Ekranizacje - Mansfield Park (2007)
szarlotka - Wto 10 Mar, 2009 19:27
Jestem po pierwszej części na TVN Style (swoją drogą ciekawe, czy swoim zwyczajem coś powycinali). Na razie oględnie mówiąc nie jestem zachwycona – zupełnie nie wciągające. Dziwne, kojarzyłam Billie Piper z jakiegoś kawałka Doktora Who, ale nie kojarzyła mi się z wyglądu z dójką z PGR-u. A tu nie mogę się opędzić od tej myśli, która na pewno z lekka zakłóca mi odbiór
Sofijufka - Wto 10 Mar, 2009 20:03
no bo żeby chociaż zrobili jej stylową fryzure... bo oczy ma ładne, brązowe, taka "wolooka" jest, a tu z tem kołunem perhydrolowym gania.... Ciocia Norris by jej te kłaki własnoręcznie obsmyczyła...
nicol81 - Śro 11 Mar, 2009 14:45
Książkowa Fanny miała jasne oczy, więc lepiej byłoby, gdyby była "sowiooka"...
Tamara - Śro 11 Mar, 2009 21:43
Fanny na okładce skutecznie mnie odstrasza od obejrzenia tej wersji , choć Rozemy była tragiczna , obawiam się , ze ta może byc jeszcze gorsza , co sugeruje Fanny kojarząca się (mnie osobiście) z jakąś rozpustną XVIII-wieczna karczmareczka albo służącą
nicol81 - Czw 12 Mar, 2009 17:10
Tamaro, nic nie jest tak złe jak wersja Rozedmy Dlatego namawiam cię do spróbowania tej wersji- nie do zakupu oczywiście, ale jak pokazują za darmo w TV... Fanny w tej wersji jest za bardzo rozbrykana i za mało intelektualna , ale rozpustną nie można jej nazwać...
Tamara - Czw 12 Mar, 2009 20:34
To jeżeli to jest lepsze , to się może skuszę(kiedyś) Dobrze wiedzieć , że nic gorszego od tamtego nie ma *oddycha z ulgą*
idgie_t - Czw 12 Mar, 2009 23:12
| szarlotka napisał/a: | ale nie kojarzyła mi się z wyglądu z dójką z PGR-u. A tu nie mogę się opędzić od tej myśli, która na pewno z lekka zakłóca mi odbiór |
Mnie sie w ogóle podoba , bo młoda i sympatyczna , choć na Fanny rzeczywiscie nie do końca pasuje. Ale przed chwilą skończył się na TVN ostatni odcinek MP i mój mąż , który "podglądał" pracując na kompie skrzywił się szpetnie i powiedział , że u jego dziadków w domu mogłaby w kuchni pomywać.
Każdy ma inny gust - odpuściłam , nie naprostowałam, ale widzę, że nie jest odosobniony.
Caitriona - Pią 13 Mar, 2009 11:05
| Tamara napisał/a: | | Fanny na okładce skutecznie mnie odstrasza od obejrzenia tej wersji , choć Rozemy była tragiczna , obawiam się , ze ta może byc jeszcze gorsza , co sugeruje Fanny kojarząca się (mnie osobiście) z jakąś rozpustną XVIII-wieczna karczmareczka albo służącą |
Ja mam zdanie zupełnie odmienne od Nicol i powiem: nic nie jest tak złe jak wersja z Billie Piper Nie namawiam Cię do oglądania, bo to starta czasu, ale z drugiej strony o wszystkim najlepiej jest się przekonać samemu...
Tamara - Pią 13 Mar, 2009 15:56
No to muszę zobaczyć (kiedyś )
szarlotka - Sob 14 Mar, 2009 19:29
Obejrzeć można – przy drugim odcinku nawet mniej cierpiałam, ale może tylko dlatego, że widać było koniec... Ale do Fanny nie mogłam się przekonać – okropny wygląd i objawy ADHD
Trzykrotka - Pon 16 Mar, 2009 09:39
Bo to w ogóle była adaptacja nie tyle powieści JA, co wersji Rozemy. Na potrzeby telewizji złagodzono trochę kwestie obyczajowe. Na szczęście nie było kwestii abolicji, ani narkotyzujacej się lady Bertram, golizny ani innych smaczków . Za to sposób pokazywania bohaterki pozostał. Fanny Rozemy miała przynajmniej wdzięki i trochę rozumu. Ta nie miała już niczego przykuwającego uwagę. A na pewno nie miała niczego, czym obdarzyła swoją bohaterkę Jane Austen.
achata - Pon 16 Mar, 2009 15:49
Nie zgadzam się żeby ta Fanny była inspirowana Rozedmową. W wersji 98 przeszkadzały mi te pseudointelektualne utwory bohaterki, w których nie umiałam dopatrzeć się sensu i nadmierna pretensjonalność. Gdyby do roli Fanny w 2007 wybrano inną aktorkę i inaczej ja ubrano- to obserwując jej zachowanie jako żywo odnaleźlibyśmy Fanny książkową a tak nam wszystko przesłania ten żabi pyszczek.
| Trzykrotka napisał/a: | Bo to w ogóle była adaptacja nie tyle powieści JA, co wersji Rozemy. Na potrzeby telewizji złagodzono trochę kwestie obyczajowe. Na szczęście nie było kwestii abolicji, ani narkotyzujacej się lady Bertram, golizny ani innych smaczków . Za to sposób pokazywania bohaterki pozostał. Fanny Rozemy miała przynajmniej wdzięki i trochę rozumu. Ta nie miała już niczego przykuwającego uwagę. A na pewno nie miała niczego, czym obdarzyła swoją bohaterkę Jane Austen. |
Trzykrotka - Pon 16 Mar, 2009 23:16
Rozema zrobiła z cichej, nieśmiałej aż do granic patologii, dziewczyny, odważną pannicę z połową biustu na widoku, która śmiało wygłasza swoje poglądy i bierze udział w wielu ryzykownych przedsięwzięciach. Serialowa Fanny z ADHD wyraźnie z niej czerpie, tak, jakby nie dalo się wymyślić czegoś pomiędzy.
nicol81 - Wto 17 Mar, 2009 14:20
Myślę, że twórcy chcieli własnie stworzyć coś pomiędzy Fanny JA a Rozedmy- tylko problem w tym, że te dwie wersje są z istoty sprzeczne Poza tym, było za mało czasu na jakiklwiek rozwój
Tamara - Wto 17 Mar, 2009 19:44
Ewentualnie biust się mógł rozwinąć
Anaru - Wto 17 Mar, 2009 23:41
| Mag13 napisał/a: | | Czy medycyna zna przypadki zwinięcia się biustu? |
Zwinięcia? Zwi(ś)nięcia i owszem
maenka - Śro 18 Mar, 2009 04:09
Podzielam Waszą opinie na temat MP 2007 ale chyba jestem jedyną , której wersja Rozemy sie podobała. Nie , nie za zgodność z książką. Rzeczywiście Rozema pointerpretowała cósik w faktach, a jej Fanny nie jest cichą Fanny z ksiązki ale przecież i książkowa Fanny potrafiła się "postawić" jak chcieli ja na siłę za mąż wydać. Jak już pisałam kiedyś na wątku "rozemowego MP" moim zdaniem Rozema w postaci Fany zawarła swoje wyobrażenia o samej JA (te utwory przez nią pisane i zdażające się celne riposty). Rozemowa MP ma dla mnie swój urok podczas gdy wersja z 2007 jest nieudaną, wulgarną (poprzez postać głównej bohaterki) adaptacją.
Tamara - Śro 18 Mar, 2009 16:31
| Anaru napisał/a: | | Mag13 napisał/a: | | Czy medycyna zna przypadki zwinięcia się biustu? |
Zwinięcia? Zwi(ś)nięcia i owszem |
Np. po usunięciu silikonu się zwija do postaci (prawie) wyjściowej
Caitriona - Śro 18 Mar, 2009 20:09
| maenka napisał/a: | | ale chyba jestem jedyną , której wersja Rozemy sie podobała. |
Nie jesteś jedyna. Tzn. ja nadal czekam na dobrą ekranizację (najlepiej serial) MP, widze błędy w wersji Rozemy, ale mimo wszystko ją lubię i czasem sobie do niej wrocę.
asiani - Śro 25 Mar, 2009 17:53
Mam wrażenie, że tylko serialowe wersje są w stanie dokładnie (w miarę możliwości) odzwierciedlić charakter książek .
Najlepiej by było to BBC
Mamy mniej zastrzeżeń
W przypadku Mansfield park niezaprzeczalnie rządzi Edmund/Blake , cudny!
Poza tym, żaden aktor mnie nie irytował, gra była przyzwoita .
Ogólnie film dobry choć bez szaleństwa .
Hortensja - Czw 26 Mar, 2009 13:30
Ja również dzięki TVN Style obejrzałam sobie ten film...i no bez szaleństwa. Owszem, to ten typ filmu, który ogląda się bez bólu, chociaż...trochę mnie zmęczył. Oglądając dobre filmy tego typu, np najnowszą "Jane Eyre" czy DiU '95 odpoczywam, bo wszystko jest dobrze wykonane, wszystkie elementy do siebie pasują. Można się filmem delektować. A tu, niby ok, niby fajni aktorzy ładne plenery, ale...Jak już ktoś pisał niepotrzebnie dynamiczna praca kamery (nie pasuje zupełnie do konwencji), zbyt dynamiczna, biegająca wszędzie Fanny, kilka scen średnio pasujących do epoki. W dodatku moim zdaniem niezbyt dobrze wyważona była dramaturgia. Tak to się jakoś toczyło od jednej sceny do drugiej.
Może też zmęczył mnie ten film bo po prostu oczekiwałam więcej. Obejrzeć się da, ale szkoda mimo wszystko zmarnowanego potencjału.
RaczejRozwazna - Wto 09 Mar, 2010 21:13
Obejrzałam w końcu tę ekranizację. MP jako powieści nie lubię, wręcz nieprzyzwoite jest, żeby głowny bohater przez całą niemal opowieśc kochał się w nie tej co trzeba osobie A co do ekranizacji - okropna, wydekoltowana Fanny (nomen omen w serialu 'pierwsza miłość" gra taka aktorka, toćka w toćkę Fanny - a gra tam niesamowicie głupie - nawet jak na realia tego serialu - stworzenie, niejaką Stefani. oglądając MP cały czas miałąm ją przed oczyma http://www.filmweb.pl/o48154/Magda+Margulewicz), ale za to przyjemny Edmund. W niektórych scenach ślicznie patrzy Scena lawendowa motylkowa, w niej nawet Fanny mi się spodobała. Ale generalnie nie mam ochoty wracać do tej ekranizacji - nic mnie w niej specjalnie nie zachwyciło.
No i dlaczego tam wszyscy biegają?
Admete - Śro 10 Mar, 2010 14:28
Ja akurat powieśc lubię ( nie należy jej broń Boże traktować jak D&U czy R&R - to w neiwielkim stopniu romas, to juz powieśc obyczajowa z przesłąniem moralnym ), niestety nie miała szczęścia do ekranizacji.
szept - Sob 18 Wrz, 2010 14:05
| asiani napisał/a: | | Mam wrażenie, że tylko serialowe wersje są w stanie dokładnie (w miarę możliwości) odzwierciedlić charakter książek . |
Masz dobre wrażenie - serialowe wersje są dłuższe, a więc mogą przekazać więcej z książki...
| Hortensja napisał/a: | | Owszem, to ten typ filmu, który ogląda się bez bólu, chociaż...trochę mnie zmęczył |
Podoba mi się stwierdzenie "ogląda się [go] bez bólu"... I tak też można ocenić ten film. Subiektywnie powiem, że wywarł na mnie całkiem dobre wrażenie. Może rzeczywiście nie był nienaganny. I tutaj - odnośnie nadpobudliwości Fanny... To co powiem, pewnie nie jest nowością, ale domyślam się, iż chodziło tu wyłącznie o ukazanie różnicy między dostojnym Państwem Bertram a nią, "ubogą kuzynką"...
Czasu poświęconego na oglądanie "Mansfield Park" na pewno nie mogę nazwać czasem 'straconym'...
Trzykrotka - Sob 18 Wrz, 2010 22:59
| szept napisał/a: |
Masz dobre wrażenie - serialowe wersje są dłuższe, a więc mogą przekazać więcej z książki...
|
Ale ilość niekoniecznie z automatu przekłada się na jakość. A akurat Mansfield Park jest, podobnie jak Emma, powieścią dość ubogą w akcję, taką, jaka potrzebna jest w filmie. Nikt jak dotąd nie znalazł na nią klucza, niestety.
|
|
|