Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik Tom III
Trzykrotka - Wto 15 Maj, 2007 13:29
Właśnie! To jest Lizzy na nasze czasy! Urocza, drobna kobieta, która wznosi stadiony. Kasia, i przepraszamy za offtop.
Gunia - Wto 15 Maj, 2007 13:36
Chciał usłyszeć jej głos i cieszyć się jej uśmiechem, i zatracić się w jej oczach…
Bardzo podoba mi się to zdanie. :grin:
Maryann - Wto 15 Maj, 2007 16:19
Zdanie, jak również podziwu godna konsekwencja tego, który je wypowiada...
asiek - Wto 15 Maj, 2007 18:31
| Caroline napisał/a: |
Darcy uśmiechnął się do siebie, usadowił wygodnie i podniósł brodę pod brzytwę, ale potem zatrzymał rękę lokaja gwałtownym ruchem.
- Będziesz ostrożny dziś rano, Fletcher!
- Oczywiście, panie Darcy. Jeśli pan będzie siedział spokojnie. |
Oby tylko Flechterowi nie zadrżała ręką ! Strata byłaby niepowetowana. Wspaniały strój, a na pysiaku platerki /qrcze, przeca nie mieli plastrów /.
Caroline,
Ps. Trzykrotko, dzięki za info o QaHa. :grin:
Alison - Wto 15 Maj, 2007 18:33
| asiek napisał/a: | Oby tylko Flechterowi nie zadrżała ręką ! Strata byłaby niepowetowana. Wspaniały strój, a na pysiaku platerki /qrcze, przeca nie mieli plastrów /.
|
Musi co mieli, bo w jednym odcinku u tej Lady Sylvanie, to już chodził zaplastrowany...
Gunia - Wto 15 Maj, 2007 18:34
Mieli, mieli, jak już o tym mnie kiedyś pouczałam chyba Maryann.
Maryann - Wto 15 Maj, 2007 22:12
Że niby ja ?
Aragonte - Wto 15 Maj, 2007 23:11
| Alison napisał/a: | | asiek napisał/a: | Oby tylko Flechterowi nie zadrżała ręką ! Strata byłaby niepowetowana. Wspaniały strój, a na pysiaku platerki /qrcze, przeca nie mieli plastrów /.
|
Musi co mieli, bo w jednym odcinku u tej Lady Sylvanie, to już chodził zaplastrowany... |
I jeśli dobrze pamiętam, to w "Emmie" też motyw plasterków się pojawia? Harriet z jednego zrobiła sobie relikwię po panu Eltonie
Dziękuję tłumaczkom i czekam niecierpliwie na resztę miłosnych mąk Darcy'ego
Caroline - Śro 16 Maj, 2007 12:23
Przepraszam za poślizg... już leci ciąg dalszy "mąk" Darsika
Rozdział II cz. 4
***
Tradycyjne śniadanie wielkanocne en famille Lady Catherine przebiegało niezmiennie w swej wystawnej oprawie od ponad dwudziestu lat. To, że także Richard chciałby już wyjść było niemiłą niespodzianką zauważalną także dla Lady Catherine.
- Fitzwilliam – poważne spojrzenie Lady Catherine spoczęło na pułkowniku – mam doskonałe trawienie, dorównujące najlepszym w królestwie, z czego jestem dumna i czego życzę młodym ludziom, ale jeśli nie przestaniesz się wiercić, odstawię zupełnie moje śniadanie.
- Proszę o wybaczenie – Fitzwilliam zaczerwienił się i rzucił błagalne spojrzenie Darcy’emu.
- Jak rozumiem, wstałeś dziś wcześniej niż zwykle – kontynuowała. – Dlaczegóż to, zastanawiam się? Nigdy nie słyszałam, byś był człowiekiem religijnym, Fitzwilliamie. Twoja matka w listach długo rozpaczała nad twoją nieobecnością w rodzinnej ławie kościelnej. Chyba nie straciłeś rozumu i nie stałeś się „entuzjastą”! Żaden taki nonsens nie pojawi się w naszej rodzinie.
- Moja droga ciociu… - Richard zaczął protestować.
- Nie masz więc powodu do niecierpliwości. Collins poczeka! Co innego ma do roboty?
Nie znajdując odpowiedzi, Fitzwilliam popadł w wymuszone milczenie, póki, nie będąc dłużej zdolnym znosić bezruch, sięgnął po kolejnego tosta i obłożył go ogromną ilością dżemu. Rzucając kuzynowi spojrzenie, którym zabraniał mu się odzywać, wepchnął tosta do ust i zaczął go przeżuwać tak gwałtownie, jak było to możliwe bez ponownego wzbudzania gniewu ciotki. Darcy zacisnął usta porażony gniewem, jaki wywołała perora Lady Catherine na nowy temat. Mądrze było, jak się okazało, nie zabierać Georgiany, by mu towarzyszyła do Kentu. Niezależnie od jego własnej rezerwy wobec jej nowego zainteresowania religią, nie wystawiłby jej odzyskanego dopiero co dobrego nastroju na miażdżące opinie ciotki. Spoglądał na ciotkę, gdy prowadziła swój wywód, zastanawiając się, czy kiedykolwiek wcześniej widział ją naprawdę i po cichu poprzysiągł nie pozwolić jej nigdy znęcać się nad siostrą z powodu tego, co przywróciło jej samej i jemu dawną Georgianę. Im bardziej pozłacane wskazówki zegara podpełzały do godziny wyznaczonej na ich wyjazd do kościoła w Hunsford, tym bardziej rosła potrzeba działania, która odparłaby rosnącą niecierpliwość Darcy’ego. Nie mogąc znieść dłużej uwięzienia przy stole i przy rozmowie ciotki, gwałtownie wstał z krzesła.
Trzykrotka - Śro 16 Maj, 2007 12:51
Mam nadzieję, ze wspomnienie o Georgianie to tylko wypadek przy pracy.
A tak swoją drogą.... ciekawe, czy gdyby nie chęć ożenienia się z majątkiem, pułkownik stanąłby do konkurów o Elizabeth? Nonono....
Marija - Śro 16 Maj, 2007 13:13
Ja to bym chętnie przeczytała jadłospis tego sniadania :razz: . Czyżby jajka w sosie miętowym? (u Jane są takie smakowite wstawki, typu "udziec wyjątkowo tłusty" albo pan Darcy, który zjadł "dwa lub trzy francuskie ciastka" ). Albo w Emmie, te pieczone jabłka albo kaszki pana Woodhouse'a .
Maryann - Śro 16 Maj, 2007 13:21
| Trzykrotka napisał/a: | | ciekawe, czy gdyby nie chęć ożenienia się z majątkiem, pułkownik stanąłby do konkurów o Elizabeth? Nonono.... |
Już się kiedyś nad tym zastanawiałyśmy. :grin: Przyznam, że mnie też ta kwestia nurtuje...
Może nie kochał się w niej tak namiętnie, jak jego kuzyn, ale bardzo mu się podobała i - co najważniejsze - z wzajemnością... Ciekawe, co by było, gdyby Darcy się dowiedział o zaręczynach tych dwojga...
asiek - Śro 16 Maj, 2007 17:09
| Alison napisał/a: | | Musi co mieli, bo w jednym odcinku u tej Lady Sylvanie, to już chodził zaplastrowany... |
Przyznam się, że nie nadrobiłam zaległości iiii...kurtka wodna nie wiem, kto to jest Lady S.
| Caroline napisał/a: | Fitzwilliam – poważne spojrzenie Lady Catherine spoczęło na pułkowniku – mam doskonałe trawienie, dorównujące najlepszym w królestwie, z czego jestem dumna i czego życzę młodym ludziom, ale jeśli nie przestaniesz się wiercić, odstawię zupełnie moje śniadanie.
- Proszę o wybaczenie – Fitzwilliam zaczerwienił się i rzucił błagalne spojrzenie Darcy’emu. |
Wszystkie członki mi opadły,... do-ro-śli faceci, a pozwalają się traktować jak knypki.
Ja rozumiem ciocia, ...lady , jednak delikatnie acz stanowcze riposty z pewnością polepszyłyby jeszcze pracę układu trawiennego L. Catherine.
| Maryann napisał/a: | .... Przyznam, że mnie też ta kwestia nurtuje...
Może nie kochał się w niej tak namiętnie, jak jego kuzyn, ale bardzo mu się podobała i - co najważniejsze - z wzajemnością... Ciekawe, co by było, gdyby Darcy się dowiedział o zaręczynach tych dwojga... |
Jak to co ?! :grin: Ruuuuszyłby w księgi rachunkowe ! :grin:
Jeden nieszczęśliwy Darcy w rejonie i urząd skarbowy niepotrzebny.
Gunia - Śro 16 Maj, 2007 18:21
Tak mi się zdaje, że Ty.
Alison - Śro 16 Maj, 2007 18:43
mam doskonałe trawienie, dorównujące najlepszym w królestwie, z czego jestem dumna i czego życzę młodym ludziom
Wiem, że to malo elegancki temat na salon, ale może to moje biologiczne skrzywienie. Skąd ona u Boga Ojca, wiedziała jakie stolce mają "najlepsi w królestwie"?
Maryann - Śro 16 Maj, 2007 18:51
no, bo ona wszystko miała takie, jak "najlepsi w królestwie"...
Aragonte - Śro 16 Maj, 2007 19:38
| Alison napisał/a: | mam doskonałe trawienie, dorównujące najlepszym w królestwie, z czego jestem dumna i czego życzę młodym ludziom
Wiem, że to malo elegancki temat na salon, ale może to moje biologiczne skrzywienie. Skąd ona u Boga Ojca, wiedziała jakie stolce mają "najlepsi w królestwie"? |
Też się zawiesiłam na tym zdaniu Lady Catherine
Marija - Śro 16 Maj, 2007 19:45
Przecież nie mogli mieć byle jakich, pardon, stolców, z założenia . Czy w ogóle takiej damie wypadało wspominać o TRAWIENIU?? Cosik tu Pamela sobie poleciała nie tego...
Aragonte - Śro 16 Maj, 2007 19:48
| Marija napisał/a: | Przecież nie mogli mieć byle jakich, pardon, stolców, z założenia . Czy w ogóle takiej damie wypadało wspominać o TRAWIENIU?? Cosik tu Pamela sobie poleciała nie tego... |
O trawieniu w rodzinnym gronie to może i mogła... Specjalistką nie jestem, ale chyba dopiero w okresie wiktoriańskim przestano mówić o czymkolwiek, z "Kochanicy Francuza" kojarzę nawet lekkie zgorszenie młodych, wychowanych już w nowym duchu, otwartością starszego pokolenia i jego - poniekąd - rubasznością. Ale cytatem nie rzucę :oops:
Marija - Śro 16 Maj, 2007 19:54
Mnie taka, jak mówisz, "rubaszność", to się kojarzy z XVII-w. Francją i siusianiem gdzie popadnie w korytarzach Luwru czy innego Wersalu , a z czasami JA to już nie. Jakoś tak mi nie pasuje - trawić przy panu Darcym?
Aragonte - Śro 16 Maj, 2007 20:06
A nie, o siusianiu po kątach nie mówię A ichnia "rubaszność" mogłaby nam się wydać absolutną poprawnością.
Może Maryann się wypowie? Jak mówiłam, pisałam o skojarzeniach i domysłach, ale specjalistką nie jestem :smile:
Maryann - Śro 16 Maj, 2007 20:17
Maryann się wypowie
| Aragonte napisał/a: | | Specjalistką nie jestem, ale chyba dopiero w okresie wiktoriańskim przestano mówić o czymkolwiek, z "Kochanicy Francuza" kojarzę nawet lekkie zgorszenie młodych, wychowanych już w nowym duchu, otwartością starszego pokolenia i jego - poniekąd - rubasznością. Ale cytatem nie rzucę :oops: |
Największa pruderia to chyba rzeczywiście czasy wiktoriańskie. W biografii JA znalazłam wzmiankę, że Jane informowała siotrę w listach np. o problemach gastrycznych matki. Kiedy 80 lat później syn ukochanej siostrzenicy Jane przygotowywał jej listy do publikacji, to wszystkie te "trawienne" fragmenty pousuwał.
Jest też wzmianka, jak to "Jane i Cassandra były czasem zażenowane pogodną obojętnością matki wobec tego, co uważały za "odpowiednie": bały się, że może zechcieć cerować pończochy w salonie, w obecności gości."
Co prawda Milady przykładała do "form" zdecydowanie większą wagę niż pani Austen, ale może pewna doza rubaszności i jej nie była obca...
Marija - Śro 16 Maj, 2007 20:21
Aaaaa, to insza inszość. Filmy nam obraz epoki spaczyły .
Maryann - Śro 16 Maj, 2007 20:24
W książkach JA też raczej takiej swobody nie widać. Chociaż jak sobie przypomnę panią Jennings z RiR i zgorszenie jej arystokratycznej córki...
Alison - Śro 16 Maj, 2007 20:49
A w nowych Perswazjach admirał oświadcza Ann, ze przyjechali z żoną do Bath, z powodu panaadmirałowych kłopotów z trawieniem. W zagadnienie czy miał obstrukcję czy wręcz przeciwnie, Ann już nie została wprowadzona...
|
|
|