North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze
przecinek - Śro 09 Sie, 2006 11:02
Napisałam, że to serial produkcji BBC z 2004 r. i na podstawie książki. Widocznie są w TVP inne priorytety.
Do moich wrażeń z pierwszego odcinka serialu muszę dodać, że na razie nie lubię Margaret. Przyjechała do nowego miejsca, zupełnie jej obcego, nie znając zwyczajów i praw panujących w tym środowisku, a krytykuje zastany stan rzeczy, nie starając się poznać drugiej strony. I jak na razie nie ma racji, wszystko co jej wydaje się złe, w tym mieście okazuje się na właściwym miejscu. Rozumiem, że stara się trzymać swoich poglądów i wyrażać własne zdanie, ale dotąd nie wychodzi to na jej korzyść.
Marta - Pią 11 Sie, 2006 21:56
Epidemia się szerzy!!
Jakiś czas temu dałam koleżance płytkę z serialem, coś długo się zabierała, by go obejrzeć, ale w końcu to zrobiła... Oto, co mi napisała, gdy pytałam ją o wrażenia, cytuję: "suuuper:) chyba nawet lepszy niz duma! ost odcinek ogladalam nawet kilka razy! jaki on tam jest wladczy; ach!!!!!!!!!!!!!" koniec cytatu.
Podałam jej też adres forum, zagląda, będę starała się ją namówić na pełne uczestnictwo, to może podzieli się z nami szerzej swoimi wrażeniami
aknowi - Pią 11 Sie, 2006 22:06
Ja również zaraziłam moją koleżankę! Na początku gdy nie miałam jeszcze filmu (tutaj wielkie pokłony w stronę Guni ) to przesłałam jej klipy stworzone przez fanki serialu. Tak się zakochała w tym filmie, że cały czas na okrągło je oglądała z wypiekami na twarzy, a jak dałam jej serial to obejrzała wszystkie odcinki w ciągu jednego popołudnia. Czyli nic tylko
GosiaJ - Sob 12 Sie, 2006 20:28
Przecinku, dzięki za wrażenia - kolejna "ofiara" uroku serialu i cudnego Johna :grin: Ale jesteś chyba jedną z nielicznych, która lubi Henrysia, a nawet jego uśmiech! My tu zazwyczaj na Henrysia pomstujemy, ile wlezie!
I niech dla Wokulskiego kącik maleńki chociaż zostanie, bo wart jest tego.
Gosia - Sob 12 Sie, 2006 21:04
Mnie to na poczatku bylo nawet Henrysia trochę żal, ale mi przeszlo
GosiaJ - Sob 12 Sie, 2006 22:40
| Gosia napisał/a: | Mnie to na poczatku bylo nawet Henrysia trochę żal, ale mi przeszlo |
Bo i kogo ma być żal? A za tą gębę, co ją wsadza w jednej z najważniejszych scen filmowych, - gdyby nie to, że w fabule jest potrzebny - wykopałabym go na amen z serialu!
Gosia - Sob 12 Sie, 2006 22:42
Gosiu, nie ran uczuc Przecinka, ona ma wyrazna slabosc do Henrysia
GosiaJ - Sob 12 Sie, 2006 22:46
| Gosia napisał/a: | Gosiu, nie ran uczuc Przecinka, ona ma wyrazna slabosc do Henrysia |
OK, już nie będę :grin: Słabość do Henryczka? Przecinku, tłumacz się! Słabość można mieć do Higginsa (rozumiem). Niektóre mają do Freda czy pana Bella (nie rozumiem ) O Johnie nie wspominam, bo słabości wszelkie na jego widok są absolutnie naturalne Ale do Henryczka??
Gosia - Sob 12 Sie, 2006 22:55
A tu widze w innym watku (Tłumaczenia) Jola jeszcze bardziej entuzjastycznie wypowiada sie o Henrysiu, wiec Przecinku nie jestes osamotniona
przecinek - Nie 13 Sie, 2006 16:41
No ależ w serialu Henryk nie był taki zły, nic nie wspominał o zakusach na spadek Margaret, adorował ją, i jakby nie było czekał na nią prawie dwa lata, nadaremno jak widać. I naprawdę było mi go żal w scenie na stacji. Ale musiał sobie pluć w brodę – tak długo ze sobą przebywali, ręce trzymał przy sobie, dżentelmen w każdym calu, a tu te dziesięć minut postoju i wszystkie plany rozbite o jeden kwiatek, 15 tys. funtów i propozycję biznesową. Kto układał ten rozkład jazdy, no kto? Gdyby był adwokatem amerykańskim, na pewno pozwałby linie kolejowe do sądu, za utracone korzyści i straty moralne.
przecinek - Nie 13 Sie, 2006 16:48
| GosiaJ napisał/a: | | Gosia napisał/a: | Gosiu, nie ran uczuc Przecinka, ona ma wyrazna slabosc do Henrysia |
OK, już nie będę :grin: Słabość do Henryczka? Przecinku, tłumacz się! Słabość można mieć do Higginsa (rozumiem). Niektóre mają do Freda czy pana Bella (nie rozumiem ) O Johnie nie wspominam, bo słabości wszelkie na jego widok są absolutnie naturalne Ale do Henryczka?? |
A co do pana Bella - przecież to chodzący ideał - przystojny, z poczuciem humoru, inteligentny, bogaty, dowcipny, błyskotliwy, spostrzegawczy, czy wspominam już o poczuciu humoru, trochę cyniczny i sarkastyczny. Z takim mężczyzną nie można się nudzić. Fred trochę za dziecinny, i z wyglądu i z zachowania. Gdyby nie nocna scena na peronie przeszedłby dla mnie niezauważony, jako mało istotny epizod.
Maryann - Nie 13 Sie, 2006 16:49
| przecinek napisał/a: | | Gdyby był adwokatem amerykańskim, na pewno pozwałby linie kolejowe do sądu, za utracone korzyści i straty moralne. |
:grin: :grin: :grin:
Gosia - Nie 13 Sie, 2006 19:04
Moze uznal, ze jednak niepotrzebnie trzymal rece przy sobie
Maryann - Nie 13 Sie, 2006 19:15
Ale dżentelmenowi wobec damy inaczej nie uchodziło...
Trzykrotka - Wto 22 Sie, 2006 23:02
Eeee, pan Bell miał spodnie w kratkę. Według Bridget Jones byłoby to takim samym przestępstwem, jak sweter w serek i skarpetki w trzmiele.
Przecinku, prosimy o dalsze wrażenia!!
przecinek - Śro 23 Sie, 2006 14:40
Nic dotąd nie pisałyście o postaciach drugoplanowych (może to ja nie znalazłam), a te są przecież fantastyczne w tym serialu. Uwielbiam wszystkie sceny z policjantem, który prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa Leonardsa. Inspektor Manson przypomina mi policjantów z dzisiejszych seriali – młodych, którzy dopiero zaczynają pracę i dostali właśnie największą sprawę w swojej karierze. Wie, co ma zrobić, stara się to zrobić dobrze, ale szuka pomocy u kogoś silniejszego od siebie. I dobrze na tym wychodzi. I jeszcze jest Bessy (piękna kobieta), jej siostra Mary (niby nić nie mówi, ale jak istotna jest dla całej historii to tylko sam Thornton wie). Wciąż mam problem z Boucherem – nie rozumiem tej postaci. Aha, po kolejnych „sesjach” z N&S coraz bardziej lubię Henryka – taki rycerski, zawsze ułożony i do tego przystojny mężczyzna. Nic na to nie poradzę to silniejsze ode mnie. Czy dyskutowałyście już o momentach, w których i John i Margaret uświadomili sobie swoje uczucia?
Trzykrotka - Śro 23 Sie, 2006 14:56
Dyskutowałyśmy już chyba o wszystkim, co dotyczy Johna i Margaret :razz: . Ale jak uważasz Przecinku, kiedy to nastąpiło u Margaret? Kiedy w książce? kiedy w filmie? (mnie wciąż mało tych rozważań).
Gosia - Śro 23 Sie, 2006 15:29
O Masonie, tez kiedys mowilam ze go lubie
To zabawna postac. Ale czy ja wiem, czy dobrze na tym wychodzi, ze zwraca sie do Thorntona, ktory to ostatecznie z pobudek osobistych łeb ukreca sprawie
Gdyby nie to, to byloby dluzsze sledztwo, przesluchania swiadkow itd., a tu nici z tego, bo Thornton wszystko bierze na siebie.
Co do Bessy to ma pierwszoplanowa role w serialu "Bleak House" wedlug Dickensa, i wyglada tam, moim zdaniem, lepiej niz w N&S. No ale i ciuchy ma inne
GosiaJ - Śro 23 Sie, 2006 15:42
Bardzo mi się podoba Anna M. Martin w roli Bessy. Jej gra jest bardzo naturalna, wyciszona. Poza tym - lubię jej głos (nie wiem, czy na potrzeby filmu jest taki chwilami chropowaty, czy taki ma w rzeczywistości). I ładnie się śmieje
Harry_the_Cat - Śro 23 Sie, 2006 16:13
| GosiaJ napisał/a: | | Poza tym - lubię jej głos (nie wiem, czy na potrzeby filmu jest taki chwilami chropowaty, czy taki ma w rzeczywistości). |
Ma taki też w Bleak House. Ale jej postać chyba bardziej mi sie podobala właśnie w N&S.
GosiaJ - Śro 23 Sie, 2006 20:19
| Harry_the_Cat napisał/a: |
Ma taki też w Bleak House. Ale jej postać chyba bardziej mi sie podobala właśnie w N&S. |
Gra tylko w dwóch odcinkach, a potrafi zapaść w pamięć, prawda? Właściwie to sprawia wrażenie, że nie do końca jest na swoim miejscu w tym domu robotnika; ma taką delikatną urodę, trochę "arystokratyczną". A może właśnie dlatego pasuje do Bessy, dla której jednak te warunki życia były zbyt trudne?
przecinek - Czw 24 Sie, 2006 13:15
Bessy jest w ogóle sympatyczną osobą, chyba lubi swoje życie, tz. znajduje w nim to, co najlepsze. Ma wspaniałe poczucie humoru i trochę ironiczne podejście do życia i do siebie samej. A Manson, policjant na pewno dobrze wyszedł w sprawie o zabójstwo – zyskał sobie wdzięczność jednego z najpotężniejszych ludzi w mieście, a gdyby upierał się przy dalszym drążeniu sprawy, w Thorntonie na pewno miałby wroga. Wyczuł istotę sprawy, chyba ma zadatki na dobrego policjanta.
Harry_the_Cat - Czw 24 Sie, 2006 13:21
| przecinek napisał/a: | | Wyczuł istotę sprawy, chyba ma zadatki na dobrego policjanta. |
Ja też myślę, że wyczuł istotę sprawy... I to z obu stron widział jakieś sygnały. Biedna Margaret pytająca, czy JT na pewno wie, co ona powiedziała - taka przejęta. A mina JT na schodach - te kłębiące się myśli:Jak to? Ona...? Niemożliwe! Dlaczego? Ech...
Chyba czas na powtórkę...
przecinek - Czw 24 Sie, 2006 14:42
Chyba czas na powtórkę...[/quote]
Zawsze jest czas na powtórkę...
przecinek - Czw 24 Sie, 2006 14:57
| Trzykrotka napisał/a: | | Dyskutowałyśmy już chyba o wszystkim, co dotyczy Johna i Margaret :razz: . Ale jak uważasz Przecinku, kiedy to nastąpiło u Margaret? Kiedy w książce? kiedy w filmie? (mnie wciąż mało tych rozważań). |
Według mnie Margaret zafascynowana była Johnem już od pierwszego spotkania w fabryce. Gdyby scena, gdy pierwszy raz go widzi trwała o dwie sekundy dłużej, na jej twarzy na pewno pojawiłby się uśmiech, niestety pojawił się człowiek z fajką (nie pamiętam nazwiska) i na pełne olśnienie Margaret musiała jeszcze trochę poczekać. O tym, że Thornton nie jest jej obojętny uświadomiła sobie w czasie buntu, gdy rzuciła mu się na szyję, gdyby jej to nie ruszyło na pewno by tego wydarzenia nie wspominała. Niestety została wychowana w trochę innych warunkach niż mieszkańcy miasta, wpajano jej inne zasady, w tym również pogardę do ludzi, którzy zajmują się, może nie tyle pracą zarobkową, ale handlem i przemysłem (tak wynika z zachowania i słów pani Hale i Fryderyka). Gdyby nie to, przypuszczam, że oświadczyny Thorntona nie zostałyby odrzucone. Gdy Margaret mówi „nie” nie robi tego z taką nienawiścią ja Elżbieta w stosunku do Darcyego, a nawet stara się usprawiedliwić. A dla mnie momentem, kiedy Margaret już wie, że kocha Johna jest moment, gdy on wychodzi po oświadczynach, a ona bierze do rąk jego rękawiczki. A z Thorntonem sprawa była trochę bardziej prosta – ugotowany został widokiem przysypiającej Margaret na herbatce u jej rodziców. I wcale się nie dziwie, wyglądała wtedy prześlicznie, tak niewinnie, i zupełnie inaczej niż większość kobiet w otoczeniu Johna i zachowywała się też inaczej, nie była uległa, miała swoje poglądy, których nie bała się wyrażać, chociaż były one zupełnie chybione. Co do książki to się nie wypowiadam, czytałam tylko fragmenty, które są na tutejszym forum i z niecierpliwością czekam na „pełne wydanie” które jest zapowiadane.
|
|
|