer's Manual remarked that 'the confusion still existing in the minds of shippers, merchants, tradesmen, and the general public' was 'a striking example of the ignorance of tropical products on the part of dwellers in temperate climes'
Tamara - Sob 01 Lis, 2008 21:02
nie ma to jak wiedza kulinarna przecież gdyby dać Jasiowi ciasteczka z owocu kakaowca to byłoby gorsze chyba niż nasza czarna polewka
Gosiu , jesteś nieoceniona
Gosia - Sob 01 Lis, 2008 21:22
i cravat
Już nie mowiąc o wyprasowaniu spodni
Tamara - Nie 02 Lis, 2008 15:39
Już biegnę po miseczki , krochmal , farbkę i miękką wodę rzeczną oraz rozpalam pod piecem dla nagrzania żelazka Wybacz Mag zaniedbanie okrutne , ale kwestie żywieniowe zawsze żywo mnie interesowały
Gosia - Nie 02 Lis, 2008 18:55
Tak, w jeziorkach i stawach
Ja jednak myślę, że Thornton nie myślał w tym momencie w ogóle o reputacji Margaret, a jedynie o swoim uczuciu, zresztą mówi o tym do Margaret. Chyba że było tak, że sam sobie mówił, że chroni Margaret przed opinią publiczną, a swoje uczucie uświadomił sobie wówczas, gdy poczuł ból, gdy mu odmówiła.
Tamara - Nie 02 Lis, 2008 21:03
Płyną rzeki podziemne liczne , np. pod Pałacem Pod Blachą
Jeszcze tylko cravaty w benzinie wypłuczę po raz ostatni i gotowe , teraz wyprasowane mankiety jeno do pojemnika schować http://www.kajani.pl/images/ilus/1884lmi1rr1a.JPG i można spróbować ciasteczka (o ile jakieś zostało )
Tamara - Pon 03 Lis, 2008 21:56
Moja droga , ja już od 4.27 jestem na nogach zdążyłam już wyprać i wyglansować 5 par rękawiczek i trzy fulary jedwabne , teraz spokojnie mogę podpalić pod piecem i zająć się urządzaniem śniadania , w międzyczasie znacząc monogramami ścierki i ręczniki
Gosia - Pon 03 Lis, 2008 22:08
Śniadania? O tej porze?
O tej porze to gotuj panu kąpiel... a potem zajmę się nim już ja
Gosia - Pon 03 Lis, 2008 22:17
Hmmm faktycznie..
Z kolei w powieści jest mowa o tym, że Higgins miał czekać na Thorntona, żeby z nim porozmawiać o pracy od 6 rano...
Tamara - Pon 03 Lis, 2008 22:37
| Gosia napisał/a: | Śniadania? O tej porze?
O tej porze to gotuj panu kąpiel... a potem zajmę się nim już ja |
Moja droga . to dotyczyło ranka dzisiejszego , do tej pory tak byłam zajęta gospodarstwem , że nie miałam kiedy tu zajrzeć ; kąpiel dawno wzięta , pan poszedł na miasto wyfraczony i w wyjściowym cravacie , podśpiewując pod nosem i powiedział , że kolacji dziś nie będzie jeść w domu , więc spokojnie mogę się zająć robieniem pończoch
Gosia - Pon 03 Lis, 2008 22:37
Tak, bo nie miał czasu nawet zjeść obiadu. Co on takiego robił w tym swoim biurze? Przeglądał rachunki, czytał gazety, zapisywał przychody i wszelkie rozliczenia, podliczał, przeglądał oferty, czytał listy, składał zamówienia z katalogów?
Trzeba by było sie dokładnie przyjrzeć opisom, choć myślę, że Gaskell aż tak dokładna nie była, żeby pokazywać wszystkie zajęcia Thorntona...
Edit: a gdzie on znowu poszedł?
|
|
|