Ekranizacje - Perswazje Persuasion (1995)
Tamara - Pon 06 Maj, 2024 23:17
Mam problem z nieprecyzyjnościami
annmichelle - Wto 07 Maj, 2024 08:03
Czyli co, mieli pokazać w filmie albo opisać w książce jak to Charles się rozminął z matką, bo jej/jemu się zachciało siku albo wymieniali konie w powozie?
Bez przesady, tak długo jak można to wytłumaczyć logicznie (a można ) nie potrzebuję dosłowności i "kawy na ławę".
Minęli się, bo było to potrzebne Austen fabularnie , żeby Anna była sama i się zamartwiała (razem z czytelnikiem) o biedną Luizę.
Tamara - Wto 07 Maj, 2024 08:52
No właśnie w książce tego nie ma, bo w książce Musgrove'owie wyjechali do Lyme dopiero po kilku dniach ,za namową Anny, już po przyjeździe Karola do Uppercross, te nocne jazdy to autorski dramatyzujący fikoł scenarzysty. W książce Anna z Henriettą zostały przywiezione przez kapitana, który po odsapnięciu koni wrócił do Lyme, a Musgrove'owie przez kilka dni nie mogli sie zdecydować co robić , dostawali wieści z Lyme posłańcem i dopiero po przyjeździe Karola Anna ich namówiła do gromadnego wyjazdu, więc zero dramatyzmu, nocnych pogoni, i takich tam wczoraj sprawdzałam jakby co
annmichelle - Wto 07 Maj, 2024 12:27
Zupełnie ta zmiana mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie daje tym scenom trochę życia. Nie wspominając jak bardzo podoba mi się przejście "okienne" do Bath.
Tak jak kiedyś wspominałam - w tym filmie jest wiele ciekawych ujęć kamery, czasem nawet nowatorskich jak na tamte czasy.
Może za jakiś czas znów sobie zrobię powtórkę.
A Ty Tamaro obejrzyj netflixowe "Perswazje" to chyba zabraknie Ci cierpliwości na wytknięcie wszystkiego "co nie gra/nie pasuje".
Tamara - Wto 07 Maj, 2024 13:09
tak, to przejście okienne jest genialne
| annmichelle napisał/a: | A Ty Tamaro obejrzyj netflixowe "Perswazje" to chyba zabraknie Ci cierpliwości na wytknięcie wszystkiego "co nie gra/nie pasuje". |
A mowy nie ma, to poza tytułem nie ma nic wspólnego z Perswazjami, więc oglądać tego badziewia nie zamierzam, o czym niejednokrotnie wspominałam to nie jest ekranizacja tylko jakieś majaczenie około tematu, wiec tam nie ma czego wytykać. Błędy można wytknąć ekranizacji osadzonej w realiach, ale nie fantasmagorii. Równie dobrze można wytykać błędy w Bridgertonach (których też nie zamierzam oglądać )
Loana - Wto 07 Maj, 2024 16:05
| Tamara napisał/a: | Równie dobrze można wytykać błędy w Bridgertonach (których też nie zamierzam oglądać ) |
Oj nie, nie porównywałabym tych najnowszych "Perswazji" do "Bridgertonów", bo oni przynajmniej z założenia poszli w kierunku "wybór artystyczny" i dlatego te stroje są takie nierówne, a dodatkowo są nakręceni na podstawie współcześnie napisanego romansu, więc przynajmniej nikt tam nie masakrował materiału źródłowego.
No i jakby nie patrzeć to "Bridgertonowie" trafiają w gusta dzisiejszej młodzieży, a jeśli chodzi o "Perswazje 1995" to jakkolwiek kocham je miłością głęboką i stałą, to jednak nie jest to za bardzo ten rodzaj filmu, który zostałby doceniony przez rozleniwione społeczeństwo dzisiaj.
annmichelle - Wto 07 Maj, 2024 16:20
| Loana napisał/a: | | to jednak nie jest to za bardzo ten rodzaj filmu, który zostałby doceniony przez rozleniwione społeczeństwo dzisiaj. |
Nie do końca się z tym zgodzę, bo młode pokolenie też docenia "stare" filmy, czyli te sprzed 2000 roku. Mam tego przykłady w swoim otoczeniu.
Natomiast cieszę się bardzo, że mamy takie świetne ekranizacje klasyki (Perswazje'95, DiU'95, ekranizacje Jane Eyre, powieści Dickensa, itd.) z lat 90-tych i początku '00 - technicznie już nie archaiczne jak ekranizacje wcześniejsze, aktorsko również bez zadęcia teatralnego, jeszcze bez tego wszechogarniającego CGI, wciskanego na siłę feminizmu, poprawności szeroko pojętej.
Nowe ekranizacje Austen (z nielicznymi wyjątkami, w moim przypadku dwoma: RiR'07 i Opactwo'08) są najlepszym przykładem "nowej fali w kinematografii".
Jak ja się cieszę, że "Władcę pierścieni" nakręcono w 1999 roku , a nie jak "Hobbita" 10-11 lat później. Efekt widać - ten sam reżyser i ekipa (część obsady też), a dla mnie to doskonały przykład jak w ciągu dekady zmieniło się kino.
Tamara - Śro 08 Maj, 2024 08:32
| annmichelle napisał/a: | | Natomiast cieszę się bardzo, że mamy takie świetne ekranizacje klasyki (Perswazje'95, DiU'95, ekranizacje Jane Eyre, powieści Dickensa, itd.) z lat 90-tych i początku '00 |
Zgadzam się w 100%
| annmichelle napisał/a: | Jak ja się cieszę, że "Władcę pierścieni" nakręcono w 1999 roku , a nie jak "Hobbita" 10-11 lat później. Efekt widać - ten sam reżyser i ekipa (część obsady też), a dla mnie to doskonały przykład jak w ciągu dekady zmieniło się kino. |
Zmiany w kinie zmianami w kinie, ale weź pod uwagę , że Hobbit to opowiastka dla dzieci, więc przenisienie jej na ekran w wersji dla dorosłych wymagało gigantycznych przeróbek wg fantazji reżysera, tu bym upatrywała różnic (któe dla mnie nota bene sa kompletnie nieistotne i niedostrzegalne wręcz)
annmichelle - Śro 08 Maj, 2024 08:56
| Tamara napisał/a: | | annmichelle napisał/a: | Jak ja się cieszę, że "Władcę pierścieni" nakręcono w 1999 roku , a nie jak "Hobbita" 10-11 lat później. Efekt widać - ten sam reżyser i ekipa (część obsady też), a dla mnie to doskonały przykład jak w ciągu dekady zmieniło się kino. |
Zmiany w kinie zmianami w kinie, ale weź pod uwagę , że Hobbit to opowiastka dla dzieci, więc przenisienie jej na ekran w wersji dla dorosłych wymagało gigantycznych przeróbek wg fantazji reżysera, tu bym upatrywała różnic (któe dla mnie nota bene sa kompletnie nieistotne i niedostrzegalne wręcz) |
Nie chodzi mi o zmiany scenariuszowe, ale technikę filmową i rozłożenie punktu ciężkości.
W "Hobbitach" było wszystkiego "za dużo" i "za bardzo" przez co właśnie zniknęła cała historia i aktorzy, a na przód wyszło całe "tło", które we "Władcy..." było doskonałym tłem, ale jednak tłem, a w "Hobbicie" odwrotnie.
Dlatego do WP mogę wracać często, a Hobbity obejrzałam w całości dwa razy.
Tamara - Śro 08 Maj, 2024 09:07
Ha, znaczy się nie znam, bo tego nie zauważyłam
Tamara - Wto 10 Gru, 2024 13:51
| annmichelle napisał/a: | | A zresztą gdzie tam ananas czy melon? |
Ha !!! w scenie obiadu w Bath, gdzie też jedzą sorbet i rozmawiają o panu Eliotcie, to ustrojstwo na środku stołu, w tej chwili zapomniałam jak sie nazywa, jest wypełnione owocami i jest tam co najmniej 5 ananasów, tak jak mówiłam, ananasy dla arystokracji to nie był żaden cymes.
annmichelle - Wto 10 Gru, 2024 13:57
A kolorek soku z ananasu jest inny , nadal obstawiam, że to był Sanddorn.
Tamara - Wto 10 Gru, 2024 22:28
Pamiętaj, że już wtedy barwiono potrawy
Tamara - Śro 11 Gru, 2024 08:51
To na środku stołu nazywa się epergne, przypomniało mi się. Główna salatera zawierała z reguły kompozycje owocowa albo kwiatową, a w koszyczkach naokoło wisiały słodycze albo drobne owoce.
Nota bene mogę sobie zrobić kolejną powtórkę i to taka lege artis, bo dostałam marcepany
Loana - Pią 13 Gru, 2024 10:10
Oooo, może ja sobie też powtórzę... w sumie nie widziałam w tym roku jeszcze...
Tamara - Czw 30 Paź, 2025 14:39
Pogoda i pora roku przypominają, że trzeba zrobić powtórkę, tylko najpierw marcepany trza zanabyć
annmichelle - Czw 30 Paź, 2025 16:11
Marcepanowy sezon też się zaczął, więc wszystko pasuje.
Tamara - Czw 30 Paź, 2025 16:26
Tamara - Sob 22 Lis, 2025 19:45
Zrobiłam powtórkę i odkryłam rzecz, która mnie uderzyła. Otóż sir Elliot jest podobny do Donalda Trumpa jest rudy, ma podobne rysy twarzy , podobnie sztywno się nosi i robi podobne miny, nie mówiąc o sposobie mówienia (i poziomie inteligencji )
annmichelle - Nie 23 Lis, 2025 16:56
| Tamara napisał/a: | Zrobiłam powtórkę i odkryłam rzecz, która mnie uderzyła. Otóż sir Elliot jest podobny do Donalda Trumpa |
Loana - Czw 04 Gru, 2025 16:26
| Tamara napisał/a: | Zrobiłam powtórkę i odkryłam rzecz, która mnie uderzyła. Otóż sir Elliot jest podobny do Donalda Trumpa jest rudy, ma podobne rysy twarzy , podobnie sztywno się nosi i robi podobne miny, nie mówiąc o sposobie mówienia (i poziomie inteligencji ) |
i teraz tego nie odzobaczę...
Tamara - Czw 04 Gru, 2025 22:12
Ojtam, tak zachowywałby się trampek gdyby był angielskim baronetem w okresie regencji, albo sir Walter, gdyby był dziś prezydentem USA to dokładnie ten sam człowiek w dwóch różnych wcieleniach.
annmichelle - Pią 05 Gru, 2025 08:10
| Loana napisał/a: | i teraz tego nie odzobaczę... |
E tam - nie jest podobny. Za młody, za chudy i za przystojny w porównaniu z Trumpem, tylko czasem miny strzela podobne jak wkurzony Trump.
Ale Trump się szczerzy (trudno to nazwać uśmiechem), a sir Walter chyba przez cały film się nawet nie uśmiechnął.
Tamara - Pią 05 Gru, 2025 13:37
Trump w jego wieku też tak wyglądał szczerzenie sie pomijam.
annmichelle - Pią 05 Gru, 2025 15:16
| Tamara napisał/a: | | szczerzenie sie pomijam. |
Niesłusznie, bo to podstawa jego wizerunku.
Tak czy siak niech wypada z tematu o moich ulubionych "Perswazjach".
|
|
|