Powieści - Nad Niemnem
Admete - Czw 01 Wrz, 2011 19:44
Pociecha w tym, że na stare lata Marta odwiedzała Justynę i czuła sie potrzebna w Korczynie.
Aragonte - Czw 01 Wrz, 2011 21:46
| Tamara napisał/a: | | Chyba była , bo ani o sobie nie zapomnieli , ani nikogo innego nie chcieli , i oboje bardzo mocno rozstanie przeżyli . |
Anzelm faktycznie próbował się starać o jakąś pannę i dał sobie spokój, bo zapomnieć nie mógł, ale Marta to chyba i tak nie miała nikogo innego?
Hortensja - Pią 02 Wrz, 2011 09:45
No i cozescie najlepszego zrobily dziewczeta. Po tej wspanialej dyskusji naszla mi ochota na Nad Niemnem, i teraz jak pojade do domu to zamierzam sobie przywiezc ksiazke. Kolejna na liscie! Ja mam limit na bagaz!
Admete - Pią 02 Wrz, 2011 14:50
Gdybyś nie mogła wytrzymać:
http://literat.ug.edu.pl/niemen/index.htm
spin_girl - Pią 02 Wrz, 2011 16:05
| Hortensja napisał/a: | | No i cozescie najlepszego zrobily dziewczeta. Po tej wspanialej dyskusji naszla mi ochota na Nad Niemnem, i teraz jak pojade do domu to zamierzam sobie przywiezc ksiazke. Kolejna na liscie! Ja mam limit na bagaz! |
Ale na Nad Niemnem warto sobie wygospodarować trochę miejsca Ja tę książkę czytam mniej więcej raz na 2 lata i za każdym razem coraz bardziej mi się podoba.
Anonymous - Pią 02 Wrz, 2011 16:10
"Nad Niemnem" i "Noce i dnie" to obowiązkowe powieści do których muszę wracać. Zresztą moim zdaniem mam więcej z Barbary niż z Justyny. Justyna była silna, odważna nie bala się działać. Ja jestem raczej taką irytującą, wiecznie niezadowoloną Barbarą.
spin_girl - Pią 02 Wrz, 2011 16:18
Ja tam najbardziej lubię Janka Bohatyrowicza - za szczerość i zdecydowanie. A Justyna ma wspaniałe momenty na końcu, jak spuszcza swojego byłego amanta na drzewo Szacunek jej się również należy za dostrzeżenie i docenienie Jana, oraz za odwagę, której niemało potrzeba było, żeby przeciwstawić się rodzinie i popełnić mezalians i za to, że potrafiła pazurami trzymać się swojego szczęścia.
Tamara - Pią 02 Wrz, 2011 17:43
| Aragonte napisał/a: | | Tamara napisał/a: | | Chyba była , bo ani o sobie nie zapomnieli , ani nikogo innego nie chcieli , i oboje bardzo mocno rozstanie przeżyli . |
Anzelm faktycznie próbował się starać o jakąś pannę i dał sobie spokój, bo zapomnieć nie mógł, ale Marta to chyba i tak nie miała nikogo innego? |
No nie miała , ale chyba i nie bardzo jej kto inny byłby w głowie , skoro po nocach za Anzelmem płakała...
Tamara - Pią 02 Wrz, 2011 17:45
| Hortensja napisał/a: | | No i cozescie najlepszego zrobily dziewczeta. Po tej wspanialej dyskusji naszla mi ochota na Nad Niemnem, i teraz jak pojade do domu to zamierzam sobie przywiezc ksiazke. Kolejna na liscie! Ja mam limit na bagaz! |
Są wydania kieszonkowe , ale pewnie w antykwariacie trzeba by szukać . Moje w sumie ma jakieś 3 cm grubości i rozmiar połowy kartki z zeszytu , a to trzy tomy
zuza - Pon 05 Wrz, 2011 16:01
Bardzo jestem ciekawa czy dalabym teraz rade przeczytac "Nad Niemnem". Podchodzilam do tego trzy raz w roznych okresach mojego zycia i zawsze nudzilo mnie smiertelnie. Ale licze na to, ze w koncu kiedys to bedzie ten dzien...
Uwielbiam "Noce i dnie" za to cale.
Trzykrotka - Pon 05 Wrz, 2011 20:37
Jak zwykle - de gustibus non est disputandum Ja zmęczyłam Noce i dnie - tyle, ile kazano w szkole. Na więcej nie miałam najmniejszej ochoty. A Nad Niemnem bardzo lubię, od pierwszego czytania.
Fibula - Pon 05 Wrz, 2011 20:48
Dla równowagi: ja lubię i Nad Niemnem (dziecięciem z wczesnej podstawówki byłam, gdy dużo starsza kuzynka przeczytała mi fragment o Marcie wziętej za cholerę) , i Noce i dnie.
nicol81 - Pon 05 Wrz, 2011 21:24
| Aragonte napisał/a: | Nie miała wizji, już to pisałam - sama przyznała przed sobą, że było to złudzenie wywołanie nadmiarem emocji czy jak tam to zwać.
|
Ale to, że sama wywołała tą wizję, to przeciez tym bardziej świadczy, że nie była gotowa. Jakby to rzeczywiście Andrzej był, to sori Winetu, ale dopóki śmierc nas nie rozłączy. A tak, to i wobec niej, i potencjalnego gostka nie byłoby fair.
Ania Aga - Pon 05 Wrz, 2011 21:54
| zuza napisał/a: | Bardzo jestem ciekawa czy dalabym teraz rade przeczytac "Nad Niemnem". Podchodzilam do tego trzy raz w roznych okresach mojego zycia i zawsze nudzilo mnie smiertelnie. Ale licze na to, ze w koncu kiedys to bedzie ten dzien...
Uwielbiam "Noce i dnie" za to cale. |
Zuza, a może teraz jest odpowiedni moment, aby sprawdzić, czy polubisz "Nad Niemnem"?
nicol81 - Nie 11 Wrz, 2011 20:54
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Ania Aga napisał/a: | | Chciałam raczej zwrócić uwagę na to, że Bohatyrowicze również znali pojęcie "odpowiedniego" i "nieodpowiedniego" ożenku, a nie na sytuację Marty. Nie idealizowałabym także "zaścianku" - tam, jak i wszędzie byli ludzie dobrzy i źli, mądrzy i głupi, to nie była Arkadia. |
Prawda. Casus Ładysia o tym świadczy. |
Własnie- to nie tak, że tylko wyższe sfery są zdolne do snobizmu. Fabian Bohatyrowicz to jedna z moich najmniej ulubionych postaci.
Hortensja - Czw 01 Gru, 2011 09:59
| Tamara napisał/a: | Hortensja napisał/a:
No i cozescie najlepszego zrobily dziewczeta. Po tej wspanialej dyskusji naszla mi ochota na Nad Niemnem, i teraz jak pojade do domu to zamierzam sobie przywiezc ksiazke. Kolejna na liscie! Ja mam limit na bagaz!
Są wydania kieszonkowe , ale pewnie w antykwariacie trzeba by szukać . |
Bylam, zakupilam Bylo kilka do wyboru, takze kieszonkowe, ale w 3 tomach i troche rozpadajace sie. Torebka by dokonczyla jego zywota. Wiec kupilam takie lekturowe, jednotomowe, wyglada solidnie Juz zacieram raczki na lekture
Admete - Czw 03 Maj, 2018 18:35
Oglądam teraz końcówkę Nad Niemnem i jakoś się wzruszam Marta, Benedykt, Kirłowa...
Agn - Czw 03 Maj, 2018 18:36
Bardzo lubię i książkę, i serial.
Admete - Czw 03 Maj, 2018 18:46
Chyba sobie niedługo książkę przypomnę.
Alicja - Czw 03 Maj, 2018 20:27
Książka i film są nieśmiertelne
Admete - Czw 03 Maj, 2018 20:49
Nawet gdyby zrobili kiedyś nową wersję, to już takiego Benedykta nie będzie.
ita - Czw 03 Maj, 2018 20:56
| Admete napisał/a: | Oglądam teraz końcówkę Nad Niemnem i jakoś się wzruszam Marta, Benedykt, Kirłowa... |
Ja też się załapałam na końcówkę. Lubię książkę i serial Nawet sobie odsłuchałam po filmie kilka razy " Życzenie" Chopina, które bardzo mocno mi się kojarzy z serialem. W bardzo romantycznych okolicznościach - akurat podłogi mi schły i byłam uwięziona na kanapie
Jedyne, co mnie zwykle uwiera przy okazji i książki i filmu - czy na miejscu Justyny wybrałabym jak ona?
Agn - Czw 03 Maj, 2018 21:11
Gdybyś była Justyną? Na pewno.
ita - Czw 03 Maj, 2018 21:28
| Agn napisał/a: | | Gdybyś była Justyną? Na pewno. |
Aha. W książce to wszystko pięknie wygląda. Wielka miłość i w ogóle .. Kto by tak nie chciał? Ale tak na życie? Wyobrażam sobie Justynę za np. 10 lat. Noszenie wody z rzeki, obora, praca w polu itp. Nie chodzi mi o małżeństwo dla pieniędzy, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli. Nie żeby zaraz miała wybierać tego okropnego Różyca. Ale kogoś w typie Witolda Korczyńskiego? Byłabym o nią spokojniejsza
Oczywiście pamiętam o Marcie i jak jej decyzja zaważyła na jej życiu. Wiadomo, książka się rządzi swoimi prawami. Mamy tu konkretne sytuacje "albo-albo" i żadnego innego wyboru.
W przypadku filmu dodatkowo mi nie leży wygląd Janka Bohatyrowicza
Agn - Czw 03 Maj, 2018 21:33
No tak, ale w tej rzeczywistości Justyna miała taki właśnie wybór - albo Jan, albo Różyc (flachm, nie!), albo może los Marty, który był jak dla mnie ironiczny do bólu - nie wyszła za mąż za swego wybranka, bo się bała ciężkiej pracy... a potem całe życie i tak zapierniczała.
Jasne, wielka miłość, ale też branie się do pracy. Justyna tego spróbowała i wybrała z pełną świadomością. Dzisiaj kobiety też wybierają i czasem dla innych jest to niezrozumiałe, a dla nich osiągnięcie tego, czego chcą. Myślę, że Justyna da sobie spokojnie radę. Zresztą salonowe życie też zaobserwowała i podziękowała za nie serdecznie. Życie z Janem nadaje (wg mnie oczywiście) jej życiu konkretny cel. Może się na coś przydać, coś robić, a nie tylko dać się sprzedać jak kobyłę na targu (małżeńskim), a potem znosić salony, nudę i tylko bezrozumne ładne wyglądanie.
Swoją szosą najgorsze już przeszła - najgorszy jest początek takiej ciężkiej pracy. Przyzwyczajenie się, zakwasy, palące słońce, rytm życia zgodny z tym, co ziemia daje - potem się człowiek przyzwyczaja i jedzie z koksem. A i to, co mieć będzie, będzie dla niej miało większą wartość. Z Janem zresztą nie skazuje się na jakąś biedę.
|
|
|