Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
Anonymous - Sob 18 Wrz, 2010 22:25
Adamsa to ja kocham i fajnie się wrobię, najpierw byłam za Gejem z Gizborn, bo grał Ryś, teraz będę za Szeryfem bo Alan? To ja już od razu przejdę na ciemną stronę mocy
Admete - Sob 18 Wrz, 2010 22:27
Muzyka w tej wersji RH jest świetna. To jest klasyczny film przygodowy. Kasiek podzieliłabyś się? Kocham go, bo to moje lata młodości i byłam wtedy strasznie w Costnerze zakochana. Zwłaszcza po Tańczacym z wilkami, ale od RH się zaczęło.
A na YT mozna sobie obejrzec
http://www.youtube.com/watch?v=AgzjzJoy5rQ
Anonymous - Sob 18 Wrz, 2010 22:30
| Admete napisał/a: | | Kasiek podzieliłabyś się? |
Ja z Tobą się podzielę i ostatnią koszulą
Wczoraj już szukałam tego Robina bo chciałam oglądąć, pod warunkiem, że nie pożyczyłam GS, albo koleżance to pałęta się gdzieś po domu jutro poszukam....
Agn - Sob 18 Wrz, 2010 22:36
Och, pamiętam, że kiedyś nadziałam się na DVD w sklepie z wersją rozszerzoną. Całe 12 minut filmu więcej. Czytajcie: więcej szeryfa. Kogo obchodzi Kevin Costner?
Uwielbiam ten film (nawet jeśli i tak najlepszą wersją legendy o Robinie jest RoS). I uwielbiam Bryana Adamsa.
Admete - Sob 18 Wrz, 2010 22:39
Oczywiście RoS jedyny, ale ja mam słabośc do filmów przygodowych. I te wspomnienia Przepisywałam tekst piosenki Adamsa na lekcji historii, udając, że pilnie notuję
Agn - Sob 18 Wrz, 2010 22:47
To musiało być przepiękne...
- Tak więc Niemcy napadli na Polskę...
Don´t tell me it´s not worth trying for, you can´t tell me it´s not worth dying for
Admete - Sob 18 Wrz, 2010 22:51
Chyba jeszcze nie dotarliśmy wtedy do II wojny To było jesienią w II klasie
Agn - Sob 18 Wrz, 2010 22:58
Hmmm, to co tam się wtedy przerabia?
Admete - Sob 18 Wrz, 2010 23:01
Pamiętaj, że to było liceum 3-letnie, nie 4-letnie Teraz już nikt tego nie pamięta
Trzykrotka - Sob 18 Wrz, 2010 23:14
A Alanem to ja uwielbiam Styczniowego człowieka. W ogóle lubię ten film za nieco absurdalny klimat i kapitalną zagadkę kryminalną. A jeszcze Alan jako ekscentryczny malarz - piękne!
Klasyka
http://www.youtube.com/watch?v=X4-gNN8WRHo
Agn - Sob 18 Wrz, 2010 23:31
Kurczęta, a ja pamiętam, że oglądałam jakiś film, gdzie kobieta traci męża i nie może się pozbierać po tej stracie. Duch ukochanego mężczyzny zamieszkuje z nią w domu i kobieta dzięki temu czuje się szczęśliwsza.
Zmarłego męża grał Alan i recytował - tymmm ssswoim głosemmmm - poezję po hiszpańsku. Można było zmięknąć...
Nie mogę sobie przypomnieć tytułu...
Trzykrotka - Sob 18 Wrz, 2010 23:41
Był, kobietę grała pastorowa Elton z Emmy z Gwyneth! Jakiż to miało tytuł?
milenaj - Nie 19 Wrz, 2010 03:54
| Agn napisał/a: | Och, pamiętam, że kiedyś nadziałam się na DVD w sklepie z wersją rozszerzoną. Całe 12 minut filmu więcej. Czytajcie: więcej szeryfa. Kogo obchodzi Kevin Costner?
Uwielbiam ten film (nawet jeśli i tak najlepszą wersją legendy o Robinie jest RoS). I uwielbiam Bryana Adamsa. |
Gdzieś czytałam, że musieli okroić całość, bo na pokazach przedpremierowych szeryf budził większą sympatię, niż Robin Hood.
A Bryan Adams to do tej pory , nawet pomimo jego ostatnich dokonań muzycznych, które nie za bardzo mi podchodzą....
Anonymous - Nie 19 Wrz, 2010 16:56
Przyszła kolej na kolejny film z Aktorek(nazwiska pewnie nie zgadniecie ;] ).
O Robin Hoodzie napisano już pewnie jakieś sto tysięcy recenzji, więc moja pewnie nie wniesie nic nowego. Tak oglądam ten film pierwszy raz, bo moja fascynacja Pewnym sięgnęła zenitu. Kiedyś pamiętam puszczali w TV i chodził ładny zwiastun z piękną piosenką Adamsa, ja jednak wtedy jeździłam na basen i nie oglądnęłam. Tera nadeszła wiekopomna chwila, położyłam się w ciepłym łóżku i postanowiłam śledzić kolejną wersję.
Widziałam już jedną wersję w której pociągał mnie li i jedynie Gej z Gizborn w którego wcielał się doskonały Richard Armitage, kolejną zaś ozdobą była postać szeryfa grana przez Keitha Allena. Robin zaś był wróblowatą postacią, biegającą i cwaniakującą. Marion, zaś nie wnosiła nic poza irytacją(moją). Istnieje wiekopomna ekranizacja dziejów Robina do której jednak nie dojrzałam, albowiem wciąż ukrycie podkochuję się Geju z Gizborn. Mało tego po oglądnięciu tej części całkowicie przeszłam na ciemną stronę mocy wielbiąc skrycie jedynego słusznego szeryfa, cudownego, mrocznego, biednego, którego zgon wywołał rozpacz w mym sercu i łzy gorzkie w oczach.
No przyznać muszę, że kreacja Costnera jest niezła, Alana jest mało, za mało stanowczo, aczkolwiek jego rola jest niezapomniana, i wkuwająca się w pamięć, naprawdę szkoda, że mało go tak było. I żal mi go bardzo biedny w życiu łatwo nie miał a jeszcze taki los go spotkał. To podłość jest. Nie wiem czy ja dam radę oglądnąć „Szklaną pułapkę” bo tego już moje biedne Alanowi oddane serce nie wytrzyma….
Agn - Nie 19 Wrz, 2010 17:46
| milenaj napisał/a: | | Gdzieś czytałam, że musieli okroić całość, bo na pokazach przedpremierowych szeryf budził większą sympatię, niż Robin Hood. |
Nie tyle sympatię, co fascynację. A to miał być film z Kevinem Costnerem, a nie film Alana Rickmana i, a, tak, gra tam też jakiś Kevin Costner.
Nie szkodzi - nawet po wycięciu niektórych scen i tak najlepszy był szeryf.
I, co ciekawe, w tym Robinie pojawia się scena (nieudanego) gwałtu - jedyna taka scena, na której można umrzeć ze śmiechu.
Anonymous - Nie 19 Wrz, 2010 18:18
| Cytat: | | - jedyna taka scena, na której można umrzeć ze śmiechu. |
To jest talent!
milenaj - Nie 19 Wrz, 2010 18:23
Kaśku, masz może HBO?
Ostatnio w programie widziałam film "Wino na medal", z twoim ulubionym aktorem właśnie.
Anonymous - Nie 19 Wrz, 2010 18:28
Mam wino na medal, in inglisz wprawdzie, ale jak na HBO będzie, to może polska wersja się pojawi gdzieś na CoCoJumbo TV | milenaj napisał/a: | | z twoim ulubionym aktorem właśnie. |
hmmm czym się zdradziłam?
Admete - Nie 19 Wrz, 2010 18:38
Gadajcie sobie, co chcecie, ale mnie się wtedy Costner podobał jak Robin Hood. Alana doceniłąm nieco później
Anonymous - Nie 19 Wrz, 2010 18:42
Bo Costner jest niczego sobie. Oczywiście niebo lepszy jako robin od Wróbelka Ćwirka, czyli Tego-Co-Nawet-Nie-Wiem-Jak-Się-Zwie z wersji z Rysiem. Natomiast mam już przygotowaną wersję najnowszą. I jak wreszcie oglądnę "czystą Krew(bo Calipso gotowa zabić mnie, lub co gorsza zaszantażować mnie jakoś okrutnie uczynieniem krzywdy SH) to wezmę się, za Jedynego-Podobno-Słusznego RoS
Ale boję się, że bez Alana i Rysia nic mnie nie przyciągnie.... Bo te inne Robiny to prawie ekshumy.... chociaż Alan też nie jest świeżo upieczonym maturzystą
Admete - Nie 19 Wrz, 2010 18:47
RoS jest scecyficznym serialem i ma osobny wątek, do którego serdecznie zapraszamy w odpowiednim czasie. Ty pamietaj o mnie względem RH z Costnerem. I żałuj, że cię dziś nie było u nas
Anonymous - Nie 19 Wrz, 2010 18:50
Własnie czekam na wrażenie. I nie buntuj mnie bo rozniosę tą chałupę. gGrzybiarze się znaleźli, kurdę moll. Do końca życia chyba nic innego jeśc nie będziemy. Kompot z grzybów, szarlotkę z grzybów o zupach i sosach nie mówiąc.
Ja pamiętam Admete i planuję obdarować Cię całym Alanowym dobrodziejstwem. Ino nie zadurz się, bo ja już nie mogę, ze co się w kimś zakocham to mi ktoś chce odbić. Alana nie mam.
Admete - Nie 19 Wrz, 2010 18:51
Nie zakocham się, obiecuję ci
Agn - Nie 19 Wrz, 2010 18:52
RoS jest serialem, który zawiera w sobie taką porcję magii, że nie da się nie kochać tego serialu. Bo to inna bajka. W wersji z Costnerem trzymasz kciuki za szeryfa, a w RoS - za Robina i jego bandę.
A w Michaelu Praedzie to się swojego czasu kochały miliony kobiet. Dziwne, nie?
Anonymous - Nie 19 Wrz, 2010 18:52
W Jesiennej miłości ten chłopak tez tak obiecywał a później?
|
|
|