Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)
Caitriona - Wto 08 Sty, 2008 22:06
| achata napisał/a: | | Na nieszczeście, któraś z dziewczyn powiedziała o nosie Willoughbiego, że prosiaczkowaty i ja teraz ciagle mam to skojarzenie gdy patrzę na... Mariannę. |
A ja tak mam gdy patrzę i na jedno i na drugie Nic nie poradzę - Willoughby póki co raz mi się podoba, raz nie. Moim zdaniem jest mało przystojny (ten nosek i oczęta...) szczególnie gdy robią zblizenia jego twarzy; ale fryzurka super i postawa piękna. I czasami bywa nieco arogancki i może nawet chamski - brak mu w niektórych scenach czaru. Ale nic, czekam na dalsze odcinki. Szczególnie na pojedynek
Czołówka tak ciutkę dziwna jest dla mnie - te muszelki, ale nie narzekam Muzyka za to piękna i zdjecia!
Aragonte - Wto 08 Sty, 2008 22:22
| achata napisał/a: | | To ja moze teraz odrobinke pomarudzę. Nie podoba mi się pani Jenings i lady Middleton. Pierwsza wcale nie ma w sobie tej ciepłej poczciwosci co w wersjach 1980 i 1995, druga oschła i cudaczna jak mimoza i jeszcze ta okropna niemrawa gromadka dzieci... |
Nie wypowiem się o pani Jennings, bo na razie, w pierwszym odcinku, było jej za mało, a co do lady Middleton, to chyba zgodnie z książką ją ukazano - była bezbarwna i skupiona wyłącznie na dzieciach, bez żadnego oryginalnego rysu, w sumie to antypatyczna. Nic dziwnego, że z Fanny Dashwood mogła się dogadać No dobra, dzieci mogły być bardziej ruchliwe i hałaśliwe, jak to dzieci
A propos - zwróciłyście uwagę na fryzurę Fanny? Te precelki nad czołem?
Moje ogólne wrażenia pokrywają się zwłaszcza z tym, co napisała Caroline i Admete - świetna muzyka, piękne krajobrazy, nic mnie nie zraziło, wersja bliska oryginałowi IMHO, pierwsza scena zbuduje niezłe napięcie w wątku Marianny i Willoughby'ego - bo ci, co książki nie czytali, mogą się obawiać, że Marianna będzie następną ofiarą uwodziciela.
Edward naprawdę niezły Brandon też mi się podoba, Willoughby póki co tak se.
Zauważyłyście, jak ślicznie uśmiecha się Elinor w niektórych scenach? Jest mniej atrakcyjna od siostry (choć coś w szczęce Marianny mi nie pasi), ale baaardzo subtelna.
Caroline, wejście "Weasley'a" powitałam radosnym okrzykiem Ech, te angielskie filmy, ciągle widzi się znajome twarze
Zdaje się, że parę osób rozmawiało o spotkaniu pułkownika z Willoughby'm - moim zdaniem Brandon wykazuje rezerwę tudzież niechęć, bo zwyczajnie jest zazdrosny, natomiast cała resztę dopowiada nam muzyka... Zwróciłyście uwagę, jak się zmienia? Staje się niespokojna, jak dla mnie jest w niej zapowiedź pojedynku
Sofijufka - Wto 08 Sty, 2008 22:27
| Aragonte napisał/a: |
Zdaje się, że parę osób rozmawiało o spotkaniu pułkownika z Willoughby'm - moim zdaniem Brandon wykazuje rezerwę tudzież niechęć, bo zwyczajnie jest zazdrosny, natomiast cała resztę dopowiada nam muzyka... Zwróciłyście uwagę, jak się zmienia? Staje się niespokojna, jak dla mnie jest w niej zapowiedź pojedynku |
Ale ja miałam wrażenie, że już pierwsze spojrzenie pułkownika na W. jest takie chłodne, a jeszcze powodów do zazdrości nie ma! Moim zdaniem B. obiło się coś o uszy o obyczajach W. i trochę się zaniepokoił o małolatę....
Aragonte - Wto 08 Sty, 2008 22:28
| Admete napisał/a: | A mnie sie początek podoba. Te oddechy i szelesty są takie zmysłowe |
Dokładnie... i to zupełnie inna jakość niż rozbierana scena w "Mansfield Park" Rozemy
Aragonte - Wto 08 Sty, 2008 22:30
| Sofijufka napisał/a: | | Aragonte napisał/a: |
Zdaje się, że parę osób rozmawiało o spotkaniu pułkownika z Willoughby'm - moim zdaniem Brandon wykazuje rezerwę tudzież niechęć, bo zwyczajnie jest zazdrosny, natomiast cała resztę dopowiada nam muzyka... Zwróciłyście uwagę, jak się zmienia? Staje się niespokojna, jak dla mnie jest w niej zapowiedź pojedynku |
Ale ja miałam wrażenie, że już pierwsze spojrzenie pułkownika na W. jest takie chłodne, a jeszcze powodów do zazdrości nie ma! Moim zdaniem B. obiło się coś o uszy o obyczajach W. i trochę się zaniepokoił o małolatę.... |
Wiesz co, może mi się trochę książka nakłada, bo tam było ukazane przy pierwszym spotkaniu panów, że Marianna jest już zauroczona nową znajomością
Muszę obejrzeć krytycznie ten odcinek, na razie widziałam go tylko raz
Caitriona - Wto 08 Sty, 2008 22:32
| Aragonte napisał/a: | A propos - zwróciłyście uwagę na fryzurę Fanny? Te precelki nad czołem? |
Fantatstyczne, prawda? Napatrzeć się na jędze nie mogłam
| Cytat: | Caroline, wejście "Weasley'a" powitałam radosnym okrzykiem |
Ślepa jestem, przegapiłam go Kogo on tam gra?
Aragonte - Wto 08 Sty, 2008 22:37
Mr Weasley gra sir Johna Middletona, Caitri
achata - Wto 08 Sty, 2008 23:05
To ja jeszcze o lady M. Mnie właśnie zabrakło tego jej zapatrzenia w dzieci. W wersji 1980 ona miała jednego nieznośnego chłopaczka, który zaraz na wstępie omal nie potłukł Dashwoodównom porcelany i tam to było widać zapatrzenie w dziecko. Siedziała mimoza, ale zapatrzona jak trza, a "kochane maleństwo" wrzeszczało i brykało a tutaj nie wiedziałam co myśleć jak te dzieci zobaczyłam. Po prostu laleczki w rodzinnym portrecie. No też poczekam czy się dalej rochę rozwinie. I ten czepek pani Jenings przy pierwszej kolacji- okropność. Za to cieszę się, że jest scena z darowanym koniem i zwiedzanie domu. Zaskoczyło mnie, że Brandon tak manifestuje swoją zazdrość podczas tańców. Jakoś nie próbuje trzymać się na uboczu i nie ma kompleksu wieku... Hmm
Anonymous - Wto 08 Sty, 2008 23:07
| Aragonte napisał/a: | | Mr Weasley gra sir Johna Middletona, Caitri |
Ten aktor grał też Pana Beebe w 'Room With A View' 2007
Gosia - Śro 09 Sty, 2008 00:27
Nie wiem, co mam powiedziec... powiecie ze marudze
Jakos ogolnie nie jestem zauroczona tym filmem. Najbardziej podoba mi sie muzyka (jest wspaniala i odnosze wrazenie, ze to ona robi caly film , atakze krajobrazy, Eleonora oraz Edward Ferrars.
Pulkownik Brandon podobal mi sie w 1 odcinku (stwierdzilam, ze Morrisey daje rade), natomiast w scenie kiedy przyjezdza w odwiedziny i Marianna jest rozczarowana, ze to nie Willoughby, Morrisey niepokojaco przypomina mi naszego "psychopate" z OMF, nie wiem czemu przymyka oczy, sprawia to niedobre wrazenie (jakby byl nie calkiem trzezwy). Scena z deszczem i rąbaniem drewna - rozumiem, ze Edward chcial wyladowac swoją frustracje, ale jakos calosc i jego zachowanie wydaje mi sie troche jakby malo grzeczne? Nie wiem co mowi, wiec mowie tylko o zachowaniu.
Musze dodac, ze w jednym sie jeszcze z Wami zgodze. Eleonora bardzo zyskuje przy blizszym poznaniu - faktycznie ma mądre oczy i jej postac i dobor aktorki juz mi sie podoba.
Willoughby - zdecydowanie nie! Ani ladny, ani interesujacy, nos jak kartofel - niestety.
Prawde mowiac w innych ekranizacjach bardziej mi odpowiadaly postaci drugoplanowe, jak np. Lucy Steel, pani Jennigs, panstwo Middleton itp
Wrzuce fotke jednego z najladniejszych ujec w tym filmie:
P.S. Zastrzegam - film moze zyskac w moich oczach przy drugim ogladnieciu, zwlaszcza gdy bede rozumiala dialogi.
Caitriona - Śro 09 Sty, 2008 11:36
| Aragonte napisał/a: | Mr Weasley gra sir Johna Middletona, Caitri |
Dzięki! Jakoś się jemu nie przyglądałam.
Edward przy rąbaniu drzew jest, mam wrażenie, wkurzony na siebie, dlatego robi może wrazenie ze jest nieco niegrzeczny.
A właśnie, nie podoba mi się Lucy Steel...
Admete - Śro 09 Sty, 2008 15:06
To ja mało krytyczna jestem, bo mi się podoba A pani Jennings rozbawiła mnie mocno w 2 odcinku. Urocza jest. Lady Middleton zupełnie mnie nie obchodzi. Mogłoby jej nie być i nawet bym tego nie zauważyła
achata - Śro 09 Sty, 2008 18:12
| Admete napisał/a: | To ja mało krytyczna jestem, bo mi się podoba A pani Jennings rozbawiła mnie mocno w 2 odcinku. Urocza jest. lady Middleton zupełnie mnie nie obchodzi. Mogłoby jej nie być i nawet bym tego nie zauważyła |
No właśnie, a przecież powinna jakoś zaistnieć na ekranie skoro zdecydowano się pokazac tą postać.
Ja też pomarudzę, bo własciwie po cudownym poczatku w Norland jestem coraz mocniej rozczarowana. Nie podobają mi się kostiumy- takie bure i ciemne. Pułkownik Brandon odwiedzający damy w Londynie wygląda jak jakiś flejtuch a nie dżentelman. Nie mogli mu jakiejś ładniejszej kamizelki uszyć?
Sukienki sióstr są z kolei bardzo ciemne i podobne do tych z DiU 05. Naczytałam się już skarg na kostiumy w filmie Wrighta- że panienki noszą za bardzo wydekoltowane sukienki dzienne, że Lizzy chodzi z rozpuszczonymi włosami itd. a tutaj przecież stroje na zupełnie tą samą modę i co? Podoba wam się? A fryzury Marianny Dashwood- też przecież nieźle rozczochrana chodzi i tu was to nie drażni? Mnie osobiście to za bardzo nie przeszkadza jako i w "Dumie.." nowej nie przeszkadzało, ale pamiętam jak ostro był za to atakowany tamten film.
Na koniec troche pokadzę. W samej końcówce drugiego odcinka cudownie się Brandon znalazł przy omdlewajacej damie. Motylki się we mnie ruszyły, szkoda, że to już był koniec odcinka. Mam nadzieję, ze w trójce też pułkownik będzie miał kilka takich wejściówek...
Admete - Śro 09 Sty, 2008 18:32
No wyobraź sobie, że nie. Jak one mają mieć codziennie śliczne fryzurki, jesli mieszkają w tak wietrznym meijscu? Wtedy, gdy idą w gości są uczesane ( w scenie zaproszania do Londynu Eleonora ma bardzo ładnie zaczesane do góry włosy ), ale tak zwyczajnie to Eleonora ma prosto upięte włosy, a Marianna owszem troszke rozczochrana, ale trudno opanowac takie włosy. Dodatkowo takie uczesanie podkreśla jej romantyczny i swobodny charakter ( w scenie balu londyńskiego nie pozwala siostrze poprawić loków, które wysunęły się z koka, zbywa to stwierdzeniem, że jej nie zależy - jest za bardzo podekscytowana na takie bzdury ). Czasami ma włosy tak ładnie przewiązane chustą. Co do sukienek to powinny mieć jeszcze ciemniejsze. Sofi pisała w innym watku o żałobie. trudno jednak, żeby twórcy filmy epatowali nas cały czas czernią i fioletem Zresztą piękne suknie mają bogate bohaterki. Widziałaś narzeczoną Willoughby'ego na balu? Ma białą, elegancką suknię i wspaniałą ozdobę we włosach. Od razu widać, że majętna. Podobnie wytworne stroje i uczesanie prezentuje zamożna Fanny. Dziewczeta na pewno same szyły sobie suknie ( tak jak kiedyś Jane Austen, która pruła z oszczędności swoje stare suknie i wykorzystywała do różnych celów, albo nicowała płaszcze ). Marianna wyglądała bardzo ładnie w żółtej sukni, która nosiła w czasie odwołanego pikniku i podróży do majątku ciotki Willoughby'ego.
Gosia - Śro 09 Sty, 2008 18:48
Zgadzam sie co do Brandona w ostatniej scenie odcinka drugiego. Bardzo ładnie sie znalazl w tej sytuacji.
Sofijufka - Śro 09 Sty, 2008 18:53
Admete, co do włosów, to ja bym się zgodziła - przede wszystkim powinny być upiete, dalej [zwłaszcza w tak wietrznej okolicy] dziewczęta powinny miec nakrycie głowy, zresztą chodziło także o cerę, żeby jej słońce nie opaliło i nie spierzchła od wiatru. Ten "cottage" tez - moim zdaniem - jest zbyt skromny, no i na początku nie widzać żadnej służby; według JA za domem był ogród. Sir John chyba nie zaoferowałby kuzynce tak zrujnowanego budynku - kazałby chyba pobielic wnętrze, skopać ogródek itd....
I tak kontrast pomiędzy Norland i tym domkiem byłby wystarczająco duży...
nicol81 - Śro 09 Sty, 2008 18:56
| Pemberley napisał/a: | Obejrzalam drugi odcinek i coraz bardziej mi sie podoba. Slawetna scena rabania drewna w deszczu ma rece i nogi i przysparza wiele sympatii, bo sluzy raz- pomocy w gospodarstwie Dashwood dwa- rozladowaniu nagrowadzonych emocji Edwarda . . |
To się bardzo cieszę, że ta scena ma na celu pokazać pomocną naturę i życzliwość Edwarda, a nie jego mięśnie. Bo ten artykuł mnie przeraził...
Admete - Śro 09 Sty, 2008 18:58
Jakoś mało mnie ostatnio obchodzi akuratność, chce żeby było malowniczo W S&S 2008 jest malowniczo. Nic na to nie poradzę, że mi się podoba Może to także zasługa aktorów. Macie do czynienia z kobietą, która ostatnio ogląda anime, a tam nie ma realizmu ani akuratności - to wszystko przez anime
Sofijufka - Śro 09 Sty, 2008 19:10
| Admete napisał/a: | Jakoś mało mnie ostatnio obchodzi akuratność, chce żeby było malowniczo W S&S 2008 jest malowniczo. Nic na to nie poradzę, że mi się podoba Może to także zasługa aktorów. Macie do czynienia z kobietą, która ostatnio ogląda anime, a tam nie ma realizmu ani akuratności - to wszystko przez anime |
Kiedy mnie się też to podoba - krajobrazy, morze, wnętrza, zdjęcia. Wbrew różnym uwagom - bardzo podoba mi się Marianna, lepiej niż K.W. - choć tamta tez miałą kilka bardzo ładnych scenek pod koniec.
Tu podałam tylko, co mi TROCHĘ przeszkadza ...
A Brandon z tym podtrzymywaniem Marianny
asiek - Śro 09 Sty, 2008 19:46
WOW ! Już można obejrzeć ?
Gosia - Śro 09 Sty, 2008 19:56
Na poprzedniej stronie zostale podane linki.
http://forum.northandsout...p=131392#131392
asiek - Śro 09 Sty, 2008 20:48
Gosiu, dzięki.
achata - Śro 09 Sty, 2008 20:52
Żeby była pełna jasność, ja napisałam o fryzurze i kostiumach głównie dlatego, że nie rozumiem dlaczego w jednym filmie są zjechane w błoto a w innym nikomu nie przeszkadzają. Rzeczywiscie zapomniało mi się, że dziewczyny są w żałobie, bo w tamtych czasach żałoba wyglądała chyba jakos inaczej, u Anga Lee np. na czarno była tylko matka i Elinor w jakichs stonowanych kolorach. Młodsze siostry już się tak nie przejmowały.
Co do żółtego kaftanika Marianny to właśnie mi się nie podobał. Była w nim jakoś tak upchana i jeszcze ta apaszka potęgowała to nieszczęsne "prosiaczkowate" wrażenie.
Ale ogólnie Mariankę jednak kupuję. Tak ślicznie się cielęco Willoughbiemu w oczy wpatruje. Wygląda wtedy cudownie.
A "cottage" chyba najlepiej była ukazana w wersji 1980. Taki śliczny przytulny domeczek z małym ogródkiem i sympatyczną parą służących. Normalnie sama bym w takim zamieszkac chciała. U Anga Lee raczej też nieciekawie i surowo to wyglądało.
nicol81 - Śro 09 Sty, 2008 21:14
O ile pamiętam, Ang albo jego scenarzysta wypowiadali się, że chcieli pokazać nieprzyjemną realność cięzkiego stanu pań Dashwood.
Fryzury i kostiumy w DiU 2005 mi się podobały i na razie, co widziałam, to tutaj nie narzekam. Jak obejrzę bardziej szczegółowo, to zobaczymy...
Admete - Śro 09 Sty, 2008 21:54
Ja nie przepadam jakoś szczególnie za D&U 2005 z jednego podstawowego powodu - nie lubię Keiry, więc jestem do niej uprzedzona. Ona nie jest Elizabeth, a Matthew nie jest Darcy'm ( choć jego akurat lubię ). Z kostiumami nie za wiele ma to wspólnego. Natomiast aktorki z S&S 2008 mimo różnych mniejszych czy większych zmian - SĄ odpowiednio - Eleonorą i Marianną.
Co do akuratności, to tak naprawdę wcale nie wiemy, jak się wtedy zachowywali ludzi, co było, a co nie było właściwe. Pamiętajmy, że zachowały się tylko niektóre rzeczy, niektóre książki, ale ludzie mieli zawsze tendencję do upiększania na piśmie rzeczywistości, a w życiu traktują zasady z mniejszym lub większym szacunkiem. Książki Austen mimo wszystko nie są tylko dokumentami. Wydaje mi się, że są także projekcją tego jak powinno być. I nie chodzi tylko o szczęśliwe małżeństwa głównych bohaterek. Poza tym filmy zawsze w jakiś sposób odzwierciedlają czasy, w których powstały. Nic na to nie poradzimy. Keira zagrała Lizzy, bo dla wielu jest w naszych czasach pięknością, choć w czasach JA uznano by ją pewnie za wieszak Nie ma czegoś takiego jak prawdziwy obraz epoki. Jest tylko wyobrażenie na jej temat , na dodatek przefiltrowane przez naszą modę, naszą wizję piękna męskiego czy kobiecego, naszego poczucia romantyzmu.
No i oczywiście są jeszcze osobiste preferencje każdej z nas Ot co. Tak więc każdy ma prawo do własnych odczuć Ale popatrzcie choćby na tę sukienkę w kolorze żółtym - ja uważam ja za ładną,a Achata za brzydką i nic na to nie poradzimy
|
|
|