To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Our Mutual Friend (wg powiesci Charlesa Dickensa)

Gosia - Czw 25 Cze, 2009 21:14

Dwaj wąsacze? Mam wrażenie, że tam jest tylko jeden :serduszkate:
BeeMeR - Czw 25 Cze, 2009 21:25

jeden co się w Lizzie kocha i drugi, który knuje z równie knującą małżonką :mrgreen:
Sofijufka - Czw 25 Cze, 2009 21:26

aaaa .... Lammle
Gosia - Czw 25 Cze, 2009 21:28

Tego drugiego w ogóle pod uwagę nie brałam :-P
Alicja - Nie 05 Lip, 2009 20:13

Obejrzałam dzisiaj 3 odc. OMF i wiem że dokończę 3 kolejne jeszcze dzisiaj. Musiałam na chwilę przerwać, zajać się dziećmi i ochłonąć.
Ciekawa jestem losów Harmona - nie- Harmona i Belli, ale bardziej chyba jak zakończy się znajomość Eugena ( jaki on ma głos, leniwie głęboki i kojący) oraz Lizzy.
Nauczyciel młodego brata Lizzie to przecież płk Brandon z R&R, teraz wiem dlaczego niektóre z was nie przepadały za nim. Rozumiem jeśli któraś oglądała go najpierw w OMF :thud: przecież zagrał tu psychopatę pierwszego kalibru, oświadczyny w jego wykonaniu przestraszą najodważniejszą osobę w biały dzień, te czerwone oczy, nabrzmiałe żyły, krople na twarzy i drapanie paznokciami po kamiennym nagrobku, zgrzyt, zgrzyt... ciarki :shock:

Sofijufka - Nie 05 Lip, 2009 20:20

aaale artysta z naszego Brandonka, cooooo?
Gosia - Nie 05 Lip, 2009 20:28

Alicja napisał/a:
jak zakończy się znajomość Eugena ( jaki on ma głos, leniwie głęboki i kojący) oraz Lizzy.

Och tak! :serduszkate:
Cytat:
Nauczyciel młodego brata Lizzie to przecież płk Brandon z R&R, teraz wiem dlaczego niektóre z was nie przepadały za nim. Rozumiem jeśli któraś oglądała go najpierw w OMF :thud: przecież zagrał tu psychopatę pierwszego kalibru, oświadczyny w jego wykonaniu przestraszą najodważniejszą osobę w biały dzień, te czerwone oczy, nabrzmiałe żyły, krople na twarzy i drapanie paznokciami po kamiennym nagrobku, zgrzyt, zgrzyt... ciarki :shock:

No właśnie, ale ja się przekonałam do tego pułkownika Brandona.

Alicja - Nie 05 Lip, 2009 20:36

dlatego w temacie o R&R tak walczyłam o płk Brandona, dla mnie jedynego jak na razie w tej roli i nie bardzo rozumiałam o co chodzi oponentom :wink: Tam jest po prostu "kawałem porządnego mężczyzny", a tutaj :paddotylu:
Sofijufka - Nie 05 Lip, 2009 20:43

aaale mnie i tak go żal.... Jak lubię Eugeniusza, to za traktowanie Bradleya bym go....
Alicja - Nie 05 Lip, 2009 20:50

co do Eugeniusza, poza głosem i oczyskami, na razie nie jestem przekonana, bo w połowie filmu nie wiem czy z czymś nie wyskoczy :roll: za to Harmon wygląda mi na poczciwego mężczyznę, nieszczęśliwie zakochanego w Belli, który za wszelką cenę chciałby by panna pokochała go jako biedaka. jestem już po jego oświadczyna więc jego teraz żałuję.
Skończyłam na fragmencie gdy Eugenio stoi i patrzy w okno Lizzie a ona pakuje się i odchodzi. Idę dalej oglądać :-D

Sofijufka - Nie 05 Lip, 2009 20:52

a usmiech Eugeniusz ma jak słońce :thud:
I zwróć uwage na jego donie, te palce, achhhhh

Alicja - Pon 06 Lip, 2009 07:50

skończyłam, Eugeniusz jednak stanął na wysokości zadania i mnie nie zawiódł. Aktor dobrany idealnie , na ręcę arystokraty też zwróciłam uwagę, chociaż mnie wystarczyłoby gdyby jak w ostatnich scenach tylko siedział i patrzył :-D John Harmon też szczęśliwie ożenił się, zastanawia mnie tylko skąd Lizzie znała Bellę, bo w filmie tego nie znalazłam, a ksiązki jeszcze nie zaczęłam czytać. Stoi na półce i zbiera kurz :rumieniec:
BeeMeR - Pon 06 Lip, 2009 08:50

Alicja napisał/a:
zagrał tu psychopatę pierwszego kalibru, oświadczyny w jego wykonaniu przestraszą najodważniejszą osobę w biały dzień, te czerwone oczy, nabrzmiałe żyły, krople na twarzy i drapanie paznokciami po kamiennym nagrobku, zgrzyt, zgrzyt... ciarki :shock:
rewelacyjnie zagrana scena :oklaski:
BeeMeR - Wto 07 Lip, 2009 15:35

Dickens to nie całkiem moja bajka - tzn, czytać nigdy mi się go nie chciało, nie pamiętam, żebym jakiekolwiek w ogóle próby poczyniła, gdy na pierwszej lekturze utknęłam dość szybko, dalibóg nie pamiętam co to konkretnie było :mysle:

Ale ekranizacje - jak najbardziej, podobają mi się szalenie te wszystkie wielce barwne szpetne ryła plebsu, piękne twarzyczki wyższych sfer, wielkie zróżnicowanie postaci, historie nieraz wolno, ale zdecydowanie biegnące do przodu po uporządkowanych torach - to wszystko jest piękne. Tylko z dobrodziejstwem inwentarza dostaje się też trochę nudy -
zwłaszcza z początku opowieści, bo jak już się rozkręci to wciąga. Przynajmniej tak miałam z Samotnią (Bleak House), przy której myślałam, że nie przedrę się przez zawiłości pierwszego odcinka, oraz właśnie z Naszym wspólnym przyjacielem (Our Mutual Friend) - Ania świadkiem, bo właśnie zadzwoniła jak ziewałam rozpacznie oglądając pierwszą część.
Jednakże obie te ekranizacje urzekły mnie w dalszej części - i obie polecam, z naciskiem na duże pokłady cierpliwości z początku oglądania :P

Nasz wspólny przyjaciel (Our Mutual Friend) (1998)


O samym filmie może powiem tyle, że postaci są przecudne :oklaski: a niektóre nawet absolutnie rozkoszne :excited: Zwłaszcza te najźlejsze :banan_czerwony:
Obie kobiety - Bella i Lizzie - są śliczne i wdzięczne, mają delikatność czy miękkość w gestach i ruchach, której nieraz brakuje aktorkom obecnego młodego pokolenia - w bollywoodach też. Panowie może urodni nie sa szczególnie, ale idealnie pasują do swoich ról - przynajmniej dla mnie - laika :mrgreen: - dwaj tylko wąsacze mi się mylili okrutnie pól serialu :rumieniec: .
Obrazy - w tym liczne przy użyciu ciepłego światła świec - i muzyka wspaniale dopełniają całości - polecam bardzo :)

Twarze towarzystwa (głównie):






I nie całkiem towarzystwa - moi ulubieńcy: :mrgreen:




Oraz urocze okoliczności przyrody


I scenki rodzajowe:


Oraz wszechobecne świece i świeczniki:

Anonymous - Wto 07 Lip, 2009 17:22

Ja niestety mam taką macoszą wersję, ale dziś znalazłam akurat ten serial i tak sobie przyrzekłam, że muszę oglądnąć. Tęskniłam
Admete - Wto 07 Lip, 2009 17:24

Moja bratowa teraz ogląda. Strasznie sie wczuwa ;-)
Gosia - Wto 07 Lip, 2009 17:58

Ładnie :oklaski: I oddające nastrój screeny.
BeeMeR napisał/a:
Obie kobiety - Bella i Lizzie - są śliczne i wdzięczne, mają delikatność czy miękkość w gestach i ruchach, której nieraz brakuje aktorkom obecnego młodego pokolenia.

Zgadzam się z powyższym cytatem. Mam wrażenie, że to stara, dobra szkoła aktorska.
Po prostu te aktorki nie są zmanierowane, ani nie grają kobiet współczesnych w tamtej epoce.
Oba filmy według prozy Dickensa bardzo cenię. Teraz doszła jeszcze "Little Dorrit", której jeszcze o zgrozo z pewnych wiadomych powodów :roll: jeszcze do końca nie obejrzałam, choć mam wrażenie, że akurat ten film jest nieco za długi i pocięty na zbyt wiele odcinków.

Anaru - Wto 07 Lip, 2009 20:47

Gosia napisał/a:
Teraz doszła jeszcze "Little Dorrit", której jeszcze o zgrozo z pewnych wiadomych powodów :roll: jeszcze do końca nie obejrzałam

:shock: ? :mysle:

BeeMeR - Wto 07 Lip, 2009 21:21

Anaru napisał/a:
:shock: ? :mysle:
też nie kojarzę powodów :mysle: a filmu nie posiadam.
Co do pań - to ohbie mi się podobały i obu dotyczy moja uwaga - zarówno przedstawicielki wyższej sfery jak i ubogiej - bo np. w Tess ta aktorka rusza się strasznie chropawo :roll: (a moja pierwotna, błędna myśl była, że to może kwestia sfery czy wychowania :mysle: )

Admete - Wto 07 Lip, 2009 21:26

Powody? Gosia bez polskich sosów nie lubi ;) A serial jak chcecie, to wiecie ;)
Anonymous - Wto 07 Lip, 2009 21:34

Admete napisał/a:
A serial jak chcecie, to wiecie

weekendowe plany jak mniemam?

Alicja - Śro 08 Lip, 2009 09:07

szkoda że tylko weekendowe, też nie oglądałam Little Dorrit. Mnie brak polskości nie przeszkadza :wink:

BeeMeR napisał/a:
Panowie może urodni nie sa szczególnie, ale idealnie pasują do swoich ról

uroda wiadomo rzecz gustu, mnie Eugenio bardzo się spodobał, nie tyle fizycznie całościowo ile w detalach: oczy, włosy,głos, nawet dłonie jak zauważyła Sofi, ale zagrali tak dobrzę, że nie zauważyłam w tym filmie żadnej sztuczności . O scenie pocałunku na łące też można napisać, że jest w sam raz :wink: wystarczająco by przeszły ciareczki, by naszła ochota na więcej .Tym którzy nie oglądali mogę z czystym sumieniem polecać. Teraz pewnie czas na Samotnię :-) W weekend można się nie wyspać :wink:

Sofijufka - Śro 08 Lip, 2009 09:12

tylko uważaj, co będziesz pisać o Samotni bo Gosia kocha pana Jarndyce'a i ja też!
Alicja - Śro 08 Lip, 2009 09:14

:mrgreen: nie należę do tych co się cofają gdy ktoż ich trzepie po głowie
mimo to postaram się zapamiętać, po to by zwrócić uwagę na: dlaczego właśnie w/w pana

BeeMeR - Śro 08 Lip, 2009 09:22

Sofijufka napisał/a:
bo Gosia kocha pana Jarndyce'a i ja też!
No a rozmowy o podobieństwie do kogutów i owiec nie da się zapomnieć :rotfl:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group