Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)
Sofijufka - Śro 17 Mar, 2010 18:58
kiedy to Nicol porównuje Zuzię do owcy, nie ja... Ja uważam, że pasuje do Jane, a Rosamund to dla mnie kosmitka. Przyznaję, ładna, ale ja czuję zimny dreszcz na skórze na jej widok... Zaraz skądś zieloną mackę wysunie abo cóś...
Calipso - Śro 17 Mar, 2010 19:05
| Sofijufka napisał/a: | | kiedy to Nicol porównuje Zuzię do owcy, nie ja... |
Nie doczytałam dokładnie
BeeMeR - Śro 17 Mar, 2010 19:21
O litości, jak nie kosmitka to znowuż ta owca
Nigdy nie rozumiałam, czemu niby ta Jane
http://www.theloiterer.org/ashton/JANE2.jpg
była uważana za ładniejszą od Elizabeth , ale Jane 2005 to i owszem.
Calipso - Śro 17 Mar, 2010 19:24
Może pod pojęciem urody była tez nieśmiałość i ciągłe spuszczanie oczęt
Sofijufka - Śro 17 Mar, 2010 19:28
no bo miała klasyczny typ urody
http://www.wga.hu/art/p/piamonti/bust_wom.jpg
http://www.istockphoto.co...-of-a-women.jpg
trifle - Śro 17 Mar, 2010 20:29
| BeeMeR napisał/a: | O litości, jak nie kosmitka to znowuż ta owca
Nigdy nie rozumiałam, czemu niby ta Jane
http://www.theloiterer.org/ashton/JANE2.jpg
była uważana za ładniejszą od Elizabeth , ale Jane 2005 to i owszem. |
Ja też tego nigdy nie pojęłam. Tzn mogę zrozumieć, że takie były wtedy kanony urody, ale żeby ona mi się podobała to nieeee..
Czy tylko ja tak mam, że lubię jak jest dużo ekranizacji? Jaka by nie była - obejrzę, żeby zobaczyć wizję kogoś innego. Zawsze można skrytykować - co jak dla mnie jest sporą przyjemnością
To tak a propos wzbraniania się przed oglądaniem, bo jest już "wersja doskonała"
Alicja - Śro 17 Mar, 2010 20:59
| trifle napisał/a: | | Zawsze można skrytykować - co jak dla mnie jest sporą przyjemnością |
z tym serialem miałyśmy używanie że hej
Calipso - Pią 19 Mar, 2010 11:14
| trifle napisał/a: | | To tak a propos wzbraniania się przed oglądaniem, bo jest już "wersja doskonała" |
Trifle,ja wspomniałam o "wersji doskonałej",ale absolutnie nie wzbraniałam się przed obejrzeniem tej ekranizacji Może mój odbiór wersji z Kierą byłby inny,gdybym wcześniej nie widziała wersji '95.
Trzykrotka - Pią 19 Mar, 2010 11:54
Wersja 1995 ma wielu przeciwników., między innymi naszą nicol . Że za wcześnie zdradza intencje bohaterów. Że jest zbyt "cielesna," zwłaszcza w sposobie pokazania pana Darcy. A już scena z mokrą koszulą jest w stanie wywołać burzę z piorunami.
BeeMeR - Pią 19 Mar, 2010 12:11
A mnie się właśnie podoba "odposągowienie" pana Darcy 1995, pokazanie go jako aktywnego, młodego człowieka, który jeździ konno, ćwiczy szermierkę itd, może niekoniecznie musiał pływać w jeziorze ale to pasuje do całokształtu
Mr Darcy z 2005 pamięta mi się głównie jako snujący się m.in. w deszczu ponurak o posępnej minie nie umiem sobie przypomnieć, żeby on coś działał więcej niż chodził i ew. zatańczył
i to kolejny raz padną słowa, jak bardzo muszę sobie tą wersję odświeżyć
trifle - Pią 19 Mar, 2010 12:12
| Calipso napisał/a: | | Trifle,ja wspomniałam o "wersji doskonałej",ale absolutnie nie wzbraniałam się przed obejrzeniem tej ekranizacji Może mój odbiór wersji z Kierą byłby inny,gdybym wcześniej nie widziała wersji '95. |
Twój post sprawił, że o tym wspomniałam, ale nie tylko Ty tak myślisz To też była tylko obserwacja, żadnych aluzji.
| Trzykrotka napisał/a: | | Że jest zbyt "cielesna," zwłaszcza w sposobie pokazania pana Darcy. A już scena z mokrą koszulą jest w stanie wywołać burzę z piorunami. |
Chyba trochę o to chodziło w niej, prawda? Żeby z książkowych postaci, zwłaszcza z Darcy'ego, który tak naprawdę mało jest opisany, nie znamy jego myśli, nie do końca wiadomo, jaki jest, stał się człowiekiem z krwi i kości. Po to ta mokra koszula była (po to chyba też było Edwardowe rąbanie drewna w RiR 2008 ).
Ja jestem dzieckiem swoich czasów - lubię współczesne sposoby filmowania, czystsze kolory, lepszą chyba jakość filmów pod względem technicznym - dlatego wizualnie (ale nie tylko wizualnie - w szczegóły nie będę się tu zagłębiać) podoba mi się i DiU2005, i Becoming Jane, i Jasna gwiazda, i serial RiR. Muzyka też o wiele bardziej podoba mi się z nowych filmów niż z tych starszych. To tak ogólnie.
DiU 2005 ma jednak za dużo irytujących momentów jak dla mnie
Trzykrotka - Pią 19 Mar, 2010 12:17
Co do DiU 1995 i jej cielesności, to ja się zgadzam - wersja jak dla mnie jest bliska doskonałości. Nigdy nie przekonywał mnie pan Darcy w charakterze chodzącej mumii, jakiego prezentowała podobno idealna (według purystów) wersja z 1980.
Becomnig Jane i DiU 2005 są jak dla mnie zbyt dziwacznie zaadaptowane: współczesna obyczajowość i sposób myślenia włożona w szatki z epoki - zgrzyta i nie gra.
Alicja - Pią 19 Mar, 2010 21:37
| Trzykrotka napisał/a: | | Becomnig Jane i DiU 2005 są jak dla mnie zbyt dziwacznie zaadaptowane: współczesna obyczajowość i sposób myślenia włożona w szatki z epoki - zgrzyta i nie gra |
może jest tu zastosowana zbytnia "współczesność" . Wszystko można wyważyć ( np. ekranizacja N&S), ale tutaj reżyser poszedł za daleko, zwłaszcza w DiU 2005
trifle - Pią 19 Mar, 2010 21:43
| Alicja napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | | Becomnig Jane i DiU 2005 są jak dla mnie zbyt dziwacznie zaadaptowane: współczesna obyczajowość i sposób myślenia włożona w szatki z epoki - zgrzyta i nie gra |
może jest tu zastosowana zbytnia "współczesność" . Wszystko można wyważyć ( np. ekranizacja N&S), ale tutaj reżyser poszedł za daleko, zwłaszcza w DiU 2005 |
Mnie chodziło głównie o stronę techniczną/wizualną Podoba mi się ożywienie/uwspółcześnienie postaci - ale jako przykład prędzej podałabym Emmę 2009 niż N&S, w którym jest to kompletnie nieodpowiednie, romantyczne zakończenie na peronie
Alicja - Pią 19 Mar, 2010 21:55
jednak cała reszta N&S jest znacznie lepiej "zrobiona" niż DiU 2005 w każdym filmie można doszukać się błędów ( zegarki na rękach w Krzyżakach ), uważam jednak i jest to tylko moje osobiste zdanie , że wersja z 1995 jest lepiej wyważona niż ta z 2005 , pod wieloma względami. Pamiętaj, że pochodzę z pokolenia wychowywanego w kolejkach sklepowych, żywionego za pomocą kartek na mięso i przy często wyłączanym świetle. Bez dvd i komputerów
Darcy 1995 jak na Darcego z powieści był wystarczajaco ożywiony
trifle - Pią 19 Mar, 2010 22:21
Chciałam zauważyć, że ja też zdecydowanie wolę DiU 1995 Colin to idealny pan Darcy, bez dwóch zdań. W nowej DiU jest za dużo błędów, niezgodności, niewłaściwych zachowań, które nawet ja umiem zauważyć Ale nie odmówię tej ekranizacji kilku zalet.
Alicja - Pią 19 Mar, 2010 22:40
może być rąbanie drwa na opał przez Darcego ( chociaż to zupełnie odbiega od realiów książkowych)
nicol81 - Sob 20 Mar, 2010 18:33
| trifle napisał/a: | Czy tylko ja tak mam, że lubię jak jest dużo ekranizacji? Jaka by nie była - obejrzę, żeby zobaczyć wizję kogoś innego. Zawsze można skrytykować - co jak dla mnie jest sporą przyjemnością
To tak a propos wzbraniania się przed oglądaniem, bo jest już "wersja doskonała" |
Ja mam tak samo I uważam, że przypadki, gdy brakuje nowych wersji, bo jest doskonała, są niesłuszne (np. "Przeminęło z wiatrem"). Austen, Brontkom i "Trzem Muszkieterom" to chyba nie grozi...
| Trzykrotka napisał/a: | | Wersja 1995 ma wielu przeciwników., między innymi naszą nicol |
Ja się będę bronić, że absolutnie nie jestem przeciwnikiem tej wersji , tylko nie uważam jej za doskonałą. Poza powodami przytoczonymi wymienię jeszcze szowinizm urodowy, zrobienie karykatury z pani Bennet i ideału z Lizzy, denne drugie oświadczyny, skopany logicznie list i brak mojej ulubionej sceny z książki.
| Cytat: | | Chyba trochę o to chodziło w niej, prawda? Żeby z książkowych postaci, zwłaszcza z Darcy'ego, który tak naprawdę mało jest opisany, nie znamy jego myśli, nie do końca wiadomo, jaki jest, stał się człowiekiem z krwi i kości |
Tylko że on się stał człowiekiem z innej krwi i kości niż w książce. Przerobili go prawie na Heathcliffa... A akurat Darcy to lepiej opisany z męskich bohaterów Austen i względnie dużo jego myśli poznajemy.
BeeMeR - Sob 20 Mar, 2010 18:40
| nicol81 napisał/a: | | i brak mojej ulubionej sceny z książki. | to mnie najbardziej zastanawia - jakiej?
trifle - Sob 20 Mar, 2010 19:19
| nicol81 napisał/a: | | Tylko że on się stał człowiekiem z innej krwi i kości niż w książce. Przerobili go prawie na Heathcliffa... A akurat Darcy to lepiej opisany z męskich bohaterów Austen i względnie dużo jego myśli poznajemy. |
Colina? Prawie na Heathcliffa? Nie może być. Też mnie zastanawia, jakiej to sceny nie ma...
BeeMeR - Sob 20 Mar, 2010 19:33
| trifle napisał/a: | Colina? Prawie na Heathcliffa? | spora przesada
nicol81 - Sob 20 Mar, 2010 20:37
Może trochę przesada- ale napisałam "prawie" Chodziło mi o to namiętne miotanie się, nie o ciemną stronę Heathcliffa...
| Cytat: | | to mnie najbardziej zastanawia - jakiej? |
A może ktoś zgadnie?
trifle - Sob 20 Mar, 2010 21:04
Wyjaśnienia! Z końca! Kto się w kim zakochał i dlaczego.
Albo nie!
Samiuśkiego końca - czyli życie małżeńskie - to też bym chciała zobaczyć.
BeeMeR - Sob 20 Mar, 2010 22:30
| nicol81 napisał/a: | A może ktoś zgadnie? | ha ha - zwłaszcza że nie czytałam Austen
Alicja - Pon 22 Mar, 2010 21:02
nicol, nie trzymaj nas w napięciu, musiałybyśmy przeczesać całe forum a i to mogłoby nie pomóc
|
|
|