To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Perswazje

Admete - Nie 17 Sie, 2008 13:29

nicol81 napisał/a:
Ale przecież w RiR nie ma tego, że "miłość prawdziwa jest wierna". To jedna z maksym Marianny, które zostają ośmieszone.


Zostaje ośmieszona naiwność i egzaltacja Marianny, która musi stopniowo zrozumieć, co naprawdę znaczy kochac :-)

Anonymous - Nie 17 Sie, 2008 14:31

Admete napisał/a:
Co do uczucia Marianny do Brandona - nie zgadzam się Aine z Tobą. Dlaczego odmawiasz mariannie szczerości uczuć? Czym zasłuzyła na tak surowy osąd? ;) Była młoda, naiwna, poptem spotkało ją nieszczęści, dojrzała. Czy nie mogła pokochac spokojną, normalną miłością? Ja cenię bardzo takie uczucia. Dla mnie trwanie przy wybranej osobie, szacunek i tworzenie wspólnego życia jest najgłębszym wyrazem miłości :-)


I owszem wszystko sie zgadza, ale jak dla mnie w chwili ślubu Marianna nie kochała Brandona, jesli milosc przyszła - to dopiero pozniej, gdy dojrzała. O ile dojrzała. ja już pisałam, ze nie lubie Marianny, uwazam ja za głupia i egoistyczną :D

Admete - Nie 17 Sie, 2008 16:04

AineNiRigani napisał/a:
Admete napisał/a:
Co do uczucia Marianny do Brandona - nie zgadzam się Aine z Tobą. Dlaczego odmawiasz mariannie szczerości uczuć? Czym zasłuzyła na tak surowy osąd? ;) Była młoda, naiwna, poptem spotkało ją nieszczęści, dojrzała. Czy nie mogła pokochac spokojną, normalną miłością? Ja cenię bardzo takie uczucia. Dla mnie trwanie przy wybranej osobie, szacunek i tworzenie wspólnego życia jest najgłębszym wyrazem miłości :-)


I owszem wszystko sie zgadza, ale jak dla mnie w chwili ślubu Marianna nie kochała Brandona, jesli milosc przyszła - to dopiero pozniej, gdy dojrzała. O ile dojrzała. ja już pisałam, ze nie lubie Marianny, uwazam ja za głupia i egoistyczną :D


To dla mnie dość dziwny punkt wyjścia do oceny postaci - bo nie lubię ;-) Oczywiście możesz interpretować dowolnie dalsze losy Marianny. Tego już autorka nam nie dała. Myślę jednak, że jej celem było pokazanie dojrzewania Marianny.

Anonymous - Nie 17 Sie, 2008 18:21

Slonce - punktem wyjscia jest to, ze jest głupia i egoistyczna. Za to jej nie lubie. Nie jestem przekonana też, co do dojrzewania Marianny, nawet jesli zgubiła rózowe okulary i na moment zobaczyła instnienie innych ludzi.
Trzykrotka - Nie 17 Sie, 2008 19:36

AineNiRigani napisał/a:
Slonce - punktem wyjscia jest to, ze jest głupia i egoistyczna.


Aine, nie. Nie wgłębiam się w inne aspekty dyskusji, ale to zdanie jest niesprawiedliwe. Była po prostu smarkata. To jedno na pewno pamiętam z czasów, kiedy miałam 17 lat - skrajność poglądów, zamknięcie się na przykład/rady/zdanie innych oraz totalna niedojrzałość, a nie głupoty. Marianna to nastolatka, to stan przejściowy.

Ulka - Nie 17 Sie, 2008 19:43

Oj, poglądy JA też się zmieniały, tak jak ona. I pewne rzeczy mogła nieco inaczej ujmować czy kłaść nacisk gdy pisała R&R a inne gdy Perswazje. Nie możemy wymagać w końcu od pisarki by była niezmienna i logicznie konsekwentna, w przewidywaniu, że jej zapalone czytelniczki dwa wieki później będą rozkładać jej pisanie na czynniki pierwsze wte i we wte :-P
Anonymous - Nie 17 Sie, 2008 20:10

Egoizm i glupota to cechy młodosci. Wiek moze stanowic jedynie usprawiedliwienie, ale z cala pewnoscia nie zaprzeczenie.
nicol81 - Nie 17 Sie, 2008 21:26

Admete napisał/a:
Sytuacja Marianny i Anny były całkowicie odmienne.

To prawda- ale z jakiegoś powodu JA wybrała bohaterki o takich sytuacjach, by ilustorwały rózne przesłania- u Marianny odrzucenie reguły, że kocha się tylko raz, u Anny pochwała stałości.
AineNiRigani napisał/a:
jak dla mnie w chwili ślubu Marianna nie kochała Brandona, jesli milosc przyszła - to dopiero pozniej, gdy dojrzała.

To jest całkowicie kanoniczne. To też różnica z przesłaniem o miłości w tych dwóch ksiązkach- Marianna daje sobie drugą szansę i zostaje nagrodzona powtórnym uczuciem, Anna jest wierna i zostaje nagrodzona powrotem pierwszego uczucia.
Admete napisał/a:
Mysle jednak, że jej celem było pokazanie dojrzewania Marianny.

Dojrzewanie Marianny jest stanowczo pokazane w RiR.
Ulka napisał/a:
Oj, poglądy JA też się zmieniały, tak jak ona. I pewne rzeczy mogła nieco inaczej ujmować czy kłaść nacisk gdy pisała R&R a inne gdy Perswazje.

Właśnie.

Gosia - Czw 28 Sie, 2008 16:52

Nie wiem czy widzialyscie - nowe ksiazkowe wydanie "Perswazji:
http://www.proszynski.pl/Perswazje-p-29941-.html

Harry_the_Cat - Czw 28 Sie, 2008 19:17

O nieeee...! Ja chcę wydanie z okładką z 1995!
Sofijufka - Śro 10 Lut, 2010 08:53

w ramach odtrutki od rozmaitych niedoświadczonych niewolnic miłości i bezwzględnych milionerów przeczytałam sobie po raz n-ty :Perswazje" - i zastanowiło mnie, dlaczego kapitan Benwick zakochał się w Luizie i czy to świadczy o jego płytkości.
I tak sobie pomyślałam, że niekoniecznie. Może naprawdę kochał Fanny i to tak bardzo, że mu sie ziemia usunęła spod nóg po jej śmierci. Wprawdzie widywał ją rzadko, ale była, mógł marzyć o przyszłości z nią, rozmawiać z nia w myślach - i nagle wszystko to stracił. Myślę że spotkanie z Anną uświadomiło mu, jeszcze nie wszystko stracone, że może znaleźć to, co miał z Fanny - z inną... Anna go "otworzyła". Potem zdarzył się wypadek z Luizą - zmusiło go to do działania, może miał wrażenie, że spłaca rodzaj długu- Fanny nie uratował, bo nie mógł, ale przyczynił sie do uratowania Luizy, potem opiekował się nią... Blada, biedna, roztrzęsiona Luiza to nie dawna rozchichotana i zuchwała nastolatka - ta by go nie poruszyła...

Tamara - Śro 10 Lut, 2010 10:57

Hm . Luiza po wypadku o tyle sie zmieniła , że stała sie nerwowa , roztrzęsiona i lękliwa , ale poza tym charakter jej został jaki był - jeżeli w ogóle jakiś był , bo nie wiemy o niej nic poza tym , że najpierw było rozchichotana i żywiołowa , a potem dygocząca i lękliwa ; może mu się instynkt opiekuńczy rozwinął :mysle: tak czy siak mam nadzieję , że byli razem szczęśliwi :wink:
Admete - Śro 10 Lut, 2010 14:39

Cytat:
może mu się instynkt opiekuńczy rozwinął


On był gotowy do miłości i ożenku. Kochał Fanny i gdyby nie umarła, byłby jej wierny. Gdy jej zabrakło, rozpaczał, ale gdy miał okazję zakochac się znowu - zrobił to. Myslę, że ta postać i ta sytuacja była Austen potrzebna do zilustrowania tezy, że kobiety kochają głębiej i dłużej, nawet wtedy, gdy osoba, którą darzyły uczuciem, nie zyje.

Gunia - Czw 11 Lut, 2010 01:16

Harry_the_Cat napisał/a:
O nieeee...! Ja chcę wydanie z okładką z 1995!

A te w Zwierciadle nie mają zdjęcia Amandy na okładce? :mysle:
Nie przyjrzałam się dokładnie, a w internecie jest tylko taki plakat:

No i na wydaniu z Klasyki Romansu jest Amanda:
.

Sofijufka - Czw 11 Lut, 2010 09:06

ja sobie kupiłam wydanie z Amandą [poprzednie się rozpadło :( ] - i lubię patrzeć na okładkę. Ona ma tu takie piekne, ciepłe oczy...
Calipso - Czw 11 Lut, 2010 14:16

Gunia napisał/a:
No i na wydaniu z Klasyki Romansu jest Amanda:

Mam te wydanie,ale na razie czeka na półce na przeczytanie :rumieniec:

nicol81 - Pią 12 Lut, 2010 21:20

Admete napisał/a:
Myslę, że ta postać i ta sytuacja była Austen potrzebna do zilustrowania tezy, że kobiety kochają głębiej i dłużej, nawet wtedy, gdy osoba, którą darzyły uczuciem, nie zyje.

A kochają? Anna tak twierdzi- ale kapitan jej pokazuje, że się myli.

Admete - Pią 12 Lut, 2010 21:28

Cytat:
A kochają? Anna tak twierdzi- ale kapitan jej pokazuje, że się myli.


Owszem, ale kapitam to wyjątek ;)

nicol81 - Pią 12 Lut, 2010 22:00

Równie dobrze można powiedzieć, że Anna to wyjątek... :roll: Problemem jest, że swoje uczucia przypisuje całej swej płci...
Admete - Pią 12 Lut, 2010 22:03

Cytat:
Równie dobrze można powiedzieć, że Anna to wyjątek...


Oczywiście ;) Są przecież bohaterami powieści ;)

Cytat:
Problemem jest, że swoje uczucia przypisuje całej swej płci...


Czyż nie robimy tego często? ;)

nicol81 - Pią 12 Lut, 2010 22:05

Robimy- ale nie sądzę, by Austen chciała postawić tę tezę.
Admete - Pią 12 Lut, 2010 22:09

nicol81 napisał/a:
Robimy- ale nie sądzę, by Austen chciała postawić tę tezę.


A dlaczego nie? ;)

To o stałości kobiet to był jej własny pogląd poparty obserwacją siostry Kasandry. Uogólnienie Anny w rozmowie z kapitanem Harvillem jest uogólnieniem dopuszczalnym. Jasne, ze nie każda kobieta kcoha do grobowej deski, nie zakochuje się ponownie i nie każdy mężczyzna przesatje kochać, gdy zniknie obiekt jego uczuć. Austen nie byłą naiwna. Natomiast Anna to w gruncie rzeczy idealistka.

nicol81 - Pią 12 Lut, 2010 22:21

Jest niedopuszczalne, bo Anna tak naprawdę nie mówi o kobietach i mężczyznach, tylko o sobie i Wenwortcie. A on w swoim liście obala tę tezę. Połączenie się po latach Anny i kapitana udowadnia, że stałość nie zalezy od płci.
Admete - Pią 12 Lut, 2010 22:24

Cytat:
Jest niedopuszczalne, bo Anna tak naprawdę nie mówi o kobietach i mężczyznach, tylko o sobie i Wenwortcie. A on w swoim liście obala tę tezę. Połączenie się po latach Anny i kapitana udowadnia, że stałość nie zalezy od płci.


Nie wiem zupełnie o co Ci chodzi ;) To normalne takie uogólnienie. Wszyscy to robią, dlaczego bohaterka powieści nie może? ;) Zabronione czy jak? ;) Jasne, że dzieje się na końcu inaczej niż sądzi Anna i kapitam okazuje się stały w uczuciach. Dzieki temu mamy taki romantyczny suspens na końcu, wzruszamy się i wzdychamy ;)

nicol81 - Sob 13 Lut, 2010 11:42

To, że bohaterka tak robi jest psychologicznie i emocjonalnie zrozumiałe. Natomiast ja miałam wrażenie, iż twierdzisz, że ta teza wypływa z powieści- a jak wynika z zakończenia, jest skutecznie obalona przez kapitana.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group