Ekranizacje - Mansfield Park (2007)
JoannaS - Nie 19 Wrz, 2010 11:05
Chyba najlepszą (moim zdaniem) ekranizacją jest serial z lat 80. Nieco teatralny, ale ogląda się go naprawdę nieźle.
szept - Nie 19 Wrz, 2010 11:21
Nic mi więc nie zostaje, jak tylko obejrzeć adaptację z lat 80.-tych!
Trzykrotka - Nie 19 Wrz, 2010 11:28
| JoannaS napisał/a: | | Chyba najlepszą (moim zdaniem) ekranizacją jest serial z lat 80. Nieco teatralny, ale ogląda się go naprawdę nieźle. |
A właśnie, ja pamiętam tamten serial jak przez mglę. Ale wierny powieści to on był. Fanny była bardzo książkowa - nieśmiała tak, że wydawało się, że każde słowo ją boli. I niepozorna. Aktorka, która ją grała, pojawiła się jako pani Allen w najnowszym Northander Abbey
Tamara - Nie 19 Wrz, 2010 13:38
| JoannaS napisał/a: | | Chyba najlepszą (moim zdaniem) ekranizacją jest serial z lat 80. Nieco teatralny, ale ogląda się go naprawdę nieźle. |
Zgadzam się , jest najwierniejszy duchowi powieści - i treści , nie ma przeróbek jak u Rozedmy na przykład
szept - Nie 19 Wrz, 2010 18:30
| Tamara napisał/a: | | jak u Rozedmy |
u Rozedmy? Haha, a cóż zasłużyło na taką nazwę?
Admete - Nie 19 Wrz, 2010 18:35
| Tamara napisał/a: | | JoannaS napisał/a: | | Chyba najlepszą (moim zdaniem) ekranizacją jest serial z lat 80. Nieco teatralny, ale ogląda się go naprawdę nieźle. |
Zgadzam się , jest najwierniejszy duchowi powieści - i treści , nie ma przeróbek jak u Rozedmy na przykład |
Może gdyby Emma Thompson zabrała się za scenariusz to coś by z tego wyszło. MP naprawdę bardzo lubię.
praedzio - Nie 19 Wrz, 2010 18:36
Dziewczyny nazywają tak wersję z 1999 roku http://www.filmweb.pl/fil...+Park-1999-1440 , której scenarzystką i reżyserką jest niejaka Patricia Rozema.
Ja od razu mówię, że ta wersja mi się podobała. Ale ja nie podchodzę z pietyzmem do książek Austen.
Anonymous - Nie 19 Wrz, 2010 18:39
A tutaj KLIKNIJ forumowy watek do dyskutowania o rozdętej wersji
I tam można sobie powzdychać do jedynej(moim skromnym zdaniem) ozdobie tego filmu czyli Henrysiu
szept - Nie 19 Wrz, 2010 18:51
'rozdęta wersja' - ciężko się nie śmiać czytając coś takiego;) Dla ciekawości chyba obejrzę adaptację z 1999 roku;)
milenaj - Nie 19 Wrz, 2010 18:54
| praedzio napisał/a: | | Ja od razu mówię, że ta wersja mi się podobała. Ale ja nie podchodzę z pietyzmem do książek Austen. |
To jedna z moich ulubionych autorek, co nie przeszkadza mi lubić MP Rozemy.
Eeva - Nie 19 Wrz, 2010 22:01
A ja lubię wersję z 1999, na pewno jak dla mnie lepsza niż ta z 2007
Admete - Nie 19 Wrz, 2010 22:12
Przede wszystkim wersja z 1999 roku nie jest ekranizacją prozy Austen, tylko wariacją na temat. Jako wariacja jest dobra, choć nie każdemu musi się podobać. Jako ekranizacja jest badziewna. Oczekiwałam ekranizacji, tymczasem scenariusz i poprowadzenie postaci wypaczyło, zniekształciło wymowę utworu Austen. Pani Rozedma pokazała swoje ego w filmie, a nie dzieło pisarki z XIX wieku. Austen jest u niej wygodnym pretekstem i chwytem pod publiczkę. Na temat Rozedmy i jej dzieua pisałam już wiele razy i moja niechęć do tej wersji tylko się z czasem pogłębia. Tym bardziej, że powieśc bardzo lubię.
BeeMeR - Pon 20 Wrz, 2010 10:12
| Cytat: | | A ja lubię wersję z 1999, na pewno jak dla mnie lepsza niż ta z 2007 | Dla mnie też
Tym bardziej, że i Fanny i Edmund (Edward?) z 2007 mi się okropnie nie podoba
Trzykrotka - Pon 20 Wrz, 2010 11:53
Edmund Ale tan sam Edmund jako ognisty pastor Elton noszący żonkę na rękach w Emmie 2009 był całkiem- całkiem
BeeMeR - Pon 20 Wrz, 2010 12:17
NO tak, ale jako pastor był cudny a jako amant żałosny
Tamara - Pon 20 Wrz, 2010 19:19
| Admete napisał/a: | Przede wszystkim wersja z 1999 roku nie jest ekranizacją prozy Austen, tylko wariacją na temat. Jako wariacja jest dobra, choć nie każdemu musi się podobać. Jako ekranizacja jest badziewna. Oczekiwałam ekranizacji, tymczasem scenariusz i poprowadzenie postaci wypaczyło, zniekształciło wymowę utworu Austen. Pani Rozedma pokazała swoje ego w filmie, a nie dzieło pisarki z XIX wieku. Austen jest u niej wygodnym pretekstem i chwytem pod publiczkę. Na temat Rozedmy i jej dzieua pisałam już wiele razy i moja niechęć do tej wersji tylko się z czasem pogłębia. Tym bardziej, że powieśc bardzo lubię. |
Sie podpisywam obiema rękami
Admete - Pon 20 Wrz, 2010 20:10
Jak można twierdzić, że zekranizowało się MP, jesli zmienia sie całkowicie charakter głównej bohaterki i nie pozostawia w scenariuszu nic z wymowy moralnej pierwowzoru? Akurat ta powieść Austen nie jest romansowa. Jest pełnokrwistą powieścią obyczajową, rodzajem rozważań nad przemainami społecznymi. Austen trochę obawiała sie zburzenai dotychczasowego porządku.
ultramaryna - Wto 21 Wrz, 2010 17:42
Film jest po prostu kiepski. Na Fanny patrzeć nie mogę. Widać filmowcy uznają tę postać za niezbyt interesującą dla współczesnego widza, dlatego starają się kombinować. Skrócony, niedokładny, totalnie obdarty z uroku i przesłania. Filmu z 1999 roku nie widziałam.
Admete - Wto 21 Wrz, 2010 19:13
To widzę, ze mamy podobne zdanie. Zapraszamy do przywitalni
ultramaryna - Wto 21 Wrz, 2010 20:18
Ach, dzięki. Już to zrobiłam.
Na razie jestem nieobeznana z forum i nie zauważyłam od razu tego tematu
Admete - Wto 21 Wrz, 2010 20:20
Nie ma sprawy. Większość osób go nie widzi
nicol81 - Śro 22 Wrz, 2010 21:31
| Trzykrotka napisał/a: | | szept napisał/a: |
Masz dobre wrażenie - serialowe wersje są dłuższe, a więc mogą przekazać więcej z książki...
|
Ale ilość niekoniecznie z automatu przekłada się na jakość. A akurat Mansfield Park jest, podobnie jak Emma, powieścią dość ubogą w akcję, taką, jaka potrzebna jest w filmie. Nikt jak dotąd nie znalazł na nią klucza, niestety. |
Może nie z automatu- ale jednak w dłuższym filmie jest miejsce na więcej z oryginału i nie trzeba wycinać ważnych scen z fabuły- jak z MP 2007 wycięto wycieczkę do Southerton i wizytę Fanny w domu rodzinnym. Te sceny były istotne i też wzbogacały akcję, bo wraz z bohaterami podrózowaliśmy.
Dlatego też nie sądzę, że MP jest ubogie w akcję- nie bardziej niż inne Austen.»
Trzykrotka - Czw 23 Wrz, 2010 08:46
Ale każda Austen jest inna jak chodzi o ilość i o ważność akcji. W Emmie nieby coś się "dzieje" - kilka przyjazdów i wyjazdów, święta, odwiedziny i wycieczka do BoX Hill - ale nie to jest najważneijsze, tylko subtelne nitki powiązań między bohaterami, nie wydarzenia, ale to co kto powiedział, jak powiedział, jak na kogo popatrzył. Podobnie jest w MP. A już DiU to niemal książka akcji
Możesz się nie zgadzać, nicol, nie ma sprawy. Dla mnie tak to wygląda.
Admete - Czw 23 Wrz, 2010 18:09
Uwielbiam w MP to nieśpieszne życie w sferze fizycznej i te wszystkie emocje w sferze psychicznej. Problem z MP i ekranizacjami polega na tym, że wszyscy chca z tego zrobić historię romansową, gdy tymczasem jest to świetne studium społeczne małej gupy osób.
Trzykrotka - Czw 23 Wrz, 2010 21:15
Ja chyba najmniej ją lubię z austenowskich powieści - nie, najmniej lubię RiR. W Mansfield Park wychodziłam z siebie przez bohaterkę - jak dla mnie zbyt potulną. Ale powieść jest świetnie napisana, a portrety innych kobiet: lady Bertram, ciotki Norris, Mary Crawford, Marii Bertram - znakomicie nakreślone.
Zaraz czy my jesteśmy w wątku powieściowym, czy filmowym?
Edit: w ekranizacjach, dobrze .
Przypomniałam sobie, że wersja Rozemy jest właśnie najbardziej romansowa. Aż za bardzo. Prócz uczuć, które są wzięte od JA, mamy nawet lekkie aluzje lesbijskie, nie mówiąc już o tym, że Fanny otwarcie flirtuje z Henrym. Inna rzecz, ze tamtejszy Edmund jest wcieleniem nudy i szarości.. Ale chciałam powiedzieć, że niedawno oglądałam kompilację scen tanecznych i muzycznych z ekranizacji, zrobioną przez Mag13 tam po raz pierwszy rzuciło mi się w oczy, jak pięknie pani Rozema zrobiła debiutancki bal Fanny. Ile w tym motyli, jak czarująca bohaterka, uwięziona w sieć spojrzeń i adoracji dwóch mężczyzn. Henry adoruje ją jawnie, a Edmund - jakby widział ją po raz pierwszy. Rewelacyjnie to jest rozegrane, warto zobaczyć ten wycinek, nawet, jeśli nie lubi się filmu. Aż pożałowałam, że reżyserka nie podziałała z podobną wyobraźnią w całym filmie, zamiast dopisywać abolicję, narkotyki i łyskać gołym biustem jednej z pań.
|
|
|