To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"

Anonymous - Sob 24 Sty, 2009 14:02

pożyczyłam brulion i mam ochotę Aniellę roztelepać... :bejsbol:
nicol81 - Sob 24 Sty, 2009 14:50

Tamara napisał/a:
W wieku 15 lat i przy braku silnych zasad (jajko bez skorupki ciotki Lili) , co w wypadku Anielki jest skutkiem braku właściwego wychowania , nie ma się skrupułów ani zahamowań wywołanych poczuciem niewłaściwości jakiegoś zachowania . Aniela całe dotychczasowe życie robiła co chciała , a żeby móc to robić , opracowała do perfekcji metodę robienia innych w konia - przede wszystkim własnego ojca , a po treningu na nim wzięła się za innych . Ze strony ojca nie ma co liczyć na jakiekolwiek wsparcie i zrozumienie - musi sobie radzić zupełnie sama , jeżeli chce osiągnąć zaplanowany cel , więc radzi sobie jak umie , a że stosuje politykę Kalego trudno się dziwić . To metoda najprostsza i nie da się ukryć skuteczna . Czy właściwa , to inna rzecz .

Ech- nie zgadzam się z negatywną oceną ojca Anielki. Jest wybuchowy i nie spełnia jej wszystkich kaprysów, ale to porządny człowiek i widać, że mu na niej zależy.
Tamara napisał/a:
Szczerze mówiąc , wolę Anielkę , która działa w gruncie rzeczy instynktownie - uległa miłości do Pawełka i jej wszystko podporządkowała - niż Aniellę , która potrafi paskudnie i z pełną premedytacja nakłamać i bezczelnie się zachowywać już jako osoba dojrzała i świadoma tego , co robi - vide Brulion Bebe B.

Ja to widzę całkiem odwrotnie- dla mnie to w"Kłamczusze" działanie Anielki jest z premedytacją. A w "Brulionie" impulsywnie rzuca głupie i niepotrzebne kłamstwo o adopcji, bez żadnego celu.

trifle - Sob 24 Sty, 2009 15:00

nicol81 napisał/a:
Ech- nie zgadzam się z negatywną oceną ojca Anielki. Jest wybuchowy i nie spełnia jej wszystkich kaprysów, ale to porządny człowiek i widać, że mu na niej zależy.


Ale nikt tu nie powiedział, że on nie był porządnym człowiekiem. Ale był zbyt pobłażliwy, raczej zbywał jej wybryki niż porządnie się brał za wychowanie (dawno czytałam, ale tak mi się coś kojarzy).

nicol81 - Sob 24 Sty, 2009 15:01

Aragonte napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Ech, czy my mamy usprawiedliwiać czyjeś zachowanie przez trudne dzieciństwo? :? Wiele bohaterów miało tylko jedno z rodziców. Zresztą Aniela wydaje mi się nie tyle nastolatkowa, co straznie wyrachowana i manipulująca innymi :bejsbol:

Usprawiedliwiać - niekoniecznie. Ale myślę, że warto wziąć także coś takiego pod uwagę, zanim się dokona osądu :)

Tylko że ja jakoś nie widzę tego trudnego dzieciństwa...:? Już Cesia miała gorzej...
Aragonte napisał/a:
Hmmm, w sumie to Anielka skojarzyła mi się ciut z Emmą JA...

Nie mogła się oderwać od "Emmy", więc coś jest na rzeczy... :mysle:

trifle - Sob 24 Sty, 2009 15:07

nicol81 napisał/a:
Tylko że ja jakoś nie widzę tego trudnego dzieciństwa...:? Już Cesia miała gorzej...


A co się stało z mamą Anielki, bo nie pamiętam?
A Cesia, czemu Cesia miała gorzej?

Tamara - Sob 24 Sty, 2009 15:10

No nie wiem ,czy wychowywanie przez samotnego , trochę prymitywnego i często nieobecnego w domu ojca jest lepsze niż hałaśliwa , ale kochająca się rodzina złożona z matki , ojca , dziadka - wszyscy wykształceni , starszej siostry , ciotki i siostrzeńca . Ja osobiście wybieram tę drugą opcję . Zauważ , że Cesia ani trochę nie przypomina Anieli i nie postępuje w sposób tak odbiegający od norm jak ona .

O ile pamiętam , mama Anielki zmarła , gdy Aniela była malutka .

nicol81 - Sob 24 Sty, 2009 15:29

trifle napisał/a:
Ale był zbyt pobłażliwy, raczej zbywał jej wybryki niż porządnie się brał za wychowanie

To w końcu był zbyt poblażliwy czy niewyrozumiały? :mysle:
trifle napisał/a:
A Cesia, czemu Cesia miała gorzej?

Bo była przez rodzinę traktowana jak darmowa pomoc domowa i w cieniu siostry :bejsbol:
Tamara napisał/a:
No nie wiem ,czy wychowywanie przez samotnego , trochę prymitywnego i często nieobecnego w domu ojca jest lepsze niż hałaśliwa , ale kochająca się rodzina złożona z matki , ojca , dziadka - wszyscy wykształceni , starszej siostry , ciotki i siostrzeńca .

Czy wykształcenie i "prymitywizm" mają coś wspólnego z byciem dobrym rodzicem?
Tamara napisał/a:
Zauważ , że Cesia ani trochę nie przypomina Anieli i nie postępuje w sposób tak odbiegający od norm jak ona .

Właśnie, zawsze zauważałam :wink: . I dlatego Cesia jest u mnie na górze hierarchii a Aniela na dole :mrgreen:

trifle - Sob 24 Sty, 2009 15:30

Tamara napisał/a:
No nie wiem ,czy wychowywanie przez samotnego , trochę prymitywnego i często nieobecnego w domu ojca jest lepsze niż hałaśliwa , ale kochająca się rodzina złożona z matki , ojca , dziadka - wszyscy wykształceni , starszej siostry , ciotki i siostrzeńca . Ja osobiście wybieram tę drugą opcję . Zauważ , że Cesia ani trochę nie przypomina Anieli i nie postępuje w sposób tak odbiegający od norm jak ona .


Zgadzam się. Aniela tak naprawdę najczęściej była puszczana samopas, nie miała wzorców..
Cesia bywała sfrustrowana, że jej się nie poświęca wystarczająco uwagi, ale taka rodzina jest o niebo lepsza..

trifle - Sob 24 Sty, 2009 15:33

nicol81 napisał/a:
Bo była przez rodzinę traktowana jak darmowa pomoc domowa i w cieniu siostry


Ale się wybroniła i to nie było takie z premedytacją, nikt tego jej nie narzucał, zdaje mi się...
A w cieniu siostry - kwestia osobowości też. Cesia nie była typem gwiazdy.. Poza tym - jako środkowe dziecko, ani pierworodne, ani najmłodsze, słodziutkie, wiem co mówię - lepiej wśród ludzi niż samopas.

trifle - Sob 24 Sty, 2009 15:35

nicol81 napisał/a:
Czy wykształcenie i "prymitywizm" mają coś wspólnego z byciem dobrym rodzicem?


Mają. Zwłaszcza dla takiej Anieli, która prostą i zwyczajną dziewczyną nie była.

nicol81 - Sob 24 Sty, 2009 15:46

trifle napisał/a:
i to nie było takie z premedytacją, nikt tego jej nie narzucał, zdaje mi się...
A w cieniu siostry - kwestia osobowości

Oczywiście, że narzucali- mamusia i siostrzyczka za ważne były do takich prac przyziemnych :roll: Jak było powiedziane, ona miała poczucie obowiązku jedna...
Cesia rzeczywiście nie jest typem gwiazdy, ale nie oznacza to, że musi robić za kopciucha i popychlę... :bejsbol:

trifle - Sob 24 Sty, 2009 16:09

nicol81 napisał/a:
Oczywiście, że narzucali- mamusia i siostrzyczka za ważne były do takich prac przyziemnych Jak było powiedziane, ona miała poczucie obowiązku jedna...
Cesia rzeczywiście nie jest typem gwiazdy, ale nie oznacza to, że musi robić za kopciucha i popychlę...


:shock: Aż tak dawno to czytałam? Nie przypominam sobie ani kopciucha ani popychla..

Sofijufka - Sob 24 Sty, 2009 16:52

no - jak to ? Ciuchy po starszej siostrze, prace domowe to albo Cesia albo ciocia Wisia, dziecko Krystyny spadło na Cesię....
Alicja - Sob 24 Sty, 2009 17:38

Cesia gotowała, prała pieluszki, zmywała naczynia na swoim "dyżurze" i Juli, w nocy podawała dziecku herbatkę koperkową, kąpała niemowlę, nosiła sukienki po siostrze za duże w biuście i płaszczyki nie pasujące do jej karnacji. Nawet gdy ojcu zabrakło kremu do golenia to popędził Cesię do kiosku wczesnym rankiem, a nie Julię. Fakt, że Julia miała zmywać w tym czasie ale nie zmywała. A jak zalało mieszkanie sąsiadów z dołu, to kto miał zawiadomić pana z ubezpieczalni ? jeśli się nie mylę to Cesia
Tamara - Sob 24 Sty, 2009 18:17

Przypominam , że w PRL praktyka donaszania ubrań po starszym rodzeństwie była powszechna , bo nie było jak teraz co krok sklep z ciuchami i do wyboru do koloru .
Pani Żakowa pracowała i to w różnych dziwnych godzinach , że powołania do prac domowych nie miała to inna rzecz , ale tacy też istnieją i to coraz więcej (inaczej nie byłoby żarcia na telefon , zakupów na telefon , prania na telefon...).
I jakoś nie widać , żeby obowiązki domowe tak bardzo zaszkodziły Cielęcinie na charakter i stosunki z ludźmi , wręcz przeciwnie , dzięki łagodności sprawę podziału obowiązków w rodzinie załatwiła w sposób wysoce dyplomatyczny i nikogo nie raniąc awanturą czy czymś takim . I nie nazwałabym osoby , która samorzutnie na siebie przyjmuje tyle spraw popychlem czy kopciuchem , wręcz przeciwnie , to świadczy o wysokim stopniu dojrzałości Celestyny , że potrafiła wszystko pogodzić i doprowadzić w efekcie do prawidłowych rozwiązań .

Sofijufka - Sob 24 Sty, 2009 18:33

no był zwyczaj donaszania ubrań, ale mogli to chociaz do niej dopasować (krawcowa kosztowałą wtedy grosze) i czasem kupić coś nowego, ale nikomu w rodzinie to do głowy nie przyszło.... I jednak za dużo na nia zwalali, aż nie zdzierżyła....
Tamara - Sob 24 Sty, 2009 19:00

Ale nie kłamała , nie oszukiwała , robiła co do niej należało , nie wymigiwała się , zdecydowanie wolę takich jak Cesia od takich jak Aniela :confused3:
Sofijufka - Sob 24 Sty, 2009 19:18

to się zgadzamy, bo ja Cesię lubię, tylko się za nia buntuję!
nicol81 - Sob 24 Sty, 2009 19:34

Tamara napisał/a:
Ale nie kłamała , nie oszukiwała , robiła co do niej należało , nie wymigiwała się , zdecydowanie wolę takich jak Cesia od takich jak Aniela

No oczywiście- ja nie mówiłam, że jest od niej gorsza, tylko, że miała gorzej...
Tamara napisał/a:
Pani Żakowa pracowała i to w różnych dziwnych godzinach , że powołania do prac domowych nie miała to inna rzecz , ale tacy też istnieją i to coraz więcej (inaczej nie byłoby żarcia na telefon , zakupów na telefon , prania na telefon...).

Ja rozumiem, że można nie mieć powołania, ale w czasach, gdy nie ma wszystkiego na telefon, należy się przełamać, a nie zrzucać wszystkiego na dziecko w podstawówce :wsciekla:
Tamara napisał/a:
I jakoś nie widać , żeby obowiązki domowe tak bardzo zaszkodziły Cielęcinie na charakter i stosunki z ludźmi , wręcz przeciwnie , dzięki łagodności sprawę podziału obowiązków w rodzinie załatwiła w sposób wysoce dyplomatyczny i nikogo nie raniąc awanturą czy czymś takim . I nie nazwałabym osoby , która samorzutnie na siebie przyjmuje tyle spraw popychlem czy kopciuchem , wręcz przeciwnie , to świadczy o wysokim stopniu dojrzałości Celestyny , że potrafiła wszystko pogodzić i doprowadzić w efekcie do prawidłowych rozwiązań .

Najpierw Cesia miała histeryczny wybuch, po którym niby wszyscy oprócz mamy Żakowej stanęli po jej stronie- a później znowu wpadła w rolę kopciucha :roll:
A że dobrze wpłynęło to jej na charakter- można też powiedzieć, że Fanny w "Mansfield Park" prześladowanie dobrze wpłynęło na charakter. O niej to może dobrze świadczy, ale o rodzinie gorzej :bejsbol:

Alicja - Sob 24 Sty, 2009 20:11

Tamara napisał/a:
Ale nie kłamała , nie oszukiwała , robiła co do niej należało , nie wymigiwała się , zdecydowanie wolę takich jak Cesia od takich jak Aniela

ja też wolę Cesię, zdecydowanie bardziej niż Anielę, dlatego opisałam, że też miała ciężko, co nie łamało jednak jej chrakteru. Gdyby była taka jak Aniela to, po pierwsze - znalazłaby sposób by wymigać się od pomocy rodzinie, po drugie obróciłaby wszystko na swoją korzyśc bez oglądania sie na uczucia innych

Anonymous - Sob 24 Sty, 2009 21:07

skończyłam Brulion i Cesia jest dojrzalsza od Anielli. Anielka to taka infantylna jest bardzo i za bardzo egocentryczna jak na mój gust. Drugi Tygrys normalnie :roll:
nicol81 - Sob 24 Sty, 2009 21:37

trifle napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Czy wykształcenie i "prymitywizm" mają coś wspólnego z byciem dobrym rodzicem?


Mają. Zwłaszcza dla takiej Anieli, która prostą i zwyczajną dziewczyną nie była.

Kowalik takim prymitywem nie był- czytał "Kubusia Fatalistę" i "Hamleta", podobało mu się i przemyśliwał nad tym.

trifle - Sob 24 Sty, 2009 21:56

Ok, ja się wyłączam z dyskusji, bo takich szczegółów nie pamiętam..
Ale Anieli i tak bym tak surowo nie oceniała - była silną osobowością, ale wyrosła na taką, jaką sama się ukształtowała - koślawo dość, bo wzorców nie miała w okresie, kiedy jej były potrzebne.
Włączę się dalej, jak sobie odświeżę lektury..

Aragonte - Sob 24 Sty, 2009 23:09

nicol81 napisał/a:
Aragonte napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Ech, czy my mamy usprawiedliwiać czyjeś zachowanie przez trudne dzieciństwo? :? Wiele bohaterów miało tylko jedno z rodziców. Zresztą Aniela wydaje mi się nie tyle nastolatkowa, co straznie wyrachowana i manipulująca innymi :bejsbol:

Usprawiedliwiać - niekoniecznie. Ale myślę, że warto wziąć także coś takiego pod uwagę, zanim się dokona osądu :)

Tylko że ja jakoś nie widzę tego trudnego dzieciństwa...:? Już Cesia miała gorzej...

Cesia wychowywała się w pełnej rodzinie, nie była półsierotą. No sorry, ale to poważna różnica, mimo że Cesi łatwo nie miała, sporo zwalano jej na głowę. Aniela nie miała mocnego wzorca kobiecego - trochę jak Emma właśnie. Nie nazwałabym pana Kowalika prymitywem, ale moim zdaniem córki nie rozumiał tej zwichrowanej ciut nastolatki.

Aha, żeby było jasne - Cesię uwielbiam i zawsze szczerze jej kibicowałam :-D
Anieli bronię również dlatego, że prawie wszyscy w tym wątku huzia na nią :-P

nicol81 - Nie 25 Sty, 2009 16:56

Ja jednak mam pewne opory przed przyznawaniem forów za status półsieroty :roll: Mam wrażenie, że Musierowicz miała podobne odczucia, stąd robienie się Anieli na "biedną sierotkę" i użalanie się na własne sieroctwo przez Elkę... :?
Co do wzorca kobiecego- Emma miała pannę Taylor i siostrę. Aniela mogła nie mieć takiego szczęścia, ale zawsze istnieją wzorce książkowo-telewizyjne. Zresztą wartości i zasad można się też od mężczyzn uczyć...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group