To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy - Damian Lewis

Admete - Pią 10 Kwi, 2009 16:43

Właśnie skończyłam oglądać odcinek 21...Sporo wyjasnili, ale zdecydowanie nie wszystko. Na pewno jest jeszcze materiału na kolejną serię. Tylko czy zrobią...Charlie był w tym odcinku śmiertelnie poważny - takiego też uwielbiam. Piękne nawiązanie do pierwszego odcinka 1 serii - Crews wpatrujący się w niebo. Damian Lewis jest absolutnie przystojny na swój damianowaty sposób :-) Ma piękne oczy. Tak się przyzwyczaiłam do oglądania Life...Chyba sobie Nyfes zapuszczę albo coś innego z Damianem w roli głównej.
praedzio - Pią 10 Kwi, 2009 16:52

Admete napisał/a:
Damian Lewis jest absolutnie przystojny na swój damianowaty sposób :-)

Ciekawe sformułowanie. :mysle: Ale nie sposób nie przyznać Ci racji. :mrgreen:
Matko, na którym to ja skończyłam odcinku? Na czternastym? :mysle: :ops1:

Caitriona - Pią 10 Kwi, 2009 20:59

Ja też już obejrzałam online, bo się nie mogłam wytrzymać napięcia. Rewelacyjny odcinek. Zdecydowanie takiego opanowanego, poważnego i zdeterminowanego Chareliego także lubię. Sam Lewis miał jakby ciemniejsze włosy, mniej płomienne ;) Ale wyglądał bardzo fajnie.

Spoiler:
To jak się pozbył wrednego Rosjanina było po prostu genialne w swej prostocie. Miał Charlie niezłe wejsćie, a raczej wjazd, do garażu agenta Bodnera. Swoją drogą nawet w porządku ten facet. podobało mi się jak wszystcy pomagali Charlie'emu - facet ma przyjaciół. I ta scena wymiany Dani na Charliego, no po prostu miałam serce w gardle...


Bardzo dobry odcinek. Ja nie chcę, żeby skończyli Life!

Admete - Sob 11 Kwi, 2009 00:01

Praedzio - jak tak obiektywnie pomyśleć, to Lewis nie jest klasycznie przystojny, ale mnie się tacy wysocy, szczupli, o jasnych oczach bardzo podobają :-) Na dodatek on się pięknie porusza, w garniturach i w mundurze wygląda rewelacyjnie i przede wszystkim jest bardzo dobrym aktorem. Daj mu cokolwiek do zagrania i on to zagra. Zagra w taki sposób, że nie zauważysz tej gry - za każdym razem jest postacią, którą gra. To w nim zawsze będe podziwiać.
Spoiler:
O tak - scena uwolnienia Dani była wzruszająca - to jak prawie dotknęli swoich dłoni. I ostatnie ujęcie Charliego. Zdecydowanie dziś kocham detektywa Crews'a ;-)

Caitriona - Sob 11 Kwi, 2009 00:26

Admete napisał/a:
jak tak obiektywnie pomyśleć, to Lewis nie jest klasycznie przystojny

No nie jest, ale ma coś w sobie takiego, że mi się on podoba. A w garniturach prezentuje się rewelacyjnie (nie każdy facet tak ma). Z tym że aktorem jest dobrym, to się zgadzam w 100% I na dodatek może grać rożnorodne role.

Się również przebiorę za Crewsa ;)

praedzio - Sob 11 Kwi, 2009 07:53

No, żesz kurczaczek (że tak paraświątecznie rzeknę), przecież nie musicie mnie o tym przekonywać! :lol: Ja tego faceta również wielbię! ;) Oczy, usta, włosy, zmarszczki w kącikach oczu, głos... Mam wymieniać dalej? Kto założył ten wątek, hę? ;)

Podśmiałam się trochę ze sformułowania "damianowaty", to wszystko. ;)

P.S. Inna sprawa, że charakter i styl bycia Crewsa przesłonił mi wygląd Damiana. ;) Dalej twierdzę, że takiego gościa chciałabym za męża. :P
P.S.2. Przebiorę się trochę inaczej. ;)

Admete - Sob 11 Kwi, 2009 08:02

Cytat:
Inna sprawa, że charakter i styl bycia Crewsa przesłonił mi wygląd Damiana.


Właśnie o tym pisałam - to kameleon aktorski :-)

Caitriona - Sob 11 Kwi, 2009 15:03

praedzio napisał/a:
Dalej twierdzę, że takiego gościa chciałabym za męża

Na przyjaciela i kolegę z pracy Charlie jest idealny, ale na męża miałabym innego kandydata :-P

praedzio - Wto 14 Kwi, 2009 08:02

Długi czas dojrzewał u mnie film Friends & Crocodiles z Damianem. I gdyby nie to, że Bestplayer całkiem przypadkowo włączył mi ten film (przeglądałam jakiś inny i nie zauważyłam momentu, kiedy Bestplayer po skończeniu jednego filmu załapał automatycznie następny w kolejności znajdujący się w tym samym folderze - czyli na Pulpicie. :P ), to pewnie do tej pory by mi dojrzewał. ;) Odstraszał mnie brak polskich napisów, a taki film to jednak warto obejrzeć w pełnym zrozumieniu. Cóż, napisów dalej niet, a ja tymczasem obejrzałam cały film. :D Gdzie nie rozumiałam dialogów, nadrabiałam gapiąc się analfabetycznie na Damiana. :mrgreen:

Nie wiem, czy ktoś czytał książkę Poliakoffa, na podstawie której nakręcono film (wyszła u nas w ogóle?) i wie, jak się książka ma do filmu - czy też odwrotnie. W każdym bądź razie film zrobił ze mną coś takiego, że wciąż mam ochotę do niego wracać - nie tylko po to, żeby zrozumieć wcześniej niezrozumiałe przeze mnie fragmenty, ale właśnie po to by obserwować relacje między Paulem a Lizzie. Spotkałam się z opinią, że Paul przypomina Gatsby'ego (nie czytałam, więc nie mam porównania). Jaki jest Paul? Ma wizje ulepszania świata, jego głowa jest pełna projektów, pomysłów - dodam, że genialnych projektów. Paul również lubi otaczać się niecodziennymi ludźmi: artystami, historykami, politykami, geniuszami - można powiedzieć, że ich kolekcjonuje. Stwarza im warunki do śmiałego wyrażania swoich poglądów, sprawiając, że czują się potrzebni. Świat Paula jest jednak światem chaotycznym, nieuporządkowanym, który jako taki nie ma celu. Dlatego też nasz bohater potrzebuje kogoś, kto by to wszystko w jakiś sposób zorganizował. I tak oto Paul spotyka Lizzie - niesłychanie sumienną, uporządkowaną osóbkę, która zostaje jego asystentką. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Paul, a raczej tryb jego życia nie dały w kość Lizzie. Po kolejnym baaaaardzo hucznym przyjęciu zakończonym regularną rozróbą (jak się okazuje, zorganizowaną przez samego Paula) Lizzie puściły nerwy. I tak ich drogi się rozeszły.
Po kilku latach spotykają się znów. I znów pracują razem, na innych tym razem warunkach. Również tym razem ich współpraca kończy się fiaskiem. Znów mija trochę czasu. Tymczasem Paul ciągle szuka sposobu na życie (kiedy zobaczyłam go jako farmera hodującego świnie - padłam! :rotfl: ). I wciąż namawia Lizzie, żeby z nim pracowała. Ale Lizzie ma własny świat, własne problemy (wyszła za mąż, pracuje w ogromnej korporacji). Tylko czy czuje się szczęśliwa?

Znamienną wydaje się scena, w której Lizzie przez telefon wykrzykuje do Paula wszystkie swoje żale, a także pytania m.in. takie: dlaczego przez cały ten czas, który minął od ich pierwszego rozstania ma wrażenie, że wciąż pracują razem, że są w jakiś sposób ze sobą połączeni, mimo że każda próba współpracy kończy się katastrofą?

Okazuje się, że mimo ogromnej różnicy charakterów, Paul i Lizzie są stworzeni do tego, żeby razem pracować. Przed nimi kolejna próba.

Mimo że od obejrzenia tego filmu minęła prawie doba, wciąż o nim rozmyślam. Przyznam, że fascynują mnie tacy ludzie, jak Paul. Wciąż się zastanawiam, co oni mają w sobie takiego, że ludzie garną się do nich jak muchy do miodu, mimo opłakanych w końcu skutków. Czy chciałabym w życiu spotkać takiego Paula? Chyba nie. A może jednak? :mysle:

Admete - Wto 14 Kwi, 2009 08:56

Też mam w planach ten film - na fali ponownego zafascynowania Damianem ;-)
praedzio - Wto 14 Kwi, 2009 09:07

No, cóż - wiosna! :D I wszystko jasne. ;)
P.S. Dziś w nocy śnił mi się rrrrudy lis. No comments. :paddotylu:

Caitriona - Wto 14 Kwi, 2009 15:35

Zrobiłam kilka avków z 2x17: http://i-love-impala67.bl...shelf-life.html
Admete - Wto 14 Kwi, 2009 17:19

Udały Ci sie te avki :-)
Caitriona - Czw 16 Kwi, 2009 18:36

Dzięki! :D

Obejrzałam raz jeszcze ostatni odcinek i stanowczo nie życzę sobie zakończenia serialu. Charlie jest fantastyczny, a dcinek świetny. I zrobiłam jeszcze cztery avki: http://iloveimpala67.livejournal.com/5298.html

praedzio - Czw 16 Kwi, 2009 18:42

Podobają mi się. Naprawdę ładne. :oklaski: Ach, Charlie! :serduszkate:
Caitriona - Czw 16 Kwi, 2009 19:05

Pięknie dziękuję ;)
Calipso - Pią 24 Kwi, 2009 22:04

Caitriona napisał/a:
2x17

I to jest dobra wiadomość :mrgreen: Wieczorem obejrzałam 12 odcinek i myślałam że to koniec serialu :cry2: Ale jak widać nadzieja jeszcze jest na kilka odcinków.

heh,jak mogłam pomylić ilość obejrzanych odcinków

praedzio - Nie 09 Sie, 2009 07:28

Śniło mi się, że jadłam kolację w towarzystwie Damiana Lewisa. ;) Toczyliśmy ze sobą tak interesującą rozmowę, że totalnie nie pamiętam, co jadłam. A teraz nie pamiętam nawet o czym rozmawialiśmy :( , natomiast coś słabo kojarzę, że myslałam "Kurde, dziewczyny padną jak im to powiem!" :lol:

Tak więc no! padać mi tu! ;)

EDIT: Fotka z drugiego sierpnia:

aneby - Nie 09 Sie, 2009 09:14

:shock: :paddotylu:
Admete - Nie 09 Sie, 2009 10:01

Nadal tak strasznie żałuję, że nie będzie więcej Life...
BeeMeR - Pon 10 Sie, 2009 09:19

*pada z grzeczności :thud: , bo kolacja z DL nie jest na liście priorytetów, aczkolwiek niewątpliwie byłaby miła *
:mrgreen:

Caitriona - Wto 11 Sie, 2009 19:50

Admete napisał/a:
Nadal tak strasznie żałuję, że nie będzie więcej Life...

Ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego zakończyli ten serial. Przeciez nie miał strat, wydaje mi się, że był popularny i lubiany. I mógł dale się spokokojnie rozwijać... Żal...

Ku przypomnieniu: http://www.youtube.com/watch?v=rFeW8u3FYbQ i ten też jest fajny: http://www.youtube.com/wa...feature=related

A Tu wpadki z planu: http://www.youtube.com/wa...feature=related

Admete - Wto 11 Sie, 2009 20:28

No żal...Też nie rozumiem decyzji producentów. Obecnie trudno jest wypromować coś nowego, a tu mieli stałą bazę fanów. Sarah Shahi wróciłaby znów do pełnej roli i oglądalność by wzrosła.
trifle - Sob 16 Sty, 2010 15:00

O, umknęła mi wieść o biletach! Ależ to by było!

Moja koleżanka oglądała ostatnio Life i ja tak razem z nią dla towarzystwa - sobie powtórzyłam. Charlie jest genialny :D
W pierwszy odcinku II sezonu jest cudna scena, kiedy Charlie chce w parkowej toalecie umyć ręce. A tam krany automatyczne, nie ma kurka i biedny nie wiedział, jak to działa :rotfl: Aż mu jakieś dziecię pokazało: "It's automatic". A potem próbował machać rękami przy podajniku ręczników, aż mu dziecię powiedziało "It's not automatic" :rotfl:
Pomijam owoce i malutkiego ananasa o nazwie "personal pineapple" :mrgreen:

Admete - Sob 06 Mar, 2010 22:18

Stęskniłam się za Damianem. Obejrzałam Friends and crocodiles, a potem ulubione fragmenty Nyfes. Co oznacza, że właśnie przestałam płakać...Gdyby Life nadal kręcili miałabym odpowiednią dawke Rudzielca, a tak ;) Muszę sobie przypomnieć, co lepsze fragmenty Wiele hałasu o nic.
Praedzio nie robisz teraz dalej tych napisów do Nyfes?

Wywiad z Lewisem z czasów Nyfes:

http://ekathimerini.com/4...3/10/2004_48352



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group