To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - North and South - wspólna lektura

spin_girl - Wto 06 Kwi, 2010 14:44

kazika napisał/a:
a na serio zaczęła wnikać w swoją sytuację, (wolałabym myśleć, że ze względu na swój błyskotliwy umysł) bo musiała, a nie dlatego, że chciała pomóc Thortonowi... zakładam, że nawet gdyby Thortonowi nie trzeba było pomóc toby i tak próbowała zgłębić tajniki własnej forsy...

czy ja wiem...mnie się wydaje, że jak każda dziedziczka w tamtych czasach zostawiłaby tę forsę w obligacjach i żyła z zysku.

kazika - Wto 06 Kwi, 2010 14:54

źle się wyraziłam, nie chodziło mi że musiała... chodziło mi że zajmowała się forsą bo nagle się stała ich posiadaczką i się interesowała, gdzie wcześniej miała zero pojęcia (żeby nie napisać, że mogła domniemywać, że rosną na drzewie, ale to już bardzo luźna interpretacja :lol: ) interesowała się swoją forsą, ale temu zainteresowaniu nie przyświecał cel, żeby to robić dla tego jednego cnotliwego z Milton:) chociaż im dłużej piszemy o tym to zaczynam mieć wątpliwość.... co do zamiarów zainteresowania się swoja forsą...
spin_girl - Wto 06 Kwi, 2010 15:03

kazika napisał/a:
chodziło mi że zajmowała się forsą bo nagle się stała ich posiadaczką i się interesowała,

ale kiedy ona się tak interesowała? Nie pamiętam, żeby się specjalnie interesowała, zainteresowała się raz a dobrze - jak chciała wepchnąć forsę Jaśkowi.

trifle - Wto 06 Kwi, 2010 16:27

kazika napisał/a:
trifle zajmowała się forsą bo ją miała:) a na serio zaczęła wnikać w swoją sytuację, (wolałabym myśleć, że ze względu na swój błyskotliwy umysł) bo musiała, a nie dlatego, że chciała pomóc Thortonowi...


Przecież ja właśnie to napisałam - dostała pieniądze, to się z tego powodu nimi zainteresowała, ale nie żeby jakoś szczególnie chyba. Margaret "interesowały" jej pieniądze z trzech powodów: pomoc bratu - tzn ewentualne koszy procesu etc, pomoc JT i jeszcze to, że dzięki nim była bardziej samodzielna i mogła podejmować własne decyzje. Margaret była praktyczna, ale nie była materialistką, nigdy nie wydawało mi się, żeby majątek/pieniądze miały dla niej duże znaczenie. Mogę się mylić.

Powoli przestaję rozumieć słowo "zainteresować się"/"interesować się" ;)

Anonymous - Wto 06 Kwi, 2010 17:04

kazika napisał/a:
chodziło mi że zajmowała się forsą bo nagle się stała ich posiadaczką

no trudno, ze skoro wcześniej nie miała pieniędzy miała się nimi zajmować...

kazika - Wto 06 Kwi, 2010 17:30

lady_kasiek napisał/a:
kazika napisał/a:
chodziło mi że zajmowała się forsą bo nagle się stała ich posiadaczką

no trudno, ze skoro wcześniej nie miała pieniędzy miała się nimi zajmować...


hmm ... nie jestem specjalistką ale chyba nie musiała, mógł to robić ktoś inny a na koniec mogła stwierdzić, że za dużo wydała i znowu jest biedna....:)

trifle - Wto 06 Kwi, 2010 17:35

Ok, kaziko, co Ty rozumiesz przez "zajmowanie się" czy "zainteresowanie się"? bo ja już zupełnie nie rozumiem o co chodzi.
Anonymous - Wto 06 Kwi, 2010 17:37

Jednak miał rację mój wykładowca powtarzając nam, na początku dyskusji zdefiniujmy pojęcia.....
Kazika zmieniasz wersję więc proszę o jednoznaczne określenie co rozumiesz po pojęciem "zajmowania się forsą".

kazika - Wto 06 Kwi, 2010 17:39

trifle napisał/a:
kazika napisał/a:
trifle zajmowała się forsą bo ją miała:) a na serio zaczęła wnikać w swoją sytuację, (wolałabym myśleć, że ze względu na swój błyskotliwy umysł) bo musiała, a nie dlatego, że chciała pomóc Thortonowi...


Przecież ja właśnie to napisałam - dostała pieniądze, to się z tego powodu nimi zainteresowała, ale nie żeby jakoś szczególnie chyba. Margaret "interesowały" jej pieniądze z trzech powodów: pomoc bratu - tzn ewentualne koszy procesu etc, pomoc JT i jeszcze to, że dzięki nim była bardziej samodzielna i mogła podejmować własne decyzje. Margaret była praktyczna, ale nie była materialistką, nigdy nie wydawało mi się, żeby majątek/pieniądze miały dla niej duże znaczenie. Mogę się mylić.

Powoli przestaję rozumieć słowo "zainteresować się"/"interesować się" ;)


chyba się nie mylisz, ja też Margaret nie odebrałam jako materialistkę, kobieta która chce mieć świadomość co się dzieje z jej pieniędzmi i nimi dysponować szerzej niż tylko na wydawanie na ciuszki, to chyba nie materialistka... aczkolwiek tak sobie myślę, że ona chciała mieć świadomość tego jak krążą jej pieniądze, i tak się zastanawiam, czy gdyby nie była tego ciekawa, tylko dała komuś do zarządzania i nic więcej (nie licząc brania na utrzymanie itp.) to czy by się dowiedziała, że jest właścicielką (lub współwłaścicielką - nie pamiętam) jakiegoś bawełnianego biznesu w Milton??? ale chyba pan Bell wspominał coś na ten temat, więc pewnie nie w tym kierunku zmierzam:)

kazika - Wto 06 Kwi, 2010 17:44

trifle napisał/a:
Ok, kaziko, co Ty rozumiesz przez "zajmowanie się" czy "zainteresowanie się"? bo ja już zupełnie nie rozumiem o co chodzi.


założyłam, że zajęła się swoimi pieniędzmi bardziej świadomie, interesowała się co się z nimi dzieje, dysponowała nimi, nie zdała się tylko na zdanie osoby zarządzającej... źle sobie to rozumuje???

Anonymous - Wto 06 Kwi, 2010 17:49

kazika napisał/a:
źle sobie to rozumuje???

Skądże to Twoje rozumowanie. Ja nie chciałam Cię w żaden sposób atakować chciałam aby wszystko było jasne bo wtedy lepiej się rozmawia...
więc jeśli chodzi o ten sposób zainteresowania Ja tu obecna przyłączam się do zdania Spinki
spin_girl napisał/a:
ale kiedy ona się tak interesowała? Nie pamiętam, żeby się specjalnie interesowała, zainteresowała się raz a dobrze - jak chciała wepchnąć forsę Jaśkowi.

trifle - Wto 06 Kwi, 2010 17:51

kazika napisał/a:
zajęła się swoimi pieniędzmi bardziej świadomie, interesowała się co się z nimi dzieje, dysponowała nimi


Czyli co? Dysponowanie czyli wydawanie? Pieniądze były w banku chyba, może też w nieruchomościach - tu nie wiem, nie pamiętam. Co znaczy to dysponowanie?

Z tego, co mówisz, odnoszę wrażenie, że Margaret nagle - po otrzymaniu spadku - stała się jakąś kobietą interesu, inwestowała, siedziała w papierach dotyczących majątku - bo to lubiła i chciała się znać. Miała ową "smykałkę - jak to mówisz.
Dla mnie jest inaczej - dostała pieniądze, więc jest oczywiste, że doszły jej nowe obowiązki. Przy części musiała uczestniczyć osobiście, coś tam podpisywać, ale większością raczej zajmowali się doradcy, czy prawnicy - jak Henry. Tyle. A kiedy dowiedziała się, że JT traci MM, postanowiła się udzielić, bo go kochała, choć chyba nie liczyła na powrót jego "foolish passion".

kazika - Wto 06 Kwi, 2010 17:55

Jaśkowi nic nie trzeba było wpychać, sam na koniec wziął co jego (pewnie)

no nie wiem czy jak napiszę, że w mojej świadomości z niej robi się biznesbabka to znowu nie zostanie to zrozumiane jako nadużycie:)

rozmowa jej przyjaciółki z Henrym

Cytat:
– No wiec, o czym rozmawialiscie?
– O tysiacu rzeczach, których bys nie zrozumiała – o inwestycjach, dzier;awach, wartosci
ziemi.
– No to ju; sobie idz, jesli to wszystko. Ty i ona jestescie nieznosnie głupi, jesli przez ten cały
czas rozmawialiscie o takich bezu;ytecznych rzeczach.

Anonymous - Wto 06 Kwi, 2010 17:56

trifle napisał/a:
choć chyba nie liczyła na powrót jego "foolish passion".

W sumie ciekawi mnie perspektywa dyskusji nad motywami Margaret i tym co MOGŁO kierować nią gdy rzucała pod stopy Johnowi swoje funty . Li i jedynie chęć pomocy bezinteresownej.
Oj cieszę się na tą dyskusję przy końcu książki... :P

Bo tak w ogóle to ja się powoli muszę zbierać, rodziciele odwożą mnie na stancję....

Tess - Wto 06 Kwi, 2010 17:59

Przepraszam chciałam się zapytać, który rozdział jest analizowany :mysle: bo jeśli dalej XX to Margaret zbyt dużą gotówką, lub papierami wartościowymi w tym czasie chyba nie dysponuje :rotfl:
kazika - Wto 06 Kwi, 2010 18:03

trifle napisał/a:
kazika napisał/a:
zajęła się swoimi pieniędzmi bardziej świadomie, interesowała się co się z nimi dzieje, dysponowała nimi


Czyli co? Dysponowanie czyli wydawanie? Pieniądze były w banku chyba, może też w nieruchomościach - tu nie wiem, nie pamiętam. Co znaczy to dysponowanie?

Z tego, co mówisz, odnoszę wrażenie, że Margaret nagle - po otrzymaniu spadku - stała się jakąś kobietą interesu, inwestowała, siedziała w papierach dotyczących majątku - bo to lubiła i chciała się znać. Miała ową "smykałkę - jak to mówisz.
Dla mnie jest inaczej - dostała pieniądze, więc jest oczywiste, że doszły jej nowe obowiązki. Przy części musiała uczestniczyć osobiście, coś tam podpisywać, ale większością raczej zajmowali się doradcy, czy prawnicy - jak Henry. Tyle. A kiedy dowiedziała się, że JT traci MM, postanowiła się udzielić, bo go kochała, choć chyba nie liczyła na powrót jego "foolish passion".


założyłam, że nie musiała sobie zaprzątać głowy takimi rzeczami głowy jak pieniądze, dzierżawy itp, ale sobie zaprzątała, i nie w celu aby zaraz zostać dyrektorem banku (chociaż wtedy chyba się po prostu miało bank) tylko, że jest to przejaw jakiejś nowoczesności, jak na tamte czasy (ale pewnie nie mam racji)?
bo przyznam się, że myślałam, że jak kobieta nagle dostała jakąś forsę to po prostu ograniczało się to do świadomości, że tyle a tyle masz ulokowane tu i tu i to wszystko.... miała gotówkę którą dysponowała na swoje utrzymanie, ale nie wnikała co się z nimi dzieje... tak sobie myślałam zanim przeczytałam książkę.... jeśli zrobiłam z Margaret za bardzo kobietę z jajami, przepraszam, ale jak JT jest dziewicą to ktoś musi w tym związku musi mieć jaja - taki żarcik:)

kazika - Wto 06 Kwi, 2010 18:06

trifle napisał/a:
kazika napisał/a:
zajęła się swoimi pieniędzmi bardziej świadomie, interesowała się co się z nimi dzieje, dysponowała nimi


Czyli co? Dysponowanie czyli wydawanie? Pieniądze były w banku chyba, może też w nieruchomościach - tu nie wiem, nie pamiętam. Co znaczy to dysponowanie?

Z tego, co mówisz, odnoszę wrażenie, że Margaret nagle - po otrzymaniu spadku - stała się jakąś kobietą interesu, inwestowała, siedziała w papierach dotyczących majątku - bo to lubiła i chciała się znać. Miała ową "smykałkę - jak to mówisz.
Dla mnie jest inaczej - dostała pieniądze, więc jest oczywiste, że doszły jej nowe obowiązki. Przy części musiała uczestniczyć osobiście, coś tam podpisywać, ale większością raczej zajmowali się doradcy, czy prawnicy - jak Henry. Tyle. A kiedy dowiedziała się, że JT traci MM, postanowiła się udzielić, bo go kochała, choć chyba nie liczyła na powrót jego "foolish passion".


nie odebrałam jako ataku, podoba mi się, że wartko rozgorzała dyskusja, aczkolwiek ucierpiała moja praca dziś:) ale nie samą pracą człowiek żyje

co do pieniędzy rzucanymi Johnowi po stopy, to mogła mieć cel: kupić jego cnotę :lol:

Anonymous - Wto 06 Kwi, 2010 18:11

kazika napisał/a:
kupić jego cnotę

chyba, że z drugiej ręki...
kazika napisał/a:
bo przyznam się, że myślałam, że jak kobieta nagle dostała jakąś forsę to po prostu ograniczało się to do świadomości, że tyle a tyle masz ulokowane tu i tu i to wszystko....

o nigdy w życiu, na pewno tak nie mogło być, na pewno przy większych transakcjach Henrry nie mógł, lub nie chciał(z szacunku, chęci przebywania z nią) stosować samowolki.

Właśnie a wzięłaś pod uwagę, że to nie było jej chcenie zaangażowania, że to raczej Henry ją absorbował bo chciał z nią spędzać czas i ją zdobywać tak pomalutku?

trifle - Wto 06 Kwi, 2010 18:24

Dziewczyny, może rzeczywiście zostawimy to na koniec, bo póki co, przy wspólnej lekturze Margaret jeszcze nie ma żadnego majątku? Bo nas zaraz wywalą :ops1: :wink:
kazika - Wto 06 Kwi, 2010 18:30

tego pierwszego nawet nie będę komentować, bo normalnie mało mi serce nie pękło jak napisałaś o cnocie Johna: cnota z drugiej ręki :)

jakoś tak od początku ubrałam Margaret, że musi się czymś zajmować, a to szkółka na wsi, a to pomoc przy praniu czy prasowaniu.... założyłam też więc, że jeśli nagle spada jej na głowę większa gotówka to może nie musi zaraz spekulować na giełdzie:), ale że zaczyna przy pomocy Henrego oczywiście, nimi rozporządzać... ale jest to jakiś pomysł, którego nie założyłam, że to mógł nakręcać Henry....

i żeby wejść w temat XX, XXI rozdziałów to w XXI jest fragment, który też wpłynął na mój obraz Margaret jako kobiety, którą interesowało coś więcej niż typowe zainteresowania innych kobiety...

Cytat:
Byłam bardzo zainteresowana tym, o czym rozmawiali dżentelmeni, chociaż połowy z tego nie rozumiałam. Było mi naprawdę przykro, kiedy panna Thornton przyszła, żeby zabrać mnie na drugi koniec pokoju, mówiąc, że powinnam sie czuć niezręcznie jako jedyna dama wsród tylu dżentelmenów. Nigdy bym o tym tak nie pomyslała, tak byłam zajeta słuchaniem. A panie były takie nudne, tato – Boże, jakie nudne!

kazika - Wto 06 Kwi, 2010 18:32

o rany miałam na myśli zainteresowania, a nie orientację:) napisałam, że Margaret interesowały inne kobiety... wstydzę się za siebie....
Anonymous - Wto 06 Kwi, 2010 18:35

kazika masz opcję edytuj post
Tess - Wto 06 Kwi, 2010 18:38

Małgoś to bardzo inteligentna młoda dama :love_shower:
Alicja - Wto 06 Kwi, 2010 20:58

lady_kasiek napisał/a:
kazika napisał/a:
kupić jego cnotę

chyba, że z drugiej ręki...

najmocniej przepraszam, ale :rotfl:

z 3 stronicowej dyskusji wynikło faktycznie iż John nie ma jaj, a Margaret zakasała rękawy i podniosła z gruzów fabrykę dzięki pieniądzom, którymi obracała :wink:

tak serio serio to nie mam wrażenia by Lizzy była mniej warta niż Margaret i mniej pracowita. Powiem więcej, nie wiem czy naprawdę Margaret pracowała więcej niż Lizzy. Weźmy chociażby chodzenie z tzw. koszykiem do biednych - praca? :roll: Pewnie służąca go spakowała. musiałabym teraz posiedzieć nad DiU i ją przeanalizować.
Spin analizowałaś Austen, jak to naprawdę jest z Lizzy. Wiesz napewno więcej.

trifle - Wto 06 Kwi, 2010 21:29

Alicja napisał/a:
Spin analizowałaś Austen, jak to naprawdę jest z Lizzy. Wiesz napewno więcej.


Nie w tym wątku, nie w tym wątku! :kwiatek: Spin, ja też bym chętnie poczytała, ale może tam w wątku DiU gdzieś? :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group