To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Perswazje Persuasion (2007)

India - Sob 21 Kwi, 2007 23:26

Mary chyba przeszla sama siebie w tej roli... Wyglada jakby ja polamalo, nie tylko w kosciach, ale i na umysle rowniez... Drazni mnie...
Alison - Nie 22 Kwi, 2007 10:41

India napisał/a:
Mary chyba przeszla sama siebie w tej roli... Wyglada jakby ja polamalo, nie tylko w kosciach, ale i na umysle rowniez... Drazni mnie...


No tak sobie chyba wymyśliła tę rolę, Bóg raczy wiedzieć dlaczego, bo Mary była tylko zrzędą i hipochondryczką, a ta jest paralityczką.W tek scenie kiedy zwierza się kapitanowi, że to wstyd mieć takie koneksje jak Hayterowie, to ją tak wygina, jakby się miała zaraz wpół złamać, miednica w prawo, barki w lewo, przykurcz szyi, po prostu wylew krwi do mózgu z niedowładem kończyn! Co to za pomysł w ogóle?! Za to kapitan przygląda się temu jej tańcowi świętego Wita z takim stoickim spokojem, że można się pochlastać ze śmiechu. :lol:

asiek - Nie 22 Kwi, 2007 12:03

India napisał/a:
Alison :shock: :shock: :shock:
Ty masz sokoli wzrok a nie omamy :wink:
wlasnie przed chwila widzialam to samo co TY... :roll:

Jest ! Facet w czerwonej bluzie :paddotylu: / śmiem twierdzić, że moro byłoby bardziej na miejscu :cool: /. :wink:

Ulka - Nie 22 Kwi, 2007 21:40

Alison napisał/a:
Myślałam, że się tak uśmiechnął bo Anna miała się za myszę, a tu proszę, gapią się na nią obcy faceci. Dziwiło mnie to tylko, bo większość facetów poczułaby zazdrość w takiej sytuacji. A może się mylę...

"Żadnego mężczyzny nie obraża uwielbienie innego dla kochanej kobiety, to tylko kobieta może z tego uczynić mękę." mówi Henry Tilney. Kapitan zazdrosny było dopiero później, kiedy myślał, że Anna woli kuzynka Elliota. Kiedy sspotkali go na mola to Fryderyk jeszcze za bardzo sam nie zdawał sobie sprawy z tego co czuje do Anny, ergo - jego miłość się nie odrodziła, używając wyrażewnia samej JA. (Tak jest w książce, wg mnie). I tu wychodzi minus powtórnego czytania, bo wiemy już, co się stanie i bohaterom przypisujemy myśli i uczucia, których w zamyśle autora jeszcze mogą nie mieć :D

Harry_the_Cat napisał/a:

Wersja BBC to dla mnie majstersztyk. Zgadzam się, że ani Ciaran, ani Amanda urodą nie powalają, ale to jest jedna z najlepszych ekranizacji Austen w ogóle (wiadomo, która jest moim zdaniem najlepsza :rotfl: )

Oprócz głupiej sceny biegania Anny za Fryderykiem na koncercie :? ??: Co oni się uparli, żeby ona go ganiała. i co tu się dziwić itv - wzięła wzór z bbc, tylko troszkę "rozdmuchała"...

Alison - Nie 22 Kwi, 2007 22:03

Ulka napisał/a:
Kiedy sspotkali go na mola to Fryderyk jeszcze za bardzo sam nie zdawał sobie sprawy z tego co czuje do Anny, ergo - jego miłość się nie odrodziła, używając wyrażewnia samej JA.


Jak to sobie nie zdawal? Przecież pod koniec książki wyjaśnia, że nigdy nie przestał jej kochać, że przez jakiś czas był zły, urażony, ale nigdy nie przestał jej kochać.
Mnie to jedna rzecz u niego drażni, prowadzał sie z tą Luizą gdzie się dało, tańczył z nią, zabawiał, obłapiał spadającą z każdego krawężnika i płota, i mocno się dziwił, że wszyscy myśleli, że coś kombinuje. Nu prosta durnowaty jakiś :neutral:
Ale abstrahując... Dziś miałam maraton z Perswazjami. Skóńczyłam już listę dialogową do II części. Nie czuję plec i czterech liter, pierwsza litera D, ale wiem już, które sceny naprawdę uwielbiam w tym filmie.
Dziewczynki, te co z angielskim nie teges, obejrzyjcie sobie wszystkie sceny kiedy kapitan monologuje, dokładnie wsłuchując się w slowa, ile on uczucia wkłada w to co mówi. Ja już dla Ruperta mam aksamitną szufladkę w :serce2:
1. Scena przy stole, kiedy mówi o swoich oczekiwaniach co do przyszłej żony.
2. Przecudnej urody scena w sklepie, jestem umarta kiedy on mówi o miłości Benwicka. Bo o kimkolwiek nie mówi, to zawsze nawiązuje do swoich przeżyć z Anną.
3. Kiedy na falochronie rozmawia z Harvillem, Bożesz ty mój.... :serduszkate:
4. Cała ta galopada uczuc na jego twarzy kiedy rozmawia z Anną o dzierżawie Kellynch z powodu rzekomego małżeństwa z Elliotem.
Ja już nawet te biegi przełajowe przełykam, kiedy słyszę jego głos w tle - dla ciebie jednej myślę i planuję. Nie widzisz tego?
Auuuaaaa ja płynę.... :paddotylu: stylem grzbietowym... :wink:

Marija - Nie 22 Kwi, 2007 22:20

Rzucam się jutro na film w wersji dla wykształconych :razz: , trudno, będę się wsłuchiwać w miłosne brzmienia :serduszkate: ...
Gosia - Nie 22 Kwi, 2007 22:28

Alison napisał/a:
Skóńczyłam już listę dialogową do II części. Nie czuję plec i czterech liter, pierwsza litera D


Moze jakies masaze? Poklepywania? Kapiele z ptasiego mleczka? ;)
Tylko by trzeba bylo jakiegos fajnego faceta znalezc, bo jesli ja to zrobie to nie bedzie to takie ekscytujace :mrgreen:

Alison - Nie 22 Kwi, 2007 22:32

Rupert mi wystarczy :oops:
Postaram się na jutro już wykrzesać całość. Mam jeszcze parę wątpliwości do I części i czekam na ściągi od Pemberley, bo jakąś mam chyba gorszą kopię, dźwięk do niczego, w drugiej dużo lepiej mi się słuchało.
Więc jest szansa, że na jutro (o ile Pem mnie nie zawiedzie) juz je roześlę. Kiedy go słucham i patrzę na te oczyska niebieskie i na te całuśne usteczka, to jestem polana miodem akacjowem :lol:

India - Pon 23 Kwi, 2007 01:42

Naczytalam sie Ciebie Alison, i mialam juz spac isc, ale normalnie chyba jeszcze raz sobie Perswazje zapodam, bo nie usne... ;) z niecierpliwoscia czekam na napisy :D i... jestem ciekawa kiedy zmienisz avatar i czy zmienisz... ;)
Ja juz sama nie wiem co z moim uczynic... Po obejrzeniu NA tylko H :serduszkate: mi w glowie, a po Perswazjach snie o F ........... ;) :slina:

Alison - Pon 23 Kwi, 2007 09:38

India napisał/a:
jestem ciekawa kiedy zmienisz avatar i czy zmienisz... ;)


Kochana, ja nie zmieniam avatarów w zależności od natężenia uczuć, bo musiałabym mieć tu takiego migającego billboarda, ze zmieniającymi się z prędkością światła portretami:Colina, Clooneya, Tobika, Ryśka, Ruperta, Rufusa, Redforda, JJa, Denzela Washingtona, Hugh Jacksona, Gerry'ego, Cary Granta, Gregory Pecka, Seana Connery'ego itd, itd, itd, itd :wink:
Zaistniałam na tym poprzednim forum jako Colin i jako Colin umrę :cool:

A w ogóle to się cieszę, że ktoś mnie wspiera w uczuciu do Ruperta, bo łażę po chacie i ciągle mam te jego wyznania w uszach, te błękitne oczyska przed oczami i ten słodki uśmiech, na jeszcze słodszej całuśnej buźce. Muszę przyznać, że wśród większości moich... jak ich tam nazwać....uwielbieńców, on ma chyba, przynajmniej obecnie :wink: , najbardziej całuśne usta.
Szlag by to trafił, że są takie niewykorzystane w tym filmie :wsciekla:

QaHa - Pon 23 Kwi, 2007 10:01

oj z całuśnością w Persuasion marnie marnie a ta scena finałowa to tylko siąść i :cry2:
no toż to skandal aby sie dobrze wychgowana panna, aż tak musiała nastawiać!! - cóż to za kawaler, zż mu krew w skronia nie poszła i do dziąła należycie nie przystąpił - znęca sie ot co, mści za minione lata, czy ki cholera???

Alison - Pon 23 Kwi, 2007 15:56

QaHa napisał/a:
oj z całuśnością w Persuasion marnie marnie a ta scena finałowa to tylko siąść i :cry2:
no toż to skandal aby sie dobrze wychgowana panna, aż tak musiała nastawiać!! - cóż to za kawaler, zż mu krew w skronia nie poszła i do dziąła należycie nie przystąpił - znęca sie ot co, mści za minione lata, czy ki cholera???


A tam, nie marudź, kawaleria jak się patrzy. No zmysły mu trochi odjenło, bo po tylu latach, po tych wszystkich perypetiach, ona mu przybiega i mówi znienacka "oh yes". Po prostu mów mu odjęło w sensie "move", się nie mógł bida ruszyć z wrażenia, no i te skrzypki w tle go zmyliły, bo się chciał romantycznie do muzyki dopasować.
A w ogóle to był taki porządny kawaler, że panny na ulicy kompromitować nie chciał, toż to Regencja była! Walczył, walczył pomiędzy przyzwoitością a panny pragnienia spełnieniem, wygrała panna. Na trawniku juz nic czekać nie musiała, u siebie w domu buzi natentychmiastowe było.
Nie dam złego słowa na Rupercika powiedzieć :wsciekla: , bo go rolmalnie kocham po perostu :serduszkate:

QaHa - Pon 23 Kwi, 2007 16:00

ok ok ja tez wymiekam jak za nia tęsknym wzrokiem wodzi, ale te nastawiania na końcu ranią moją damską dumę, choc muszę przyznać, że sę biedak nagryzł dość przez te wszystkie lata i mikro zemsta się należała
Alison - Pon 23 Kwi, 2007 16:16

QaHa napisał/a:
choc muszę przyznać, że sę biedak nagryzł dość przez te wszystkie lata i mikro zemsta się należała


Taką interpretację również jestem w stanie zaakceptować. Jak kto był młody i gupi, i dał sobie jakiejś wścibskiej, zawistnej sąsiadce taką pięknotę wyperswadować, to teraz niech się prosi z rozdziawionym dziobakiem. Sprawiedliwość dziejowa MUSI BYĆ!!!!
Amen.

QaHa - Pon 23 Kwi, 2007 16:22

a pewnie , że musi, nie ma tak dobrze! , aby tylko jedna strona się biedna podkładała i płożyła. Sprawiedliwie musi być ! jakimś gestem się trzeba wykazac i zranioną miłość zaleczyć w końcu 7 czy 8 lat zgryzoty sercowej to nie przelewki.
asiek - Pon 23 Kwi, 2007 17:57

Alison napisał/a:

A w ogóle to się cieszę, że ktoś mnie wspiera w uczuciu do Ruperta, ...

Wspiera, wspiera... :przytul: :grin: Rupercik od pierwszego spojrzenia mnie zawojował. :serduszkate: A teraz ma zasłużone miejsce na moim pulbicie - tapetka ITV caaałkiem udana. :serce:

Ali, i ja pięknie się kłaniam i proszę o Rupercikowe wyznania :kwiatek:

Anetam - Pon 23 Kwi, 2007 18:04

No właśnie RUPERCIK GÓRĄ :serduszkate:
Alison - Pon 23 Kwi, 2007 18:08

Wiem, że jestem starą świrką, więc chyba jestem usprawiedliwiona jeśli czegoś zapomnę.

Bo nie pamiętam, czy już wspominałam jak kocham się w Rupercie... :oops:

No i tak mi się jeszcze przyczaiła scena kiedy kapitan przedstawia na plaży towarzystwo kolegom. Wszystko idzie mu tak sprawnie i szybko, a przy Annie się nieledwie zatrzaskuje. I to wymowne spojrzenie Harvilla, które opowiada całą historię jak kapitan cierpiał z powodu tej kobitki ubranej w obiciówkę kanapową, jak mu się zwierzał i ile mil morskich o tym przegadali.
Można na ten film narzekać, biję się w piersi, że też narzekałam, ale jak się tak człowiek wpatrzy i wsłucha, to sobie przypomina co kocha naprawdę... :serduszkate:

QaHa - Wto 24 Kwi, 2007 09:16

a niech Bóg broni, bierze jak sie patrzy :mrgreen:
Marija - Wto 24 Kwi, 2007 09:31

Alison napisał/a:
No to...czekam na rupertolubieżne okrzyki
"Rupertolubieżne"? :shock: :paddotylu: Bierze mnie a priori, jeszczem nawet owego Ruperta nie zdążyła zobaczyć, a już się poczułam lubieżnie :razz: . :rotfl:
Pemberley - Wto 24 Kwi, 2007 09:51

Alison napisał/a:
Ulka napisał/a:
Kiedy sspotkali go na mola to Fryderyk jeszcze za bardzo sam nie zdawał sobie sprawy z tego co czuje do Anny, ergo - jego miłość się nie odrodziła, używając wyrażewnia samej JA.


Jak to sobie nie zdawal? Przecież pod koniec książki wyjaśnia, że nigdy nie przestał jej kochać, że przez jakiś czas był zły, urażony, ale nigdy nie przestał jej kochać.


Tak, ale on myslal wtedy, ze pokonal te milosc do Anny w sobie, ze zamknal sprawe na zawsze i dlatego tak sie obojetnie zachowywal. Sam to zreszta mowi w koncowce ksiazki.
Dopiero jak sie spotykaja przypadkiem w Bath, to on jest taki zmieszany i zupelnie inny do niej, jako ze wydarzenia w Lyme uswiadomily mu jego wlasne uczucia , ale wtedy zaczyna sie zazdrosc o pana Elliota....

Alison napisał/a:
Boże, list kapitana czytałam już w życiu z "pińcet" razy i ciągle mi się w brzuchu kotłuje jak to czytam. ..
I po raz kolejny muszę wyrazić swoje najgłębsze ubolewanie, że tak tę scenę "spartolili", człowiek cały film czeka na ten właśnie moment, a dostaje sprawozdanie z biegów ulicznych. TFU! :evil:

Skopali te scene to prawda, ale mysle, ze ITV wybrala na "moment przelomowy" akurat nie zdobycie nadziei Frederyka na ogolna stalosc uczuc Anny ( czy to naprawde jest za skomplikowane dla wspolczesnego odbiorcy :twisted: ), tylko watek elliotowski i usuniecie konkurenta z drogi..
Pol obrazu co prawda, ale nie wypacza tak bardzo idei Austen. Natomiast te biegi i brak kapelusza i pani Smith na drodze i wpadanie na Karola jak najbardziej... :wsciekla:

QaHa - Wto 24 Kwi, 2007 10:11

Pemberley napisał/a:
Dopiero jak sie spotykaja przypadkiem w Bath, to on jest taki zmieszany i zupelnie inny do niej, jako ze wydarzenia w Lyme uswiadomily mu jego wlasne uczucia , ale wtedy zaczyna sie zazdrosc o pana Elliota....

a mnie się wydawało, że on do Bath właśnie dla Anny przyjechał a nie "przydadkiem"

Alison - Wto 24 Kwi, 2007 10:15

QaHa napisał/a:
Pemberley napisał/a:
Dopiero jak sie spotykaja przypadkiem w Bath, to on jest taki zmieszany i zupelnie inny do niej, jako ze wydarzenia w Lyme uswiadomily mu jego wlasne uczucia , ale wtedy zaczyna sie zazdrosc o pana Elliota....

a mnie się wydawało, że on do Bath właśnie dla Anny przyjechał a nie "przydadkiem"


Oczywiście, że nie przypadkiem się spotkali "Ty jedna przywiodłaś mnie do Bath"!

Harry_the_Cat - Wto 24 Kwi, 2007 10:22

Alison napisał/a:
I niech się żadna nie waży powiedzieć, że on jej nie bierze, bo każę napisy oddać


To ja powiem, że mnie nie bierze... :rumieniec:

Pemberley - Wto 24 Kwi, 2007 10:23

w sklepie spotkali sie przypadkiem, Anne widzi go wczesniej i jest w stanie sie troche przygotowac, a Fryderyk " zostaje wziety z zaskoczenia" i to jest dobra scena, ktora uswiadamia tez wlasne uczucia - " no bo dlaczego wlasciwie tak sie denerwuje?"


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group