Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - czyli D&U oczyma Darcy'ego
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 10:30
| Alison napisał/a: | te dreszczyczki i inne zawiłości uczuciowe nasz po perosztu kręczą! |
Ja to wszystko rozumiem doskonale, ale jak można się tak nic a nic nie ulitować nad biedakiem... On się tu miota, dręczy, bo tu by chciał, a tu mu arystokratyczne "sumnienie" nie pozwala... A Wy mu tu "a niech się pomęczy"...
Toż nawet Lizzy mu troszkę współczuła, chociaż ją mało elegancko potraktował...
asiek - Sob 20 Sty, 2007 14:57
| Maryann napisał/a: | - To w zupełności wystarczy, moje dziecko – usłyszał pana Benneta napominającego córkę – Zabawiałaś nas wystarczająco długo. Niech teraz inne młode damy pokażą swoje talenty.
Zaszokowany bezceremonialnością tych słów, Darcy nie mógł uwierzyć w to, co słyszy. |
Czy to było istotnie takie strasze faux pas ?
Ależ Darc'y przewrażliwiony, wystarczyło skwitować ten komentarz uśmiechem i po sprawie
Uff, jak dobrze, że obecnie nie obowiązują tak sztywne reguły...miałabym spore kłopoty :grin:
asiek - Sob 20 Sty, 2007 15:09
| Maryann napisał/a: | | Kaziuta napisał/a: | | To prawda, że matka jest odpychająca i Darcy usłyszał kilka przykrych słów, ale czy to jest powód aby niszczyć szczęście przyjaciela. |
Ale, Kaziutko, on po prostu nie chciał, żeby jego przyjaciel miał taką chamowatą teściową i szwagierki-idiotki. On to wszystko zrobił dla jego dobra... |
Maryann...masz zadatki na dobrego obrońcę :grin: Myślę, że z Twoją pomocą, to i pierwsze oświadczyny Darcy'ego zakończyłyby się sukcesem.
Dzięki za ciasteczko
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 15:10
Nie wiem, czy straszne, ale faux pas pewnie było, bo Elżbieta też czuła się zażenowana po tym "występie" ojca.
asiek - Sob 20 Sty, 2007 15:19
| Maryann napisał/a: | | Nie wiem, czy straszne, ale faux pas pewnie było, bo Elżbieta też czuła się zażenowana po tym "występie" ojca. |
Tak pamiętam. W serialu z '95 i wersji z '05 również to zaakcentowano.
Mnie się podoba poczucie humoru pana Benneta i pewnie dlatego inaczej postrzegam tę sytuację.
hamadryad - Sob 20 Sty, 2007 15:28
Dokładnie Pan Bennet to bardzo interesujący starszy dżentelmen. Chciałabym go poznać...
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 15:28
| asiek napisał/a: | Maryann...masz zadatki na dobrego obrońcę :grin: Myślę, że z Twoją pomocą, to i pierwsze oświadczyny Darcy'ego zakończyłyby się sukcesem. |
Zadatków chyba nie mam - zdecydowanie za mało asertywna jestem. A zresztą nie wiem, czy tak bardzo chciałabym bronić Darcy'ego w Hunsford. Uważam, że tam zachował się jak wyjątkowy gbur i dostał to, na co w pełni zasłużył.
hamadryad - Sob 20 Sty, 2007 15:30
Sama nie wiem... gdybym to ja była na miejscu Elżbiety nie wiem, czy odrzuciłabym go taki słodki...
hamadryad - Sob 20 Sty, 2007 15:30
Ale na kare zasługuje bez dwóch zdań
asiek - Sob 20 Sty, 2007 15:32
| Maryann napisał/a: | | Wyglądało na to, że atencje Bingleya z pewnością sprawiają jej przyjemność, ale pozostaje obojętna, a Darcy nie zauważył w jej zachowaniu nic ponad stosowne podziękowanie za zaszczyt, jaki jego przyjaciel wyświadcza jej swymi wyjątkowymi względami. Nie, nie wyglądała na naprawdę zaangażowaną, zdecydował Darcy. |
A swoją drogą... jak Darcy mógł po krótkiej obserwacji wyciągnąć aż tak daleko idące wnioski
Przecież wymagano od dobrze wychowanej panny powściągliwości w zachowaniu...
hamadryad - Sob 20 Sty, 2007 15:34
Darcy to Darcy. On uważał się za lepszego od innych - sam tak przecież mówił po drugich oświadczynach naszej Elżbiecie.
Gunia - Sob 20 Sty, 2007 15:35
No właśnie. Gbur z niego.
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 15:37
| hamadryad napisał/a: | Sama nie wiem... gdybym to ja była na miejscu Elżbiety nie wiem, czy odrzuciłabym go taki słodki... |
Słodki ? W Hunsford ? Facet, który przyszedł do Ciebie z wyznaniem, że Cię kocha, choć wcale nie chce i nie powinien, bo nie należysz do jego sfery i nie masz posagu. Że się starał "odkochać", ale mu nie wyszło, więc postanowił się z Tobą ożenić.
I nawet mu przez mózgownicę nie przeszło, że jego wybranka może się poczuć urażona taką szczerością.
hamadryad - Sob 20 Sty, 2007 15:42
Oj, nie taki znowu gbur "Zagubiona dusza" - to lepiej brzmi.
asiek - Sob 20 Sty, 2007 15:48
W Hunsford Darcy był ...paskudny ! Myślę, że nawet zakochana kobieta odrzuciłaby tak obrażliwe oświadczyny.
Chooooć.... Darcy w wydaniu Colinka był .... tylko "małeconiecopaskudny" :razz:
hamadryad - Sob 20 Sty, 2007 15:49
| Cytat: | Słodki ? W Hunsford ? Facet, który przyszedł do Ciebie z wyznaniem, że Cię kocha, choć wcale nie chce i nie powinien, bo nie należysz do jego sfery i nie masz posagu. Że się starał "odkochać", ale mu nie wyszło, więc postanowił się z Tobą ożenić.
I nawet mu przez mózgownicę nie przeszło, że jego wybranka może się poczuć urażona taką szczerością. |
Masz rację, ale nie wiem czy byłabym w stanie oprzeć się jego oczom Chociaż gdybym zwracała uwagę na to, co mówi, dostałby porządnego klapsa. I skończyłoby się to jego rozmyślanie
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 15:50
| asiek napisał/a: | jak Darcy mógł po krótkiej obserwacji wyciągnąć aż tak daleko idące wnioski
Przecież wymagano od dobrze wychowanej panny powściągliwości w zachowaniu... |
Też się nad tym zastanawiałam. Zgodnie z obowiązującą etykietą panna nie powinna odpowiadać na atencje ze strony dżentelmena, zanim on jednoznacznie nie określi swoich intencji. Najlżejszy wyraz zainteresowania przedstawicielem płci przeciwnej mógł być przez postronnych widzów wzięty za oznakę matrymonialnych zamiarów.
Chyba jednak mieli jakieś swoje sposoby - przecież nie wszystkie małżeństwa aranżowały rodziny...
Gunia - Sob 20 Sty, 2007 15:53
Cóż, może i był potworem, ale ja podtrzymuję swoją opinię:
gdyby TAKI facet mi się oświadczył, nie odmówiłabym, nawet gdyby spalił mi dom i zabił całą rodzinę.
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 16:00
| Gunia napisał/a: | Cóż, może i był potworem, ale ja podtrzymuję swoją opinię:
gdyby TAKI facet mi się oświadczył, nie odmówiłabym, nawet gdyby spalił mi dom i zabił całą rodzinę. |
Guniu Nawet gdyby na wieki zniszczył szczęście Twojej ukochanej siostry ?
Zresztą - bądźmy szczere - wtedy jeszcze nie było wiadomo, że to TAKI facet...
Gunia - Sob 20 Sty, 2007 16:01
Nie mam siostry. :razz:
No ale ten głos... Ta twarz...
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 16:07
| Gunia napisał/a: | | Nie mam siostry. :razz: |
No, to brata...
| Gunia napisał/a: | No ale ten głos... Ta twarz... |
I ten chłód i małomówność... I to postępowanie z ludźmi...
asiek - Sob 20 Sty, 2007 16:08
| Gunia napisał/a: | Cóż, może i był potworem, ale ja podtrzymuję swoją opinię:
gdyby TAKI facet mi się oświadczył, nie odmówiłabym, nawet gdyby spalił mi dom i zabił całą rodzinę. |
Nie da się ukryć, że .... Pemberley warte było grzechu
Może powinnam przemyśleć swoje stanowisko
Gunia - Sob 20 Sty, 2007 16:09
| Maryann napisał/a: | | Gunia napisał/a: | | Nie mam siostry. :razz: |
No, to brata... |
Wszyscy trzej to z przekonania starzy kawalerzy, więc nie miał by czego niszczyć.
| Maryann napisał/a: | | Gunia napisał/a: | No ale ten głos... Ta twarz... |
I ten chłód i małomówność... I to postępowanie z ludźmi... |
No właśnie. :razz:
hamadryad - Sob 20 Sty, 2007 16:14
Przepraszam bardzo, ale mam pewne pytanie. Czy pochlabiając tak panu Darcy'emu, macie na myśli Colina czy Mateuszka? :smile:
Gunia - Sob 20 Sty, 2007 16:15
A to tekst napisany przez mojego brata podczas wirtualnej gry w skojarzenia ze znajomymi:
| Cytat: | | film pt. "Duma i Uprzedzenie"(do szajsu rzecz jasna! :razz:) |
Jeszcze bym podziękowała Darcy'emu za zniszczenie jego szczęścia...
A takie Pemberley, służba i 10 tys. piechotą nie chodzą i to jeszcze w parze z zimnym, cynicznym, inteligentnym i przystojnym właścicielem.
|
|
|