To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - North and South - wspólna lektura

- Wto 06 Kwi, 2010 22:20

Trochę się pogubiłam :ops1: - które rozdziały teraz czytamy??
trifle - Wto 06 Kwi, 2010 22:55

XXI i XXII.
ast73 - Wto 06 Kwi, 2010 23:41

Czytam z monitora,więc powoli to idzie.Dziwi mnie że Margaret nie znalazła innego wielbiciela.Chodziła sama po mieście wywołując komentarze męskie,dotyczące jej urody.Czy fabrykanci z Milton tak byli racjonalni,że panny bez posagu omijali z daleka? Na przyjęciu u Thorntonów poznała kilku,wzbudziła zainteresowanie gości,ale bez jakiś dalszych konsekwencji.Przecież była piękną kobietą.
- Śro 07 Kwi, 2010 00:00

trifle napisał/a:
XXI i XXII.

dziękuję :-)

trifle - Śro 07 Kwi, 2010 00:02

ast73 napisał/a:
Czytam z monitora,więc powoli to idzie.Dziwi mnie że Margaret nie znalazła innego wielbiciela.Chodziła sama po mieście wywołując komentarze męskie,dotyczące jej urody.Czy fabrykanci z Milton tak byli racjonalni,że panny bez posagu omijali z daleka? Na przyjęciu u Thorntonów poznała kilku,wzbudziła zainteresowanie gości,ale bez jakiś dalszych konsekwencji.Przecież była piękną kobietą.


O, to jest naprawdę ciekawa uwaga :D

Sofijufka - Śro 07 Kwi, 2010 08:37

myślę, że Margosia odstraszała ich swoją 'królewskością' - patrzyła na nich, jak na robaki, pouczała [jestem tego pewna], do tego bez grosza i z ojcem ex-pastorem[w końcu nie sądzę, by powszechnie wiedziano, dlaczego tatus znalazł sie na bruku]. Ale głownie o charakterek chodziło, jak sądzę...
Trzykrotka - Śro 07 Kwi, 2010 09:00

Mnie się wydaje, że chodziło o co innego. Pamiętajcie, to nie XX wiek, kiedy można kogoś zaczepić na ulicy i za miesiąc się z nim żenić. Margaret nie mogła znać nikogo z tych panów na stopie wystarczajacej do zainteresowania - bo ona nie bywała w ich domach. Bywała tylko u Thorntonów, bo John był uczniem pana Hale i chciał tej znajomości. Ale i to pani i panna Thornton uważały za wielką łaskę okazaną byle komu. Może i zrobiła wrażenie na robotnikach - oni się nie liczyli. Nawet jeśli zrobiła na fabrykantach, to oni byli zbyt zajęci strajkiem w danej chwili.
Kaziko :kwiatek: taka uwaga techniczna, dla ułatwienia czytania i pracy moderatorów tylko i wyłącznie. Staramy się nie pisać posta pod własnym postem. Jesli coś chcesz dopisać do swojej wypowiedzi, to edytuj - w prawym górnym rogu jest taki guziczek, którym to można robić. Bedzie czytelniej :kwiatek:

- Śro 07 Kwi, 2010 09:29

Sama tez się nie garnęła do tego by bywać. Ciągle miała to swoje poczucie "wyższości" nad innymi i o ile w stosunku do robotników zostało to zaakceptowane (była dla nich chyba takim rodzajem oderwania się, odskoczni od ich przykrego, monotonnego i brudnego życia), to w przypadku fabrykantów, faktycznie jakiekolwiek ich potencjalne zamiary prawdopodobnie zostały ostudzone przez jej zachowanie.
Chociaż z drugiej strony, gdyby jakiś poważny kandydat się pojawił, to na pewno znalazłby sposób na to, by zostać Margaret przedstawionym- choćby przez Johna ( a może nawet próbował, ale John nie chciał z powodu uczucia jakim ją darzył... :-P ).

kazika - Śro 07 Kwi, 2010 09:49

aś niezła teoria:) może był tabun wielbicieli do ręki Margaret ale John jako ten pierwszy, który ją poznał i wiadomo co:) innych odstraszał:) - ale chyba lekko naciągane to:) zgadzam się z Trzykrotką, że nie miała szansy kogoś innego poznać bo nie bywała w ich domach... bal był pierwszą większą imprezą, na którą szła i była wprowadzona do towarzystwa (chyba)...
spin_girl - Śro 07 Kwi, 2010 09:50

Mam jeszcze takie pytanie odnośnie cytatu z powieści w poście Kaziki na poprzedniej stronie: jakim cudem tak jest narracja pierwszoosobowa????? Przecież całe N&S jest pisane w narracji trzecioosobowej :shock:
ast73 napisał/a:
Dziwi mnie że Margaret nie znalazła innego wielbiciela

a mnie dziwi to, że nie wzbudziła większego zainteresowania na tej kolacji u Thorntonów, jeden jakiś facet o nią pytał - cóż to jest! Ostatecznie, jak Trzykrotka słusznie napisała
Trzykrotka napisał/a:
Pamiętajcie, to nie XX wiek, kiedy można kogoś zaczepić na ulicy i za miesiąc się z nim żenić

i dlatego właśnie tego typu imprezy były jedynymi właściwie okazjami, żeby lepiej poznać atrakcyjną panienkę. Natomiast kwestia tego, że Margaret nie miała innego wielbiciela w Milton jest dla mnie prosta - jej rodzice nie utrzymywali praktycznie żadnych stosunków towarzyskich. Jedyną rodziną na poziomie, z którą takowe stosunki utrzymywali byłi Thorntonowie i tutaj od razu mamy wielbiciela :mrgreen:
Poza tym nawet i Thorntonów, którzy byli jedną z najbardziej prominentnych rodzin w Milton, Margaret traktowała jak niegodnych, więc podejrzewam, że po prostu nie miała z kim już tych stosunków utrzymywać, chyba, żeby królowa akurat wpadła z wizytą do Milton :wink:
Jeśli chodzi o analizę Lizzy, to bardzo chętnie, zainteresowanych zapraszam do wątku DiU, zaraz tam coś postnę :-)

kazika - Śro 07 Kwi, 2010 10:22

spin wzięłam to z tłumaczenia wg ACHATY, gdzie korektę zrobiła GOSIA...
powinnam od razu napisać, że korzystam z ich tłumaczenia, przepraszam autorki tego tłumaczenia, że tego nie zrobiłam, zadziałałam spontanicznie, co i tak mnie nie usprawiedliwia... przepraszam, dopiero po komentarzu spin przypomniałam sobie, że książki nie kupiłam, a dostałam tłumaczenie.... chcę uspokoić, że tylko tutaj wykorzystałam cytat, i nigdzie więcej tego nie powielam, czy rozdaję...

spin_girl - Śro 07 Kwi, 2010 10:38

Nie o to mi chodzi, Kazika, ja Cię nie potępiam, że korzystasz z tego tłumaczenia, jeśli tylko autorki nie mają nic przeciwko, to cóż ja bym mogła?
Chodzi mi tylko o to, że w tym tłumaczeniu zmieniono formę narracji, a to jest niedopuszczalne, aż mi się wierzyć nie chce! Tam jest naprawdę w pierwszej osobie? Tak nie wolno!

kazika - Śro 07 Kwi, 2010 10:52

wiem spin, że mnie nie potępiasz, chciałam przeprosić tłumaczki:) :kwiatek: że wykorzystałam ich pracę nic nie wspominając:) dzięki Twojemu komentarzowi zauważyłam błąd i postanowiłam to naprawić.... mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone...

nie śmiałabym przerabiać czyjegoś tłumaczenia, wrzuciłam w oryginale, rozsypały się typowo polskie literki to je wymieniłam, i to wszystko... dużo jest dialogów...

BeeMeR - Śro 07 Kwi, 2010 11:00

kazika napisał/a:
bal był pierwszą większą imprezą, na którą szła
i w gruncie rzeczy jedyną :mysle:

spin_girl napisał/a:
Mam jeszcze takie pytanie odnośnie cytatu z powieści w poście Kaziki na poprzedniej stronie: jakim cudem tak jest narracja pierwszoosobowa?????
To wypowiedź Margaret do ojca :)
Nie bijcie Kaziki, miłe panie, za inne poglądy ;)

spin_girl - Śro 07 Kwi, 2010 11:01

A, to jest cytat wypowiedzi Margaret!!!!!!! To przepraszam!!!! :sorry3:
BeeMeR - Śro 07 Kwi, 2010 11:07

Podpowiedź była w tymże cytacie: "A panie były takie nudne, tato" ;)
ast73 - Śro 07 Kwi, 2010 11:12

Dziwi mnie postępowanie pani Hale,mając córkę na wydaniu,jej obowiązkiem jako matki było korzystne wydanie córki za mąż.Totalna beztroska o przyszłość dziecka.Szykowało się Margaret życie starej,biednej panny u boku ciotki i kuzynki.Jaki rodzic by tego chciał dla swego dziecka.Pani Bennet w każdym kawalerze z dobrym dochodem upatrywała kandydata na męża dla córek,a pani Hale ignoruje dwóch potencjalnych konkurentów(Henrego i Johna ).Nawet pani Thornton podejrzewa że za lekcjami syna kryje się jakiś afekt do córki nauczyciela,a rodzice Margaret ślepi,nawet pan Bell był bardziej domyślny!
kazika - Śro 07 Kwi, 2010 11:15

uff dzięki BeeMeR, że w końcu ktoś stanął w mojej obronie:)
Sofijufka - Śro 07 Kwi, 2010 11:23

bo pano Hale myslałą tylko o synu i o swoim nieszczęściu, w Milton 'zaprzyjaźniła się" z córką, ale widziała w niej tylko oparcie...
kazika - Śro 07 Kwi, 2010 11:32

pani Hale miała też nieciekawe zdanie o ludziach z Milton, przebywała w Milton raczej za karę albo jakby była na wygnaniu... jak w takim miejscu mógł się znaleźć ktoś godny jej córki???
BeeMeR - Śro 07 Kwi, 2010 11:38

Ast73, piękny avek :serduszkate: i słuszna uwaga :kwiatek:

Pani Hale faktycznie podejrzanie nie zwraca uwagi na Margaret, a może po porostu ani ona, ani pan Hale nie zauważyli, że już jest dorosła, i dla nich ciągle jest maleńką dziewczynką? :mysle:

NO ta bene nie znalazłam w powieści informacji, jakoby Margaret prała, jedynie (aż, biorąc pod uwagę dawne żelazka z duszami) prasowała :mysle:

ast73 - Śro 07 Kwi, 2010 11:42

A więc lepszy los starej panny na łasce ciotki niż bogaty mąż fabrykant,taa,zero praktycznego myślenia,sama wyszła za mąż z miłości a potem ubolewała nad brakiem nowych sukien,nauka poszła w las!
ast73 - Śro 07 Kwi, 2010 11:47

Mała dziewczynka a wszystkie problemy rodzinne na jej głowie,to na to była odpowiednio dorosła.Umarł ktoś,Małgośka powie rodzinie,zachorowała śmiertelnie matka na niej ten ciężar spoczywa,brata odprowadzić po nocy do pociągu,co tam dla naszej nastolatki.
spin_girl - Śro 07 Kwi, 2010 11:56

ast73 napisał/a:
Mała dziewczynka a wszystkie problemy rodzinne na jej głowie,to na to była odpowiednio dorosła.Umarł ktoś,Małgośka powie rodzinie,zachorowała śmiertelnie matka na niej ten ciężar spoczywa,brata odprowadzić po nocy do pociągu,co tam dla naszej nastolatki.

hehheheheh :oklaski: :rotfl:
Ja przez całą powieść odnosiłam wrażenie, że rodzice Margaret byli koszmarnie niezaradni i kompletnie nieprzewidujący. Nie patrzyli dalej niż poza czubek własnego nosa i wiedzieli tylko jedno - Margaret była im niezbędna do pomocy. Myślę natomiast, że to wypchnięcie jej do ciotki Shaw w Londynie to była próba wydania jej za mąż - w końcy do stolicy jeździło się zdobywać mężów :mrgreen: Potem jednak Edith wyszła za mąż, więc Margaret nie mogła być dalej jej towarzyszką, a co za tym idzie, musiała wrócić do domu.

kazika - Śro 07 Kwi, 2010 11:57

BeeMeR napisał/a:


NO ta bene nie znalazłam w powieści informacji, jakoby Margaret prała, jedynie (aż, biorąc pod uwagę dawne żelazka z duszami) prasowała :mysle:


rozdział IX, w tłumaczeniu Alison i Gosi na str. 51,52 - mam nadzieję, że można cytować... jeśli nie to napiszcie... bo nie znalazłam info na ten temat...

Cytat:
Z trudem mogłaby sobie przypomnieć, kiedy wreszcie mogła usiąść i powiedzieć matce, że ona właściwie nie jest praczką Peggy, ale Margaret Hale



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group